Archiwa tagu: planszówki

Sobota z fantastyką ze spotkaniem KMF-u w tle

W piątek spotkaliśmy się na kolejnym, 42 spotkaniu Klubu, żeby porozmawiać chwil kilka o twórczości sobotniego gościa, Roberta J. Szmidta, postapokalipsie, planach na kolejne spotkania majowe oraz o zbliżającym się konkursie z nagrodami. Maj przedstawia się interesująco ponieważ na spotkaniach zajmiemy się zjawiskami paranormalnymi (Z archiwum X, Czynnik PSI) i fikcją, która wyprzedziła rzeczywistość – spróbujemy zobaczyć, który z pisarzy zabawił się w futurologa i… trafił ze swoimi przepowiedniami.

IMG_5317

IMG_5318

Oficjalne omówienie Soboty z fantastyką znajdziecie tutaj:

http://pbp.sieradz.pl/rel-720.html

Mniej oficjalnie rzecz ujmując, Sobota z fantastyką rozpoczęła się od zapoznawania i przyglądania. Makiecie gry oraz podróżującym planszówkom (Cyklady, Potwory w Tokio, Znak Starszych Bogów, Dobble, Dobble Star Wars, Timeline Star Wars i Star Wars Destiny). Po wzajemnym obwąchaniu się 😉 wielu z nas zabijało czas… właśnie grając!

Czytaj dalej

Ferie Bez Prądu – zajrzyj, zagraj, posłuchaj :)

Zapraszamy na dwudniową imprezę dla wszystkich miłośników gier wszelakich i fanów fantastyki! Gry bitewne, gamesroom z planszówkami, gry karciane, prelekcje, warsztaty rysunku – to tylko część atrakcji jakie na Was czekają!

f

PLAN IMPREZY

28 stycznia SOBOTA:

Gamesroom – gry planszowe (10.00 – 20.00)
Otwarty przez całą imprezę punkt, gdzie można zagrać w kilkanaście fantastycznych gier planszowych. Aby wypożyczyć dany tytuł potrzebny jest dokument potwierdzający tożsamość, np. dowód osobisty lub legitymacja. Zapraszamy serdecznie od od 10 do 20!

Czytaj dalej

XIX spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na dziewiętnaste spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 12 lutego 2016 o godz. 16.00 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

gr

Piątek z grami! Dixit, Komiks, 7 Cudów Świata, Cyklady, Race For The Galaxy a pewnie i inne. Planszówki, karcioszki, gierki, giereczki. Dla każdego coś miłego.

Zajrzyj do nas :)

Regionalne planszówki – Odkryj Źródło Dwóch Herbów!

2

Na ostatnim spotkaniu Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta” mieliśmy okazję zagrać w dwie gry planszowe z naszym regionem w tle. Było to „Odkryj Łódzkie”, promujące nasze województwo oraz „Miasto Dwóch Herbów”, związane tematycznie ze Zduńską Wolą. Planszówki stworzone dla różnorakich organizacji samorządowych, zwykle podporządkowane są dość mocno spełnieniu dwóch funkcji – mają przy rozgrywce przekazać graczowi nieco wiedzy o regionie oraz zachęcić tegoż do odwiedzenia go – czyli niejako edukacja i promocja przez rozrywkę. Właśnie aspekt rozrywkowy niestety jest tu najczęściej traktowany po macoszemu i nierzadko otrzymujemy coś, co jest udziwnionym przewodnikiem turystycznym, a nie grą. Czy tak też jest tym razem? W moim odczuciu trochę tak. Przyjrzyjmy się tym grom bliżej, zestawimy je też z wydaną ponad rok temu grą „Źródło”, której wykonanie zlecił Urząd Miasta Sieradza.

„Odkryj Łódzkie” czyli Monopoly po łódzku

łódzkie

Źródło: http://wykreujprezent.pl/pl/p/Gra-Planszowa-%E2%80%9EOdkryj-Lodzkie-/200

No tak, podtytuł trochę krzywdzący, ale nie da się ukryć że bazą i punktem wyjścia był ten właśnie klasyk. Gracze poruszają się po planszy podzielonej na dwa tory (wewnętrzny i zewnętrzny) i dokonują po drodze zakupów, bądź też wykonują polecenia z odpowiednich pól. Przesuwamy się o tyle pól, ile wyrzucimy na dwóch sześciościennych kościach, jednak zanim wykonamy ruch, musimy odpowiedzieć na pytanie testowe z wiedzy o województwie łódzkim. Niepoprawna odpowiedź sprawia, że możemy przemieścić pionek tylko o połowę wyrzuconego rezultatu. Pytania umieszczone są w instrukcji i jest to moim zdaniem kiepskie rozwiązanie. O wiele wygodniej byłoby, gdyby zawarte były na osobnych kartach, które łatwo można by przetasować i później losowo wyciągać. Byłoby to też rozwiązanie szybsze, bo na kartkowanie książeczki i wybieranie pytania tracimy dosyć dużo czasu. Samych pytań nie ma też zbyt wiele, przydałaby się ich większa ilość, może ich nie starczyć przy dłuższej grze.

Choć sam nie wiem, czy taka jest możliwa, bowiem w samej instrukcji napisano, że to gracze ustalają, kiedy gra ma się zakończyć, brakuje tak naprawdę celu o który można rywalizować. Wielu osobom może się podobać taka luźna rozgrywka, pozbawiona w zasadzie napięć. Dla mnie jednak była zwyczajnie nudna. Od razu jednak zaznaczę, że nie przepadam za Monopoly, więc nie ma się co dziwić, że i „Odkryj Łódzkie” nie wzbudziło we mnie większych emocji. Moi współgracze narzekali jeszcze na niewielką ilość domków, którymi oznaczamy swoje nabyte nieruchomości – według mnie nie jest to jednak wielki problem, po prostu wątpię by zbyt często dochodziło do sytuacji, w której duża ilość tych znaczników będzie wykorzystana. Nie spodziewam się po prostu by komuś chciało się grać w tę grę aż tak długo.

Oprawa graficzna gry jest całkiem przyjemna, mamy sporo zdjęć i wizualizacji komputerowych z miast województwa łódzkiego, są oczywiście Sieradz oraz Zduńska Wola! Spora ilość informacji zawartych na kartach atrakcji oraz ciekawie przygotowane pytania to też niewątpliwe atuty tej produkcji, widać że położono duży nacisk na edukację. Gra jest w całości dwujęzyczna, także można w nią z powodzeniem zagrać z obcokrajowcami (o ile oczywiście znają język angielski). Tym bardziej szkoda, że sama rozgrywka jest wtórna i dosyć monotonna, można by się pokusić o wiele ciekawszych rozwiązań. Rozumiem, że wiele osób odstraszają bardziej zawiłe zasady i format „Monopoly” jest bardzo popularny i lubiany – jednak mam obawy, że mając do wyboru „Monopoly” i „Odkryj Łódzkie” – większość wybierze właśnie oryginał. Wielka szkoda, bo chętnie zobaczyłbym grę, promującą atrakcje województwa łódzkiego w ciekawszy sposób.

„Miasto Dwóch Herbów” – i do tego czterech czasów!

Pudełko

Źródło: http://muzeumzdunskawola.blogspot.com/2015/09/zapisz-sie-na-rozgrywki-gry-planszowej.html

Według relacji kolegi, który grę nam udostępnił, mieliśmy do czynienia z prototypem. Moim zdaniem, całkiem dobrze wyglądającym, bowiem całość prezentowała się zupełnie przyzwoicie – odstawała tylko plansza, podzielona na gołe pola, które opisane były w instrukcji. Układ pól jest znowu identyczny z „Monopoly”, podstawowe reguły też brzmią znajomo, co oczywiście mnie nie ucieszyło. Pewną innowacją jest to, że gra toczy się podczas 4 epok, po przekroczeniu pola START gracz wskakuje na kolejny tor z nowymi polami, musi również dokonać rozliczenia tego co nabył przez całą poprzednią epokę. Przyznam szczerze, że czytaliśmy instrukcję dość szybko i nie byliśmy pewni, czy dotychczasowe budynki ulegają automatycznemu ulepszeniu do tych z kolejnej ery, tak jednak graliśmy. Zaowocowało to nieco większą zaciętością w kolejnych epokach i częstszym krążeniem pieniędzy (Zdunów!) pomiędzy graczami, z racji konieczności uiszczenia opłat za wkroczenie na pole należące do innego gracza.

Dzięki bilansowaniu pod koniec epoki, gracz powinien rozważyć czy warto dane pole zakupić, jest więc w tej grze jakaś decyzyjność, cel rozgrywki jest też określony, dzięki czemu gra się nie nuży tak jak „Odkryj Łódzkie”. Niemniej jednak (jak możecie się spodziewać po kimś, kto nie cierpi „Monopoly”), gra nie przypadła mi do gustu. Doceniam próby twórców na dodanie czegoś nowego, dodanie epok zgrabnie służy pokazaniu historii miasta – dla mnie to jednak dalej rozgrywka oparta w dużej mierze na losowości. Żeby być konstruktywnym – zachęcam twórców do stworzenia jakiegoś trybu gry dla zaawansowanych, gdzie o ruchu decydował zamiast rzutu kością jakiś inny czynnik. Nie wiem, może należało by dodać możliwość zakupu środka transportu z epoki i podjęcia tym samym decyzji o ile pól się mamy poruszać? Też nie jest to nic nowatorskiego, ale zwiększyło by wpływ gracza na przebieg rozgrywki.

Przydałoby się też dodanie jakiegoś innego sposobu uzyskiwania Punktów Rozwoju – bo w tej chwili to tylko z bilansu po epoce bądź z losowych kart. Dla pechowego gracza nie ma możliwości podgonienia! Trzeba by się zastanowić jak to rozwiązać. Zakup za pieniądze to jeden sposób. Może ciekawiej też by było, gdyby na początku gry, każdy z graczy miał jakąś pulę budynków na starcie? Wydaje mi się, że gra ma potencjał, jest przemyślana – problem w tym że jest nie dla mnie. Dla wielu osób będzie to całkiem ciekawa pozycja, sytuacja ciekawie potrafi się rozwinąć w późniejszych epokach. Także jak ktoś lubi gry tego typu, chyba się nie zawiedzie. Zadbałbym też o większą klarowność zasad, warto też niektóre sytuacje zobrazować przykładami – tego nigdy tak naprawdę za wiele!

„Źródło” niejasności

board_game_cover

Okładka. Źródło: http://www.sieradz.eu/pl/galeria/galeria-%C5%BAr%C3%B3d%C5%82o-gra-planszowa

Gra, której powstanie zlecił Urząd Miasta Sieradza jest najbardziej złożona i najbliższa współczesnemu obliczu gier planszowych. Jest też największa objętościowo – otrzymujemy spore pudło, wypełnione dużą ilością kart i żetonów, które już na starcie mogą wiele osób przytłoczyć. Graficznie są one bardzo ładnie wykonane, choć niektóre karty (przede wszystkim te z obiektami miasta) powinny być wykonane z grubszej tektury. Całość jest utrzymana w dosyć mrocznej tonacji i kojarzy się z opowieścią z dreszczykiem, ale przeznaczoną dla dzieci – czyli dosyć dziwne połączenie.

Co jest celem gry? Gracze dzielą się na dwa obozy – poszukiwaczy i duchy. Ci pierwsi muszą odnaleźć tytułowe Źródło, dające swemu znalazcy wielką moc i zdolności, dzięki czemu może on przejść do historii jako postać wielkiego formatu. Duchy z kolei zazdrośnie strzegą tego sekretu i mają nie pozwolić pozostałym na jego odkrycie. Co ciekawe – tymi „złymi” postaciami są wielcy sieradzanie – Antoine Cierplikowski, Ary Sternfeld i Cyprian Bazylik. Przyznam, że fabularnie wygląda to dosyć dziwacznie, bowiem osoby z których miasto jest dumne i miały wkład w jego historię, tutaj są siłami nieczystymi! Do tego służy im również np. Straż Miejska! Nie mogę pozbyć się wrażenia, że otoczka fabularna stworzona była już wcześniej i do istniejącej już gry, „wpasowano” Sieradz oraz jego historię i atrakcje.

Gra jest całkiem ciekawie pomyślana. Planszę składają sami gracze, a o dostępnych akcjach decydują karty, jakie uda się graczom zdobyć w trakcie rozgrywki. Losowość oczywiście występuje, ale gracz ma nad nią pewną kontrolę, decyzji do podjęcia jest całkiem sporo. Ruchy przeciwnika trzeba cały czas kontrować, z tym że nie mogę oprzeć się wrażeniu że gra duchami nadaje ton całości – to od tego ile pułapek zostawią będzie zależeć kto wygra, poszukiwacze w zasadzie tylko reagują na ich układ na planszy. Ciekawy jest mechanizm zdobywania wskazówek dotyczących położenia Źródła, do którego zręcznie wklejono informacje o atrakcjach Sieradza. Wrażenie tylko psuje końcowe ustalenie jego położenia, mechanizm jego ustalenia jest napisany w skrajnie nieprzejrzysty sposób, a grafiki na odpowiednich kartach zamiast pomagać – dodatkowo gmatwają sytuację.

Zagmatwane sytuacje, właśnie. Jest to największy problem tej gry, wynikający z kiepsko napisanej instrukcji. Jej pierwotna wersja, która jest w pudełku – jest tragiczna. Dużo niejasnych sytuacji, chaotycznie porozrzucane informacje – naprawdę ciężko było się w tym połapać. Dosyć zabawnie wygląda też grafika przedstawiająca byłego już prezydenta – naprawdę uważam, że to rzecz zupełnie niepotrzebna i co najmniej kuriozalna (nie pamiętam by w jakiejkolwiek grze twórcy zamieszczali swoje podobizny, a co dopiero twarz zleceniodawcy!). Na szczęście dosyć szybko wypuszczono poprawioną instrukcję (jest ona dostępna na stronie UM Sieradz), która jest o niebo lepsza i wyjaśnia wiele wątpliwości. Czy jednak sama gra nie jest zbyt złożona? Według mnie nie, jednak od znajomych wiem, że zastosowane w „Źródle” mechaniki odstraszyły wiele osób. Chyba jednak większość oczekiwała czegoś prostszego i mniej wymagającego. Moim zdaniem jest to spowodowane ową nieszczęsną „instrukcją”, a sama gra po zaznajomieniu się z regułami, nie jest już taka „straszna”.

20151209_190156 20151209_190203 20151209_190057 20151209_190005 20151209_185926 20151209_185912 20151209_185807 20151209_190218

Grać? Mimo wszystko – grać!

Powyżej spisane wrażenia są oczywiście mocno subiektywne i wiele osób może mieć zupełnie odmienne wrażenia. Jednak z punktu widzenia osoby, która grała już w niejedną nowoczesną planszówkę, dwie pierwsze gry rażą trochę przestarzałymi i wtórnymi rozwiązaniami. Osobiście bardziej odpowiadał mi sposób, w jaki zaprojektowana było „Źródło” – modularna plansza, tworzenie decku kart, niesymetryczne cele graczy – nie były to mechaniki zupełnie nowatorskie, jednak o wiele mniej wyeksploatowane niż nieszczęsne „Monopoly”. Z drugiej strony, sieradzka gra, mimo złożoności, nie oferuje tak wielu wariantów rozgrywki jakby się początkowo wydawało i w dużej mierze o jej wyniku decyduje jedna strona.

Cieszę się, że powstaje coraz więcej gier związanych z naszą okolicą i promujących jej walory. I choć są to produkcje nie pozbawione wad, to warto się z nimi przy nadarzającej okazji zapoznać! Zagrajcie i oceńcie sami!

Sobota na Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi

Mimo, że to już 26-ta edycja festiwalu, ja byłem na nim po raz pierwszy. Tak tak, sam nie wiem jak to możliwe, ale dotychczas lenistwo ostatecznie brało górę i omijałem tę (świetną jak się okazało) imprezę, przekonując się, że za rok to już na pewno się wybiorę! Także zebrane są tu wrażenia „świeżaka”, do tego osoby która o tym co się w komiksie dzieje nie ma zbyt wielkiego pojęcia – więc wszyscy bardziej wtajemniczeni są proszeni o wyrozumiałość!

http://komiksfestiwal.com/

f

Na miejsce dotarliśmy około 11, z niewielkim opóźnieniem (nie pytajcie dlaczego, nie powiem!). Wejście na teren imprezy poszło sprawnie, ominęliśmy wejście zaraz przy bramie, słusznie przypuszczając, że przy tylnym będą luzy. I w ten sposób po paru minutach cieszyliśmy się z wkroczenia do świata pełnego kolorowych obrazków. Noo, nie tylko – może nawet przede wszystkim świata, w którym trzeba wystrzegać się pokus i pilnować swojego portfela. Wystawcy czyhali na nas z wspaniałymi wydaniami komiksów, archiwaliami, gadżetami, grami planszowymi, figurkami, maskami i co tam sobie jesteście w stanie wymyślić, a co wiąże się z komiksem i fantastyką. Na grzebanie w pudłach pełnych zagranicznych komiksów, czy tez naszych staroci można by poświęcić wiele godzin, nie mieliśmy jednak aż tyle czasu.

k6

k9

k10

Po obejściu wszystkich stanowisk skierowaliśmy się na płytę Areny, gdzie tłumnie oglądano rozgrywki w CS-a, nas jednak przyciągały bardziej zakłócenia Mocy. Taaak, wyczuliśmy je z daleka, a strefa Gwiezdnych Wojen zapewniała masę atrakcji. O opad szczęki przyprawiły nas papierowe modele wykonane przez jednego z fanów, kapitalna robota! Oprócz tego można było zagrać w planszówki związane z uniwersum SW oraz skorzystać z wypożyczalni komiksu. Oczy cieszyła też ekipa cosplayerowców, ochoczo pozujących do zdjęć.

kk4

kk5

kk7

Popędziliśmy też na spotkanie z Grzegorzem Rosińskim oraz Piotrem Rosińskim i Patrickiem Gaumerem. Opowiadali oni głównie o właśnie ukazującej się polskiej edycji biografii twórcy Thorgala, choć on sam nieco żartobliwie wyraził nadzieję, że to jej pierwsza część i kolejne jeszcze powstaną, gdyż zamierza jeszcze trochę w swoim fachu podziałać. Mogliśmy dowiedzieć się m. in. jakie były początki pracy artysty, co go skierowało ku komiksowi, które ze swoich prac ceni najbardziej oraz jakie są jego upodobania muzyczne. Odpowiedzi na pytania były często wymijające i dość ogólne, ale z drugiej strony subtelne poczucie humoru autora i pozostałych gości sprawiły, że chyba nikt na sali się nie nudził.

kk9

kk12

kk6

Mieliśmy też okazję brać udział w prelekcji poświęconej Osamu Tezuce. Co tu dużo mówić, manga i anime to dla mnie terra prawie incognita, trudno mi więc ocenić na ile kompletny był to wykład. Sama postać twórcy pobudziła moją ciekawość i z pewnością kiedyś sięgnę po komiks jego autorstwa, chociażby po to by przekonać się, czy jego dzieła były faktycznie aż tak odkrywcze i nowatorskie. Sądząc po doborze tematyki można się tego spodziewać.

kk

kk3kk8

Cała impreza wydała mi się większa i bardziej żywiołowa niż ją sobie wyobrażałem. Na pewno spora w tym zasługa części poświęconej grom komputerowym, która zgromadziła spora grupę fanów. Przy stoiskach komiksowych było tłocznie, ale panowała atmosfera wzajemnego zrozumienia – można było spokojnie przeglądać upragnione zeszyty, czasami tylko trzeba było chwilę poczekać na swoją kolej, zwłaszcza przy stoiskach największych graczy na tym rynku. Organizacyjnie można się przyczepić co najwyżej do ilości punktów z gastronomią, choć tragedii nie było – choć czas oczekiwania był dość długi. No ale nie to jest w tej imprezie najważniejsze – liczy się komiks!

k2

k5

k7

Podsumowując – przy następnej edycji nie znajdę już wymówki i stawię się obowiązkowo! Oby w tak zacnym gronie jak w tym roku!

Inna relacja:

http://zdunskawola.naszemiasto.pl/artykul/26-mfkig-festiwal-komiksu-i-gier-2015-w-lodzi-zdjecia,3528752,artgal,t,id,tm.html

Planszówki odsłona kolejna

Kolejna odsłona planszówek za nami. Tym razem Klubowicze opuścili wnętrza biblioteki i udali się nieco dalej: do pubu Improwizacja oraz odwiedzili Tomka Tworka z Sieradzkiej Nerdostrady, który udostępnił zacną miejscówkę. Grano m.in. w 7 Cudów Świata, Neuroshimę Hex, Magnatów i The Resistance.

Sobota z grami planszowymi – relacja

Pierwsza wakacyjna sobota (27 czerwca) – aż się prosi by zasiąść w szerszym gronie przy planszy! W naszym KMF-ie nie mogło być inaczej i dość wczesną porą zebraliśmy się w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu aby zagrać w kilka pozycji. Jako że atmosfera wakacyjna, zdecydowaliśmy,  że zaczniemy od lżejszych i mniej wymagających gier. Na pierwszy ogień poszły więc „Potwory w Tokio” oraz „Dixit”.

Ta pierwsza znana już była klubowiczom i po jej opis odsyłam do relacji z naszego poprzedniego spotkania (TUTAJ). „Dixit” natomiast jest grą, w której każdy z graczy musi zaskoczyć innych graczy swoją wyobraźnią. Chodzi w niej o wymyślanie skojarzeń do posiadanych kart, cała trudność polega jednak na tym by nasze pomysły były możliwe do zgadnięcia dla pozostałych, a zarazem nie były oczywiste. Punktuje się bowiem tylko wtedy gdy przynajmniej jeden nasz rywal odgadnie nasze skojarzenie, ale gdy zrobią to wszyscy – to oni dostaną punkty a nie my! Gra posiada pięknie ilustracje, mocno inspirowane marzeniami sennymi i baśniami, a sama rozgrywka obfituje zazwyczaj w mocno humorystyczne wymiany zdań.

Oprócz tego zagraliśmy też we wspominany w poprzedniej relacji „Tikal”. Poza tym piątka śmiałków zdecydowała się rozegrać emocjonującą partię w „Cyklady”. Celem gry jest zdominowanie tytułowego regionu i udowodnienie pozostałym stronom konfliktu że nasza kultura stoi na najwyższym poziomie. A czy dokonamy  tego za sprawą naszych myślicieli czy wojowników – to już nasza decyzja! Aby wygrać trzeba posiadać dwie metropolie, a możemy je zdobyć albo poprzez stawianie odpowiednich budynków, albo przyciągając do naszych wysp filozofów, którzy rozwijają naszą naukę i kulturę. Możemy też oczywiście pójść na skróty i zająć gotową metropolię przeciwnika, choć wcale nie jest to łatwe zadanie! Gra posiada świetnie opracowany element licytacji, poprzez którą gracze ustalają, który antyczny bóg sprzyja ich stronie, dzięki czemu będą mogli wykonywać przypisane mu akcje. Nasza rozgrywka była dość brutalna, wyspy często zmieniały właścicieli, wojownicy stoczyli wiele bitew, a mitologiczne potwory często zmieniały sytuację na planszy. Niemniej zwycięska strona wygrała dzięki mędrcom, niejako na uboczu zgiełku wojennego stawiając drugą metropolię.

Następne spotkanie z planszówkami w bibliotece już po wakacjach! Zagramy zarówno w poznane już tytuły, jak i zupełnie nowe! Już teraz – zapraszamy serdecznie wszystkich zainteresowanych!