Powiatowa Biblioteka Publiczna w Sieradzu rys. Paweł Duraj, 2014
« Lipiec 2017 »
PWSCPSN
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31 

Godziny otwarcia

lipiec i sierpień:

Poniedziałek, środa, piątek 1000 - 1800
Wtorek, czwartek 800 - 1600
Sobota - nieczynne

wrzesień - czerwiec:

Poniedziałek, środa, piątek 800 - 1800
Wtorek, czwartek 800 - 1600
Sobota - nieczynne

Newsletter


Kanały RSSKanały RSS

2016-12-07: 89. spotkanie DKK - książka Angeliki Kuźniak

89. spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki rozpoczęliśmy od rozmowy na temat spotkania z Wojciechem Chmielarzem, którego mieliśmy przyjemność gościć w bibliotece poprzedniego dnia. Wszyscy, którzy uczestniczyli w spotkaniu z pisarzem, byli zachwyceni jego wiedzą, pomysłami oraz skromnością i poczuciem humoru. Z niecierpliwością będziemy czekać na jego kolejne publikacje. O Wojciechu Chmielarzu rozmawialiśmy chrupiąc orzeszki ziemne - to informacja dla czytelników, którzy znają "Przejęcie":)
 

Dalsza część spotkania była już poświęcona książce "Stryjeńska: diabli nadali" Angeliki Kuźniak. Zaczęliśmy od przytoczenia modlitwy, którą podobno wypowiadała malarka. Jasno z niej wynika, że pasją jej życia była sztuka. Klubowiczom podobało się, że Angelika Kuźniak nie ocenia Stryjeńskiej. Opisując różne wydarzenia z jej życia często przytacza listy i pamiętniki artystki. Ogólną wesołość wśród Klubowiczów wzbudziły udziwnione przekleństwa, stosowane przez Stryjeńską. Książka nie przez przypadek ma podtytuł "diabli nadali".
 

Po spotkaniu Pani Wiesława Kruszek napisała recenzję książki.  
 

Recenzja książki Angeliki Kuźniak „Stryjeńska. Diabli nadali”

Zofia Stryjeńska pragnęła nade wszystko malować i zdobyć sławę. Wyraziła to najpełniej w modlitwie, którą Angelika Kuźniak przytacza w swej książce, mimo że artystka skreśliła ten zapisek. Przed wyjazdem z Monachium, gdzie Zofia, wtedy jeszcze Lubańska, a właściwie Tadeusz Von Grzymala, bo tylko jako mężczyzna mogła studiować w Akademii Sztuk Pięknych, modli się w pustej kaplicy. Prosi Boga, by odebrał jej wszystko w zamian za „możliwość wypowiedzenia się artystycznego i sławę”.

Czy to pragnienie się spełni? Angelika Kuźniak w reporterskiej książce szuka odpowiedzi na to pytanie. Pokazuje Stryjeńską jako wybitną malarkę, której szczyt powodzenia przypadnie na okres międzywojenny, a dokładnie na rok 1925, gdy w Paryżu na Międzynarodowej Wystawie Sztuk Dekoracyjnych I Przemysłu Współczesnego zdobędzie „cztery grands prix, wyróżnienie i Legię Honorową”. Wydawało się wtedy Zofii, że „świat stanął przed nią otworem”, jak zapisuje w swoim pamiętniku.

To on jest głównym tworzywem, w oparciu o który autorka książki tworzy portret kobiety nieprzeciętnej,  żony, którą mąż zamknie dwukrotnie w szpitalu psychiatrycznym, matki, która będzie podejmować próby wychowywania dzieci, malarki wciąż borykającej się z brakiem pieniędzy. Przytaczając duże fragmenty pamiętnika Stryjeńskiej, Kuźniak daje czytelnikowi możliwość poznania skomplikowanej osobowości artystki, ekscentrycznej, nieprzewidywalnej i tajemniczej (okładka książki pokazuje połowę twarzy malarki).

Zwraca uwagę język pamiętnika, cięty i dosadny, barwny i ironiczny z takimi sformułowaniami jak: „diabeł wsiadł na sytuację”, „gruby wpadunek” czy „cholera sakramencka, o ścierwo głupie”. Kiedy syn przyśle matce kawę ziarnistą, pyta, czy ma „z tym do młyna chodzić czy butem tłuc na dywanie”. Kuźniak korzysta też w książce ze wspomnień wnuczki malarki, Martine Sokołowskiej, która swą babkę nazywa „dworcową madonną”, bo osamotniona, w końcowych latach życia szukała towarzystwa na dworcach. Z rodziną łączyły ją dość trudne relacje, choć dzieci starały się jej pomagać, głównie finansowo, bo z „flotą”, jak nazywała pieniądze, wciąż miała problemy.

Autorka nie osądza Stryjeńskiej, nie ocenia jej postępowania. Stara się pokazać jej naturę i niełatwy charakter głównie w oparciu o pamiętnik, jej i ojca, listy, wspomnienia bliskich. Czytelnik ma się zainteresować i zaciekawić malarką, która zmarła w 1976 roku w Szwajcarii, zapomniana w swym kraju, gdzie jednak chętnie korzystano z jej dorobku, nie troszcząc się o jej zgodę.

 Dopiero w 2008 roku Muzeum Narodowe w Krakowie zorganizowało wystawę prac Zofii Stryjeńskiej. W książce też znalazło się trochę reprodukcji jej obrazów i zdjęć. Pozwalają one zobaczyć urodę artystki i piękne barwy jej obrazów, o których entuzjastycznie pisała Irena Krzywicka, wymieniając „czerwień zuchwałą i czerwień zawstydzoną”, „błękity świątobliwe i diabelskie” czy „biel rozżarzoną i bezkompromisową”.

Na pewno warto przeczytać książkę Angeliki Kuźniak, a potem może sięgnąć po niedawno wydany pamiętnik Stryjeńskiej pt. „Chleb prawie że powszedni. Kronika jednego życia”.

Zdjęcia:

____
* do przeglądania dokumentów PDF niezbędna jest przeglądarka PDF np. Foxit Reader lub Adobe Reader
Powiatowa Biblioteka Publiczna w Sieradzu, Sieradz ul. Żwirki i Wigury 4