Powiatowa Biblioteka Publiczna w Sieradzu rys. Paweł Duraj, 2014
« Czerwiec 2017 »
PWSCPSN
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930 

Godziny otwarcia

lipiec i sierpień:

Poniedziałek, środa, piątek 1000 - 1800
Wtorek, czwartek 800 - 1600
Sobota - nieczynne

wrzesień - czerwiec:

Poniedziałek, środa, piątek 800 - 1800
Wtorek, czwartek 800 - 1600
Sobota - nieczynne

Newsletter


Kanały RSSKanały RSS

2014-10-01: 67. spotkanie DKK - książka Witolda Gombrowicza

 1 października 2014 r. w bibliotece odbyło się 67. spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki. Rozmawialiśmy o książce "Kronos" Witolda Gombrowicza. Autor wspominał w "Dzienniku 1953-1956", że ma jeszcze "coś w zapasie", ale nie chce tego publikować. Wdowa Rita Gombrowicz przez ponad 40 lat przechowywała tekst "Kronosu" w torbie pod łóżkiem. W końcu uznała, że nadszedł czas, żeby czytelnicy mogli zapoznać się ze zwierzeniami wielkiego pisarza. W literackim świecie zawrzało. Mówiono, że wydanie "Kronosu" wywoła skandal. Po takich zapowiedziach Klubowicze liczyli na prawdziwą ucztę literacką podczas lektury tej książki. Lakoniczność zapisków, liczne niedomówienia, nazwiska lub same inicjały nieznanych osób utrudniały czytanie książki. Na pochwałę zasługują wydawcy "Kronosu", którzy pod tekstem Gombrowicza umieścili liczne i rzetelne objaśnienia. Bez tego dodatku "Kronos" byłby zupełnie niezrozumiały.

Po spotkaniu Pani Wiesława Kruszek napisała recenzję książki. Początek i zakończenie recenzji napisane są w stylu Gombrowiczowskiego "Kronosu".

Recenzja „Kronosu” Witolda Gombrowicza

Październik. Sieradz. PBP – DKK. Prowadzi Zofia (Anna?) O. Książka W.Gom. Nie zachwyca.

Kawa rozp.- herbata – ciastka. Nie jem. Zgaga.

Następne listopad, ma być M.Sz.

Czy taki mógłby być zapis naszego klubowego spotkania w dzienniku Gombrowicza?

Usiedliśmy i zaczęliśmy dyskusję, mając świadomość, że „Gombrowicz wielkim pisarzem był”. „Kronos” zapowiadano hucznie jeszcze przed wydaniem jako ostatnie dzieło twórcy „Ferdydurke”. O właśnie, do znajomości tej powieści wszyscy się przyznali, wiadomo, lektura szkolna. Poza tym już gorzej, owszem „Dzienniki”, jakaś sztuka obejrzana w telewizji, próby czytania „Trans-Atlantyku”, „Pornografii”.

Członkostwo DKK jednak zobowiązuje i wszyscy „Kronos” przeczytali, choć łatwe to nie było. Mnóstwo przypisów na każdej stronie, z latami trochę ich ubywało, powodowało odrywanie się od treści zasadniczych. A te treści? Otóż jest to często po prostu ciąg wyrazów – nazwiska, miejsca, przedmioty, choroby, leki. Pisarz próbował odtwarzać z pamięci wcześniejsze zdarzenia, bo zaczął pisać „Kronos” ok. 1953 roku.

Zapiski obejmują lata 1922 – 1939 (Polska), 1939 – 1963 (Argentyna) i 1963 – 1969 (Europa, głównie Francja).

Jaki obraz pisarza wyłania się z tych zapisków? Wydaje się, że, tak jak robi to w podsumowaniu każdego roku, ważne są dla niego finanse, zdrowie, sława, erotyka – w różnej kolejności. Te sprawy dominują. Gombrowicz skrupulatnie odnotowuje swoje dolegliwości, kuracje, leki. Spisuje kontakty erotyczne. Miłośnicy sensacji nie znajdą tu jednak nic poza suchym podaniem imion lub nawet częściej profesji partnerów czy też tylko ich płci.

Zlicza dokładnie finanse, wszystkie te stypendia, datki, pensje z Banco Polaco, wpływy ze sprzedaży książek, wystawień sztuk, wydatki na mieszkania, fajki, meble itp.

Zabiega o promocję swych książek, prowadzi ożywione kontakty listowne i telefoniczne z tymi, którzy propagują jego twórczość. Często się obraża.

Właściwie, czytając, ma się uczucie zaglądania Gombrowiczowi „pod kołdrę”, to intymne zapiski, których jednak nie zniszczył, a więc może, jak sam przyznał, kiedyś by je opublikował. Czy w takiej właśnie formie, bez cięć, jak zdecydowała o tym jego żona? Trudno powiedzieć.

Zastanowić się trzeba może nad tym, jaką korzyść ma z lektury „Kronosu” czytelnik. Znawca pisarza, autor posłowia Jerzy Jarzębski twierdzi, że na czas lektury czytelnik ma szansę utożsamienia się z „szukającym sensu swej egzystencji Gombrowiczem”.

Wśród klubowiczów dominował pogląd, że była to raczej próba zmierzenia się z niełatwym tekstem, bliższego poznania słabości pisarza, którego życie było trudne, a oczekiwana sława przychodziła wolno.

Podkreślanym walorem „Kronosu” są zdjęcia, i począwszy od okładki po następne, można patrząc na nie przyznać rację Gombrowiczowi, który w „Testamencie” stwierdził, że nie zaznał wieku średniego, a smak starości poczuł od razu po rozstaniu się z młodością.

Na koniec podeprę się autorytetem prof. Michała Głowińskiego. Powiedział on w jednym z wywiadów, że „Kronos” jest bezcenny dla biografów pisarza, ale nie należy się w nim doszukiwać głębi. Stwierdził nawet, że nie nadaje się za bardzo do czytania.

I jeszcze jedna refleksja, może, biorąc przykład z autora „Kosmosu”, przyjrzeć się własnemu życiu „jako chronologicznej serii zdarzeń” i np. uporządkować własne zapiski, jeśli się je prowadzi albo zacząć to robić.

Październik 2014. Już jesień, choć pogoda letnia. Skończyłam „Kronos”, recenzja dla DKK. Czytam K.T. Lewandowskiego. Kryminał retro. W środę S. Koper w bibliotece. Zdrowie w normie. A  może jednak powrót do Gombrowicza, przeczytałam, że ci, których uwiódł i przekonał, zaczynają widzieć świat inaczej. Warto by się przekonać.

Zdjęcia:

____
* do przeglądania dokumentów PDF niezbędna jest przeglądarka PDF np. Foxit Reader lub Adobe Reader
Powiatowa Biblioteka Publiczna w Sieradzu, Sieradz ul. Żwirki i Wigury 4