Archiwa kategorii: Relacje

60. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Luźne spotkania zwykle nie są tak do końca luźne bo pojawia się temat czy motyw przewodni. Tym razem nasze spotkanie było faktycznie luźne. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy i pograliśmy. Powspominaliśmy szkolne czasy i pogawędziliśmy o komiksach i filmach.  Spotkania „bez motywu” są fajne ponieważ można poruszać tematy, na które kiedyś nie wystarczyło czasu albo nie złożyło się wcześniej 😉 Nie obyło się bez zagadnień, uczenie nazywając, organizacyjnych, czysto klubowych.

59. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Na kolejnym, prawie okrągłym spotkaniu 😉 przeprowadziliśmy się do sali konferencyjnej aby w skupieniu obejrzeć prezentację przygotowaną przez Pawła – i przy okazji posłuchać tego, co mówi. Temat był iście klasyczny ale wciągający. Mowa oczywiście o serialu Star Trek, który dla wielu (nie tylko ramoli) jest tym, czym „kaczory” w świecie komiksu – wyznacznikiem pewnego fantastycznego stylu i wzorcem do porównań na kolejne lata. Mówiąc krótko: wielu z nas od Star Treka (z reguły od The Next Generation) rozpoczęło swoją przygodę z fantastyką.

Czytaj dalej

58. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Wiele osób rozpoczynało swój staż komiksowy czy kreskówkowy Kaczorem Donaldem w różnych wariacjach. Musiało zatem dojść do spotkania z uniwersum Disneya (i innych) w tle. Spotkanie luźne więc niektórzy luźno do niego podeszli opowiadając o swoim studenckim życiu (pozdrawiamy!) Wystarczyło czasu aby chwilę przyjrzeć się Donaldowi, Sknerusowi, Siostrzeńcom, Magice, Braciom Be i Kaczogrodowi. A nawet zagrać w grę – zgodnie z nieśmiertelnym klasykiem internetowym. Tu: karcianą 😉 Historia wydawania w Polsce komiksów kaczorowych jest długa – jeszcze przed II wojną była „Gazetka Miki.”

Czytaj dalej

57. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Tak się dziwnie złożyło, że mamy dwa luźne spotkania pod rząd. Ale luźne są częściowo ponieważ pojawia się temat wiodący 😉 Tym razem leitmotivem była twórczość U. Le Guin. Przyznaję, zawsze miałem problem z klasykiem scifi – do niedawna nielicznym z żyjących. Literacko zawsze uważałem jej książki za dobre albo nawet za bardzo dobre ale niespecjalnie trafiali do mnie bohaterowie – zwykle jednowymiarowi do znudzenia. Z reguły pisząc o Le Guin wspomina się o socjologizowaniu czy nawiązaniach antropologicznych podkreślając wątki feministyczne czy ekologiczne. Zgodzę się z tym ale nie do końca.

ft

Często podkreślane wątki są poboczne lub w zasadzie nic nie wnoszą do fabuły ale dobrze, że są – przynajmniej te socjologiczne – ponieważ zmuszają czytelnika do myślenia. I to także jest zaletą twórczości autorki „Ziemiomorza.” Powinniśmy lubić autorkę ponieważ zawsze walczyła o uznanie dla fantastyki i nie zgadzała się z pogardliwymi określeniami gatunku lansowanymi przez domorosłych krytyków literackich, znanych głównie z tego, że w danym momencie podczepili się pod kogoś sławnego 🙂 Jeśli nic do tej pory nie czytałeś – spróbuj. Nie gwarantuję, że spodoba ci się od razu ale może akurat…

Opinia Pawła:

„Nie czytałem nic Le Guin, także w tej materii mogę jedynie polegać na opiniach pozostałych klubowiczów. Były one raczej pochlebne, choć były też zastrzeżenia, głównie odnośnie kreacji postaci, zarzucano jednostronność i bezbarwność. Ale może i taka niezbywalna cecha literatury uznawanej za kanon, w końcu dopiero z czasem zaczęto bawić się konwencjami i archetypami, najpierw ktoś musiał je stworzyć. Na pewno sięgnę po tę autorkę żeby wyrobić sobie własne zdanie, no i zetrzeć plamę ignorancji.”

Oprócz omawiania klasyka gatunku chwilę poświęciliśmy na właściwą luźną dyskusję. I o komiksach i o sprawach czysto organizacyjnych, związanych z Klubem, a także o… filmie „Prometeusz.” A kolejne luźne spotkanie będzie ze Sknerusem i Donaldem! Zajrzyjcie do nas!

56. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Na 56. spotkaniu Klubu zaprezentowaliśmy sylwetkę i twórczość Alana Moore’a, jednego z twórców, który ma wielkie zasługi w odrodzeniu komiksu (nie tylko superbohaterskiego, co samo w sobie jest ciekawe bo postacie z jego komiksów nie są fajne a i herosi raczej mają cechy antybohaterów). Alan Moore jest złożoną postacią – artystą przez duże A. W tym kontekście zrozumiała jest niechęć scenarzysty do filmów, które uznaje się za adaptacje jego dzieł – sam Moore niespecjalnie się do nich przyznaje (i ich nie oglądał). Co więcej, odżegnuje się od nich a pewnie i przeklina ostro za brak głębi 😉

ww1

Subiektywnie rzecz ujmując spośród trzech najbardziej znanych filmów opartych (w jakikolwiek sposób na twórczości Alana) najlepszym wydaje się być V jak vendetta, następnie Strażnicy (Watchmen) a najsłabszym kinem – w zasadzie megapulpą albo i niżej jest Liga niezwykłych dżentelmenów.

Czytaj dalej

55. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Powrót do klasyki! Męczymy Lovecrafta po raz kolejny. Nie pod kątem ogólnym czy twórczości bo to już omawialiśmy ale szukaliśmy tropów i nawiązań w popkulturze. Do filmów czy seriali H.P. jakoś szczęścia nie miał chociaż prostych czy podstawowych nawiązań jest cała masa. Gdzie rzucisz kamieniem, tam pojawią się postacie, miejsca czy nazwy związane z uniwersum „samotnika z Providence.”

ff

Im dłużej rozmawialiśmy okazywało się, że te tropy występują w miejscach dość niespodziewanych i często są one co najmniej zaskakujące 😉 W zasadzie można skwitować dyskusję stwierdzeniem, że każdy szanujący się artysta obowiązkowo musi dać trop – obojętnie czy jest to muzyka, gra czy słowo drukowane i obrazkowe. „Must have” i obowiązkowo – oczywista oczywistość!

nawiaz

Zresztą, można znaleźć jeszcze więcej co udowodnił autor:

http://www.hplovecraft.pl/mitologia-cthulhu/nawiazania/

Rozmawialiśmy jeszcze chwilę o mandze i komiksie, co stanowi wstęp do następnego spotkania o Alanie Moorze, na które wszystkich zapraszamy!

54. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Na ostatnim spotkaniu rozmawialiśmy o klasyku wśród seriali. Popkulturalnej perełce (brzmi dziwnie!) – kultowym tworze (za często używamy tego określenia) – Twin Peaks. Jak zwykle bywa Klubowicze podzielili się w odbiorze starych i nowych odcinków. Jedni byli za starymi, inni za nowymi. Dla młodszych nowe są atrakcyjniejsze. Dla starszych klasyczne mają lepszy klimat. A co składa się na ten klimat?

Czytaj dalej

53. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Nietrudno się domyślić, że postać Lovecrafta wielokrotnie przewijała się w trakcie naszych dyskusji i w różnych kontekstach. Ale teraz zrobiliśmy coś poważnego – poświęciliśmy mu całe spotkanie i była ta część pierwsza! W styczniu dokończymy temat z prezentacją i opowiadaniem wespół z luźną dyskusją 😉

Czytaj dalej

Spotkanie z Anną Kańtoch – relacja

Czy pisanie kryminałów jest łatwiejsze od tworzenia powieści fantastycznych? O tym mogli się przekonać czytelnicy, który w pierwszy grudniowy piątek odwiedzili naszą bibliotekę. Anna Kańtoch opowiedziała o procesie tworzenia książki: od pomysłu, koncepcji po ostateczną fabułę i bohaterów. Wspomniała również własne początki literackie i działalność w Śląskim Klubie Fantastyki.

Czytaj dalej

52. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Po raz kolejny rozmawialiśmy o grach, chociaż tym razem temat był nieco bardziej hermetyczny. Dysonans ludonarracyjny brzmi poważnie, a chodzi o kłopoty związane z postrzeganiem samej rozgrywki w zaklętym kręgu dbałości o szczegóły i realizm w związku z samą grywalnością i oczekiwaniami graczy.

http://www.miastogier.pl/wiadomosc,34308.html

Oczywiście nie skupialiśmy się tylko na jednym zagadnieniu. Mówiliśmy o ulubionych gatunkach. Poruszaliśmy ogólne kwestie postrzegania gier jako takich czy błędów,  zamierzonych i niezamierzonych. Nie obyło się bez tipsów i tricków – w zgodnej opinii opieranie się w całości na kodach nie jest sensowne. Dostało się również producentom gier, nie tylko ze względu na zabezpieczenia, ale przede wszystkim za upraszczanie hitów i generowanie maszynek do zarabiania pieniędzy (płacz i płać!) – ze szkodą dla całego środowiska.

w1

Opinia Kacpra:

„Na ostatnim spotkaniu zajęliśmy się problemem, którego najpewniej każdy gracz przynajmniej raz doświadczył.

Chodzi oczywiście o spójności między lorum/fabułą/narracją a tym, co rzeczywiście doświadczamy w wirtualnym świecie. Zachowane całkowicie często one nie są, wywołując i nasilając poczucie braku logiki całej gry, wytrącając z immersji, oraz zmieniając na naszych oczach postacie występujące w grze w hipokrytów czy idiotów. Niespójne, czy nawet niepowiązane do końca z grą przerywniki filmowe, wątki bez wyjaśnień, sytuacje niepokrywające się z rzeczywistością, oraz sprzeczne ze sobą działania bohatera – to buduje tzw. dysonans ludonarracyjny. Najprostszym przykładem są główni bohaterowie mający być tymi szlachetnymi i prawymi. W praktyce jednak będziemy nimi mordować masowo hordy przeciwników wszelkimi (niekoniecznie honorowymi) sposobami. Wywołane jest to niemożliwym w pełni pogodzeniem ze sobą, tego o czym ma opowiadać gra, by nie była płytka, a tego co w grze ma być zawarte, by ta przyciągała graczy do monitorów. Gra idealna zatem musiałaby być mocno zaawansowana, dająca graczowi możliwość opowiedzenia swej własnej historii, lub być po prostu interaktywnym filmem.

Często jednak, co jest naszą dobrą cechą, przymykamy oko na wady i niespójności fabularne ciesząc się grą taką jaka jest, dalej ukrywając się w tłumie ludzi w stroju zabójcy, udając przeciętnego przechodnia :)”

A na następnym spotkaniu będziemy gościć Annę Kańtoch! Zapraszamy!