Archiwa kategorii: Fantastozofia

Sobota z fantastyką ze spotkaniem KMF-u w tle

W piątek spotkaliśmy się na kolejnym, 42 spotkaniu Klubu, żeby porozmawiać chwil kilka o twórczości sobotniego gościa, Roberta J. Szmidta, postapokalipsie, planach na kolejne spotkania majowe oraz o zbliżającym się konkursie z nagrodami. Maj przedstawia się interesująco ponieważ na spotkaniach zajmiemy się zjawiskami paranormalnymi (Z archiwum X, Czynnik PSI) i fikcją, która wyprzedziła rzeczywistość – spróbujemy zobaczyć, który z pisarzy zabawił się w futurologa i… trafił ze swoimi przepowiedniami.

IMG_5317

IMG_5318

Oficjalne omówienie Soboty z fantastyką znajdziecie tutaj:

http://pbp.sieradz.pl/rel-720.html

Mniej oficjalnie rzecz ujmując, Sobota z fantastyką rozpoczęła się od zapoznawania i przyglądania. Makiecie gry oraz podróżującym planszówkom (Cyklady, Potwory w Tokio, Znak Starszych Bogów, Dobble, Dobble Star Wars, Timeline Star Wars i Star Wars Destiny). Po wzajemnym obwąchaniu się 😉 wielu z nas zabijało czas… właśnie grając!

Czytaj dalej

Miejskie legendy – relacja z 41. spotkania KMF „Sagitta”

Legenda miejska to nie bajka, to seks, makabra, pasożyty, lęki, zemsta, humor. Kto nie słyszał o wycinaniu nerek, misji na Marsa, przecież to właśnie znajomy znajomego opowiedział, że przeżył kuzyn od strony itd. Starsi pamiętają cięcie żyletkami, satanistów, zatrute gumy Turbo, czarną wołgę czy pytania o godzinę (ale i „nie zapalaj światła”). Legendy miejskie jako spontaniczny folklor współczesny ciągle się zmieniają i dopasowują do czasów, w których przyszło się im rozprzestrzeniać. Od czarnej dorożki do czarnego BMW. Ale oprócz klasyków są inne, mniej znane. I temu tematowi poświęciliśmy spotkanie KMF-u z obowiązkową prezentacją Ani (to już druga!) ładnie podzieloną na legendy polskie i obce, z innych zakątków świata.

Czytaj dalej

Koncepcja Klubu Miłośników Fantastyki Sagitta

Logo KMFCzym jest fantastyka? Skąd się wzięła? Czemu jest popularna?
Szczerze powiedziawszy, nie wiem. Nie jestem geekiem, nerdem. Do momentu założenia Klubu Miłośników Fantastyki te pojęcia były mi obce. Może i dobrze bo podobno te nazwy dzisiaj znaczą zupełnie co innego niż w latach 90 i pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku.
Po co powstał Klub Miłośników Fantastyki? Właśnie po to, by odpowiadać na pytania zadawane przez autorów najpopularniejszej gałęzi dzisiejszej popkultury. Odpowiadać na pytania podstawowe i zadawać nowe. Promować w dzisiejszym znieczulonym świecie ciekawość, chęć zadawania pytań oraz dzielenia się i promowania fantastyki.
Po co? By móc nawiązywać nowe znajomości, by móc natchnąć przyszłych artystów, których nasza ziemia wyda, dla zabawy, by móc się czegoś dowiedzieć, z nudy albo i ciekawości.
Wiele czynników złożyło się na to, że wczesną wiosną roku 2015 zawitałem do gmachu biblioteki z propozycją założenia Klubu. Wiele przeszkód klub napotkał ze strony członków i sympatyków, szczerze mówiąc nie spodziewałem się ściany, jaką ten klub napotkał. Na szczęście Klub przetrwał i działa. Nie trzeba dzisiaj nakłaniać do pisania postów na bloga, wymieniania się wiedzą czy wspólnej zabawy.

14012543_1769268356679658_581490379_o Dokąd zmierza? No cóż, wiosną mieliśmy rocznicę bez tortu! Może na dwa latka upieczemy tort. Chciałbym by Klub zmierzał do promocji w regionie sieradzkim fantastyki, był miejscem, gdzie młodzi ludzie mogą się czegoś nauczyć ale nie tylko oni, ci starsi też. Bo fantastyka to nie tylko masy ludzi oglądający cosplay’owe przebieranki, to ludzie którzy w dobie przemian rozkochiwali się w młodej Yennefer, dowiadywali się że Darth Vader jest ojcem Luke’a albo towarzyszyli Indianie w poszukiwaniach Graala. Te książki i filmy uważane dzisiaj za legendy nie wzięły się znikąd, wiele pokoleń i wiele wizji skłoniło ich twórców do stworzenia kanonu dzisiejszej fantastyki.
Nie wiem jak wiele a chciałbym się dowiedzieć…dla mnie KMF to zabawa poprzez wiedzę, albo wiedza poprzez zabawę, możliwość wspólnego odkrywania kart literatury, mitologii, nauki, które w swoich pustelniach nas by nie zainteresowały, albo byśmy o nich nie wiedzieli. Dla kogoś innego Klub jest miejscem, gdzie może przyjść i spotkać rówieśników o tych samych zainteresowaniach, jest nas wielu i dzięki temu każdy klub, gdzie przychodzą ludzie z różnych środowisk jest niepowtarzalny i oryginalny.

13918771_1769268363346324_556354561_o
Każdy z nas do Klubu przynosi swoje doświadczenie, którym się dzieli. Zapraszam Ciebie, drogi czytelniku do odkrycia nieodkrytych kart razem z nami, w pradawnych smoczych jaskiniach, w ładowniach wielkich statków wojennych, w cybernetycznych miastach, gdzie każdy krok jest obserwowany, albo w nierealnej rzeczywistości niby snu i niby jawy.

Nostalgia

television-color-test-pattern-17558228

Źródło: pl.depositphotos.com

Nostalgia(gr.νóστος,powrót do domu, i ἄλγος, ból) – potocznie, doskwierająca tęsknota za ojczyzną (krajem ojczystym), a także, tęsknota za czymś przeszłym, co utrwaliło się w pamięci lub do czegoś, co wyobrażono sobie w marzeniach.
Wikipedia
Rodzi się nas coraz więcej a ludzi jakby coraz mniej…
Mural za Domem Handlowym Wartą w Sieradzu, autor NN.

Miałem dzisiaj przyjemność skorzystać z dobrodziejstwa XX wieku i pooglądać najnowszy film Woody’ego Alena Śmietanka towarzyska. Film jest podróżą reżysera do wspominanych szerokim echem w historii i kulturze czasów dwudziestolecia międzywojennego. Mamy wspaniałe kreacje aktorskie, piękne plenery, urocze dzieła sztuki. Piękną Kristen Stewart, nadzieję Hollywood, Jesse’ego Eisenberga. I mamy czas, czas który przemija, czas który pozbywa nas złudzeń i niewinności młodości, czas który prostuje nasze żywoty. Woody Allen z nostalgią wspomina czasy wielkich gwiazd Hollywood. Gwiazd, które choć dzieli od nas duży okres czasu bez trudu odnalazłyby się we współczesnym świecie. Może miałyby lepszy gust do ubiorów niż dzisiejsze kreacje gwiazd…Morze jest szerokie i głębokie a nam reżyser pozwala zachłysnąć się blichtrem.

kryzys7

Źródło: www.sztuka-architektury.pl

W ten weekend odbywa się wrocławski Polcon. A wydawnictwa zadają pytanie o kryzys fantastyki. Kryzys ekonomiczny, kryzys światowy, kryzys filmowy, kryzys społeczeństw. Żyjemy w świecie, w którym na każdym kroku istnieje jedno słowo kluczowe – kryzys.

ec80a005894cefacc32a64faa75bc653

Źródło: www.pinterest.com

Wydawanych jest coraz więcej książek. Mamy zalew filmami o przyszłości, przeszłości, o tym, co mogłoby być, o sens i istotę człowieka. Miłość, zdrady, o pytania, które towarzyszą człowiekowi od zarania i nadal czegoś brak…

Dzisiejsze klipy muzyczne to psychodeliczna podróż do najskrytszych fantazji damskich i męskich. Męskie młode korpusy z umięśnionym sześciopakiem. Cudowne kobiety o kształtach greckich nimf…

post apo

Źródło: fotowpis.pl

W wielkich epopejach super bohaterów niszczone są całe miasta, a i tak na końcu ludzie dziękują za uratowanie świata. Gdzieś mały chłopiec znajdzie kufer pełen tajemnic z księgą, która może wpłynąć na jego życie.
Powtarzanie wzorców, które już powstały, stały się tak wielką modą że młody chłopak albo banda urwisów uratowała świat tyle razy, ile powstało książek do XVI wieku.

Wielkie zagadki i tajemnice znają geniusza, który je odkrywa dzięki umiejętności wykuwania miecza za pomocą starej greckiej receptury. Parę lat temu był wielki problem ze znalezieniem kogoś, kto mógłby obsłużyć sondę wystrzeloną w latach 70.

Dzisiejsza popkultura tak nas zdominowała, że ludzie oczekują, iż wiemy wszystko. A coraz bardziej widać nostalgię za czasami które były. Każdy ma okres w życiu, który przez pryzmat marzeń powoduje że chcielibyśmy w nim być. Niektórzy chcieliby znaleźć się na polach wielkich bitew, żyć w średniowiecznych miastach, ktoś inny chciałby zobaczyć Najjaśniejszą w czasach rozkwitu, w latach dwudziestolecia międzywojennego, albo poznać prawdziwych arystokratów…a ktoś tęskni za PRL. Tęsknota za czasem przeszłym jest tak wielka, że dzisiejsza Armia Krajowa składałaby się nie tylko z zaprzysiężonych ale ze wszystkich mieszkańców Polski – dzisiaj nikt by nie wygrał z AK.

star-trek-final-frontier-9780743545389_hr

Źródło: www.simonandschuster.com

Nostalgia tak opanowała popkulturę, że co chwila cofamy się w marzeniach do angielskiego dworku, co chwila wychodzi dawny szlagier filmowy w nowej, bardziej uwspółcześnionej wersji. W zeszłym roku powstał w Polsce film Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy, mówiący o nostalgii do przedwojennego dowcipu. Nostalgia jest tak wielka, że chyba zaczynamy ślepnąc na możliwości przyszłości. Fallout, który dzieje się w postapokaliptycznym świecie z nostalgią wspomina atomowy boom lat 50.
A gdzie wizje przyszłości? Gdzie artyści, architekci, którzy wskazywali nowe drogi i horyzonty. Boom na nostalgię jest tak wielki, że nie można na przyszłość spojrzeć bez pryzmatu przeszłości. Historia i nostalgia opanowały świat całkowicie. Nie ma miejsca na Ziemi, które nie wspominałoby z nostalgią czasów swojej świetności i starało się do nich wrócić.
Zapominamy, że Ziemia jest organizmem żywym a świat nie cierpi monotonii…może zamiast z nostalgią wspominać alternatywne historie świata moglibyśmy skupić się na przyszłości, zamiast kształtować świat w duchu przeszłości, wyznaczyć nowy horyzont zdarzeń, wyjść z regresu, bez strachu spojrzeć w nowe i nieznane – dzięki temu świat się zawsze rozwijał bo szukał. Szukał lepszego schronienia, lepszej drogi.
Coraz mniej osób myśli o lotach w kosmos, fantastyka naukowa skupia się na świecie postapokaliptycznym…czyli żeby było lepiej musimy wysadzić świat w powietrze? Pojawiają się wątpliwości, co do lotu w kosmos, bo super społeczeństwo karmiące się tonami chemii i cukru boi się czy astronauci nie zachorują w kosmosie.

Trzeba sobie zadać pytanie, czy nostalgia, za którą tak tęsknimy to nostalgia za przeszłością czy naszą fantastyczną wizją przeszłości…
Pozbywając się marzeń i skupiając tylko na przetrwaniu (postapokalipsa!) redukujemy się sami do świata prymitywnych organizmów. Czy tak ma wyglądać nasza przyszłość?

Sagitta-senpai – Czego nie lubimy w anime?

received_843778419089497

W pierwszym wpisie z serii „Sagitta-senpai” pisaliśmy czemu oglądamy anime. Oczywiście nic nie może być idealne, więc dzisiaj trochę sobie ponarzekamy na chińskie rysowanki.

Czytaj dalej

Rozmowy Klubowe – Trojka

okladka-450

„Trojka” Stepana Chapmana zyskała popularność wśród członków klubu, którzy zebrali się by trochę o niej podyskutować. A jest o czym, bo oryginalności tej powieści odmówić nie można.

Czytaj dalej

XXIV spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na dwudzieste czwarte spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 6 maja o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu. Tematem spotkania będą mity, wierzenia, legendy z całego świata; będziemy stąpać cicho, niekoniecznie na dwóch łapach aby wytropić ich ślady we współczesnej fantastyce.

mitt

Zapraszamy wszystkich serdecznie!

XXII spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Jacek Dukaj "Córka łupieżcy" - okładkaNiedaleka przyszłość, nie dalej niż połowa XXI wieku. Świat przeszedł znaczącą metamorfozę od pojawienia się technologii chtonicznej. Fizyczność, postrzeganie, komunikacja, narodziny, starość – te wszystkie aspekty życia wyglądają zupełnie inaczej. Prawdziwe pochodzenie tej technologii jest nieznane większej części społeczeństwa, a kolejna rewolucja technologiczna jest już blisko. A wszystko to dzięki Miastu…

Powyższe nieco grafomańskie i enigmatyczne streszczenie odnosi się do książki „Córka łupieżcy” Jacka Dukaja, którą to zajęliśmy się na poprzednim spotkaniu „Sagitty” w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki. Czytaj dalej

O wyższości niemożliwego nad nieprawdopodobnym…

…czyli słów kilka o hasłach żeby nie było nudno w nowym roku. Każdy kto chociaż zetknął się (nawet na sekundę) z sajensfikszynami po pewnym czasie zastanawia się, ale o co w tym wszystkim chodzi. Nauka i fikcja hm…po polsku, fantastyka naukowa. Idąc po najmniejszej linii oporu tudzież po linii najmniejszego oporu czy po prostu, na łatwiznę, stwierdzamy, że mamy fantastykę i już! Koniec i kropka. Sięgamy aż do początków ludzkości i problem z głowy. Niestety, po drodze zgubiliśmy naukowość chyba, że Epos o Gilgameszu potraktujemy jako podróż po dziwnych krainach z robotem pod pachą 😉 Przekładając na nasze poszukiwanie tajemnicy nieśmiertelności otrzymujemy klasyczny leitmotiv science fiction -> cudowny wynalazek.

sf

Bardziej ambitnie stawiamy na piedestale Gernsbacka i…cześć. Problem załatwiony. Ewentualnie wrzucamy do wora beletrystyka naukowa z receptą 75% literatury, 25% nauki…

http://encyklopediafantastyki.pl/index.php/Science_Fiction_-_pojęcie

„Polski termin „fantastyka naukowa” jest mało precyzyjnym tłumaczeniem terminu angielskiego. Jego zakres nie pokrywa się z zakresem określenia „science fiction”. W języku angielskim wyraz „science” oznacza przede wszystkim nauki przyrodnicze i techniczne. Z tego powodu polski termin ma zakres szerszy i dzięki temu lepiej oddaje istotę zjawiska, które współcześnie bardzo mocno poszerzyło skalę swoich tematycznych zainteresowań i odeszło od pierwotnych przyrodniczych i technicznych inspiracji literackich.

Z drugiej zaś strony „science fiction” ma zakres o wiele szerszy, niż jego polski odpowiednik. „Fiction” oznacza bowiem nie tylko fikcję, fantazję, zmyślenie, ale także beletrystykę, utwory powieściowe. Tak więc, gdyby opierać się tylko na znaczeniu wyrazów wchodzących w skład terminu, można by powiedzieć, że „science fiction” oznacza zarówno fantazjowanie w obrębie nauk przyrodniczych i technicznych, wąsko wyspecjalizowaną odmianę fantastyki naukowej, jak i beletrystykę realistyczną o życiu i pracy uczonych przyrodników, o ich koncepcjach naukowych i technicznych zastosowaniach niekoniecznie o charakterze fantastycznym.”

…lub pozostajemy przy podziale science fiction (hard scifi), horror (groza), fantasy.

Aby nie było za łatwo trzeba dodać, że wielu wolało termin „scientific fiction”, czyli właśnie zahaczamy o beletrystykę, co przecież ma sens. Bywały także określenia typu „invention stories”, czyli wynalazek w tle; „off-trail stories” (opowieści spoza szlaku), „impossible stories” (historie nieprawdopodobne), „different stories” (inne opowieści), „pseudo-scientific stories” – bardzo trafna diagnoza 😀 Nie wchodząc specjalnie w zagadnienia terminologiczne i nie przesądzając o ich celowości dorzucę jedynie, że nazwy opisowe w stylu „romanse /tłumaczenie zamierzone/ na innych planetach”, „opowieści o zadziwiających wynalazkach”, „opowieści o przygodach w przyszłości” mają przyjemny klimat i lekko trącą sentymentalną nutką.

Ot, na przykład „voyages extraordinaires” (w innej wersji „voyage excentrique”) J. Verne’a to przecież…”scientific romances” czy „scientific fantasies”. Głupio się przyznawać do romansów w fantastyce naukowej ale na szczęście chodzi o powieści czy nowele. Określenia typu „highly imaginative stories”, „weird-scientific stories”, „structural fabulation” jakoś się nie przyjęły ale np. już „scientifiction” poszło w znanym nam kierunku i „scifi” już mogło się rozpychać na arenie dziejów chociaż…po piętach deptał (i nadal depcze) termin „speculative fiction.” Zauważcie, że wszędzie SF.

Dzisiaj, obojętnie jak nazwiemy (fantascienza, utopische Romane, naucznaja fantastika) miły naszemu oku gatunek literacki czy filmowy (tutaj niestety uważający się za lepszych powątpiewają nadal…) wiemy mniej więcej, co zawiera. I to jest najważniejsze. Pewne jest także to, że bez rewolucji przemysłowej i umasowienia wielu wynalazków (np. mediów) nic nie byłoby takie jak wcześniej.