Miesięczne archiwum: Październik 2015

XIII spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na trzynaste spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 6 listopada o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

j

Na spotkaniu powitamy Jakuba Wędrowycza. Porozmawiamy o niekonwencjonalnych metodach łapania tego i owego, martwego i żywego oraz zastanowimy się, co siedzi w głowie „piewcy polskiej wsi” – Andrzeja Pilipiuka. W szczególności omówimy trzy opowiadania – Wykład z Wieszać każdy może oraz Głowicę i Bajeczkę dla wnuczka z Kronik Jakuba Wędrowycza.

Stroje wybitnie wieczorowe, miejskie i wiejskie! Wskazany zestaw małego podróżnika, fantasty amatora i dobry humor w kieszeni (przekąski gwarantowane na stole) :)

XII spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Dwunaste spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki było nieco dziadowskie. Oczywiście, w przenośni. Zadumaliśmy się nad obrzędem Dziadów w kontekście Halloween, śmierci itp. tradycji. Zastanowiliśmy się także nad tradycjami ludowymi oraz naszymi korzeniami przedchrześcijańskimi, czyli mówiąc krótko tematyka była słowiańska :)

s

s0

Tradycyjny dziad dający strudzonym duchom strawę

Tomek przygotował ciekawą prezentację o Dziadach (szeroko nakreślił temat, przez kultury i epoki) – będąc Jakubem Wędrowyczem – przygotował Nas już do następnego, trzynastego KMF-u, gdzie bohaterem walczącym o przyszłość świata, Polski i okolicy, ruralnym superherosem na miarę możliwości będzie egzorcysta-amator ze znajomymi. W kolejce czeka gra Odkryj Łódzkie ale zanim zanurzymy się w biznesy podlane historycznym sosem z regionu…niech o „dziadowskim” spotkaniu wypowiedzą się Klubowicze (ci, którzy przybyli dostali przypinki i mogli uczestniczyć w twórczym mazaniu kartonu).

s1

s3

s5s6

Kamil: „Liczba spotkań przekroczyła próg „pamiętam, które to” więc spotkaliśmy się po raz nasty. O tym jak ludzie na świecie obchodzą święto zmarłych opowiadał sam Jakub Wędrowycz, a dowiedzieliśmy się kilku ciekawych rzeczy. Niestety z powodu jakichś głupot, które w tym samym czasie odbywały się w bibliotece mieliśmy za mało ciastek i szybko się skończyły.”

Tomek: „Czym bylibyśmy bez opowieści naszych dziadków, babci, ciotek, wujów, rodziców? Czym bylibyśmy, gdyby takie małe cząstki folkloru nie wpływały na naszą wyobraźnię? Gdybyśmy nie czuli czasem obecności zmarłych przodków, nie widzieli kątem oka zjawy, nie czuli gęsiej skóry, czy w końcu nie spotkali zmarłych w snach? No właśnie ale czemu skąd to się bierze? Na XII spotkaniu KMF SAGITTA prezentowaliśmy zagadnienie dotyczące obrzędów i kultów zmarłych u nas i na świecie. Rozmawialiśmy o skomercjalizowanych świętach zmarłych, o tych już legendarnych i mitycznych i o tradycji, która silnie zakorzeniona trwa. Przez pradawne dzieje dotykaliśmy tematu mrocznego a zarazem chwalebnego. Bo czym bylibyśmy bez pamięci o przodkach? Dyskusja była preludium do tematu, do którego mam nadzieję wrócimy ale już z elementami grozy, bo nic tak nie działa na wyobraźnię jak noc listopadowa i dziwne dźwięki dobiegające zza kamyka? Może to tylko mrówka a może ten ruch kamyka oznacza zjawę, która chce nam przypomnieć o tym, wtórując: „Są rzeczy na niebie i na ziemi, o których się filozofom nie śniło.”

Jak słusznie zauważył Paweł:

„Tematyka spotkania to również sposobność wspomnienia tych twórców i artystów związanych z fantastyką, którzy niedawno odeszli od nas. W tym roku z żalem pożegnaliśmy m.in. :

-Noriyoshi Ohrai – twórca plakatów filmowych,
-Satoru Iwata – prezes Nintendo,
-Edmund Wnuk-Lipiński – polski socjolog i autor science fiction,
-Leonard Nimoy – odtwórca Spocka w klasycznym Star Treku,
-Terry Pratchett – pisarz, którego nikomu nie trzeba przedstawiać,
-Andrew Lesnie – operator zdjęciowy, autor zdjęć m. in. do Władcy Pierścieni i King Konga,
-Tanith Lee – brytyjska pisarka science fiction, horroru i fantasy,
-Christopher Lee – aktor, odtwórca m. in. postaci Sarumana w ekranizacji Władcy Pierścieni,
-Wes Craven – amerykański reżyser, twórca serii „Koszmar z ulicy wiązów” i „Krzyk”,
-John Guillermin – reżyser filmowy, stworzył m. in. „King Konga” z 1976.

[*]

Mapa skojarzeń

Z wpisów Klubowiczów na spotkaniu powstała minimapa skojarzeń związanych z fantastyką. Oto ona, podziwiajcie :)k

Pokemony w natarciu!

CENTRUM TRENINGOWE DLA POKEMONÓW OTWIERA SIĘ W JAPONII

„Pamiętasz jak Ash trenował swoje Pokemony w specjalnym centrum treningowym?

Już niedługo każdy będzie mógł to robić, jeśli tylko wybierze się do Osaki w Japonii. Oczywiście chodzi o wirtualne Pokemony, ale wciąż może być zabawnie. Ośrodek treningowy w Osace nazywa się Pokémon EXPO Gym i zostanie otwarty 19 listopada. Będzie to pierwsze miejsce dla graczy w całości poświęcone Pokemonom.
W ramach programu fani japońskiej gry będą mogli podnosić swoje umiejętności za pomocą różnego rodzaju programów „Charizard’s Battle Colosseum” czy „Gardevoir’s Control Score”, a najlepsi tak samo jako bohaterowie bajki będą nagradzani specjalnymi pokemonami.
Miejsce ma mieć też charakter edukacyjny i rozwijać umiejętności komunikacji i współpracy u najmłodszych gości. Aby stać się członkiem centrum szkolonego trzeba będzie posiadać specjalną kartę członkowską. Jej sprzedaż rozpocznie się 31 października w sklepie Pokemon w Osace. Chętnych z pewnością nie zabraknie.”

Źródło: http://www.msn.com/pl-pl/podroze/news/centrum-treningowe-dla-pokemonów-otwiera-się-w-japonii/ss-BBmmxfknoutlc

XII spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na dwunaste spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 23 października o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu. Na spotkaniu królować będzie sfera mniej materialna a strawą duchową będą Fantastyczne Dziady z okazji Halloween. Warto zajrzeć, szczególnie jeśli nie macie co ze sobą zrobić wieczorową porą :)

d

k
Źródło: http://www.hebelkowo.pl/2014/10/karaboszka.html

http://www.hellokids.com/r_361/kids-crafts-and-activities/halloween-crafts/printable-halloween-masks

Jedenaste spotkanie KMF „Sagitta”- relacja

Jedenaste spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki upłynęło pod hasłem przedwojennej polskiej fantastyki. Twórców i tytułów często niesłusznie zapomnianych, z wielu względów. Przedwojenna polska fantastyka miała swoich klasyków i mniej artystycznie wyrobionych rzemieślników pióra.

Wielu autorów „zaginęło w akcji” ponieważ: zmieniły się realia społeczno-polityczne i dzieła się po prostu zestarzały, zramolały, trącą dzisiaj myszką; nie były wznawiane lub bardzo rzadko – tu akurat jest światełko w tunelu bo powoli odkrywa się ich potencjał artystyczny (i fantastyczny) poprzez nowe wydania i nie zawsze prezentują to niszowe wydawnictwa; dosłownie zostały skazane na zapomnienie przez…cenzurę:

– B. Adamowicz, Triumf żółtych;
– S. Barszczewski, Czandu;
– A. Lange, Elfryda;
– E. Ligocki, Gdyby pod Radzyminem;
– A. Marczyński „wszystkie utwory”;
– W. Niezabitowski, Huragan od Wschodu;
– M. Romański (R. Dąbrowski) „wszystkie utwory.”

c

Warto zapoznać się chociaż z jedną pozycją z dwóch zacnych serii; Dawne fantazje naukowe i Polska nowela fantastyczna. Wyrobicie sobie własny pogląd na twórczość, koncepty i oryginalność myśli naszych polskich fantastów i fantastozofów :)

Głównym bohaterem naszego spotkania był Stefan Grabiński, również dość zapomniany, nazywany polskim Poe i Lovecraftem. Oryginalny klasyk „horroru kolejowego” – nie szukajcie tutaj podobieństw z morderstwem w Orient Expressie…Opowiadanie Grabińskiego Ślepy tor

https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/grabinski-slepy-tor/

można różnie odczytywać, a późnym, szarym, deszczowym, jesiennym wieczorem nabiera iście melancholijnego smaku. Zatrzymuje nasze życie i każe zastanowić się nad jego sensem, przypadkami i znakami. Czy jesteśmy samodzielnymi bytami czy tylko zabawką w rękach innych istot?

Na okrasę obejrzeliśmy adaptację opowiadania, film R. Bera (krótkometrażowy dreszczowiec) z 1967 roku pod tym samym tytułem (cykl Opowieści niezwykłe). Omówiliśmy różnice między oryginałem a adaptacją, oceniliśmy efekty specjalne i sam film – raczej krytycznie ale…niektórych film zachęcił do przeczytania opowiadania Grabińskiego!

f

Osobiście uważam film za dość udany, mimo spłycenia wątków a za klimat daję wysoką notę.

Poniżej relacja jednego z klubowiczów, Tomka:

„Czy fantastyka XX-lecia może być aktualna dziś? Czy potrafi doprowadzić do dyskursu? No właśnie, na podstawie opowiadania Stanisława Grabińskiego „Ślepy tor” staraliśmy się musnąć złożoność fantastyki XX lecia, dzięki krótkometrażowemu filmowi „Ślepy tor” dyskusja rozwinęła się o wątek filmowy. Film jednym się podobał innym nie i gdzieś trochę zgubiliśmy temat opowiadania. Dzieła opowiadającego historię ślepego toru, który jest tajemnicą dostępną nielicznym. Podróżni pociągu są świadkami opowiadania konduktora o dziwach wagonów, które wcześniej znalazły się w ślepym torze. Większości podróżników historia ta jest obojętna, jednak znajduje się paru ciekawych, zafascynowanych opowieścią. Po rozmowie z konduktorem postanawiają wraz z nim odwiedzić ślepy tor. Większość pasażerów ucieka na zaściankowym dworcu z pociągu i zostaje tylko 13 pasażerów pociągu, który wkracza na ślepy tor. Tam zaczyna się tajemnica, której na tym spotkaniu nie zgłębiliśmy – może pewnego dnia wrócimy do opowiadania, chcąc dowiedzieć się czym tor był.”

Uważajcie! Każdy może wjechać na ślepy tor…

21 X 2015 nadchodzi!

Witamy szacownych gości wracających z przeszłości! Tylko o której godzinie?

bf

http://www.usatoday.com/videos/life/movies/2015/10/14/21195995/

http://www.pocket-lint.com/news/102825-how-back-to-the-future-ii-predicted-21-october-2015-did-it-get-anything-right

http://www.crazynauka.pl/rok-2015-powrotu-do-przyszlosci-co-sie-sprawdzilo/

„Przy okazji: kultowy film nie przewidział upowszechnienia telefonów komórkowych i internetu. Informacje w tamtejszej rzeczywistości przekazywane są za pośrednictwem faksu (!) i wideorozmów.”

(…) Jakie jeszcze futurystyczne wynalazki pojawiają się w „Powrocie do przyszłości 2”?

  • Gry sterowane myślą
  • Aparat fotograficzny z funkcją rozpoznawania twarzy
  • Filmy 3D holograficzne reklamy uliczne
  • Dron z kamerą
  • Identyfikacja odciskami palców
  • Płatności oparte na biometrii
  • Generator rytmu sennego alfa
  • Przewidywanie pogody
  • Kuracje odmładzające (dr Brownowi wydłużyły życie o 30-40 lat)
  • Niekurzący się papier.”

bf2

http://www.october212015.com/

 

The Swapper, czyli mroczna zagadka w kosmosie

maxresdefault

Ha! Pozazdrościłem co poniektórym tu piszącym i postanowiłem napisać o grach komputerowych! No, na razie o jednej pozycji, ale może niedługo się rozkręcę! Mieliśmy tu już wielkie, klasyczne tytuły, jak również gry niszowe – moja propozycja będzie raczej z gatunku tych drugich, choć na pewno nie jest to gra nieznana. The Swapper stworzony został przez niezależne studio z Finlandii, nie jest to jednak jakaś indie – lichota z dużymi pikselami, grająca na sentymentach do starych gierek i komputerów, tylko solidnie wykonana i (co ważne!) przemyślana produkcja, od której trudno się oderwać!

Witamy na Station 7

2015-10-01_00005 2015-10-01_00008

Historia zaczyna się w momencie, gdy nasz bohater wbrew swojej woli jest wystrzelony w niewielkiej rakiecie ze stacji kosmicznej, której odkrywczą nazwę macie powyżej. Czy to wypadek, czy celowa próba pozbycia się naszego protagonisty – póki co nie wiadomo. Lądujemy na planecie Chori V, wokół której orbitowała stacja i znajdujemy tam dziwaczne, niewielkie urządzenie. Pozwala ono na tworzenie do 4 klonów/projekcji własnej osoby oraz na przesyłanie własnego umysłu i osobowości do nich. Taka błyskawiczna przesiadka z jednego ciała do drugiego. Wytworzone przez nas byty wykonują dokładnie to samo co my, czyli poruszają się w tym samym kierunku, obracają się tak samo czy podskakują w tym samym momencie.

I to właśnie całe „mięso” rozgrywki, na sucho jest to bowiem gra logiczna, w której wchodzimy do pokoju i musimy rozgryźć jak za pomocą naszych świeżo utworzonych „pomocników” rozwikłać zagadkę i zdobyć „Orby” potrzebne do odblokowania kolejnych lokacji. Czyli wciskamy jakiś przełącznik, który otworzy nam jedne drzwi i odsłoni kolejny mechanizm, gdzie posyłamy kolejnego klona – iii… zaczynamy kombinować, bo nasze bezwolne twory poruszając się jak my zaczynają spadać w przepaść lub leźć nie tam gdzie tego sobie życzymy! Trzeba zatem sprytnie wymyślić gdzie kogo poustawiać i kiedy „zamieniać się” ze swoimi ciałami umysłem.

Łamigłówki są z początku banalnie proste, z czasem stopień trudności rośnie, nie jest to jednak poziom przyprawiający o ból głowy, choć ich rozwiązywanie daje sporą frajdę. Są może ze 2-3 zagadki będące prawdziwym wyzwaniem, przy których można trochę utknąć, ale są one jak najbardziej do rozgryzienia, nie musimy zresztą rozwiązywać wszystkich zadań by ukończyć grę.

Logika zamiany

2015-09-30_00002 2015-09-30_00003 2015-09-30_000042015-09-30_00010

Brzmi niezbyt zachęcająco, nie? Kolejna nudna gra logiczna, na co to komu? Aaa widzicie, nie dość że nie nudna (bo rozwiązywanie zagadek autentycznie wciąga) to jeszcze opatrzona ciekawą formą oraz doprawiona niebanalną fabułą. Stopniowo poznajemy historię stacji oraz losy jej załogi, a także poznajemy tajemnicę dziwnych skał, które zbierano z powierzchni Chori V. Opowiedziana historia jest całkiem ciekawa i nawiązuje do paru klasyków science ficton. Możemy się nawet dopatrzeć kilku filozoficznych przemyśleń (to tak jakby komuś było mało myślenia podczas rozwiązywania zagadek), głównie na temat istnienia duszy, a także odnośnie etyki badań naukowych oraz… No to już musicie się sami przekonać!

Ciemność! Widzę ciemność!

2015-10-01_00002 2015-10-01_00007 2015-10-01_00009 2015-10-01_00010

Wielkim atutem gry jest jej oprawa dźwiękowa, której autorem jest Carlo Castellano. Muzyka to krótkie elektroniczno-fortepianowe formy, leciutko (naprawdę bardzo leciutko!) ambientowe, doskonale podkreślające samotność i zagubienie naszego bohatera. Brzmienia są zimne i ciemne, nie dziwota – gra w końcu powstała w Finlandii (no i dzieje się gdzieś w kosmosie!). Oprawa graficzna jest nie mniej ciekawa, zwłaszcza na uznanie zasługują tła – wykonano je ręcznie z gliny i przekształcono na postać cyfrową. Atmosfera jak na grę logiczną jest rewelacyjna, polecam koniecznie grać po zmroku! Jedynie animacja postaci moim zdaniem trochę kuleje, ale to drobny mankament. Niektórym nie odpowiadać też będzie rozmywający się obraz, choć niewątpliwie jest to celowy zabieg twórców. Na screenach wygląda to mało zachęcająco, w trakcie gry prezentuje się znacznie lepiej!

The Swapper polecam absolutnie każdemu, zwłaszcza że można go często dostać za dosłownie grosze. Powinna pójść na niemal każdym komputerze PC, wymagania sprzętowe nie są wysokie. Dostępna też na PS3, PS4 oraz Xbox One, ale tutaj nie wiem jak cenowo to wygląda. Gra może nie jest za długa, ukończenie jej to około 6-8 godzin, ale zdecydowanie warto! Polecam, zwłaszcza jak ktoś lubi kosmiczne, dołujące klimaty!

Gadżety

Klub Miłośników Fantastyki „Sagitta” powoli dorabia się swoich gadżetów:

g

Zajrzyj na nasze spotkanie – najbliższe 23 października o 17.30, zaproś znajomych, zaproponuj temat lub…napisz coś na naszym klubowym blogu (ewentualnie podeślij tekst – zamieścimy!). Niech moc będzie ze wszystkimi :)

Aposiopesis

Zacznę od okładki, która przyciąga uwagę i pomarudzę jak autor recenzji niżej – przydałyby się ilustracje, tak jak w książce K. T. Lewandowskiego „Orzeł bielszy niż gołębica.” Książka Sawickiego, znanego z innych zacnych pozycji w stylu „Inkluzji” czy „Nadziei czerwonej jak śnieg” ociera się o steampunk jednocześnie będąc lekką i żywą lekturą napisaną bardzo przyjemnym stylem. Akcja, akcja, akcja i reakcja.

ap

Zabawy konwencjami, masa dobrego humoru i aluzje, a to do literatury pozytywistycznej, gdzieś także pojawiają się szklane domy, wynalazcy, dziwne odkrycia i pomieszanie z poplątaniem czyli mechaborgi, trupochody a także mrugnięcia okiem do świadomego czytelnika – gdy pada tekst, że Warszawa nie będzie fanem tureckiego jedzenia 😉 Dotykamy i początków fantastyki i wątków horrorowatych. Ogólnie rzecz ujmując, Aposiopesis jest bardzo zręcznie podanym miszmaszem stylów, gdzie w sumie otoczka steampunkowa jest delikatna niczym polewa na czekoladkach ale…smakowita.

http://paradoks.net.pl/read/25485

„Fabuła jest poprowadzona w bardzo lekki sposób. Mamy tu mnóstwo zwrotów akcji, które z czasem łączą się w wielki finał. Każdy ruch znajduje swoje odbicie w dalszych losach postaci. Jest to klasyczny kryminał z wątkami fantastycznymi oraz, co moim zdaniem najważniejsze, domieszką humoru. Nie jest to wulgarny komizm sytuacyjny czy dialogowy, do jakiego przyzwyczaili nas chociażby Andrzej Ziemiański czy Jakub Ćwiek. Tutaj naprawdę mamy kawał dobrej komedii. Same rozmowy dwóch automatów w stylu „lordowskim”, o tym jak przydałby się olej najlepszej marki, potrafią wywołać uśmiech na twarzy czytelnika”

http://moje-czytadla.blogspot.com/2014/07/aposiopesis-andrzej-w-sawicki.html

„Ja tu gadu-gadu, a gdzie tu steampunk? Cóż, Henrietta to wspomagana „robotycznie” wojowniczka, a Danił ma w sobie więcej żelastwa, niż przeciętny Polak w szufladzie ze sztućcami. W przedstawionym świecie przerobienie na mechaborga to narzędzie kary lub sposób na wyleczenie z ciężkiej choroby i uniknięcie śmierci. Po steampunkowej Warszawie pomykają mechaniczne konie, w urzędach zamiast urzędników siedzą automaty, nawet więźniów w celach pilnują roboty. Sawicki obmyślił nawet nową religię, której symbolem jest Chrystus na kole zębatym. Niby detal, a jak wzbogaca świat przedstawiony :)”

Wspomniałem o ilustracjach – ich brak obniża wartość książki ale minusem jest także dość pobieżnie nakreślone tło historyczne, co w sumie dziwi patrząc na autora. Widać, że autor miał niezły ubaw pisząc lekką, polską fantastykę steampunkową i bez wątpienia można polecić Aposiopesis (nie bójcie się tytułu!) jako lekturę dla każdego, a może nawet jako…lekturę szkolną. Wątek pozytywistyczny, sensacyjny, patriotyczny, ponadnaturalny, trochę historii i uczniowie będą się zaczytywać zastanawiając jak wygląda Henia topless…

Jednym słowem, dobrze naoliwiona powieść ze śrubkami w tle! Brać, nie gadać, czytać, dobrze się bawić, tym bardziej, że problem z PL steampunkiem da się streścić krótko: albo bardzo dobre albo bardzo słabe. Aposiopesis Sawickiego jest czytadłem co najmniej dobrym a na pewno zabawnym, co nie zawsze jest tożsame ze steampunkiem – często króluje mroczny, industrialny nastrój dociskający nas do ziemi. A ciekawszą postacią z książki z pewnością jest dżinn Alojzy i jego wstawki „ogólnohistoryczne.”

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/223499/aposiopesis

PS – Nie wiem dlaczego ale mam wrażenie, że Aposiopesis jest kontynuacją Orła bielszego niż gołębica…a przynajmniej może być.