Miesięczne archiwum: Sierpień 2015

Rozglądaj się, podglądaj i naśladuj!

Dzisiejszy cyfrowy świat jak nigdy dotąd zmierza się z ogromem wiedzy jaka spada na jednostkę ludzką. Od poszerzających naszą wiedzę informacji o praszczurach, dawnych cywilizacjach, po biologiczne nanoboty jako przyszłość światowej medycyny, kopalnie surowców na asteroidach czy tworzenie sztucznego słońca. Dzięki nauce rozwinąć się mogła ogromnie wyobraźnia – powstają w ten sposób coraz to śmielsze wizje i pomysły.

n

http://www.nasa.gov/connect/artspace/galleries/settlement_gallery/space-settlement-gallery.html

Dzisiejsze marzenia stają się jutrzejszą rzeczywistością. Z rozwoju cywilizacyjnego korzysta także szeroko rozumiana fantastyka. Coraz częściej powstają różnego rodzaju wizje przyszłości, od postapokaliptycznych przepowiedni losu człowieka po cyberpunkowe pełne elektroniki miasta molochy czy cofnięcie się ludzi w epokę kamienia łupanego, naszpikowanego technologią.

Wydawałoby się że przez ostatnie 50 lat powstało tyle różnego rodzajów pomysłów, idei w fantastyce, że więcej już nic nie wymyślimy a jednak co chwilę świat zaskakuje jakaś ciekawa książka, gra komputerowa czy film podbijący serca czytelników na całym świecie.

Słyszymy o wspaniałych pomysłach, nowatorskim podejściu do fantastyki, jednak czy to nowatorskie podejście jest na pewno nowatorskie…czy można powiedzieć że fantastyka się rozwija czy zatrzymała się w miejscu, czy pisarze, scenarzyści, artyści już nic nowego nie wymyślą?

Czy faktycznie zostaje tylko naśladowanie starych i sprawdzonych metod, czy Ci od których zależy wyznaczanie szlaków pogubili się i stali się tylko kopiami, karykaturami samych siebie? W którą stronę idzie fantastyka? Zapraszam ciebie, Drogi Czytelniku, do dyskusji poniżej o stanie dzisiejszej fantastyki.

Hugo

Po tzw. przełomie, ruszyła komiksowa lawina. Rynek zalały mniej i bardziej wartościowe pozycje, które wielokrotnie przyczyniły się do zapomnienia dotychczasowych „gigantów.” Polski czytelnik dostał w swoje łapki serie znane na Zachodzie, teoretycznie wolności słowa i obrazka nie krępowała już cenzura. Odrabialiśmy zaległości. Wspominam ten czas z nostalgią, podobnie jak okres schyłkowego PRL-u, gdzie nie tylko wydawano Tytusy czy „Kajkosze.” Z pewnością serią wartą zapamiętania jest Hugo autorstwa Bedu.

„Rzecz dzieje się w świecie stylizowanym na średniowieczną Francję. Tytułowy bohater to kilkunastoletni wędrowny trubadur mający przyjaciół chyba w każdym zamku i opactwie. Zawsze towarzyszy mu niezwykły niedźwiedź Biskoto. Ten małomówny zwierzak charakteryzuje się bezgraniczną lojalnością, wilczym apetytem i, co nie jest chyba zaskoczeniem, niedźwiedzią siłą.”

http://esensja.stopklatka.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=4961

cSeria na pierwszy rzut oka przypomina bajkowe produkcje ale…pozory mylą. Grafika jest bardzo ładna, nie przeczę, bohaterowie rozrysowani wyraziście a akcja niczym w starych dobrych gawędach.

c6

http://www.kzet.pl/2005_03/z_hugo.htm

I tu właśnie się na chwilę zatrzymamy. Ewidentne nawiązania historyczne (osadzenie akcji), mitologiczne a także (im dalej w obrazki), coraz większa dawka filozofii i zadumy. Wszystko to sprawia, że trudno Hugo zaklasyfikować jako „dziecinny” komiks z dawką morału. Owszem, takie sprawia wrażenie ale Hugo i bohaterowie są poważni, odpowiedzialni i bohaterscy, wyplątują się z najbardziej przerażających opresji i…ciągle szukają. Dobra opowieść oprócz akcji musi posiadać motyw wędrówki. I to właśnie mamy! :) Stąd, Hugona można czytać i czytać i czytać i nie jest nudno.

c2

A sceny batalistyczne (ale nie tylko one) są godne obrazów starych mistrzów pędzla. No i wróżka Śliweczka, wespół z Narcyzem – ich niektóre odzywki wgniatają w fotel. Z pewnością toczy was robak niepewności jak ocenię serię. Nie będzie niespodzianek. Polecam i daję 6 na 6!

c3

c4

c5

http://www.forum.gildia.pl/index.php?topic=33136.0

jol

Nie wchodź łagodnie w tę pogodną noc

W filmie Interstellar Christopher Nolan, reżyser Memento, Prestiżu oraz trzech filmów o przygodach Batmana, stawia pytania o przyszłość Ziemi, nas samych i kosmos. Pyta również o ostateczną granicę, jaką człowiek może przekroczyć.

i

http://www.interstellarmovie.net/downloads.php

Ziemia – niedaleka przyszłość – zaraza dziesiątkuje roślinność Ziemi. Nie ma na nią lekarstwa. Cooper, inżynier oraz pilot eksperymentalny NASA stał się rolnikiem, którego jedynym zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa i dobrobytu rodzinie. Zbiegiem wielu okoliczności (deus ex machina w postaci przekazu „ducha”) dostaje się do tajnej placówki NASA, gdzie grupa naukowców stara się uratować ludzkość. Jako doświadczony pilot dostaje propozycję lotu przez tunel czasoprzestrzenny do innej galaktyki, gdzie istnieje szansa na znalezienie nowej Ziemi – ale to nie jest historia o nim – to historia o jego córce…

Tak zaczyna się historia, historia, która dotyka granic naszej wyobraźni. Mamy podstawy fizyki, idee podróży międzyplanetarnych, dotykamy wielu paradoksów, o których obecnie mamy jedynie teoretyczne pojęcie.
Wychodząc poza horyzont zdarzeń stajemy się czymś, czego nie możemy nazwać, chyba, że…używając słów Szekspira „Są rzeczy na niebie i na ziemi, o których nie śniło się naszym filozofom.” Dla mnie film jest genialną przestrogą przed tym, co może się stać z Ziemią, ukazaniem dokąd możemy dotrzeć, jakie bariery przekroczyć, a także świetnym kinem rozrywkowym – ma swoje słabe strony ale po głębszym zastanowieniu z filmu wynika przesłanie, marzenie odkrywców, podróżników, marzycieli, których wyobraźnia pcha w coraz to nowe granice poznania.

Jeśli nie masz ochoty na oglądanie kolejnych głupawych polskich komedyjek o niczym czy filmów o odbijaniu Konstantynopola a chcesz zobaczyć jak człowiek pokonuje rozmaite bariery i stawia sobie kolejne wyzwania – spójrz w gwiazdy i pomyśl, że…nie ma barier, których nie da się pokonać. Bariery istnieją jedynie w umyśle.

Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie

Mroczne knieje, krasnoludzkie fortece, pełne tajemnic i sekretów prastare warownie, miejsca kultu, tajemnicza wyspa pełna grozy i miasto…serce Wybrzeża Mieczy – Wrota Baldura pełne intryg, zagadek, biedy i bogactwa. Wrota Baldura przyczyniły się do renesansu gatunku cRPG. Wraz z ich wydaniem głośno zrobiło się także o wydawcy Black Isle, świecie Zapomnianych Krain (Forgotten Realms) oraz grze fabularnej Dungeons and Dragons.

Historia zaczyna się w Candlekeep, gdzie bohater wraz ze swoim przybranym ojcem Gorionem musi umknąć przed zagrożeniem, o którym Gorion nie chce mówić. Jednakże w czasie drogi wpadają w pułapkę, Gorion ginie, a Ty, poszukiwaczu przygód jesteś zmuszony samemu rozwikłać zagadkę, kim jesteś, kim był tajemniczy człowiek, który zabił Goriona oraz powstrzymać wojnę na Wybrzeżu Mieczy, która może wybuchnąć z powodu małej ilości rud żelaza.

Tak pokrótce można skreślić początek przygody w bardzo otwartym świecie i może właśnie ten brak liniowości wpłynął na sukces Wrót Baldura. Cała przygoda na pierwszy rzut oka jest prosta – ot, znaleźć mordercę. Jednakże cała historia wraz z rozwojem fabuły komplikuje się: odkrywanie tego, kim tak naprawdę jest bohater, wciąga do tego stopnia, że człowiek zaczyna wczytywać się w księgi historii Faerunu. Mroczna, klimatyczna, z miłą dla ucha muzyką zmieniła świat komputerowych gier fabularnych. Sukces pierwszej części powtórzyła druga odsłona przygód na Wybrzeżu Mieczy, która opowiada jeszcze mroczniejszą historię. Na tym samym silniku powstała także ciepło przyjęta Icewind Dale, dziejąca się na mroźnej północy oraz gra Planescape Torment – majstersztyk gier cRPG, o którym w przyszłości napiszę.

Każda z tych gier wraz z wyjściem stawała się kultowa. Dzisiaj Wrota Baldura dla młodych pokoleń to legenda swojego gatunku. Gatunku, który przeżywa swój złoty okres. Dla kogoś, kto chce pograć w klasykę, zobaczyć skąd dzisiejsze pomysły w grach się wzięły a także dla ciekawych to obowiązkowa pozycja, do której zapraszam.

Nocny Anioł

Parę lat temu sięgnąłem po pierwszą część cyklu. Było ciekawie ale jakoś pan Weeks zniknął z pola mego widzenia. Później zapomniałem o CIeniu, od czasu do czasu czytając rozmaite recenzje. Opinie były skrajne. Od miłości do nienawiści. Większość pozytywna chociaż trafiały się mocno krytyczne. Nie sądzę, żeby Nocnego Anioła można było nazwać literaturą młodzieżową ale w sumie sposób przedstawienia pewnych sytuacji, ludzi, wątków zdaje się na to wskazywać – light fantasy z mrocznym przesłaniem.

w

Najbardziej ubawiły mnie opinie (quasirecenzje) o szowinistycznym przekazie książek (kochana przyjaciółko internetowa! co zrobić, jak żyć?) pisane przez domorosłe feministki. Recenzjami oczywiście można się jedynie posiłkować nie biorąc ich specjalnie pod uwagę ponieważ: ludzie czytają po łebkach, nie czytają lub udają, że czytali itd. Stwierdziłem, że jeśli jest tak a nie inaczej, muszę przeczytać całość :) No i przeczytałem.

http://nightmareandbooks.blogspot.com/2012/08/droga-cienia-brent-weeks.html

http://www.kawerna.pl/recenzje/ksiazka/item/9745-brent-weeks-nocny-aniol-droga-cienia.html

http://ruczek.blogspot.com/2015/04/droga-cienia-brent-weeks.html

Bez zbędników i powtarzania ogólników z innych recenzji napiszę, że cykl jest nierówny. O ile Droga Cienia jest naprawdę niezłym czytadłem (i tak w zasadzie należy odbierać całość Nocnego Anioła, bez wchodzenia w filozoficzne debaty), o tyle druga część, Na krawędzi Cienia, jest już sporo gorsza. Na szczęście zakończenie, Poza Cieniem, pomimo, że nie jest odkrywcze i rewelacyjne, sensownie rozplątuje wiele wątków i bez specjalnych „pigułek szczęścia” da się przełknąć.

To, co jest atutem cyklu jest jednocześnie jego przekleństwem – akcja. Ekszyn, ekszyn, goła baba, jak mawiał klasyk, w ilościach przyprawowych bez przegięć (no, może w Poza Cieniem, mamy więcej pieprzu), aż można się pogubić. Znajomi mówią, że jedynka jest nudna bo mało ekszyn a dwójka jest najlepszą częścią! Cóż, każdy ma swoje zdanie.

Pomimo widocznego rozwoju kunsztu pisarskiego u autora (trójka wydaje się być najbardziej złożona) uznaję Drogę Cienia jako najlepszą część z uwagi na rozkręcającą się akcję (dobrze pokazana relacja mistrz-uczeń), która pod koniec książki staje się mocno chaotyczna i występują pewne logiczne braki, co zresztą charakteryzuje całość cyklu: akcja goni akcję, aż do zagubienia, czasami hamując w dość dziwnych momentach. Spełniona formuła od zera do bohatera, mamy mafię, padają sentencje „życiowe”, czego chcieć więcej? Daję całości 4- na 6 jako dobremu czytadłu na wieczory, letnie i jesienne, chociaż…spodziewałem się więcej. Brać? Brać ale bez napinki.

Czym jest dla nas fantastyka?

Fantastyka…Temat rzeka. Ile ludzi, tyle definicji. Dla jednych fantastyka jest banałem, marną podróbką literatury, dla innych sensem życia. Prawda jak zwykle leży pośrodku i nie ma co wywyższać literatury „poważnej” ani deprecjonować fantastyki.

mm

http://frankfrazetta.org/

Każdy czyta to, co lubi i nie ma sensu dissować innych rodzajów. Duża część z tych, co otrzymali prestiżowe nagrody literackie była gwiazdkami jednego sezonu albo dostali nagrodę po znajomości a…wyszydzane niepoważne czytadła bronią się do dzisiaj i nawet ludzie nie mający do czynienia na co dzień z fantastyką kojarzą (a niektórzy i czytali!) Lovecrafta, Verne’a czy Tolkiena, nie mówiąc o Dicku, Cardzie, Kingu czy Koontzu.

Czym jest fantastyka dla Klubowiczów? Poniżej kilka wypowiedzi:

„Czytanie fantastyki to okazja do zastanowienia się, jaki jest nasz świat. Chodzi o porównanie fikcji z rzeczywistością i refleksję, jak by wyglądało nasze życie, gdyby np. możliwe były by podróże w głębie kosmosu albo w czasie. Albo gdyby magia istniała. Jak zmieniłoby to porządek społeczny, naszą moralność, religię, obyczajowość, percepcję rzeczywistości? Tak naprawdę styczność z fantastyką to świetna okazja do zrozumienia czemu nasz świat jest jaki jest, co jest czynnikiem najbardziej nas kształtującym oraz w którą stronę zmierzamy. No i poza tym to zazwyczaj po prostu świetna rozrywka!

Można krócej: Bo cholernie lubię czerwone lasery!”

——

„Dla mnie fantastyka kojarzy się z lochami, wielkimi podziemiami, gdzie Pajęcza Królowa karmi się intrygami drowów. Fantastyka to nieskończona ilość galaktyk, gdzie Jean-Luc Picard czy Komandor James T. Kirk wydaje rozkazy by lecieć na drugą gwiazdę po prawo, aż do rana. Fantastyka to dzieciństwo, wiele marzeń o kosmosie, bitwach i wojnach – szlachetnych sprawach, w których można by stanąć. Fantastyka to Geralt i Yennefer i dziecko przeznaczenia Ciri, ich losy, smutki i radości, trudne decyzje. Fantastyka to…opowieść, historia barda, który przy kominku zaczyna snuć dla dzieci i ludzi pieśń herosów, łajdaków i złodziei. Fantastyka to umagicznienie tego świata, który nas otacza i uczy, że zwykła opowieść, zwykły uczynek jest magiczny i zostawia ślad w potomności.”

——

„Fantastyka jest dla mnie pasją, odskocznią od codzienności. Jest czymś, co pozwala odciąć się od świata realnego i zapomnieć o problemach, jak i miłym spędzeniem czasu.”

——

„W odniesieniu do literatury fantastyka jest dla mnie takim typem powieści, w którym pojawia się element fantastyczny, czyli sprzeczny z realnym postrzeganiem świata. Uznaję trzy gatunki literatury fantastycznej:

Fantasy – kreacja świata z założenia nie posiada elementów fantastycznych, zalicza się jednak do fantastyki, ponieważ przedstawia świat odmienny od rzeczywistości czytelnika. Z punktu widzenia bohaterów powieści wszystkie elementy są dla nich realne i rządzą się własnymi, wykreowanymi przez pisarza prawami. Jeżeli pojawia się w nim element nierealny, wtedy zachodzi mieszanie gatunków literatury fantastycznej;

Horror – kiedy w wykreowanym świecie pojawia się element sprzeczny z powszechnie przyjętym wyobrażeniem świata;

Science fiction – literatura prognostyczna, w pewnym stopniu oparta na dokonaniach naukowych, opisująca nierealne z punktu widzenia współczesnego czytelnika, ale zgodne z logiką, teoretyczne rozwiązania.

Fantastyka dla mnie to przede wszystkim wspaniała rozrywka (książki, gry, filmy), odskocznia od codziennej, szarej rzeczywistości, rozbudzenie wyobraźni, które dostarcza intelektualnych rozkoszy :) hobby, które można dzielić z interesującymi, nietuzinkowymi (dziwnymi?) ludźmi.”

Fantastyka jest jednocześnie sposobem na lepsze poznanie otaczającej nas rzeczywistości jak i ucieczką od niej, dobrą rozrywką, chwilą zadumy, pobudzeniem szarych komórek, w końcu, środkiem sprzyjającym poznawaniu nowych ludzi. I temu właśnie służy Klub Miłośników Fantastyki „Sagitta”, do którego serdecznie wszystkich zapraszamy :)

Planszówki odsłona kolejna

Kolejna odsłona planszówek za nami. Tym razem Klubowicze opuścili wnętrza biblioteki i udali się nieco dalej: do pubu Improwizacja oraz odwiedzili Tomka Tworka z Sieradzkiej Nerdostrady, który udostępnił zacną miejscówkę. Grano m.in. w 7 Cudów Świata, Neuroshimę Hex, Magnatów i The Resistance.

Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie

Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie.

Tym cytatem można streścić Trylogię Husycką Andrzeja Sapkowskiego. Główny bohater, wykształcony na uniwersytecie w Pradze, lowelas, kochanek, medyk i czarodziej Reinmar z Bielawy zwany Reynevanem, idealista musi uciekać przed pościgiem spowodowanym Ars amandi. Ucieczka ta powoduje różnego rodzaju implikacje, od poznania byłego zakonnika Szarleja, uczestnika defenestracji wrocławskiej, przez człeko-zmiennego wychowanka Mędrca z Góry, po samego Archanioła, za którym dziwnie chodzi ten Dante.

Pościg, miłość, magia, historia, a wszystko to na terenach Śląska i Czech. Gdyby nie Trylogia to sam bym nie zainteresował się tematem Husytów ba, pewnie nawet bym nie wiedział, że 100 lat przed Marcinem Lutrem była próba zmian kościoła. Smutne są losy ludzi, którzy wyznając tego samego Stwórcę stają naprzeciw siebie. Tu nie ma pardonu, tu dokonuje się wyborów i tylko opieka boska pozwala wyjść Reinmarowi z kolejnych problemów. Reinmar to inny bohater niż Geralt. Geralt był zabójcą, Reinmar chłopcem, który w tragicznych okolicznościach traci brata i sam przez swoje decyzje staje się mężczyzną. Geralt był ogołocony z idei, nie wierzył w żadne zasady prócz własnego wiedźmińskiego kodeksu, który sam stworzył. Reinemar do końca jest idealistą.

Same przygody i opowieść o Dolnym Śląsku są magiczne. Kwintesencją trylogii są poboczni bohaterowie: Szarlej, Samson Miodek, Zawisza Czarny, przedstawiciele różnych kultur oraz Miasta, w którym obecność pozwala człowiekowi wyobrażać sobie, że gdzieś tu stała Wieża Błaznów i Reinmar stał na jej szczycie, ale czy to była prawda czy nie, no cóż kolejny cytat z Dante Alighieri:

Dalej fantazja moja nie nadąży
A już wtórzyła pragnieniu i woli
Jak koło, które w parze z kołem krąży,
Miłość, co wprawia w ruch słońce i gwiazdy.