Powiatowa Biblioteka Publiczna w Sieradzu rys. Paweł Duraj, 2014
« Sierpieñ 2017 »
PWSCPSN
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 

Godziny otwarcia

lipiec i sierpień:

Poniedziałek, środa, piątek 1000 - 1800
Wtorek, czwartek 800 - 1600
Sobota - nieczynne

wrzesień - czerwiec:

Poniedziałek, środa, piątek 800 - 1800
Wtorek, czwartek 800 - 1600
Sobota - nieczynne

Newsletter


Kanały RSSKanały RSS

2015-06-03: 75. spotkanie DKK - książka Joanny Lustyk

3 czerwca 2015 r. Klubowicze rozmawiali o książce "Nad rzeką niepamięci" Joanny Lustyk. Wydawało się, że opowieść o losach dwóch rodzin będzie wdzięcznym tematem do dyskusji. Niestety, książka nie znalazła zbyt wielu miłośników. Uwadze Klubowiczów nie umknęły liczne błędy autorki. Najlepiej wypunktowała je Pani Wiesława Kruszek w recenzji napisanej po spotkaniu.

 

Recenzja książki Joanny Lustyk „Nad rzeką niepamięci”

„Nad rzeką niepamięci” – ładny tytuł, książka też ładnie wydana, twarda oprawa, na okładce zdjęcie z archiwum rodzinnego autorki. I właściwie tyle dobrego mogłabym o tej pozycji napisać.

Nie czytałam jej bowiem z „zapartym tchem”, jak obiecywała notatka na okładce, „nie wzruszyłam się i nie wstrząsnęła mną do głębi”. Nie uważam też, by była pasjonująca i opowiedziana barwnym językiem.

Joanna Lustyk spróbowała, w oparciu o zasłyszane od rodziców i ich znajomych oraz przeczytane w książkach opowieści (mówi o tym w wywiadzie dla czasopisma „Temidum”), stworzyć własną historię dwóch rodzin, Leńskich i Kozarynów, wywodzących się z Kresów. Początki ich losów sięgają I wojny światowej i poprzez Rewolucję Październikową i II wojnę światową dochodzą do czasów współczesnych.

Autorka szczególny nacisk kładzie na tragiczne losy Polaków na Wołyniu. Posługuje się prostym pomysłem. Otóż Adam Leński po śmierci ojca porządkuje jego mieszkanie. Chce wszystko wyrzucić, ale zapiski zaczynają go interesować. Czyta, przegląda, porządkuje.

Śledziłam z nim dzieje poszczególnych członków rodzin. Przeskakiwałam od jednej do drugiej postaci. Czytałam refleksje ojca o Bogu, śmierci, starości, o Majach. Zapoznałam się z fragmentami „Żywotów świętych”. Odbyłam wraz z Adamem podróże do niektórych przedstawicieli rodu Leńskich i Kozarynów.

Przeszłość przemyka w tej książce w telegraficznym skrócie, bo jak tu zamknąć tyle spraw na trzystu czterech stronach? Wydawałoby się, że to jednak sporo. Może i tak, ale w książce są osiemdziesiąt dwa rozdziały, z których każdy zaczyna się mniej więcej w połowie strony i często tak się też kończy. Rozdział trzydziesty czwarty ma trzy i pół linijki tekstu, trzydziesty drugi też jest niewiele dłuższy. Mam wrażenie sztucznego rozciągnięcia tekstu, zapisywania powierzchownych, drętwych dialogów.

Nie dowiedziałam się z tej książki niczego, o czym wcześniej bym nie wiedziała. Uważam, że Joanna Lustyk pisze o wielu sprawach, nie wplatając ich w tok narracji, tylko na zasadzie informowania, ciekawostek. I tak dowiadujemy się, że u katolików święcono pokarmy na Wielkanoc, a prawosławni obchodzili to święto według swego kalendarza, jak dzieje się co roku. Takich oczywistości jest więcej: wagony bydlęce, ziemianki w stepach, trudy życia powojennego.

Czy książka miała być przeznaczona dla amerykańskiego odbiorcy? Trzeba by w takim razie trochę uporządkować losy rodzin i głównego bohatera. Adam Leński to dla mnie sztuczna postać, bardzo słabo osadzona w realiach. Nie wiadomo czym się zajmuje, czy ma jakichś znajomych i przyjaciół, ile ma lat. Kiedy właściwie umiera jego ojciec, który to rok? Żyje jeszcze Wiktoria, siostra ojca, urodzona w 1900 roku, bo Adam odwiedza ją w Przeworsku. Sam zaś bohater to rocznik 1940? 1941? Doskonale pamięta gołe komsomołki idące na Berlin! Realizm wydaje się nieraz mocno naciągnięty. Żona Adama gromadzi plastikowe pojemniki po jogurtach i pudełka po daniach obiadowych! Kiedy to do nas dotarło? Na pewno nie w latach siedemdziesiątych! Czepiam się? Po prostu nie lubię, gdy autor nie jest rzetelny.

I cóż to za ocena polskich teatrów dokonana przez panią Lustyk: „u nas teatry to przeważnie tak… od ściany do ściany” i dalej o „bełkocie” (str. 261). A uwagi o Teatrze Telewizji, w którym grane są „sztuczydła”! Mnie sztucznym wydaje się styl i język autorki, która używa często wydumanych porównań czy metafor, raczej śmiesznych niż poetyckich: „łzy ciekły strumieniem na podłogę i czubki butów”, „cisza była tak głęboka, że aż głośna”. Dodam jeszcze mało wyszukane: „świat rozsypał się jak budowla z piasku” czy „życie jawiło mu się jako kupa gruzu”.

Nie polecam. Uważam, że szkoda czasu na lekturę.

Relacja Pani Moniki Wilczek:

"Nad rzeką niepamięci" to powieść o pewnym Adamie, któremu zmarł ojciec. Ta sytuacja zmusiła go do uporządkowania rzeczy i dokumentów po zmarłym. Gdy zaczynał je przeglądać, nie zdawał sobie sprawy, iż przeniesie się do czasów I i II wojny światowej. Dzięki listom, notatkom i pamiętnikom zapisanym przez jego ojca odkrywa historię rodzinną zapomnianą i  przysypaną kurzem niepamięci. Śledząc losy Leńskich i Kozarynów uczymy się historii, którą przeżyli nasi dziadkowie. Pisarka opisuje dramatyczne losy polskich rodzin na Kresach Wschodnich. Każda wojna niesie ze sobą zło i cierpienie. Wydarzenia historyczne przedstawione w  książce wydają się być jak najbardziej prawdziwe. One mnie w tej powieści urzekły. Zastrzeżenia mogę mieć tylko do pojawiających się w książce błędów językowych i określeń, które nie zawsze mi się podobają.

Zdjęcia:

____
* do przeglądania dokumentów PDF niezbędna jest przeglądarka PDF np. Foxit Reader lub Adobe Reader
Powiatowa Biblioteka Publiczna w Sieradzu, Sieradz ul. Żwirki i Wigury 4