Archiwa kategorii: Relacje

53. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Nietrudno się domyślić, że postać Lovecrafta wielokrotnie przewijała się w trakcie naszych dyskusji i w różnych kontekstach. Ale teraz zrobiliśmy coś poważnego – poświęciliśmy mu całe spotkanie i była ta część pierwsza! W styczniu dokończymy temat z prezentacją i opowiadaniem wespół z luźną dyskusją 😉

Czytaj dalej

Spotkanie z Anną Kańtoch – relacja

Czy pisanie kryminałów jest łatwiejsze od tworzenia powieści fantastycznych? O tym mogli się przekonać czytelnicy, który w pierwszy grudniowy piątek odwiedzili naszą bibliotekę. Anna Kańtoch opowiedziała o procesie tworzenia książki: od pomysłu, koncepcji po ostateczną fabułę i bohaterów. Wspomniała również własne początki literackie i działalność w Śląskim Klubie Fantastyki.

Czytaj dalej

52. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Po raz kolejny rozmawialiśmy o grach, chociaż tym razem temat był nieco bardziej hermetyczny. Dysonans ludonarracyjny brzmi poważnie, a chodzi o kłopoty związane z postrzeganiem samej rozgrywki w zaklętym kręgu dbałości o szczegóły i realizm w związku z samą grywalnością i oczekiwaniami graczy.

http://www.miastogier.pl/wiadomosc,34308.html

Oczywiście nie skupialiśmy się tylko na jednym zagadnieniu. Mówiliśmy o ulubionych gatunkach. Poruszaliśmy ogólne kwestie postrzegania gier jako takich czy błędów,  zamierzonych i niezamierzonych. Nie obyło się bez tipsów i tricków – w zgodnej opinii opieranie się w całości na kodach nie jest sensowne. Dostało się również producentom gier, nie tylko ze względu na zabezpieczenia, ale przede wszystkim za upraszczanie hitów i generowanie maszynek do zarabiania pieniędzy (płacz i płać!) – ze szkodą dla całego środowiska.

w1

Opinia Kacpra:

„Na ostatnim spotkaniu zajęliśmy się problemem, którego najpewniej każdy gracz przynajmniej raz doświadczył.

Chodzi oczywiście o spójności między lorum/fabułą/narracją a tym, co rzeczywiście doświadczamy w wirtualnym świecie. Zachowane całkowicie często one nie są, wywołując i nasilając poczucie braku logiki całej gry, wytrącając z immersji, oraz zmieniając na naszych oczach postacie występujące w grze w hipokrytów czy idiotów. Niespójne, czy nawet niepowiązane do końca z grą przerywniki filmowe, wątki bez wyjaśnień, sytuacje niepokrywające się z rzeczywistością, oraz sprzeczne ze sobą działania bohatera – to buduje tzw. dysonans ludonarracyjny. Najprostszym przykładem są główni bohaterowie mający być tymi szlachetnymi i prawymi. W praktyce jednak będziemy nimi mordować masowo hordy przeciwników wszelkimi (niekoniecznie honorowymi) sposobami. Wywołane jest to niemożliwym w pełni pogodzeniem ze sobą, tego o czym ma opowiadać gra, by nie była płytka, a tego co w grze ma być zawarte, by ta przyciągała graczy do monitorów. Gra idealna zatem musiałaby być mocno zaawansowana, dająca graczowi możliwość opowiedzenia swej własnej historii, lub być po prostu interaktywnym filmem.

Często jednak, co jest naszą dobrą cechą, przymykamy oko na wady i niespójności fabularne ciesząc się grą taką jaka jest, dalej ukrywając się w tłumie ludzi w stroju zabójcy, udając przeciętnego przechodnia :)”

A na następnym spotkaniu będziemy gościć Annę Kańtoch! Zapraszamy!

51. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Stało się. Nastały gry retro i inne starocie komputerowe. Goście dopisali. Także ci ze sprzętem (dzięki!) i mogliśmy na chwil parę przenieść się w czasy gazet w stylu Secret Service i Top Secret; domowych komputerków Spectrum czy Commodore’a a także podziwiać nieco młodszy sprzęt konsolowy. Magnetofon z nieodłącznym śrubokrętem do ustawiania głowicy i pocrackowane gierki na kasetach oraz kartridże – nostalgia 200x! Cisza i skupienie bo… się nie wgra.

Czytaj dalej

Timeless

Kolejny dość przypadkowo (no ok – A. poleciłaś) odkryty serial i całkiem nowy. Wychodzi na to, że będzie drugi sezon – miło :)

http://pl.ign.com/serials/11199/news/timeless-serial-jednak-nie-zostanie-anulowany-nadchodzi-2-se

Po Magazynie 13 szukałem czegoś przyjemnego ale sensownego; bez nudziarstw i mielizn. Timeless (Poza czasem) właśnie jest takim serialem chociaż stoi ciut niżej od Magazynu. Dobrze wypełnia popołudnie i niespecjalnie męczy (zdarzają się sceny drastyczne). Jest więcej realizmu i akcji; mniej kina familijnego. Tutaj nie ma artefaktów ani chemii między bohaterami. Efekty są lepsze a tło historyczne jest nakreślone grubą kreską – w sensie jak najbardziej pozytywnym. Czytaj dalej

50. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Kolejne spotkanie Klubu upłynęło pod hasłem fantasy. Kto nie kocha niekończących się cyklów  i sag, gdzie królują magiczne stworki, mężni bohaterowie, piękne dziewoje i perfidni złoczyńcy. Próbowaliśmy zdefiniować prężnie rozwijający się ostatnio podgatunek fantastyki ale w sumie średnio nam wyszło :) Wiadomo, że magia, bohaterowie, intryga, dyplomacja, może „od zera do bohatera” i happy end. No i źli ciągle wracają. I przesłanie jest pozytywne. Ale… zawsze są wyjątki. Pewne jest praktycznie jedno – świat fantasy z reguły (patrz wyżej o wyjątkach) przypomina nasze średniowiecze lub starożytność. Posiłkując się innym materiałem pomocniczym weszliśmy na grząski grunt podgatunków fantasy. Większość z nich jest dość umowna i w sumie zbędna ale skoro są (high fantasy, low fantasy, urban fantasy, dark fantasy, epic fantasy, heroic fantasy, komediowe, kobiece fantasy „magia i miecz”), niech sobie będą, jeśli ktoś lubi sobie poteoretyzować. Ważne, żeby znaleźć swoje fantasy i cieszyć się nim, jednocześnie szperając za innymi.

sp

Relacja Pawła:

„Uwielbiam oglądać seriale, nie powinienem mieć więc problemów z pochłanianiem wielotomowych powieści. Szczerze jednak przyznam, że mało jest cyklów fantasy, które przeczytałem w całości, częściej napoczynam i po 2-3 tomach daję sobie spokój. Pewnie jest w tym spora zasługa tego, że wolę jednak science fiction, smoki są fajne, ale lasery wygrywają! Niemniej parę z nich bardzo przypadło mi do gustu, przoduje zdecydowanie Pieśń Lodu i Ognia, Czarna Kompania i Kroniki Amberu, bardzo obiecujące są też Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza (dopiero dwa tomy za mną). Dobra saga to dla mnie przede wszystkim nieszablonowy świat, ciekawi bohaterowie i sporo tajemnic, bardzo lubię jak autorzy ukrywają przed czytelnikiem wskazówki co do dalszych losów czy prawdziwej natury postaci/zdarzeń.”

49. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

W niekoniecznie pięknych okolicznościach przyrody spotkaliśmy się żeby porozmawiać o „złych” bohaterach komiksowych. Dlaczego złych? Źli bywają ciekawsi od dobrych i nie są aż tak papierowi czy przewidywalni.

Czytaj dalej

48. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Kolejne spotkanie upłynęło pod hasłem modelarstwa fantastycznego. Dzięki dwóm fascynatom tego jakże widowiskowego hobby mogliśmy posłuchać o grach bitewnych, modelarstwie jako takim i różnicach międzygatunkowych 😉 Wprowadzenia dokonał Paweł, posiłkując się prezentacją. Pracowicie zagadnienie uzupełnił i „obrobił” Tomek. Zdjęcia nie oddają klimatu i bogactwa detalu figurek ale są swoistym odzwierciedleniem tego, z czym przebywają na co dzień pasjonaci. Nie da się ukryć, że jest to hobby czasochłonne i w pewnym stopniu kosztowne. Warto jednak spróbować znaleźć swoją niszę modelarską a potem cieszyć się gromkim „wow!” znajomych.

Poniżej krótka relacja ze spotkania:

„22 września punktualnie o godzinie 17.30 już po raz czterdziesty ósmy w kameralnej sali Powiatowej Biblioteki w Sieradzu spotkali się członkowie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”. Wieczorową porą rozmawiano tam o szeroko rozumianym modelarstwie figurkowym oraz grach bitewnych. W swojej prezentacji temat ten próbował należycie zaprezentować Paweł Lewandowski, który posiłkował się własnymi figurkami. Nieoczekiwanie został w tym zadaniu wsparty przez przybyłego na spotkanie Tomasza Tworka, dzięki czemu nie bez problemów technicznych udało się w pełni wyczerpać temat” :)

km

A na następnym spotkaniu, już październikowym, zajmiemy się komiksem i złymi bohaterami, którzy bywają ciekawsi niż herosi :)

IMG_8533

46. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Ostatnie przed wakacjami spotkanie odbyło się w plenerze, na sieradzkim rynku, co widać na obrazkach :) Dyskusja w przestrzeni publicznej dotyczyła twórczości Głuchowskiego, znanego z różnych części Metra. Samo Uniwersum Metro rozrasta się w szybkim tempie, także i polskie przekłady. Nietrudno się domyślić, że jest to literatura raczej dla panów chociaż panie również znajdą coś dla siebie. Mroczny świat, ludzkie rozterki, walka o przetrwanie i bohaterowie, z którym można się utożsamiać lub nie (niestety, czytając po raz wtóry Metro oryginalne już mnie tak nie bawi jak kiedyś; polskie tomy są ciekawsze, może dlatego, że znane miejsca, bardziej swojskie?) Odpowiadając na wiszące w powietrzu pytanie: Metro czy Zona, odpowiem: to zależy od autora – najlepiej przeplatać.

relac

Opinia Pawła:

„Przeczytałem Metro 2033 kilka lat temu i miałem mieszane uczucia. Z jednej strony książka niewątpliwie miała klimat i ciekawie wymyślony świat, z drugiej jej bohater był kompletnie bezbarwny, a do tego fabuła kojarzyła się z przewodnikiem turystycznym. Może taki był zamiar by jak najwięcej miejsc czytelnikowi pokazać, dało się to jednak zrobić bardziej z głową i subtelniej. Trochę dziwi mnie, jak bardzo „rozpączkowało” to uniwersum, no ale moda na postapo chyba zrobiła swoje. Czy przeczytam coś z tego cyklu jeszcze? Raczej nieprędko, a jeżeli już to raczej będę się trzymać książek autorstwa twórcy tej serii i ewentualnie któregoś z polskich pisarzy.”