Powiatowa Biblioteka Publiczna w Sieradzu rys. Paweł Duraj, 2014
« Czerwiec 2017 »
PWSCPSN
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930 

Godziny otwarcia

lipiec i sierpień:

Poniedziałek, środa, piątek 1000 - 1800
Wtorek, czwartek 800 - 1600
Sobota - nieczynne

wrzesień - czerwiec:

Poniedziałek, środa, piątek 800 - 1800
Wtorek, czwartek 800 - 1600
Sobota - nieczynne

Newsletter


Kanały RSSKanały RSS

2015-01-23: O Gałczyńskim z Kassem w sieradzkiej bibliotece

Gałczyński wielkim poetą jest – mówił z przekonaniem Wojciech Kass, poeta i dyrektor Muzeum Gałczyńskiego w Praniu. W 110. rocznicę urodzin autora „Zaczarowanej dorożki” odwiedził Powiatową Bibliotekę Publiczną w Sieradzu. Jego opowieść o Gałczyńskim była daleka od suchego wykładu. Być może wpływ na to ma praca, jaką wykonał jako poeta – zmierzył się z twórczością genialnego Konstantego w poemacie „Ba!”. Utwór rozbiera na części demony Gałczyńskiego, dotyka jego lęków i wewnętrznych ran.

- Bogowie dają ci dar, ale muszą cię ukarać. Trzeba za wszystko płacić, dotyczy to także wielkich poetów. Co sprawia, że był wielki? Moim zdaniem był odnowicielem, czy też reformatorem polszczyzny. Bo to o to chodzi, że poeta się pojawia, bierze stare słowa, które zaczynają śmierdzieć i tak nimi obraca, że one znowu dają światło - mówił Wojciech Kass. - Co on takiego zrobił? On powiedział, że nie ma czegoś takiego jak tematy, które można w poezji poruszać albo nie można poruszać, że właściwie każdy temat da się zrobić poetycko. Poza tym wziął cały ten niż kulturalny, czyli kabarety, dziwne kuplety, poezję z jakichś jarmarków i przy swoim talencie ogromnym to, co niskie, niesamowicie podwyższał i nadawał temu rangę sztuki.

Z opowieści Wojciecha Kassa wyłania się poeta genialny, a jednocześnie szalenie skomplikowany człowiek. Z jednej strony autor bardzo pracowity, przestrzegający dyscypliny pracy, ale też nierówny w swojej twórczości.

- Strumień poezji przez niego przechodził, choć nie był zwolennikiem tak zwanego natchnienia i pisania w stanach iluminatywnych i epifanijnych, tylko był zwolennikiem wielkiej, wielkiej pracy. Był tym poetą, który rano wstawał i uważał, że bez względu na to, czy coś napisze, czy nie, to musi te trzy, cztery godziny z białą kartką papieru odsiedzieć - opowiadał Wojciech Kass.
Gałczyński uważał, że nawet wielki poeta ma prawo do złych wierszy. Pisał i drukował bardzo dużo, bo utrzymywał się tylko z honorariów.

- Nie raz mu przygadywano – po co ty te wszystkie wiersze publikujesz i po co publikujesz w takich małych gazetkach? Ale on pisał w pewnej mierze zawodowo, pisał dla honorariów. Gałczyński niezwykle nabożnie traktował słowo „kasa”, dlatego pisał przez dwa s i z dużej litery, czyli „Kassa” - mówił Wojciech Kass. W powojennej Polsce takiemu poecie nie było łatwo. Przypinano mu najróżniejsze etykiety – od błazna i wesołka, po twórcę lubującego się w absurdalnych żartach. W tworzącej się socjalistycznej ojczyźnie takie postawy musiały przysporzyć Gałczyńskiemu kłopotów. Wojciech Kass opowiadał o zjazdach Związku Literatów Polskich, na których krytykowano twórczość Gałczyńskiego.

- Problem Gałczyńskiego polegał na tym, że był poetą major, a nie poetą minor, czyli był poetą wielkim, a poeta wielki nie może ujść ideologom i politykom. I taki poeta musi zostać wykorzystany – mówił Wojciech Kass i wyjaśniał, skąd ataki na Gałczyńskiego, nawet ze strony ludzi, których uważał za przyjaciół. - W okresie stalinowskim wszystkie zjazdy związku były sabatami czarownic. To było nieustające podpalanie stosów. I w końcu w 1950 roku taki stos zapalono także Gałczyńskiemu. Adam Ważyk jeden z tych poetów, którzy przyjeżdżają powiedziałbym odpowiednio przeszkoleni w Moskwie i przyjeżdża w mundurze tak, jak Borejsza, i to oni ustawiali poezję. Mówili, że poezja ma być taka, a nie ma być inna. I tenże Ważyk przeczytał referat potępiający twórczość Gałczyńskiego.

Konstanty Ildefons Gałczyński był postacią szalenie skomplikowaną. Okresy wzmożonej pracy twórczej przerywały stany depresyjne, kończące się ciągami alkoholowymi, choć córka poety konsekwentnie zaprzecza alkoholizmowi ojca, podobnie jak unikała rozmów na temat kobiet w jego życiu. Wojciech Kass opowiadał w sieradzkiej bibliotece o niepublikowanej dotąd fotografii, na której poeta w obozie niesie talerz z kanapkami i czajnik. W tym czasie spotykał się z Lucyną Wolanowską, matką jego syna Konstantego.

- Kiedy spojrzałem na to zdjęcie, pomyślałem – Gałczyński, gdzie ty śmigasz z tym talerzem? Zapewne do Lucyny, bo był dżentelmenem. Nie dziwię się jednak Natalii i Kirze, że usuwały takie informacje z biografii poety.
Kobiet w życiu Gałczyńskiego było więcej i Wojciech Kass przypuszcza, że Natalia, a później córka Kira usunęły część dedykacji z jego wierszy. Niewątpliwie jednak największą miłością Gałczyńskiego była jego żona Natalia. Stworzył ją w swojej poezji niezwykłą, tajemniczą, eteryczną. Ona zbudowała mu dom, do którego mógł wracać. Targany wewnętrznymi niepokojami, poeta szukał miejsca, w którym znajdzie spokój. Stała się nim leśniczówka Pranie. Gałczyński chciał zamieszkać tutaj na stałe, ale nie zdążył tych planów zrealizować. Zmarł na serce w grudniu 1953 roku. Był poetą genialnym, który podniósł poprzeczkę kolejnym pokoleniom twórców bardzo wysoko.

- Ja miałem wielkie kompleksy, bo wszedłem nie tylko w kompletne gospodarstwo, dosłownie. Oto wszedłem na teren autentycznego gospodarza polskiej poezji - przyznaje - Co zrobiłem? Miałem taką noc świętego Augustyna i wszystko, co przywiozłem ze swojej pisaniny, bo tak to trzeba nazwać, spaliłem w przeciągu jednej nocy w kominku. Zostawiłem kilka tylko rzeczy, dokonałem swego rodzaju całopalenia, żeby stać się tym miejscu nowym człowiekiem. To jest straszne – stajesz w gospodarstwie prańskim, obracasz się o 360 stopni i mówisz – Boże, on to wszystko nazwał i to jak nazwał. Wtedy zrozumiałem, że pokora wobec tradycji polega na tym, by być w służbie. Ja jednak jestem na klęczkach w stosunku do Gałczyńskiego. I gdyby żył, to bym mu powiedział – Mógłbym panu buty wypastować! Tylko jestem pewien, że roześmiałby się...

Dziś Leśniczówka Pranie to nie tylko miejsce poświęcone wielkiemu poecie. Przede wszystkim służy odkrywaniu poezji Gałczyńskiego wciąż od nowa, a jego wiersze recytują tam znani polscy aktorzy.

[Joanna Chachuła]
 

Zdjęcia:

____
* do przeglądania dokumentów PDF niezbędna jest przeglądarka PDF np. Foxit Reader lub Adobe Reader
Powiatowa Biblioteka Publiczna w Sieradzu, Sieradz ul. Żwirki i Wigury 4