Archiwa kategorii: Opowiadania

XLIV spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na czterdzieste czwarte spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 19 maja 2017 o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

sw

Tym razem skupimy się na futurologii, czyli zastanowimy się, czy pisząc swoje dzieła fantastyczne autorzy przewidzieli przyszłość i rozmaite wynalazki, znane nam obecnie. A jeśli nie przewidzieli, to może ktoś był blisko 😉 „Fikcja, która wyprzedziła rzeczywistość” – jeśli znasz, zajrzyj do nas i podyskutuj!

37. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Niezbadane są mroki internetu. Ciemna strona. Krańce sieci. Radosna twórczość fanów. Czy dojrzeliście aby zagłębić się w czeluście miłości sympatyków? Czy zdarzają się sytuacje, że fanfiki inspirują do wydania książki czy filmu? Jak czytać (jeśli czytać) i gdzie? Pytania mnożyły się niczym białe myszki. I aby odpowiedzieć chociaż na część z nich spotkaliśmy się na kolejnym KMF-ie :) W terminach raczej byliśmy zgodni, chociaż z definicji rozszerzonej, podanej na materiale pomocniczym cosplaye wyrzuciliśmy.

kmf37

Naprawdę trudno jest ocenić, czy 99% fanfików to crap, szajs i dno. Trudno także wyrokować ostatecznie, kim jest statystyczny twórca FF (ile ma lat, co czyta, jakiej płci jest) – nie będę silił się na naukowy bełkot na podobieństwo: „ludzie z problemami psycho”, „gry komputerowe szkodzą.” Niemniej guglając w necie za czymś do poczytania najwięcej znalezisk dotyczyło raczej fali uwielbienia na miarę dawnych histerii boysbandowych… Wracając do rzeczy treściwiej, z pewnością trafiają się i takie fanfiki, które zostają wydane w postaci książkowej (nie wymieniam tytułu, każdy wie o co chodzi) ale czy wtedy jest to jeszcze twórczość fanowska? W końcu autor fanfika może obserwować fanfiki do swojej twórczości – fanfik x2? do kwadratu? Hm…Ciekawy pomysł z Heinrichem Potterem czy innymi wariacjami.

W każdym razie spotkanie było owocne ponieważ Paweł (nazwę go nowym dla odróżnienia) przedstawił swoją twórczość i nie powiedział jeszcze ostatniego słowa! Brawa dla odważnego, który postanowił wypowiedzieć się na temat spotkania i fanfików :)

Opinia Pawła (nr 2):

„Co by było. gdyby historię Froda i reszty Drużyny Pierścienia opisać z perspektywy orka, albo jak wyglądałaby historia o Harrym Potterze, gdyby zamiast do Gryffindoru rzeczywiście trafił do Slytherinu? Odpowiedzi na te oraz podobne pytania szukali członkowie KMF Sagitta, którzy po raz 37 spotkali się w klimatyzowanym wnętrzu Powiatowej Biblioteki Publicznej w Sieradzu, żeby pochylić się nad tematem twórczości „fan fiction”.

Alternatywne wersje znanych z książek historii, rozwinięcia pominiętych w oryginałach wątków, lub po prostu opowieści dziejące się w tym samym świecie. Fan fiction obejmuje wiele rodzajów twórczości oraz mediów. Wspólne dla ich wszystkich jest jednak to, że są one tworzone przez fanów dla innych fanów właśnie.

Chociaż spotkanie zostało zdominowane przez twórczość inspirowaną przygodami „chłopca, który przeżył” to nie zabrakło tam także miejsca na prace czerpiące z innych książek, gier, a nawet współczesnej polskiej polityki. Szczególnie ta ostatnia sprawiła uczestnikom wiele radości. Z kronikarskiego obowiązku wypada też wspomnieć, że osoby zainteresowane miały też okazję zapoznać się z „twórczością” lokalnego pisarza-amatora.”

Lokalny pisarz-amator ma przed sobą przyszłość, o czym zaręczał na grupie inny pisarz (już nie amator), Sławek Nieściur, którego Wedle zasług polecam.

A na następnym spotkaniu, w ramach DKK, Persepolis. Ciut dalej patrząc w przyszłość, teorie spiskowe!

Wyniki konkursu Fantastyczne Wakacje/ Spotkanie z komiksiarzami – relacja

nagrody

1ad

Stało się, konkurs rozstrzygnięty! Z nadesłanych 10 prac szacowne jury wybrało najlepsze, a Biblioteka do spółki z sponsorami i Sagittą nagrodziła laureatów oraz wszystkich uczestników. A w zasadzie uczestniczki, gdyż udział wzięły same dziewczyny! Trochę to zaskakuje, ale też cieszy – mamy żywe zaprzeczenie stereotypu, że fantastyka interesuje tylko facetów! Pierwsze miejsce w kategorii literackiej zajęła Weronika Legacz z opowiadaniem „Inwazja”, a w kategorii plastycznej Martyna Ulas. Gratulujemy!

Dziewczyny są na etapie umawiania „dnia w bibliotece”, który to również stanowi nagrodę w naszym konkursie (zapoznanie z pracą biblioteki prawdopodobnie nastąpi w pierwszy dzień ferii zimowych).

Czytaj dalej

Rozstrzygnięcie konkursu Fantastyczne Wakacje i spotkanie z twórcami komiksów Kajetanem Wykurzem i Maciejem Andrysiakiem

Zapraszamy na spotkanie autorskie z twórcami komiksów, Kajetanem Wykurzem i Maciejem Andrysiakiem, 30 września 2016 r. o godz. 17.00.

smoku_kmf

Podczas spotkania nastąpi rozstrzygnięcie konkursu „Fantastyczne Wakacje” oraz wręczenie nagród laureatom.

http://pbp.sieradz.pl/news-731.html

Nie lubimy wróżek – relacja z XXVII spotkania KMF „Sagitta”

Ksiega-strachu-Tom-1-_bn12867

Było to ostatnie spotkanie przed wakacjami, więc można było się spodziewać, że będzie luźno i mniej rzeczowo niż zazwyczaj. Wybraliśmy konkretny temat, mieliśmy rozebrać na czynniki pierwsze opowiadanie „Ciasteczko dla Lorelei” Aleksandry Janusz, ale… Co zrobić, letnie rozluźnienie wzięło górę. Czytaj dalej

Konkurs „Fantastyczne wakacje”

Powiatowa Biblioteka Publiczna w Sieradzu i Klub Miłośników Fantastyki „Sagitta” zapraszają do wzięcia udziału w konkursie „Fantastyczne Wakacje”.

Odkryliście jakąś dawną tajemnicę albo spotkaliście przybyszy nie z tego świata? A może gdzieś przestraszyła was zjawa lub przeżyliście „coś” równie fantastycznego? Opiszcie lub narysujcie swoją wakacyjną przygodę. Możecie też przedstawić to, co powstało w Waszej wyobraźni lub marzeniach.

Jeśli chcecie podzielić się z nami swoimi historiami, napiszcie lub narysujcie je, a prace dostarczcie osobiście do Powiatowej Biblioteki Publicznej im. Władysława Broniewskiego w Sieradzu, ul. Żwirki i Wigury 4 lub drogą pocztową na adres Biblioteki z dopiskiem „Fantastyczne wakacje”. Prace literackie można też przesyłać za pośrednictwem poczty elektronicznej na adres e-mail biblioteki info@pbp.sieradz.pl – w temacie prosimy wpisać: Fantastyczne wakacje. Na prace czekamy do 31 sierpnia 2016 r.,

ll

Konkurs adresowany jest do osób powyżej 13 roku. Prace będą oceniane w następujących kategoriach:

  • Prace literackie uczestników od 13 do 18 roku życia,
  • Prace plastyczne uczestników od 13 do 18 roku życia,
  • Prace literackie uczestników powyżej 18 roku życia,
  • Prace plastyczne uczestników powyżej 18 roku życia.

Na konkurs można składać prace:

  • literackie (np. relacje z wakacji z elementami fantastycznymi, przygody wakacyjne wymyślonych bohaterów, własna wymarzona przygoda, etc.),
  • plastyczne – rysunek lub komiks.

Na zwycięzców czekają nagrody: książki o tematyce fantastycznej ufundowane przez Powiatową Bibliotekę Publiczną w Sieradzu oraz Narodowe Centrum Kultury.

Dodatkową nagrodą będzie możliwość uczestniczenia przez jeden dzień w pracy bibliotekarzy.

CZYTAJ Regulamin

XVIII spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na osiemnaste spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 29 stycznia 2016 o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

sp

Na osiemnastym spotkaniu omówimy Miecz przeznaczenia, Ostatnie życzenie i komiks. Sapkowski czeka!

Nie gwarantujemy smoczej skórki na buty ale…z pewnością będzie wesoło 😀

XIII spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Trzynaste spotkanie upłynęło pod sztandarem ruralnego bohatera na miarę naszych możliwości. Bimbrownika, egzorcysty-amatora, hieny cmentarnej, zbawcy nowoczesnej Europy i Polski – Jakuba Wędrowycza oraz jego przyjaciół, wrogów i…tych, co zostaną kiedyś upolowani i zjedzeni :)

wedr

wedr2

[fotki dzięki Monice]

Jako, że raczej zaliczam się do przyjaciół Jakuba broniłem tych jakże ważnych dla współczesnej kultury czytadeł, uczciwie przyznając, że są lepsze i gorsze opowiadania a np. Trucizna niestety nie zalicza się do udanych – z pewnością z trzech, które Klubowicze otrzymali do przeczytania Wykład był jednym z ciekawszych opowiadań a na pewno zaskoczył finalną sceną! Autor mógłby nieco odpocząć od Jakuba bo ostatnie produkcje wyszły lekko przekombinowane ale pierwsze nadal dają radę i fajnie jest do nich wrócić.

wedr3

wedr4

wedr5

Czy inni Klubowicze także się przekonali do tego rodzaju lektur, trudno powiedzieć. Jak zwykle, jednym się podobało, innym nie ale może kiedyś niezdecydowani poczytają (niech zaczną od Wieszać każdy może). W każdy razem rozgorzała ognista dyskusja – bez wody ognistej! Za to z chipsami, ciastkami, herbatą itp. utensyliami. Było śmiesznie ale nie straszno i jak to bywa w podobnych dyskusjach nastąpiło poplątanie z pomieszaniem – wątki fantastyczne odjechały w stronę historyczną -> reductio ad Hitlerum – historie alternatywne zawsze w modzie! Klubowicze dostali także „łamacze głów: (labirynt, krzyżówka) a kolejne już się gotują.

wedr6

wedr7

A oto relacje na gorąco, na żywo ale w studio:

Patryk: Wędrowycz jest spoko do poczytania, czasem drętwy humor, czasem przesadzony ale w sumie lubię poczytać dla rozluźnienia – nie ma wysokiego przekazu.

Monika: 6 listopada odbyło się kolejne spotkanie klubu miłośników fantastyki „Sagitta”. Omawialiśmy opowiadania Pilipiuka. Głównie z kronik Jakuba Wędrowycza. Najciekawszy był Wykład i Głowica. Natomiast Bajka dla Wnuczka pozostawiała wiele do życzenia. Pod względem pedagogicznym nie powinno się dzieciom opowiadać takich bajek. Nawet wnuczek okazał się być bardziej inteligentny od dziadka. Sama forma bajki ciekawa, lekka do przeczytania. Jeśli pozostałe opowiadania autora są podobne, to warto sięgnąć do powieści autora. Zachwycaliśmy się nie tylko opowiadaniami Jakuba Wędrowycza, ale żywo poruszaliśmy tematy na temat zdolności plastycznych Hitlera.

wedr8

wedr9

Paweł: Przeczytałem pierwszy zbiór opowiadań z Wędrowyczem i nie jestem zachwycony. Mam wrażenie, że spodobałby mi się bardziej kilka lat temu, gdy miałem mniej do czynienia z tym typem poczucia humoru, obecnie wydaje mi się ono nieco wyeksploatowane i przestarzałe. Mogę się oczywiście mylić, bowiem na spotkaniu były też osoby sporo ode mnie młodsze i na nich również wybrane opowiadania nie zrobiły najlepszego wrażenia. Niemniej, warsztatowo krótkie formy są bez zarzutu, czyta je się szybko i sprawnie, niewiele po nich jednak zostaje w pamięci. Wiadomym jest, że nie miała to być ambitna literatura, jednak oczekiwałbym, że jakiś gag czy tekst bohatera wyryje swój ślad w pamięci, a tu na taki nie trafiłem. Zaufam jednak rekomendacjom co niektórych klubowiczów i na pewno sięgnę po inne pozycje Pilipiuka (niekoniecznie związane z Wędrowyczem, jednak nie kupuję tej konwencji) – zwłaszcza zachęcają mnie opinie o dobrze przygotowanym tle historycznym w jego książkach. Łącząc to ze sprawnym piórem autora, spodziewam się ciekawej lektury!

Tomek: Jakub Wędrowycz – bimbrownik, złodziej recydywista, posiadający ciekawą i obszerną kartotekę w Komendzie Policji w Wojsławicach. Dla jednych bohater, dla innych szaleniec, dla mnie utożsamia wszystkie cechy, jakie powinien posiadać rasowy egzorcysta. Nie lęka się. Może jest to spowodowane bimbrem i kolorową fantazją ale w spotkaniu z duchami, wampirami czy mafiosami nie lęka się i to jest ważne.  Jakub jest przeciwieństwem Wiedźmina – ten, o problemach natury egzystencjonalnej, zakochany w kruczoczarnej piękności, szukający dziecka przeznaczenia, błąka się, nie wie co począć, kiedy Wędrowycz dobrze wie: napić się bimbru i życie jest prostsze.

XIII spotkanie KMF Sagita poświęcone było właśnie Jakubowi Wędrowyczowi, antybohaterowi tudzież bohaterowi Wojsławic i Starego Majdanu, pogromcy wszelkiego plugastwa tej ziemi. Rozmowa klubowiczów na XIII (dla przesądnych, pechowym spotkaniu) była dla nas ciekawa i interesująca; fakt faktem, że kilka razy z prozy skręciliśmy w dzieje historii nowożytnej ale dzięki temu rozmowa była jaskrawa. Szukaliśmy odpowiedzi, czy Jakub się skończył ale jak dla mnie tacy bohaterowie żyją wiecznie, co jest odzwierciedlone w książkach. Takiego egzorcysty to nawet w piekle się boją i bardzo dobrze; lepiej się śpi, gdy wiadomo, że w Wojsławicach żyje taki kłusownik.

*****

Właśnie! Takich praktyków ze świecą szukać.

Miniwywiad z Jackiem Piekarą

Nie trzeba wyjaśniać kim jest Jacek Piekara :) Gdyby jednak ktoś miał wątpliwości kto ów zacz napiszę krótko, że jest to pisarz, człowiek renesansu i już klasyk polskiej fantastyki:

http://fabrykaslow.com.pl/autor/jacek-piekara

Odwiedził także Sieradz spotykając się z czytelnikami i fanami:

http://pbp.sieradz.pl/rel-563.html

pk

Czas na kilka pytań – wierzę, że Arivald wróci!

– Zacznę od czegoś banalnego a jednocześnie trudnego…Czym jest dla Pana fantastyka, z czym się kojarzy i dlaczego akurat fantastyka a nie kryminały retro czy romanse z małym dworkiem w tle?

JP: Sądzę, że to wpływ lektur z dzieciństwa, czyli najpierw Stanisława Lema i zapomnianego dzisiaj Konrada Fiałkowskiego (dopiero potem przyszedł czas na znakomite amerykańskie zbiory „Rakietowe szlaki” i „Kroki w nieznane”, powieści Strugackich oraz Bułyczowa), jak również wielu książek klasyki grozy czy wreszcie południowoamerykańskiego realizmu magicznego. W dodatku dobraliśmy się w szkole w grupę osób bardzo zainteresowanych fantastyką i jeszcze w latach stanu wojennego chodziliśmy na spotkania klubu miłośników fantastyki, które odbywały się raz w tygodniu w centrum Warszawy i spotykaliśmy się z gronem podobnych pasjonatów w tym ludzi wiele, wiele starszych od nas.
Z drugiej strony fantastyka była ucieczką od przaśnego, topornego świata upadającej komuny. Była podróżą do lepszych, ciekawszych miejsc budowanych w wyobraźni, której to wyobraźni można było zupełnie swobodnie puścić wodze. Mieliśmy ochotę pisać i czytać o „cudownościach”, a nie babrać się w siermiężnej rzeczywistości. Na rynku kryminałów panował wtedy tzw. „kryminał milicyjny”, w którym zazwyczaj dzielny oficer milicji zwalczał amerykańskich szpiegów lub spekulantów handlujących dżinsami, a romansów chyba w ogóle nie było. Moda na romans zarówno sentymentalny jak i erotyczny czy wręcz pornograficzny, zaczęła się jakoś po 1989 roku. Ale z tego co pamiętam kompletnie nie interesowało mnie to zarówno z punktu widzenia twórcy jak i czytelnika.

– Przyznam, że dawno, ale nie tak bardzo dawno temu zaczytywałem się w Fantasy (Click). Jak Pan wspomina tworzenie tego zacnego czasopisma i…dlaczego wyszło jak wyszło, że już nie wychodzi? :)

JP: Mogę z dumą powiedzieć, że jako pierwszy w Polsce stworzyłem w pełni profesjonalne pismo poświęcone fantastyce. Kolorowe, ładnie wydawane, bogate w treści publicystyczne. To nie była taka chała jak „Fantastyka”, czy potem „Nowa Fantastyka”, w której cały zamysł polegał na tym, aby zapchać numer polskimi lub zagranicznymi opowiadaniami. „Fantasy” było w pełni przemyślanym konceptem i ta solidność nam się opłaciła. Wydawaliśmy około stu tysięcy egzemplarzy z czego sprzedaż przekraczała sześćdziesiąt procent przy bilansowaniu się tytułu na poziomie poniżej czterdziestu procent. Niestety mieliśmy potężnego, niemieckiego wydawcę. Mówię „niestety”, gdyż potężny wydawca jest nastawiony na potężne interesy i wielkie pieniądze. Zarobek na czysto rzędu dwudziestu, trzydziestu tysięcy złotych miesięcznie nikogo tam nie interesował i postawiono nam karkołomny warunek zarabiania grubo ponad pół miliona złotych rocznie (mówię tu już o sumach netto, czyli zysk po odliczeniu wszelkich kosztów), czego nie byliśmy w stanie osiągnąć na tym dość jednak wąskim rynku. Z rozbawieniem natomiast obserwuję jak od kilku lat obecna „Nowa Fantastyka” pełnymi garściami czerpie z moich koncepcji i doświadczeń, nawet jeden do jednego powielając tematy, którymi zajmowaliśmy się w „Fantasy,”

– Będąc przy starociach nie mogę NIE zapytać o Smoki Haldoru i opowiadania z…Młodego Technika: http://pbp.sieradz.pl/kmf/2015/06/26/mlody-technik-i-fantastyka/ 

Jak Pan ocenia po latach swoje pierwsze produkcje? 

JP: Jak to po latach: oczywiście krytycznie. Na ogół panuje zgoda co do tego, że pisarz jest jak wino i jego twórczość nabiera smaku z wiekiem. No więc w czasach, o które Pan pyta ja byłem bardzo młodym winem :)

– Jak powstawał Arivald – czy to był z góry założony zbiór przygód tego bohatera, czy rozwinął się przypadkowo? 

JP: Przygoda z czarodziejem Arivaldem zaczęła się bardzo dawno temu, ale kiedyś ten bohater rzeczywiście był dla mnie pierwszoplanową postacią. Opowiadania o czarodzieju – samouku zostały bardzo, bardzo ciepło przyjęte przez czytelników i to na pewno mnie zainspirowało do dalszej pracy. Która to praca, jak przypomnę, zakończyła się potężnym ponad 600 stronicowym zbiorem obecnym na rynku już w bodajże czwartym wydaniu.

– Czy w związku z nabraniem pod koniec książki tonu nieco bardziej poważniejszego i uporządkowanego nie przewiduje Pan kontynuacji powieści fantasy w świecie Arivalda?

JP: Mam tyle pracy nad innymi projektami, zresztą nie tylko związanymi z szeroko rozumianą fantastyką, że do tych historii raczej nie wrócę. Chociaż mam kilka rozpoczętych tekstów z Arivaldem w roli głównej.

– Z pewnością czekał Pan na pytanie dotyczące Inkwizytora :) I takie padnie ale…Znalazł się pan w ekskluzywnym gronie:
http://rebelya.pl/post/8643/14-ksiazek-theological-fiction-ktore-warto-prze
Co Pan na to? Wiadomo, religia i polityka to śliskie tematy. Popatrzmy w kontekście fantastyki: po apokalipsie będzie renesans religii w stylu przedstawionym w Kantyczce dla Leibowitza czy nastąpi chaos?

JP: Mam duży dystans do internetowych recenzji, klasyfikacji, wyborów jakiegoś top 10 czy top 100. I to zarówno jako czytelnik jak i jako autor, którego książki są czasami tematem podobnych podsumowań. Bo jeżeli czytam artykuł o kinematografii, po którym widzę, że autor nie obejrzał nawet połowy tego repertuaru co ja, a tę połowę, którą obejrzał to nie zrozumiał, to jakim jest on dla mnie partnerem do dyskusji? Jeżeli czytam w jakiejś recenzji, że Tolkien jest niezły, ale strasznie dużo zapożyczył od Paoliniego (przypomnę, że Paolini urodził się kilkadziesiąt lat po śmierci Tolkiena), to o czym mam dyskutować z takim niedoukiem?
A co będzie po Apokalipsie z tymi ludźmi którzy przeżyją? Cóż, jak trwoga to do Boga, więc wyobrażam sobie, że wszelkie ruchy mistyczno- religijne tylko się wzmocnią. Co oczywiście nie wyklucza totalnego chaosu, bo to sprawy kompletnie niezależne.

– Jak wygląda odbiór Pana książek za granicą (przekłady, nakłady, spotkania)? Czy ma Pan wiedzę na ten temat?

JP: Moje książki zostały ciepło przyjęte w Rosji i na Ukrainie, a na przykład opowiadanie „Planeta Masek” bardzo spodobało się we Włoszech. Były wstępne plany i rozmowy na temat niemieckiego wydania przygód inkwizytora, ale sprawa rozbiła się o to, że Niemcy chcieli powieści, a nie zbiorów opowiadań, a przecież książki o inkwizytorze to głównie opowiadania. Generalnie wydania zagraniczne to jest taki aspekt mojej działalności, który wymagałby po prostu dobrego, aktywnego agenta, bo bez tego niewiele da się zrobić. I na razie jestem  zupełnie nieusatysfakcjonowany tym, co się dzieje.

– W swoich książkach sporo Pan pisze o ułomnościach ludzkiej natury. W związku z tym musi paść pytanie – co sądzi Pan o Polakach jako społeczeństwie – największe wady i zalety?

JP: Jestem przeciwny generalizowaniu i myśleniu o narodzie jako o jednolitej całości rządzonej zbiorem konkretnych cech. Przecież są Polacy mądrzy i głupi, Polacy dobrzy i podli, Polacy uczciwi i oszuści. Jednak z uwagi na życie w systemie komunistycznym, a więc w cywilizacji wiecznego niedoboru towarów i usług, musieliśmy wykształcić w sobie pewne cechy ułatwiające przetrwanie. Więc na pewno jesteśmy zaradni i przedsiębiorczy. To zresztą widać kiedy się obserwuje wskaźniki gospodarcze, pokazujące, że główny dochód państwa płynie z podatków z małych i średnich przedsiębiorstw. Nie jesteśmy również podatni na różne ideologiczne szaleństwa płynące z Zachodu, które określiłbym zbiorczą sygnaturą „porąbane lewactwo” :).   Teraz dużo się mówi o tzw. Polakach – cebulakach (ich królem Jarosław Kuźniar!), ale to przecież zjawisko charakterystyczne dla każdego kraju. Kto oglądał amerykańskie programy Jerry’ego Springera ten wie, że najgorszy nawet Polak – cebulak mógłby przy gościach odwiedzających Springera uchodzić za pełnego ogłady dżentelmena! :)

– Najtrudniejsze pytanie jakie Panu zadano to….a najgłupsze….

JP: Podobno nie ma głupich pytań tylko są głupie odpowiedzi. A jakiegoś szczególnie trudnego pytania nie przypominam sobie z wywiadów czy ze spotkań. W życiu prywatnym może było to pytanie które brzmiało: „dlaczego mnie nie kochasz, skoro ja Cię kocham tak bardzo?”. I jak tu poprawnie odpowiedzieć?

*****

I tym optymistycznym akcentem zakończono odpytywanie pana Jacka. Dziękujemy za poświęcony czas i życzymy kolejnych udanych pozycji a także pana z walizką wypchaną odpowiednimi środkami płatniczymi, które przełożą się na dobry film z uniwersum Jacka Piekary :) Zapraszamy do lektury:

lubimyczytac.pl/ksiazka/217380/ja-inkwizytor-kosciany-galeon

Dobić dziada – komiks

Jestem fanem Jakuba ale ostatnie produkcje nie były już tak udane jak niegdyś. Przekombinowane i przeintelektualizowane :) Zawsze jednak wrócę do jego przygód, jeśli pojawią się nowe. Ostatnio sięgnąłem po komiks Dobić dziada. Pana rysownika znam z ilustracji do książek Pilipiuka o Wędrowyczu i lubiłem oglądać grafiki Łaskiego. Po prostu pasują do opowiadań. Byłem zatem ciekawy, czy da radę machnąć komiks i jak mu to wyjdzie. Cóż…Wyszło jak wyszło ale po kolei.

d

Rozpocznę od mocnego wejścia! A tak. Komiks graficznie jest niezły i trafia w moje spaczone czasem i książkami gusta. Kreska chybotliwa, niechlujna, kolory nocno-grobowe, momentami komiks aż odrzuca. Tutaj trochę przypomina klimatem staroć Zbyt długa jesień z magazynu Fan. Łatwo się domyślić, że jest dobrze! Jakub trochę odjechany z nakryciem głowy a Semen nijaki ale poza tym jest ok.

d2

d3

W porównaniu z ilustracjami do książek styl jest lekko zmęczony. Nie wiem czym jest to spowodowane ale wierzę, że było zamierzone. Pomysł z gazetką i wmontowanymi opowiadaniami również fajny ale…pojawia się niepokojące niczym jesienny wiatr stukający o dno butelek pytanie, czemu miało to niby służyć? Do kogo właściwie jest skierowany komiks? Do wiernych fanów, którzy skuszą się na komiks? Czy do nowych czytelników? Śmiem twierdzić, że odpowiedź jest jedynie słuszna, prawidłowa i trafna – wybierajcie bramkę nr 2.

d4

d5

Czytelnicy znający już Wędrowycza poza krótkim komiksem nie znajdą niczego dla siebie. Komiks jednak jest dobrym prezentem dla osób, które nie miały do czynienia z „ruralną twórczością” Pilipiuka – jest komiks, są opowiadanka, można się zanęcić, zachęcić i zacząć czytać książki. Trzeba dobić dziada i napisać jeszcze o wadach: za długie dymki, ponoć cena gdy wychodził i scenariusz. Komiks jest dosłowną i prostą kalką z książkowych przygód, skrótem skrótu. Niezupełnie o to chodzi w komiksie…

d6

Nie byłbym aż tak drastyczny w ocenach jak mój znajomy, który stwierdził, że najlepsza z komiksu jest okładka ale z pewnością Wędrowycz dymkowo-kreskowy mógłby być lepszy – jeszcze jest Zabójca do oceny. Wiem, że fani wszystko kupią ale bez przesady :) Dobić dziada jest idealnym przykładem jak da się zepsuć pomysł wykonaniem.