Miesięczne archiwum: Grudzień 2015

O wyższości niemożliwego nad nieprawdopodobnym…

…czyli słów kilka o hasłach żeby nie było nudno w nowym roku. Każdy kto chociaż zetknął się (nawet na sekundę) z sajensfikszynami po pewnym czasie zastanawia się, ale o co w tym wszystkim chodzi. Nauka i fikcja hm…po polsku, fantastyka naukowa. Idąc po najmniejszej linii oporu tudzież po linii najmniejszego oporu czy po prostu, na łatwiznę, stwierdzamy, że mamy fantastykę i już! Koniec i kropka. Sięgamy aż do początków ludzkości i problem z głowy. Niestety, po drodze zgubiliśmy naukowość chyba, że Epos o Gilgameszu potraktujemy jako podróż po dziwnych krainach z robotem pod pachą 😉 Przekładając na nasze poszukiwanie tajemnicy nieśmiertelności otrzymujemy klasyczny leitmotiv science fiction -> cudowny wynalazek.

sf

Bardziej ambitnie stawiamy na piedestale Gernsbacka i…cześć. Problem załatwiony. Ewentualnie wrzucamy do wora beletrystyka naukowa z receptą 75% literatury, 25% nauki…

http://encyklopediafantastyki.pl/index.php/Science_Fiction_-_pojęcie

„Polski termin „fantastyka naukowa” jest mało precyzyjnym tłumaczeniem terminu angielskiego. Jego zakres nie pokrywa się z zakresem określenia „science fiction”. W języku angielskim wyraz „science” oznacza przede wszystkim nauki przyrodnicze i techniczne. Z tego powodu polski termin ma zakres szerszy i dzięki temu lepiej oddaje istotę zjawiska, które współcześnie bardzo mocno poszerzyło skalę swoich tematycznych zainteresowań i odeszło od pierwotnych przyrodniczych i technicznych inspiracji literackich.

Z drugiej zaś strony „science fiction” ma zakres o wiele szerszy, niż jego polski odpowiednik. „Fiction” oznacza bowiem nie tylko fikcję, fantazję, zmyślenie, ale także beletrystykę, utwory powieściowe. Tak więc, gdyby opierać się tylko na znaczeniu wyrazów wchodzących w skład terminu, można by powiedzieć, że „science fiction” oznacza zarówno fantazjowanie w obrębie nauk przyrodniczych i technicznych, wąsko wyspecjalizowaną odmianę fantastyki naukowej, jak i beletrystykę realistyczną o życiu i pracy uczonych przyrodników, o ich koncepcjach naukowych i technicznych zastosowaniach niekoniecznie o charakterze fantastycznym.”

…lub pozostajemy przy podziale science fiction (hard scifi), horror (groza), fantasy.

Aby nie było za łatwo trzeba dodać, że wielu wolało termin „scientific fiction”, czyli właśnie zahaczamy o beletrystykę, co przecież ma sens. Bywały także określenia typu „invention stories”, czyli wynalazek w tle; „off-trail stories” (opowieści spoza szlaku), „impossible stories” (historie nieprawdopodobne), „different stories” (inne opowieści), „pseudo-scientific stories” – bardzo trafna diagnoza 😀 Nie wchodząc specjalnie w zagadnienia terminologiczne i nie przesądzając o ich celowości dorzucę jedynie, że nazwy opisowe w stylu „romanse /tłumaczenie zamierzone/ na innych planetach”, „opowieści o zadziwiających wynalazkach”, „opowieści o przygodach w przyszłości” mają przyjemny klimat i lekko trącą sentymentalną nutką.

Ot, na przykład „voyages extraordinaires” (w innej wersji „voyage excentrique”) J. Verne’a to przecież…”scientific romances” czy „scientific fantasies”. Głupio się przyznawać do romansów w fantastyce naukowej ale na szczęście chodzi o powieści czy nowele. Określenia typu „highly imaginative stories”, „weird-scientific stories”, „structural fabulation” jakoś się nie przyjęły ale np. już „scientifiction” poszło w znanym nam kierunku i „scifi” już mogło się rozpychać na arenie dziejów chociaż…po piętach deptał (i nadal depcze) termin „speculative fiction.” Zauważcie, że wszędzie SF.

Dzisiaj, obojętnie jak nazwiemy (fantascienza, utopische Romane, naucznaja fantastika) miły naszemu oku gatunek literacki czy filmowy (tutaj niestety uważający się za lepszych powątpiewają nadal…) wiemy mniej więcej, co zawiera. I to jest najważniejsze. Pewne jest także to, że bez rewolucji przemysłowej i umasowienia wielu wynalazków (np. mediów) nic nie byłoby takie jak wcześniej.

SW7FA

Najnowsze Star Wars można oglądać z pominięciem oryginalnej sagi. Wychodząc wczoraj z kina w towarzystwie znajomych mieliśmy różne odczucia. Pojawiły się głosy że za dużo przytulania było w filmie (uwaga to spoiler 😉  że film jest hollywoodzki i w hollywoodzkim stylu zrobiony. Przecież ten film taki ma być – nie ma wywracać światowej kinematografii do góry nogami, ma dobitnie pokazać, gdzie się kręci najbardziej dochodowe i rozrywkowe kino. Bo przecież takie kino ma przynosić rozrywkę, oderwanie się od szarej rzeczywistości. Jak dla mnie najnowsza część spokojnie zasłużyła na 8/10.

g

Uważam, to moje osobiste zdanie, że pomijając 3 pierwsze epizody spokojnie nawiązuje do starej sagi i jak dla mnie je przebija. Jest świeża, inne czasy, inne spojrzenie J. J. wywiązał się z zadania odrdzewiając starą historię i przenosząc ją w XXI wiek. Nie trzeba być fanem gwiezdnej sagi by poczuć się jak dziecko patrząc na poczynienia BB-8 nowe. Postacie może z małymi wyjątkami są ciekawie prowadzone, nie ma tam problemu by wczuć się w klimat filmu. Pojawiają się znane postacie i znana historia. Nie będę spolerować zapraszam do kin.

http://www.starwars.com/the-force-awakens/

Z fantastyką do młodzieży

W ramach współpracy, jaką Miejska Biblioteka Publiczna w Sieradzu nawiązała ze Specjalnym Ośrodkiem Szkolno-Wychowawczym w Sieradzu, przeprowadziłam spotkanie z wychowankami internatu przy SOSW, dotyczące fantastyki i literatury fantastycznej. Miało ono miejsce 3.12.2015 r.

fantastyka 001Dlaczego akurat fantastyka? Naszym celem, jako bibliotekarzy, ale także miłośników literatury i osób, którym nie jest obojętny rozwój naszego społeczeństwa i kultury, jest zainteresowanie, „zarażenie”, książką czytelników już od najmłodszych lat. A niestety, okazuje się, że w niektórych środowiskach czytanie książek jest nadal czynnością nieznaną, a co za tym idzie – nudną, trudną, wstydliwą, obciachową i ogólnie szkoda na te wszystkie książki czasu. Dlatego też zdecydowaliśmy się na fantastykę jako jeden z tematów, uznając, że może ona być dobrym rozpoczęciem przygody z literaturą. Bo co te książki tak naprawdę nam dają? Przede wszystkim dobrą rozrywkę, pobudzenie wyobraźni i rozbudzenie emocji, a sam kontakt ze słowem drukowanym zwiększa zasób naszego słownictwa i w jakimś stopniu polepsza nasz sposób wysławiania się. Rozwijamy również nasze zainteresowania, co skutkuje sięganiem po różne rodzaje literatury.

fantastyka 005

fantastyka 006

Oczywiście wszystko brzmi bardzo ładnie i idealnie, ale jak jest w rzeczywistości? Tak jak wspominałam, w wielu miejscach potrzeba naszej pracy i musimy wychodzić do ludzi. Miałam sporo obaw i wątpliwości dotyczących tego spotkania, i co tu dużo mówić, nie znając tej grupy rzuciłam się na głęboką wodę.

Dzieciaki, mimo początkowej niechęci do samego tematu („o czym to będzie?”, „nie wiem, chyba o bibliotekach…”, „aha eh” (!!!) z czasem skupiły na mnie swoją uwagę i nawet widziałam przebłyski współpracy 😀 Nie czytają książek, ale potrafiły powiedzieć mi jakie filmy oglądają, w jakie gry grają i jak spędzają wolny czas. Nasza początkowa rozmowa skupiła się wokół tematu, czy w ogóle warto czytać książki i czym jest fantastyka, bo jak zauważyli, jesteśmy nią otoczeni na co dzień w formie różnych rozrywek.

fantastyka 008

fantastyka 014

Następnie opowiedziałam im o cechach trzech podstawowych odmian fantastyki, mianowicie naukowej, grozy i baśniowej, i zaprezentowałam najbardziej poczytne i godne uwagi powieści literatury młodzieżowej, które są dostępne w MBP w Sieradzu.

Wybrałam:

Flanagan J.: Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu.

Grant M.: Gone Zniknęli. Faza Pierwsza. Niepokój.

Lem S.: Bajki robotów.

Lem S.: Opowieści o pilocie Pirxie.

Mull, B.: Baśniobór.

Nix G.: Sabriel.

O’Hearn K.: Pegaz. Ogień życia.

Riordan R.: Percy Jackson i złodziej Pioruna.

Roth V.: Niezgodna.

Rowling J. K.: Harry Potter I kamień filozoficzny.

Tolkien J. R. R.: Hobbit.

fantastyka 012

Cieszę się, iż mimo niechęci do czytania, uczestnicy spotkania przeglądali prezentowane przeze mnie tytuły, a kilka osób po spotkaniu czytało opisy tych książek. Przed nami sporo pracy, ale mam nadzieję, że po takich spotkaniach chociaż kilka osób zajrzy do książki z czystej ciekawości, czy nudów, i przekona się, jaką to daje radość, przyjemność i satysfakcję.

fantastyka 015

fantastyka 021

Zapraszam również do oglądania relacji z MBP w Sieradzu:

http://www.mbpsieradz.pl/

XV spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

mk

km1

Sobotnie spotkanie KMF-u upłynęło pod hasłem gier, głównie planszówek chociaż nie do końca. Rozpoczęliśmy od Kłamcianki towarzyskiej, następnie rozkładaliśmy na czynniki pierwsze dwie gry edukacyjno-promocyjne z regionu: Odkryj Łódzkie i Miasto Dwóch Herbów a skończyliśmy Battlestar Galacticą. Regionalne gry pięknie opisano w innym wpisie:

http://pbp.sieradz.pl/kmf/2015/12/09/regionalne-planszowki-odkryj-zrodlo-dwoch-herbow/ Nie ma zatem sensu powielać pewnych stwierdzeń czy uwag ale z pewnością trzeba przytoczyć opinie (spisane!) pojawiające się podczas gry. Nietrudno zauważyć, że Odkryj Łódzkie wydaje się być bardziej atrakcyjna wizualnie niż Miasto Dwóch Herbów chociaż obie „dają radę.” Odkryj Łódzkie spełnia rolę edukacyjno-promocyjną z naciskiem na promocję. Owszem, quizowanie daje sporą frajdę – dowiadujemy się wielu ciekawostek z regionu jednak zabrakło…konkretnego zakończenia i w sumie się gra, gra i nie wiadomo dokąd zmierzamy 😉 Bardzo ciekawie wyglądają nie tylko wizualizacje czy pudełko ale i banknoty. Oczywiście, przydałaby się jakaś plastikowa wytłoczka na „bank” ale nie narzekajmy.

km2

km3

W Mieście Dwóch Herbów przyjęto nieco inne założenie. Owszem, bawiąc-uczyć ale nacisk położony na samą mechanikę gry spowodował, że gra jest ciekawsza, krew szybciej krąży w arteriach a i chipsy z napojami szybciej znikają…Niestety tutaj także trudno mówić o konkretnym zakończeniu, co trochę psuje zabawę w „zdobywanie” epok. Dużym plusem jest oddanie realiów epoki w grze, np. okupacji czy nacjonalizacji.

Gra ma duży potencjał, co stwierdzam z satysfakcją jako rodowity zduńskowolak chociaż jeszcze parę rzeczy z pewnością można (i trzeba) ulepszyć. Piszę z trochę innej perspektywy niż kolega bo zawsze byłem fanem Eurobusinessu i nie przeszkadzają mi specjalnie staromodne silniki gier ani tryby rozgrywki chociaż zagrałbym i w Źródło.

km4

km6

km7

Co do uwag krytycznych, spisanych, odnoszących się do gier, na początek Odkryj Łódzkie:

  • Mało precyzyjny tryb wygranej – w zasadzie brak wygranej (nie ma ostrych reguł zakończenia – gra bez końca);
  • Brak plastikowej wytłoczki na bank;
  • Stosunkowo mała liczba domków i banknotów;
  • Jeżeli stawiamy na walor edukacyjny, książeczka z pytaniami powinna być bardziej obszerna;
  • Plansza jest nieco za duża, co redukuje szansę na „wdepnięcie” komuś w posiadłość a co za tym idzie zanikają emocje;
  • Forma quizowa niedopracowana – odpowiemy – dobrze, nie odpowiemy…w zasadzie również fajnie.

m

o

Miasto Dwóch Herbów:

  • Dość uboga szata graficzna;
  • Brak domków (żetonów) do oznaczania własności;
  • System podliczania po przejściu dość skomplikowany;
  • Mała przejrzystość planszy – chodziło o miejsca specjalne i liczenie pól podczas wędrówki;
  • Wybór konkretnej wygranej: teoretycznie liczą się punkty rozwoju i przejście epok a co jeśli ktoś utknie i ma dużo punktów rozwoju a inni go wyprzedzą?
  • Instrukcja w formie książeczki bardziej czytelna – pola, epoki;

Padały także sugestie dodania epoki „utrwalania władzy ludowej” i rozszerzenia akcji w czasie okupacji, np. o partyzantów, konfidentów, spekulantów itd. a także dodania kart postaci i kart wynalazków po przejściu epok czy kosztów unowocześniania obiektów. Od siebie dodam, że chętnie widziałbym lepsze pudełko i album ze starymi zdjęciami.

md


Opinie o spotkaniu i grach:

Paweł: Odkryj Łódzkie i Miasto Dwóch Herbów to tak trochę dwie strony jednej monety, bitej z matrycy Monopoly. Ta pierwsza ładniej wygląda, a ta druga ma więcej głębi i charakteru. Obie polecałbym początkującym graczom lub też osobom, które lubią „zarażać” swoich bliskich informacjami o swoim regionie w sposób mało inwazyjny, ba, nawet przyjemny! Sam jednak czekam na grę nieco nowocześniejszą i mniej losową.

Tomek: Gry, gry, gry… Na spotkaniu poświęciliśmy czas by pograć w gry planszowe. Zaczęliśmy od karcianki Kłamcy, po czym pograliśmy w dwie gry promujące regon łódzki. Obie gry były oparte na Monopoly – „Odkryj Łódzkie”  promuje miasta i zabytki województwa łódzkiego. Jest to gra mało dynamiczna, potrzebuje pewnych usprawnień ale zawiera masę ciekawostek o naszym województwie i podpowiada, gdzie pojechać i co zwiedzić z rodziną. Druga gra to gra poświęcona historii Zduńskiej Woli. Była moim zdaniem dużo ciekawsza, dynamiczniejsza i mająca w sobie większy potencjał – ciekawe jest to, że gracz nie porusza się tylko po jednej linii ale po przejściu pola stale zmienia epokę i tak od początku Zduńskiej Woli, przez jej rozkwit na przełomie XIX i XX wieku, przez degradację spowodowaną wybuchem drugiej wojny światowej doszliśmy do nowoczesnego i prężnie rozwijającego się miasta XXI wieku.  Na koniec przenieśliśmy się w dalekie przestrzenie kosmosu i jako załoga Battlestar Galactica staraliśmy się uciec przed Cylonami, wysoko rozwiniętymi maszynami, które chcą zniszczyć rodzaj ludzki raz na zawsze. Gra oparta na popularnym serialu jest dynamiczna, ciekawa a zwroty akcji powodują, że gracz nie ma prawa się nudzić.

Regionalne planszówki – Odkryj Źródło Dwóch Herbów!

2

Na ostatnim spotkaniu Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta” mieliśmy okazję zagrać w dwie gry planszowe z naszym regionem w tle. Było to „Odkryj Łódzkie”, promujące nasze województwo oraz „Miasto Dwóch Herbów”, związane tematycznie ze Zduńską Wolą. Planszówki stworzone dla różnorakich organizacji samorządowych, zwykle podporządkowane są dość mocno spełnieniu dwóch funkcji – mają przy rozgrywce przekazać graczowi nieco wiedzy o regionie oraz zachęcić tegoż do odwiedzenia go – czyli niejako edukacja i promocja przez rozrywkę. Właśnie aspekt rozrywkowy niestety jest tu najczęściej traktowany po macoszemu i nierzadko otrzymujemy coś, co jest udziwnionym przewodnikiem turystycznym, a nie grą. Czy tak też jest tym razem? W moim odczuciu trochę tak. Przyjrzyjmy się tym grom bliżej, zestawimy je też z wydaną ponad rok temu grą „Źródło”, której wykonanie zlecił Urząd Miasta Sieradza.

„Odkryj Łódzkie” czyli Monopoly po łódzku

łódzkie

Źródło: http://wykreujprezent.pl/pl/p/Gra-Planszowa-%E2%80%9EOdkryj-Lodzkie-/200

No tak, podtytuł trochę krzywdzący, ale nie da się ukryć że bazą i punktem wyjścia był ten właśnie klasyk. Gracze poruszają się po planszy podzielonej na dwa tory (wewnętrzny i zewnętrzny) i dokonują po drodze zakupów, bądź też wykonują polecenia z odpowiednich pól. Przesuwamy się o tyle pól, ile wyrzucimy na dwóch sześciościennych kościach, jednak zanim wykonamy ruch, musimy odpowiedzieć na pytanie testowe z wiedzy o województwie łódzkim. Niepoprawna odpowiedź sprawia, że możemy przemieścić pionek tylko o połowę wyrzuconego rezultatu. Pytania umieszczone są w instrukcji i jest to moim zdaniem kiepskie rozwiązanie. O wiele wygodniej byłoby, gdyby zawarte były na osobnych kartach, które łatwo można by przetasować i później losowo wyciągać. Byłoby to też rozwiązanie szybsze, bo na kartkowanie książeczki i wybieranie pytania tracimy dosyć dużo czasu. Samych pytań nie ma też zbyt wiele, przydałaby się ich większa ilość, może ich nie starczyć przy dłuższej grze.

Choć sam nie wiem, czy taka jest możliwa, bowiem w samej instrukcji napisano, że to gracze ustalają, kiedy gra ma się zakończyć, brakuje tak naprawdę celu o który można rywalizować. Wielu osobom może się podobać taka luźna rozgrywka, pozbawiona w zasadzie napięć. Dla mnie jednak była zwyczajnie nudna. Od razu jednak zaznaczę, że nie przepadam za Monopoly, więc nie ma się co dziwić, że i „Odkryj Łódzkie” nie wzbudziło we mnie większych emocji. Moi współgracze narzekali jeszcze na niewielką ilość domków, którymi oznaczamy swoje nabyte nieruchomości – według mnie nie jest to jednak wielki problem, po prostu wątpię by zbyt często dochodziło do sytuacji, w której duża ilość tych znaczników będzie wykorzystana. Nie spodziewam się po prostu by komuś chciało się grać w tę grę aż tak długo.

Oprawa graficzna gry jest całkiem przyjemna, mamy sporo zdjęć i wizualizacji komputerowych z miast województwa łódzkiego, są oczywiście Sieradz oraz Zduńska Wola! Spora ilość informacji zawartych na kartach atrakcji oraz ciekawie przygotowane pytania to też niewątpliwe atuty tej produkcji, widać że położono duży nacisk na edukację. Gra jest w całości dwujęzyczna, także można w nią z powodzeniem zagrać z obcokrajowcami (o ile oczywiście znają język angielski). Tym bardziej szkoda, że sama rozgrywka jest wtórna i dosyć monotonna, można by się pokusić o wiele ciekawszych rozwiązań. Rozumiem, że wiele osób odstraszają bardziej zawiłe zasady i format „Monopoly” jest bardzo popularny i lubiany – jednak mam obawy, że mając do wyboru „Monopoly” i „Odkryj Łódzkie” – większość wybierze właśnie oryginał. Wielka szkoda, bo chętnie zobaczyłbym grę, promującą atrakcje województwa łódzkiego w ciekawszy sposób.

„Miasto Dwóch Herbów” – i do tego czterech czasów!

Pudełko

Źródło: http://muzeumzdunskawola.blogspot.com/2015/09/zapisz-sie-na-rozgrywki-gry-planszowej.html

Według relacji kolegi, który grę nam udostępnił, mieliśmy do czynienia z prototypem. Moim zdaniem, całkiem dobrze wyglądającym, bowiem całość prezentowała się zupełnie przyzwoicie – odstawała tylko plansza, podzielona na gołe pola, które opisane były w instrukcji. Układ pól jest znowu identyczny z „Monopoly”, podstawowe reguły też brzmią znajomo, co oczywiście mnie nie ucieszyło. Pewną innowacją jest to, że gra toczy się podczas 4 epok, po przekroczeniu pola START gracz wskakuje na kolejny tor z nowymi polami, musi również dokonać rozliczenia tego co nabył przez całą poprzednią epokę. Przyznam szczerze, że czytaliśmy instrukcję dość szybko i nie byliśmy pewni, czy dotychczasowe budynki ulegają automatycznemu ulepszeniu do tych z kolejnej ery, tak jednak graliśmy. Zaowocowało to nieco większą zaciętością w kolejnych epokach i częstszym krążeniem pieniędzy (Zdunów!) pomiędzy graczami, z racji konieczności uiszczenia opłat za wkroczenie na pole należące do innego gracza.

Dzięki bilansowaniu pod koniec epoki, gracz powinien rozważyć czy warto dane pole zakupić, jest więc w tej grze jakaś decyzyjność, cel rozgrywki jest też określony, dzięki czemu gra się nie nuży tak jak „Odkryj Łódzkie”. Niemniej jednak (jak możecie się spodziewać po kimś, kto nie cierpi „Monopoly”), gra nie przypadła mi do gustu. Doceniam próby twórców na dodanie czegoś nowego, dodanie epok zgrabnie służy pokazaniu historii miasta – dla mnie to jednak dalej rozgrywka oparta w dużej mierze na losowości. Żeby być konstruktywnym – zachęcam twórców do stworzenia jakiegoś trybu gry dla zaawansowanych, gdzie o ruchu decydował zamiast rzutu kością jakiś inny czynnik. Nie wiem, może należało by dodać możliwość zakupu środka transportu z epoki i podjęcia tym samym decyzji o ile pól się mamy poruszać? Też nie jest to nic nowatorskiego, ale zwiększyło by wpływ gracza na przebieg rozgrywki.

Przydałoby się też dodanie jakiegoś innego sposobu uzyskiwania Punktów Rozwoju – bo w tej chwili to tylko z bilansu po epoce bądź z losowych kart. Dla pechowego gracza nie ma możliwości podgonienia! Trzeba by się zastanowić jak to rozwiązać. Zakup za pieniądze to jeden sposób. Może ciekawiej też by było, gdyby na początku gry, każdy z graczy miał jakąś pulę budynków na starcie? Wydaje mi się, że gra ma potencjał, jest przemyślana – problem w tym że jest nie dla mnie. Dla wielu osób będzie to całkiem ciekawa pozycja, sytuacja ciekawie potrafi się rozwinąć w późniejszych epokach. Także jak ktoś lubi gry tego typu, chyba się nie zawiedzie. Zadbałbym też o większą klarowność zasad, warto też niektóre sytuacje zobrazować przykładami – tego nigdy tak naprawdę za wiele!

„Źródło” niejasności

board_game_cover

Okładka. Źródło: http://www.sieradz.eu/pl/galeria/galeria-%C5%BAr%C3%B3d%C5%82o-gra-planszowa

Gra, której powstanie zlecił Urząd Miasta Sieradza jest najbardziej złożona i najbliższa współczesnemu obliczu gier planszowych. Jest też największa objętościowo – otrzymujemy spore pudło, wypełnione dużą ilością kart i żetonów, które już na starcie mogą wiele osób przytłoczyć. Graficznie są one bardzo ładnie wykonane, choć niektóre karty (przede wszystkim te z obiektami miasta) powinny być wykonane z grubszej tektury. Całość jest utrzymana w dosyć mrocznej tonacji i kojarzy się z opowieścią z dreszczykiem, ale przeznaczoną dla dzieci – czyli dosyć dziwne połączenie.

Co jest celem gry? Gracze dzielą się na dwa obozy – poszukiwaczy i duchy. Ci pierwsi muszą odnaleźć tytułowe Źródło, dające swemu znalazcy wielką moc i zdolności, dzięki czemu może on przejść do historii jako postać wielkiego formatu. Duchy z kolei zazdrośnie strzegą tego sekretu i mają nie pozwolić pozostałym na jego odkrycie. Co ciekawe – tymi „złymi” postaciami są wielcy sieradzanie – Antoine Cierplikowski, Ary Sternfeld i Cyprian Bazylik. Przyznam, że fabularnie wygląda to dosyć dziwacznie, bowiem osoby z których miasto jest dumne i miały wkład w jego historię, tutaj są siłami nieczystymi! Do tego służy im również np. Straż Miejska! Nie mogę pozbyć się wrażenia, że otoczka fabularna stworzona była już wcześniej i do istniejącej już gry, „wpasowano” Sieradz oraz jego historię i atrakcje.

Gra jest całkiem ciekawie pomyślana. Planszę składają sami gracze, a o dostępnych akcjach decydują karty, jakie uda się graczom zdobyć w trakcie rozgrywki. Losowość oczywiście występuje, ale gracz ma nad nią pewną kontrolę, decyzji do podjęcia jest całkiem sporo. Ruchy przeciwnika trzeba cały czas kontrować, z tym że nie mogę oprzeć się wrażeniu że gra duchami nadaje ton całości – to od tego ile pułapek zostawią będzie zależeć kto wygra, poszukiwacze w zasadzie tylko reagują na ich układ na planszy. Ciekawy jest mechanizm zdobywania wskazówek dotyczących położenia Źródła, do którego zręcznie wklejono informacje o atrakcjach Sieradza. Wrażenie tylko psuje końcowe ustalenie jego położenia, mechanizm jego ustalenia jest napisany w skrajnie nieprzejrzysty sposób, a grafiki na odpowiednich kartach zamiast pomagać – dodatkowo gmatwają sytuację.

Zagmatwane sytuacje, właśnie. Jest to największy problem tej gry, wynikający z kiepsko napisanej instrukcji. Jej pierwotna wersja, która jest w pudełku – jest tragiczna. Dużo niejasnych sytuacji, chaotycznie porozrzucane informacje – naprawdę ciężko było się w tym połapać. Dosyć zabawnie wygląda też grafika przedstawiająca byłego już prezydenta – naprawdę uważam, że to rzecz zupełnie niepotrzebna i co najmniej kuriozalna (nie pamiętam by w jakiejkolwiek grze twórcy zamieszczali swoje podobizny, a co dopiero twarz zleceniodawcy!). Na szczęście dosyć szybko wypuszczono poprawioną instrukcję (jest ona dostępna na stronie UM Sieradz), która jest o niebo lepsza i wyjaśnia wiele wątpliwości. Czy jednak sama gra nie jest zbyt złożona? Według mnie nie, jednak od znajomych wiem, że zastosowane w „Źródle” mechaniki odstraszyły wiele osób. Chyba jednak większość oczekiwała czegoś prostszego i mniej wymagającego. Moim zdaniem jest to spowodowane ową nieszczęsną „instrukcją”, a sama gra po zaznajomieniu się z regułami, nie jest już taka „straszna”.

20151209_190156 20151209_190203 20151209_190057 20151209_190005 20151209_185926 20151209_185912 20151209_185807 20151209_190218

Grać? Mimo wszystko – grać!

Powyżej spisane wrażenia są oczywiście mocno subiektywne i wiele osób może mieć zupełnie odmienne wrażenia. Jednak z punktu widzenia osoby, która grała już w niejedną nowoczesną planszówkę, dwie pierwsze gry rażą trochę przestarzałymi i wtórnymi rozwiązaniami. Osobiście bardziej odpowiadał mi sposób, w jaki zaprojektowana było „Źródło” – modularna plansza, tworzenie decku kart, niesymetryczne cele graczy – nie były to mechaniki zupełnie nowatorskie, jednak o wiele mniej wyeksploatowane niż nieszczęsne „Monopoly”. Z drugiej strony, sieradzka gra, mimo złożoności, nie oferuje tak wielu wariantów rozgrywki jakby się początkowo wydawało i w dużej mierze o jej wyniku decyduje jedna strona.

Cieszę się, że powstaje coraz więcej gier związanych z naszą okolicą i promujących jej walory. I choć są to produkcje nie pozbawione wad, to warto się z nimi przy nadarzającej okazji zapoznać! Zagrajcie i oceńcie sami!

XVI spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na szesnaste spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 18 grudnia o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

starsw

Mile widziane gadżety i wszystko, co związane z cyklem :)

Ps. Zajrzyjcie bo warto:

https://www.facebook.com/starwarspapermodel/?ref=ts&fref=ts