Miesięczne archiwum: Wrzesień 2015

Wizjonerzy, fantaści, opętani. Pisarze fantastyki XX lecia międzywojennego. Cz. 1

Stanisław_Ignacy_Witkiewicz_-_Walka_-_Google_Art_Project

Stanisław Ignacy Witkiewicz [Public domain or Public domain], via Wikimedia Commons

W XX – leciu międzywojennym prócz Stefana Grabińskiego niewielu pisarzy uczyniło z fantastyki podstawowy element twórczości. Oczywiście nie oznacza to, że fantastyka nie pojawiała się w literaturze popularnej czy innych dziełach uznawanych za wybitne. Podstawowymi nurtami fantastyki były badania legend oraz przetwarzanie ich na język ówczesny, rozwijanie nurtu zapoczątkowanego w dziełach romantycznych, nieziemskich zjawisk, podziw nad możliwościami rozwoju umysłu ludzkiego, które rozwijał Stefan Grabiński.

Innym nurtem ówczesnej fantastyki była utopia oraz technologia np. twórczość Wojciecha Smolarskiego. Witkacy pisał dzieła katastroficzne a pisarze tacy jak Gombrowicz, Leśmian, Schulz poruszali temat baśni czy surrealizmu. Motywy fantastyczne pojawiały się w twórczości Reymonta, Przybyszewskiego. Tym i innym pisarzom poświęcony jest ten cykl.

Stefan Grabiński – nasz H.P. Lovecraft.

Stefan_Grabiński,_portrait_2

Stefan Grabiński By Zakład fotograficzny Oberhard L., Lwów [Public domain], via Wikimedia Commons

Przyszedł na świat w 1887 roku, do szkoły uczęszczał w  Samborze, potem w Lwowie, studiował na Uniwersytecie Lwowskim (filologię polską i klasyczną). Pracował jako nauczyciel łaciny i języka polskiego. Od małego cierpiał na gruźlicę – balansowanie między życiem a śmiercią odbiło się w sposób znaczący na jego twórczości. Ostatnie lata spędził w biedzie. Zmarł w 1936 roku.
Twórczość Stefana Grabińskiego dotyczyła tematów parapsychologii, okultyzmu, demonologii, przerabiał na język i czas współczesny legendy, pisał także o technice. Ulubionym tematem twórczości były demony, wampiry, upiory. Jego zainteresowanie potworami nie odstępowało od zainteresowań innych ludzi tamtego czasu, świadczyć o tym mogą filmy tamtego okresu jak osnuty legendą „Nosferatu – symfonia grozy” czy utopijny „Metropolis”.

Stanisław Grabiński w części swojej twórczości skupiał się na łączeniu życia rzeczywistego ze światem duchów i upiorów np. opowiadanie „Szary Pokój” (które zostało zekranizowane w filmie Romana Polańskiego „Lokator”), powieść „Wyspa Itongo”, opowiadanie „Osada dymów”.

niesamowite-opowiesci-2_26070

Wyspa Itongo porusza temat reinkarnacji. Motyw demonów poruszany był w utworach „Zez”, „Zemsta żywiołaków”. Tematem nawiązującym do mitologii a także Biblii jest utwór „W domu Sary”, gdzie za tajemniczą Sarą Bragą ugania się i pragnie jej Kazimierz Stosławski. Młody chłopak nie wie, że owa Pani nie jest w rzeczywistości taka młoda i pragnie jedynie żywić się substancją witalną swych kochanków. Utwór jest demonruchu_grabinskiprzykładem uwspółcześnienia mitów i legend, w tym wypadku mitu o Lamii – Empuzie. Granice między Bogiem i diabłem poruszane są w „Salamandrze” czy „Cieniu Bafometa”.
Grabiński przenika świat fantastyki z rzeczywistością, mało tego, w jego utworach można spotkać pseudo-naukowe wyjaśnienia tych zdarzeń.

Uważa się że Stefan Grabiński jest jednym z najwybitniejszych polskich fantastów. Jego twórczość została przełożona na angielski, niemiecki. włoski, francuski, słowacki, ukraiński.

Strony z opowiadaniami i powieściami S. Grabińskiego:

http://literat.ug.edu.pl/grabin/
http://wolnelektury.pl/katalog/autor/stefan-grabinski/

Total Annihilation – mistrzowski RTS

W dobie gier superhiperextra miodnych graficznie chciałem przedstawić grę z cyklu „stare ale jare.” Grę strategiczną: „zbuduj i zniszcz”, ewentualnie „zbuduj, zniszcz i zapomnij.” Mądrzy ludzie mówią, że to RTS czyli strategia w czasie rzeczywistym, w odróżnieniu od gier turowych (TBS), gdzie w trakcie rozgrywki mogliśmy skoczyć zrobić herbatę lub frytki. Tutaj też możemy ale ryzykujemy, że trochę nas podniszczą 😉

total

total2

„Scenariusz przedstawia trwający od tysiącleci galaktyczny konflikt między dwiema frakcjami – Core i Arm, który doprowadził do upadku obu stron i spustoszenia wielu planet. Do wojny doprowadziły działania Galaktycznego rządu znanego jako Core, mające pierwotnie przynieść skok ewolucyjny. Wprowadzony w życie proces zwany „wzorowaniem” obejmował cyfrową duplikację mózgu i pozwalał na transfer świadomości do maszyny. Sen o nieśmiertelności spełnił się i Core zarządził poddanie temu procesowi wszystkich obywateli w celu zapewnienia bezpieczeństwa gatunkowi. Natychmiastowo pojawiła się opozycja przeciwna wzorowaniu, nie mająca zamiaru zamieniać ciała na olej i tranzystorki. Opozycjoniści udali się do zewnętrznych granic galaktyki, gdzie zebrali się tworząc formę ruchu oporu znaną później jako Arm. Tak rozpoczął się galaktyczny konflikt na wielką skalę. By sprostać potrzebom machiny wojennej Core duplikowała dowódców i żołnierzy, a Arm polegając na życiu organicznym uciekła się do metody klonowania.”

Źródło: http://whatnext.pl/zmysl-stratega-total-annihilation/

total3

total4

total5

http://www.sztab.com/recenzje,Total-Annihilation,287.html

Tyle opisu. Jak to wygląda w praktyce? Mamy „commandera” (szefa wszystkich szefów), za pomocą którego budujemy różne wynalazki: wydobywamy surowce, budujemy kolektory, wiatraki, silosy itp. cuda a wszystko po to, żeby mieć energię i metal. Następnie (rzecz jasna w zależności od typu rozgrywki czy mapy) budujemy fabryki wehikułów, robotów-mechów, lotniska, porty itd. Prosta sprawa, czyż nie? Jedni stawiają na rozbudowę bazy surowcowej – jeśli jest czas, inni – pół na pół, zabezpieczając się wieżami i hordami wojska. Budując fabryczkę najlepiej od razu stworzyć…kolejnego budowniczego, który to zafunduje nam wyższy poziom rozwoju mechanicznego i coraz lepsze zabawki (czytaj: coraz bardziej śmiercionośne). To samo tyczy bazy surowcowej – WINCYJ, WINCYJ, WINCYJ, coraz lepsze, większe i odjechane.

total6

Co sprawia, że gra Total Annihilation dorobiła się statusu klasyka i zainspirowała następnych twórców? Przede wszystkim duża liczba jednostek, mapy – ukształtowanie terenu wpływa na rozwój „cywilizacji mechowej” oraz wszelkiego rodzaju dodatki, mody, patche, packi, multum dostępnych map, Grając w skirmisha na coraz nowych mapach z najnowszymi patchami i packami jednostek można grać praktycznie w nieskończoność i gra (poważnie!) nigdy się nie znudzi, czego jestem najlepszym przykładem, grając w TA i jej wariacje już paręnaście lat…

total7

Mapy wymuszają niejako określoną strategię, wiadomo mapy płaskie proszą się (i świnią) o masy mechów i czołgi, „wodne” światy wymagają rozbudowy portów i pływających hen na morzach strzelających tratw; światy górskie czy pofałdowane – lotniczego wsparcia.

total8

Krótko i węzłowato – dlaczego TA? Wciąga jak diabli. Za miodność i pomysł ocena może być jedna jedyna: 500%.

http://www.tauniverse.com/

Co sądzę o kontynuacjach w stylu Planetary Annihilation czy Supreme Commander? Sądzę :) Z naciskiem na drugi tytuł. Niby są fajne, klimatyczne, graficzne i w ogóle (SC!) ale…wracam do starego, dobrego TA.

http://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=19472

sc

„Główną zaletą gry jest jej nowatorska mechanika opierająca się na dwóch surowcach: masie, i energii. Za nią budujemy budynki, szkolimy armię etc.
Tym co odróżnia TA, od innych RTS`ów jest to, że proces produkcyjny KAŻDEGO budynku, lub jednostki można kontrolować przydzielając dodatkowych robotników, a sam proces nie wymaga wpłacenia całej kwoty od razu.
W oryginalnej grze występuje ok 100 jednostek podzielonych na trzy segmenty technologiczne, jednakże gdy dołączymy do niej dodatki stworzone przez graczy ilość ta może wzrosnąć nawet do ok. 1000 różnych jednostek w pięciu segmentach technologicznych.”

Źródło: http://board.pl.ikariam.gameforge.com/board41-mi-dzy-nami/board55-komputery-gry-internet/board57-gry-i-rozrywka/167645-total-annihilation-najbardziej-niedoceniony-rts-w-historii/

tt

tt2

tt3

IX spotkanie KMF Sagitta – relacja

Pierwsze po wakacjach spotkanie upłynęło w atmosferze wzajemnego zrozumienia – mało komu podobała się książka :) Sam czytając po raz kolejny powieść Piekary Przenajświętsza Rzeczpospolita nie mogłem się nie rozczarować. To se ne vrati.

s0

I książka męczy chociaż z pewnością stanowi przykład degrengolady klasy politycznej a jednocześnie ostrzega przed tym, co znamy z pierwszych stron gazet i ekranów telewizorów.

s1

Autor miał kilka ciekawych pomysłów ale szczątkowa akcja i słabo zarysowane postacie sprawiły, że książka może być traktowana jedynie jako antyutopia lub dystopia z cyklu „uwaga bo…może być gorzej” (w zależności od przyjętych określeń), ewentualnie historia alternatywna lub mieszanka wszystkich trzech. Na upartego możemy potraktować ją jako publicystykę chociaż do R. Ziemkiewicza sporo brakuje…

Pomimo wszystkich braków Przenajświętsza Rzeczpospolita posiada happy end! Wśród szumowin i wszechobecnego syfu jest światełko nadziei i nie jest to bynajmniej latarka tajnej policji. Jeśli chcemy zakosztować czegoś odrażającego, brudnego i złego – polecam. Jeśli nie – cóż, są inne pozycje tegoż autora, o wiele ciekawsze.

Druga część spotkania była już luźniejsza. Pograliśmy w Kłamciankę towarzyską, przyjemną gierkę z universum J. Ćwieka.

s3 s2

Poniżej recenzja Pawła:

„Powieść Piekary okazała się dla mnie jednak rozczarowaniem. Sam pomysł wydawał się ciekawy. Dystopijna Polska pod rządami skorumpowanych polityków i Kościoła to podwójne standardy moralne, inwigilacja ludności oraz wszechobecny brud i beznadzieja – niby wszystko to znamy i gdzieś widzieliśmy, ale rzadko widzieliśmy to osadzone w naszych realiach.

Liczyłem na ciekawe obserwacje, wnioski i może nawet diagnozy odnośnie naszego społeczeństwa (i/lub polityki), a dostałem zbiór przemyśleń, które można streścić krótko – będziemy nic nie warci, póki sami się nie będziemy cenić oraz będą nas kopać, póki nie będziemy silni – dość oczywiste. Widać też dość czytelnie preferencje polityczne autora, ale to mi akurat w niczym nie przeszkadza, mimo że mam nieco inne poglądy. Drażniło mnie tylko gwałtowne wybielanie postaci pod koniec książki i mało wiarygodne (moim zdaniem) przemiany wewnętrzne dwóch bohaterów (chodzi zwłaszcza o dostojnika kościelnego).

Powieść napisana jest barwnym językiem, ale mimo wszystko czytało mi ją się niełatwo. Moim zdaniem zbyt mało się w niej dzieje fabularnie i brakuje głębszego przedstawienia postaci – zamiast tego dostajemy opisy książkowej rzeczywistości, czyli podkreślanie jak bardzo jest źle i obrzydliwie. Problem w tym, że te opisy wydawały mi sie znajome i nie wybiegały daleko poza orwellowskie wizje, dodano do nich prognozy eurosceptycznych publicystów – brakowało mi czegoś zaskakującego. Zdecydowanie wolałbym zamiast tego pociągnięcie wątku obozów na Śląsku, tego jak tam się żyje, czy też rozbudowanie wątku skupionego wokół złóż ropy.

Wartością książki jest na pewno spora ilość odwołań do innych dzieł, zwłaszcza z okresu romantyzmu, ale nie tylko. Są też oczywiście aluzje do rzeczywistych postaci z kręgu polityki i mediów, a ich wynajdywanie może dawać frajdę. Z drugiej strony, nie wszystkie zapożyczenia są moim zdaniem udane – niektóre kojarzyły mi się z mniej udaną wersją dzieł Bułhakowa (ale mogę się oczywiście mylić). Nie podobało mi się również nazywanie bohaterów w sposób oddający ich cechy, nie lubię tego typu symboliki.

Jak wspomniałem, „Przenajświętsza” nie spełniła moich oczekiwań. Liczyłem na odcienie szarości, a dostałem sporo czerni i brudu, dość gwałtownie wybielonego pod sam koniec. Prób opisania przyszłości naszego kraju nie ma jednak aż tak znowu wiele, choćby z tego powodu warto tę książkę przeczytać i wyrobić sobie własne zdanie.”

X spotkanie KMF Sagitta

Zapraszamy na kolejne, dziesiąte spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się 25 września 2015 r. o godzinie 17.30. Będziemy rozmawiać o komiksach jako formie sztuki.

Zachęcamy do przyniesienia swoich komiksów!

k1

k2

Reputacja A. Pilipiuka

Pilipiuka można kochać albo nienawidzić. Autor wpisu należy do miłośników twórczości Pilipiuka z wieloma „ale.” Ogólnie, uważa większość dzieł za dobre czytadła, nie tylko tramwajowo-kolejowe czy „raz użyć i rzucić na półkę.” Wędrowycza lubię, chociaż ostatnia część słabawa. Wampiry z MO i M-3 Pilipiukowi się udały (może patrzę inaczej z racji tego, że kojarzę jeszcze „stare peerelowskie czasy”), Kuzynki także chociaż Zaginiona jest już, mówiąc oględnie, do bani. Opowiadania (jak zwykle zdania są podzielone i tutaj) dają radę i właśnie opowiadaniami czas zająć chwilę :)

r1

Reputacja wciąga i widać z każdego kolejnego tomu opowiadań, że autor ostro buszuje po bibliotekach lub skrzętnie wynajduje ciekawostki, które później stanowią o wartości krótszych lub dłuższych form. Mnie osobiście podoba się tło w postaci ciekawostek chociaż mam świadomość, że może niektórych męczyć.

r2

Opowiadania stają się gęste od historii wszelakich i osoby, które szukają niebywałych akcji mogą czuć się nieco rozczarowane. Akcja zapewne będzie się zmniejszać na rzecz innych atrakcji, takich jak ciekawostki historyczne, chwila melancholii czy zadumy nad „starymi, dobrymi czasami.” I dlatego właśnie Reputacja jest doskonałą lekturą na długie jesienne wieczory. Skłania do przemyśleń i…poszukiwań przy filiżance kawy lub herbaty.

r3

Minusy zbioru. Przydałyby się kolejne opowiadania z doktorem Skórzewskim a Stormowi dwa razy taka objętościowo książka. Niewątpliwym minusem zbioru jest kwestia uczuciowa. Z poprzednich opowiadań dowiedzieliśmy się, że Storm jest na dobrej drodze aby ostatecznie zakończyć sprawę z Martą i zapewne wszyscy czekaliśmy na happy end, pomimo rozmaitych powrotów, nawrotów i niesnasek. Tutaj Pilipiuk całkowicie „zepsuł” panią Martę przedstawiając ją jako…Stop. Zdradziłbym za dużo ale widać, że autor ma inny pomysł i może niedługo ożeni Storma z niewiastą bardziej pasującą do pasji poszukiwacza skarbów i historii ludzkich…Ogólnie rzecz ujmując, nie mogę nie podzielić się refleksją, że Pilipiukowi przydałby się mały urlop od pisania (wyjątek zrobię dla opowiadań).

I Sieradzka Nerdostrada

Na imię mi Fandom bo jest nas wielu – tą delikatną parafrazą moglibyśmy podsumować rosnące zainteresowanie szeroko pojętą fantastyką a także towarzyszącymi jej zjawiskami jak gry, cosplaye i masa innych, pokrewnych temu zagadnieniu tematów. Skąd taki wniosek?

ns

Cóż, można by powołać się na statystykę ukazującą rosnący odsetek fantastyki wśród bestsellerów wielkich sieci księgarskich, na stałe miejsce w popkulturze zajmowane dziś przez takie dzieła jak Gwiezdne Wojny czy twórczość Tolkiena lub nawet zwrócić uwagę na tematykę produkcji filmowych ostatnich lat lub udział wątków fantastycznych w rynku rozrywki elektronicznej, która już od dawna wyszła ze strefy garażowej i stała się jedną z najdynamiczniej rozwijających się branż ostatnich lat.

ns2

Żyjemy zatem w ciekawych czasach, w których mały nerd znajduje się w prawie każdym z nas – nie zawsze jednak jesteśmy jego istnienia świadomi. Właśnie takiemu uświadomieniu miała służyć Pierwsza Sieradzka Nerdostrada, która 29 Sierpnia, przywróciła Sieradz na konwentową mapę Polski. Uświadomieniu? Ale jak to?! – mógłby ktoś zapytać.

ns3

Faktycznie bowiem, większość konwentów (jeśli nie wszystkie) mają może i wpisane gdzieś tam pomiędzy BHP i statut członkowski organizatora mały fragment dotyczący misji propagowania fantastyki. Konwenty te, są jednak nastawione na fandom – ludzi tkwiących już w fantastyce po same uszy. Owszem, zdarzają się na tego typu imprezach „nowicjusze”, jednak znakomita ich większość przyjeżdża razem z paczką znajomych w fantastycznych bojach już zaprawioną.

ns4

Zjawisko to, ma jeszcze swoje korzenie w latach 80~w których to fanów fantastyki kojarzono, nie tak całkiem bezpodstawnie zresztą, z zamkniętą, quasi-sekciarską społecznością, przesiadującą w ciemnych piwnicach. Toteż i trudno się dziwić, że droga wejścia do fandomu pozostała w pewien sposób „wampiryczna” – takie przecież są początki naszej społeczności.

Odstawiając jednak na bok powyższą dygresję – Sieradzka Nerdostrada miała z konieczności nieco inny wymiar. Miała być imprezą otwartą, skierowaną do wszystkich i nastawioną na przysłowiowego Jana
Kowalskiego który wejdzie do środka prosto z ulicy. Jako organizatorzy mieliśmy nadzieję owego Jana oszołomić bogactwem gier bitewnych przywiezionych przez Twierdzę Wrocław i ZDWgaming, skusić planszówkami w gamesroomach, zachęcić cosplayem, zaintrygować grupą ASGInvaders i zaprosić na jedną z odbywających się prelekcji.

Czy nam się to udało? To już wiecie Wy sami :)

Autor relacji: Piotr Poskart.

——

Członkowie Klubu także byli na Sieradzkiej Nerdostradzie (Pokój 25!). Poniżej parę fotek dodatkowych. Oby więcej imprez promujących fantastykę, nie tylko w mieście ale i w regionie! Sieradz, Zduńska Wola, być może już niedługo coraz dalej i dalej. A wszystko ku chwale gwiezdnych szlaków i smoczysk 😉

sn

sn2

snn

m

NiszGierki#2 – Demon’s Souls

Gry actionRPG od studia FromSoftware to już fenomen. Bloodborne było reklamowane jako exclusive na PS4 mogący sprzedać tę konsolę, i faktycznie nim było. Powstają kolejne części Dark Souls, a i inne studia inspirując się dziełami Hidetaki Miyazakiego tworzą własne gry, jak Lords of the Fallen będące owocem współpracy polskiego CI Games i niemieckiego Deck13. A wszystko to zaczęło się od gry o której wszyscy myśleli że się nie sprzeda, i nikt nawet nie myślał aby wydać ją poza Japonią. Na szczęście gracze z całego świata importowali ją tak często, że po ośmiu miesiącach od japońskiej premiery odbyła się premiera amerykańska, a po kolejnych ośmiu miesiącach grę kupić mogli Europejczycy. I tak oto Demon’s Souls podbiło świat.

Czytaj dalej

IX spotkanie KMF Sagitta

Wracamy po wakacjach! :) Zapraszamy na IX spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się 11 września o godz. 17.20. Będziemy m.in. rozmawiać o książce Jacka Piekary „Przenajświętsza Rzeczpospolita.”

pk

Konkurs ebookowy – Powergraph

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Powergraph:

Powergraph_black_log

http://www.powergraph.pl/

mam przyjemność ogłosić konkurs. Zasady są proste. Należy odpowiedzieć na jedno proste pytanie: Ile razy nad Doliną Mawers zaświecił Księżyc Złodziei Kóz?

Po krótszym lub dłuższym zastanowieniu tudzież przemyśleniu kwestii wysyłamy odpowiedź na adres kmf@pbp.sieradz.pl Konkurs trwa do 18 września do godz. 23.59. Następnie, spośród prawidłowych odpowiedzi zostaną rozlosowane (randomizerem) nagrody. A nagrodami są trzy ebooki (trzech laureatów!):

– Robert M. Wegner, Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe;

opowiesci

– Rafał Kosik, Kameleon;

kameleon

– Paweł Paliński, Cztery pory mroku.

cztery

Zapraszamy do udziału w konkursie!