Rozglądaj się, podglądaj i naśladuj!

Dzisiejszy cyfrowy świat jak nigdy dotąd zmierza się z ogromem wiedzy jaka spada na jednostkę ludzką. Od poszerzających naszą wiedzę informacji o praszczurach, dawnych cywilizacjach, po biologiczne nanoboty jako przyszłość światowej medycyny, kopalnie surowców na asteroidach czy tworzenie sztucznego słońca. Dzięki nauce rozwinąć się mogła ogromnie wyobraźnia – powstają w ten sposób coraz to śmielsze wizje i pomysły.

n

http://www.nasa.gov/connect/artspace/galleries/settlement_gallery/space-settlement-gallery.html

Dzisiejsze marzenia stają się jutrzejszą rzeczywistością. Z rozwoju cywilizacyjnego korzysta także szeroko rozumiana fantastyka. Coraz częściej powstają różnego rodzaju wizje przyszłości, od postapokaliptycznych przepowiedni losu człowieka po cyberpunkowe pełne elektroniki miasta molochy czy cofnięcie się ludzi w epokę kamienia łupanego, naszpikowanego technologią.

Wydawałoby się że przez ostatnie 50 lat powstało tyle różnego rodzajów pomysłów, idei w fantastyce, że więcej już nic nie wymyślimy a jednak co chwilę świat zaskakuje jakaś ciekawa książka, gra komputerowa czy film podbijący serca czytelników na całym świecie.

Słyszymy o wspaniałych pomysłach, nowatorskim podejściu do fantastyki, jednak czy to nowatorskie podejście jest na pewno nowatorskie…czy można powiedzieć że fantastyka się rozwija czy zatrzymała się w miejscu, czy pisarze, scenarzyści, artyści już nic nowego nie wymyślą?

Czy faktycznie zostaje tylko naśladowanie starych i sprawdzonych metod, czy Ci od których zależy wyznaczanie szlaków pogubili się i stali się tylko kopiami, karykaturami samych siebie? W którą stronę idzie fantastyka? Zapraszam ciebie, Drogi Czytelniku, do dyskusji poniżej o stanie dzisiejszej fantastyki.

20 myśli nt. „Rozglądaj się, podglądaj i naśladuj!

  1. JPawello

    Tak samo jak w przypadku historii, fantastyka jest odbiciem danej epoki i społeczeństwa. Po II wojnie światowej pojawili się „wielcy”, którzy nadawali ton przez kolejne lata. Trzeba pamiętać, że to epoka Zimnej Wojny, zagrożeń związanych z atomem, w końcu, rywalizacja w kosmosie. Gdy zostało jedno supermocarstwo nietrudno zauważyć, że cała „kosmiczna” para i euforia poszła w niebyt 🙂 Dopiero od niedawna próbuje się reanimować pewne kwestie (oczywiście nie było przestojów w fazach projektowych). Na szczęście każde szanujące się państwo chce mieć własny program kosmiczny i z pewnością to będzie wpływać na rozwój badań kosmicznych. Niestety, pojawią się i zagrożenia. Wewnątrz i z zewnątrz. Po okresie hard scifi nadeszła epoka fantasy (aż do znudzenia) a potem miszmasze z kryminałami czy wampiroerotycznymi cudami…Trudno oceniać kondycję fantastyki, czy jest odtwórcza czy aktywnie wpływa na świat. Filmy są (mniej i bardziej udane), gry równie ciekawe chociaż obarczone błędem słabszej miodności czy naciskami speców od marketingu (dajemy to, czego ludzie chcą i obniżamy poziom trudności), książki są także wydawane. Pojawiają się udane nowości, pomieszane z banalnymi kalkami i odkurzeniem staroci ale…przecież, zawsze tak było! Na 1 dzieło przypadało 100 czy 1000 średnich, ze 20 czytadeł i paręnaście tysięcy „harlequinofantazmatów”. Sęk w tym, żeby wybrać dobrze! Polska fantastyka miewa się moim zdaniem nieźle a nawet dobrze. Są autorzy, którym czytelnicy zaufali, od czasu do czasu zjawia się „odkrycie”, które faktycznie nim jest a człowiek zalany lawiną tytułów i tak musi filtrować. Czasy się zmieniły, człowiek zleniwiał a jednocześnie marzyciele szukają sensu w chaosie…Tak jak zawsze w dziejach ludzkich, jeden czy drugi chce ruszyć z posad bryłę świata (spokojnie lub rewolucyjnie). Nic nowego pod słońcem (oprócz błyskawicznie rozwijających się pewnych technologii). Moralny karzeł upakowany w kostium Iron Mana czy odkrywca (odkrywanie łączy się z niszczeniem kultur)? Zobaczymy.

    Odpowiedz
    1. Rebeliant Autor wpisu

      filmy wysokobudżetowe produkcje przynoszące coraz to bardziej astronomiczne sumy z jednej strony starają się pokazać nowe technologie z drugiej strony przynoszą tylko widzowi zamiast fantastyki fantastyczne bijatyki w fantastyczno epickich strojach i tak zamiast chwili refleksji karmieni jesteśmy tylko agresją .powstają tylko prequele sequele teraz popularne zmiany już istniejących historii czy odgrzewanie batmana po raz 10… to samo tyczy się książek czy wapiroerotyczne czy harlequiofanastyczne dzieła które przynoszą dochód a także są wśród czytelników wychwalane nie są dziełami kultury?:)… czy to oznacza że kultura dla mas stoi na niskim poziomie… zawsze tak było (200 lat temu tylko mitologie były fanastyczne) przecież 150-100 lat temu był podział na chłopa pana czy stanowisku że miejsce kobiety jest w domu a dzisiaj każdy możne wyrażać swoją opinię czasy sprzyjają wyznaczaniu szlaków którymi następcy będą kroczyć może właśnie ta harequinofanastyczna historia pozwoli stworzyć lek na raka gdy ta futurystyczna opowieść okaże się zbędna makulaturą… zapraszam do dyskusji … dokąd zmierza fantastyka czy tak jak „rock jest już martwy stary” czy jeszcze wznieci ogień ciekawości…

      Odpowiedz
  2. Paweł Galas

    Moim zdaniem, żeby coś było dobre nie musi wcale być nowatorskie, to co najwyżej jeden z warunków, ale wcale nie konieczny. Jest mnóstwo historii, które uwielbiamy właśnie dlatego, że są dla nas znajome, towarzyszą nam od dawna. No sami powiedzcie – nie czekacie na nowe Star Warsy? 😀

    To tak naprawdę cholernie złożona kwestia i nie wiem, czy istnieją jakieś recepty gwarantujące, że dana historia „chwyci”. W komercyjnym nurcie rzeczywiście stawia się teraz na mieszaninę sentymentu do sprawdzonych serii (stąd fala sequeli, prequeli, rebootów i innych cudacznych wymysłów) i świeżego spojrzenia (często sprowadza się to do tylko wizualnego wodotrysku, ale na szczęście nie tylko). Dzieło ma na siebie zarabiać i ciężko mieć o to pretensje do twórców. Zresztą jak wspomniał JPawello – tak było przecież zawsze. Kiedy ukazała się „Odyseja Kosmiczna” to wielu krytyków i przeciętnych widzów zareagowało w stylu „co ten Kubrick”, a teraz jest jednym z wzorców ambitnego kina sci-fi. Podobnie było z „Blade Runnerem”, musiało minąć kilka lat by film został doceniony. Kto wie, może za kilka lat doczekają się uznania i dzisiejsze produkcje?

    Piszesz o zalewaniu nas przez informacje i to moim zdaniem celne spostrzeżenie. Jest to coś z czego trzeba się cieszyć, mamy dzięki temu większy wybór – ale jest też drugi koniec kija, w zalewie produkcji można się czasem pogubić i częściej trafiać na dzieła marnej jakości. I żeby było śmieszniej, krytyków też nam przybywa (w zasadzie dzięki Internetowi każdy nim może być), stąd ciężko o stworzenie jakiegoś nowego kanonu, jakiegoś spisu, systemu rekomendacji. Krótko mówiąc – mnogość interpretacji, co utrudnia wskazanie „arcydzieł”. Ale ja jestem zdania, że akurat w tej kwestii lepszy jest nadmiar ocen niż niedobór 😛

    Co z tą fantastyką? Jeżeli chodzi o samą obecność – jest silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Tak jak piszecie – masa filmów, gier komputerowych, książek. Czy się rozwija czy zwija? Ja wierzę że brnie do przodu, co jakiś czas wypływają nowe nazwiska i prace godne uwagi. Trochę jak z Wielkim Wybuchem – impet mniejszy ale dalej zasuwa! 😀

    Odpowiedz
  3. Kamil

    Mnóstwo współczesnej fantastyki czerpie z tego co było kiedyś, ale ciągle powstają oryginalne dzieła. Spójrzmy chociażby na kino. Jakbym miał wskazać najlepszy film fantastyczny ostatnich lat to powiedziałbym „Dystrykt 9” (chociaż trochę lat już ma). Całkiem świeże spojrzenie na inwazję kosmitów, a nawet jeśli pomysł wykorzystany przez Blomkampa był już gdzieś wcześniej to nie stał się tak popularny. Ciężko mi się wypowiadać na temat książek bo większość tego co czytam to już żelazna klasyka (ech, zaległości) ale wspomniałeś o grach komputerowych. Jak zostawisz na chwilę wielkie mainstreamowe hity w stylu Asasynów czy Wiedźminów i wejdziesz w świat gier niszowych (ekhem, Catherine) lub gier indie to znajdziesz powiew świeżości który zdmuchnie cię z krzesła 🙂 Nowatorskie rzeczy się zdarzają w każdym medium, trzeba tylko poszukać.

    Odpowiedz
  4. Rebeliant Autor wpisu

    pytanie czy star warsy spełnia oczekiwania widzów przeciez całe pułki książęk gier komiksów zostały wykasowane z disneyowskiej wizji… nowe przygody star treka w reżyserii J.J Abramsa który też jest reżyserem i nie wiem czy nie producentem star warsów rozczarowuje pomysły fajne ale postawione na sprawdzone w ostatnich latach spektakularno wizualne kino akcji gdzie cały czas coś się dzieje plus jakieś 2 watki miłosne przejście do przeciwnego obozu śmierć ulubionego bohatera i tyle, a blade runer właśnie czytałem o tym że strasznie długo był niedoceniony dopiero w latach 90 film uznano za klasyk i właśnie rodzi się pytanie czemu ? w tamtych czasach przecież kino sf świeciło triumf taki chyba prawdziwy, bo świeży, a to co dzisiaj jest nam podawane przynajmniej w głównym nurcie to w większości zabijacz czasu. jeśli chodzi o blad runera myślałem wczoraj o nim i od razu przyszło mi nawiązanie dla Kamila o anime Ghost in the shell to też klasyk tylko że nakręcony w latach 90 miał już inne przyjęcie oba filmy dotyczą sztucznej inteligencji tak jak film o którym słyszałem ale nie widziałem ex machina. i tu rodzi się pytanie o wizjonerstwo fanatsyki bo jak by nie było cały nurt dzisiaj jest ustawiony na pieniądze nie powstają już dzieła albo nie ma pisarzu bądź Ci co coś tworzą, nie mogą się przebić przez gąszcz bluszczu na powierzchnię …Kamil mówi o ciekawym spojrzeniu na kwestę kosmitów w dystrykcie 9 i to kino jest kinem futurystycznym tworzącym historie która może w pewnej części ( tak samo jak z Si) się wydarzyć ale czy ta wyobraźnia nie wychodzi za daleko? na spotkaniach klubu rozmawialiśmy o tym że z pisarzy z lat 50-60 tylko jeden czy dwóch przewidziało stworzenie internetu w star warsach internetu nie ma teraz pewnie się pojawi i czy to znaczy że inni furyści się mylili czy poprostu nasza rzeczywistość rozbiega się z wyobraźnią prowadząc w inne drogi niż te przewidziane. dzieło ma na siebie zarabiać no właśnie to czemu często się spotyka z historią że artysta który wyznaczył nowe granice umarł w biedzie nie sprzedał tego było nie popularne a może wychodziło poza rzeczywistość tego czasu… w tym sensie blade runer czy odyseja (odsyjea to 69 rok? to człowiek leciał dopiero na księżyc jeszcze nikt nie przypuszczał że będzie w sklepach kalkulator do kupienia a co dopiero wyprawa w nieznane) można nazwać odkrywczymi na której podstawie powstawały bądź powstają filmy komercyjne albo wyznaczają treść książek… tu się rodzi pytanie czy sztuka dla sztuki czy sztuka dla kasy:) co się tyczy triumfu fanastyki to myślę że to bardziej triumf rozrywki może przynajmniej dla mnie pokazywania gadżetów do kupienia niestety filmy książki czy gry godne polecenia giną w tym naszym gąszczu z widnokręgu i dlatego zapraszam do spostrzeżeń na temat fantastyki do dyskusji i skoro są nowatorskie podejścia to czemu na blogu nie ma wpisów…

    Odpowiedz
    1. Kamil

      Skoro wspomniałeś o Ghost in the Shell to przypomnę rzecz którą kilka razy już mówiłem. GitS to kupa i pseudofilozoficzny bełkot. Akira, który powstawał w tym samym okresie, jest o wiele lepszy.

      Odpowiedz
      1. Rebeliant Autor wpisu

        właśnie każdy ma swoje odczucia względem filmów książek. mówisz o pierwszej części czy drugiej? i co wyróżnia akirę?

        Odpowiedz
        1. Kamil

          O pierwszej, drugiej nie widziałem. Akira zrobił na mnie większe wrażenie od strony technicznej (ta muzyka!) i przede wszystkim ma spójną fabułę która w GitSie zapodziała się gdzieś na przemyśleniach reżysera w stylu „na pewno wszyscy czytali mangę więc połapią się o co chodzi”.

          Odpowiedz
          1. Rebeliant Autor wpisu

            nie można gits porównywać do akiry moim zdaniem bo to 2 różne działa jedno mówi o robotach a drugie mówi o sile umysłu zresztą jeśli się nie mylę to całe przesłanie akiry to przesłanie buddyzmu. tak jak już wspomniałem gits dotyczy robotów coraz to świadomych maszyn a akira to dzieło o sile umysłu i rozwoju tego umysłu i to kwestia która jak najbardziej wypadałoby poruszyć na spotkaniu kto wie czy nie wcześniej puszczając akirę. Co się tyczy hehe strony posta hollywood zaczyna naśladować mange i w 2017 roku ma wyjść akira filmowa już w 2013 miała wyjść i miał być producentem dicaprio. czyli tych pomysłów brakuje przynajmniej w filmie a wykorzystuje się już znane i uznane schaby akira zresztą nowa nie jest bo jest z 1988 roku zresztą gits też ma być chyba hollywodzki… dzięki że powiedziałeś o tym filmie bo go nie znałem… i co myślicie czy to złoty okres fantastyki czy wykorzystuje się znane schematy dokąd ta fantastyka zmierza?

  5. JPawello

    Poruszyliście ważną kwestię, która też jest znana od lat (albo wieków), tylko kiedyś inaczej ją zwano 🙂 Mianowicie, kultura masowa, popularna, plebejska jak pięknie określano vs. kultura „wyższa”, kanonowa, dziełowa itd. Szczerze mówiąc w ogóle mnie ten podział nie przekonuje – przynajmniej obecnie. O ile kiedyś kanony miały rację i powiedzmy, że warto znać pewne dzieła nawet dzisiaj, o tyle jednocześnie w dobie masówki i obniżenia lotów czy wręcz pójścia na łatwiznę tego typu zestawienia są jedynie karykaturą, parodią samą w sobie. Oczywiście, że nie wszystko musi być nowatorskie i wiele dzieł olanych w swoich czasach jest teraz ‚arcy’ i na odwrót, wielu „mistrzów” np. z początku XX wieku dzisiaj jest kompletnie zapomnianych. Jak zwykle – decydują czytelnicy i…czas. Nie żadne rankingi, kanony i wydumane nagrody literackie przyznawane dla ziomków czy brutalniej pisząc, przydupasów określonych koterii. Sam wolę dobrą rzemieślniczą robotę, dobry research zamiast lansowanych „odkryć” i dlatego często posługuję się terminem – czytadło w sensie jak najbardziej pozytywnym. Czytadło to pozycja, którą się czyta dobrze, chociaż ze świadomością, że nie jest to literatura najwyższych lotów ale w końcu…wolę dobrze skrojone czytadło niż jakieś wypociny pijaka o niczym 😉 I nie przekonuje mnie, że ów pijaczyna dostał nagrodę im. czegoś tam.

    Odpowiedz
    1. Paweł Galas

      JPawello – zgadzam się całkowicie – ten podział na kulturę wyższą i masową jest już w zasadzie bezużyteczny i nietrafiony. Już nie raz jakieś dzieło było wynoszone na piedestał, by potem wylądować w kupce kupy 😀 Teraz mamy taki trochę dyktat odbiorcy, jego wrażenia są najważniejsze – jak mu się nie spodoba to sobie znajdzie w Internecie coś innego, nie ma problemu.Kanony jasne że się przydają, ułatwiają zaczęcie obcowania z jakąś częścią kultury – tylko czy dzisiaj, przy takim skatalogowaniu wszystkiego w Internecie są w ogóle potrzebne?
      Czy nagrody i nominacje są dawane po znajomości? Jakaś część zapewne tak, kwestia zaufania do autorytetu – o co dzisiaj trudno 😀 Zawsze pozostaje sprawdzona opcja – przeczytać samemu i się przekonać co dziełko jest warte 😛

      Odpowiedz
      1. JPawello

        Można także zrobić tak, jak wspominało wielu naszych twórców – z biernego modelu przejść w aktywny, czyli samemu pisać 😉

        Odpowiedz
  6. Rebeliant Autor wpisu

    dzieło wysokich lotów czy niskich a może dzieło o czymś i rozrywka która ma po ciężkiej pracy rozprężyć… zapewne każdy z Was oglądał dragon balla o czym jest ta bajka czy ma jakieś przesłanie moralizatorskie czy opowiada o ważnych wydarzeniach nie to bajka o niczym ale rozpręża i wciąga… i jest przez wielu nazywane kultowe… no właśnie nazywane kultowe czy wręcz niesamowite… ostatnio jeżdżąc rower zastanawiam się nad ważną kwesta jaka jest internet czy ten internet mówi prawdę? czy my za bardzo nie zaczynamy uważać w nie omylność internetu? kłamstwo powtarzane 100 razy staje się prawdą, w internecie można hejtować można ubóstwiać mało tego można (zapewne) znaleźć swoje oceny z podstawówki… czy za bardzo nie zaczynamy szukać przewodników ludzi którzy nam powiedzą co dobre a co złe i nie tracimy przez to intuicji… dla mnie problemem nie jest to że ktoś dostanie nagrodę dla mnie problem jest taki że książki dzieła warte są omijane przez wszystkich np. kryminał j.k rowling jak był pod pseudonimem to nikt nie kupował jak ona powiedziała że go napisała to się zaczął sprzedawać… no a czemu się nie sprzedawał był zły nie wiem drogi czy może szukamy już nazwisk znanych marek wyrobionych ale co widać w samochodach te marki nie muszą być już niezawodne. nie wiem jak Wy ale ja mam ostatnio tak że zaczynam czytać książkę i po paru minutach mnie odpycha a potem mam problem żeby zabrać się za kolejną albo filmy są ciekawe wizualnie i są rozrywkowe i przynoszą kasę ale pooglądam raz i zapominam że to oglądałem i nie wiem.. spotkam się z kimś i tylko fajny film można pooglądać ale nic więcej żadnych refleksji nic pustka a co chwila tylko kolejna przeróbka filmu albo remake super dzieła z lat 30 a gdzie jakaś innowacyjność przecież kino prócz rozrywki czy przemyśleń ma zaszczepiać nowe pomysły czemu tyle produkcji nowatorskich powstawało kiedyś a teraz robią same remaki… czy tak jak Paweł mówi że są kokieterie które nie chcą wpuścić powiewu świeżości czy może nie ma po prostu pomysłów. Internet pozwala tworzyć i wymieniać się opiniami z ludźmi z innych krajów tworzyć jakieś szalone pomysły albo projekty ale to zaczyna przypominać cyrk gdzie (jak dla mnie) główny czynnik czyli rozwój człowieka jest hamowany a jak w star treku czy wierszach Mickiewicza tam sięgaj gdzie wzrok nie sięga to jest źle przyjmowane takie moje odczucie… czy jesteśmy w zenicie rozwoju czy upadamy a może jesteśmy w w przededniu zmian … co może być odkrywcze w fantastyce?

    Odpowiedz
    1. JPawello

      Co może być odkrywcze w fantastyce? Wszystko. Dosłownie. Każda mieszanka, każdy wyrób, wytwór, koktajl, miszmasz bo przecież fantastyka jak…socjologia czerpie pełnymi garściami z każdej dziedziny nauki czy szeroko pojętej kultury, stąd jej siła! Była elementem massmediów ale prasa, radio, telewizja dolują obecnie a fantastyka trzyma się mocno pomimo zmiany jak to ładnie nazywają, paradygmatów czy bardziej „po ludzkiemu”, zmiany punktów widzenia 😀 Kiedyś fantastyka aspirowała do nauki, bawiąc-uczyć, podbój kosmosu, odkrywanie nowych technologii, wszystko to sprawiło, że fantastyka była arcyciekawa a jednocześnie dla laika, nudna…Obecnie mamy skok w stronę fantasy, co w zasadzie sugeruje odrodzenie wątków mitologicznych, religijnych czy szukanie starego, dobrego świata, gdzie facet był facetem, kobiety były piękne, dobrze wyposażone a konflikty rozstrzygało się nie za pomocą prawników, lecz krótko – mieczem. Tak jak każdy mitologizuje swoją młodość, tak samo „złoty wiek fantastyki” – nie przeminął, sądzę, że dopiero nadchodzi. Dzisiaj renesans mitologii, jutro figurki i gry a pojutrze rekonstrukcje.

      Odpowiedz
      1. Rebeliant Autor wpisu

        na pewien cytat z komentarza do „Cudze chwalicie swego nie znacie” odpowiem albo zadam pytanie tu „Dobrze, że Paweł wspomniał o Wiedźminie bo przecież często działa mechanizm popularyzacji, bycia trendy, jazzy i cool” a czy zainteresowanie fantastyką w tym renesansie nie oznacza być kimś więcej od „leminga” czy takie czyste zainteresowanie fantastyką kultową nie oznacza dzisiaj bycia kimś lepszym od przykładowego drecha? czy właśnie bycie tym jazzy tredy cool za bardzo nie zasłania rozwoju fantastyki czy ich gałęzi? fantastyka to takie bajanie jakie miało miejsce w czasach starożytnych dzieciom na dobranoc przez starych. dzisiaj się rozwinęła ale jak dla mnie jest złote lata to lata 80,90 a dzisiaj to już łączenie różnych wątków i czy czasem fantastyka nie jest zajmowana przez historię przynajmniej u nas pisanie historycznej fantastyki czy właśnie rekonstrukcje ale czy to jest nadal fantastyka czy to jest popularyzacja historii? nie zgodziłbym się żę dzisiaj fanatsy czy fantastyka to „szukanie starego, dobrego świata” bo nie jestem pewny ale coraz częściej się pokazuje tą mroczną stronę starych dobrych czasów mało tego na przykładzie kanalizacji powiedziałbym że wielu z tych tredy ludzi którzy dzisiaj mówią że by żyli w tych starych dobrych czasach to by zrezygnowali po jednym popołudniu można na przykładzie wielkiej wiedzy jaką dzisiaj możemy bajać że jakbym cofnął się w czasie to bym zrobił to czy to czy tamto ale czy właśnie przez te zmiany historia nie straciła by smaczku jakiego nam ukazuje… no i wreszcie najważniejsze to już chyba pytanie socjologiczne niestety jesteśmy karmieni wybrańcami losu którzy w pojedynkę potrafią zmieniać świat a fantastyka jako ta trendy cool i popularna mająca wielkie oddziaływanie na ludzi głównie młodych nie miesza w ich głowach? czy bycie Neo nie pociąga…?

        Odpowiedz
  7. JPawello

    Dobra fantastyka nie może się obejść bez dobrego researchu. Mówiąc inaczej, nie wyobrażam sobie dobrej książki napisanej kompletnie bez tła, zazwyczaj jest to właśnie tło historyczne.
    Nie czuję żadnego „zajmowania” fantastyki przez historię.
    Pójście po łebkach skutkuje efektem w postaci wpadek i śmiesznych błędów. Pisarz powinien szanować czytelnika, nawet jeśli ten czytelnik nie będzie sprawdzał scenerii i realiów (bo nie ma ochoty, wiedzy czy ufa pisarzowi z zasady). Bez tła książka jest pusta niczym wydmuszka. Stary, dobry świat oczywiście w znaczeniu mocno ironicznym…

    Odpowiedz
  8. Rebeliant Autor wpisu

    no ale jak można zrobić research wyglądu smoka? czy można znaleźć jego szkielet? czy czar iluzji można porównać do zabiegów kosmetycznych? albo kule ognia do miotacza ognia? jak możemy dzisiaj z całą pewnością powiedzieć jak wygląda planeta w innym układzie gwiezdnym …. nie możemy musimy sobie to wyobrazić i czy to będzie heroic czy dark czy space opera czy socjologiczne fiction to zawsze będzie wyobraźnia a nie tom 11 brytaniki z pozycją oczu kota… w czystym wydaniu no a łączenie już gatunku z kryminałem, historią czy romansem to już podgatunki i miszmasze o których wspomniałeś we wcześniejszym poscie „Po okresie hard scifi nadeszła epoka fantasy (aż do znudzenia) a potem miszmasze z kryminałami czy wampiroerotycznymi cudami” w poście o tym czym jest dla Ciebie fantastyka ktoś napisał że jest oderwaniem od rzeczywistości czyli ma być prostą rozrywką. tłem jest fabuła no ale czy historia króla hulajhopa który stracił królestwo z pomocą czarodziejki liliputki musi je odzyskać to książka historyczna no nie. ale historia walki dwóch rodów w fikcyjnym świecie ale odnoszeniem do prawdziwych wydarzeń które kiedyś tam dawno miały miejsce to jak ją określić czy to historiczna książka czy fantastyczna czy warjaca autora o wydarzeniach ale takich książek są setki a żeby książka się sprzedała musi być teraz seks przemoc i najlepiej rock (bo jak będzie techno albo medival hop to już nie będzie trendy)…. i czy to jest fantastyka? czy może pisarze widząc coll jazz trendy fantasy world piszą w tym świecie dla mas? czym jest ten złoty okres fantastyki czy jest oryginalnością czy coraz większym upraszczaniem światów….

    Odpowiedz
  9. JPawello

    Wystarczy dużo czytać 🙂 Sięgać po rozmaite źródła, tradycyjne i mniej tradycyjne. Są różne metody, pisarze czasami wspominają o warsztacie w wywiadach. Wszystko jest na czymś oparte. Nawet to, co wydaje się być czystą fikcją. Pisarz montuje świat, nadaje mu kształt, wprowadza prawa, zasady i…tłem buduje klimat. „Czysta” fikcja czy wyobraźnia z czegoś czerpie – jeśli nie z nauki to z tradycji lub mitologii. Źródła pisane, historia mówiona, wyobraźnia a także…sny. Wielu twórców wprost przyznaje się do inspiracji ze snu – zresztą nie tylko twórców. Naukowcy również wspominają o „iskrze bożej”, dziwnym śnie, który pobudził dalsze badania. Piszesz o dawaniu rozrywki, owszem ale zapominasz, że nawet przeciętne czytadło jest okupione pewnym wysiłkiem poznawczym. Bez tego wychodzi śmieć. I mało kogo zainteresuje. Zaeksperymentuj i spróbuj coś napisać, wyrzuć wszystko, zostaw tylko dialogi parę bohaterów z krótką akcją. Co zostanie? W życiu jak w informatyce, „co dajesz na wejściu, ląduje na wyjściu” – dajesz chłam na początku, idziesz na łatwiznę, wyjdzie chłam. Mnie osobiście nie przeszkadzają połączenia czy przejścia międzygatunkowe. Nie jestem purystą. Zamykanie się w jednym gatunku nie jest dobrym pomysłem. Trzeba czytać wszystko albo próbować – wtedy jest odpowiednia perspektywa oceny. Zadajesz pytanie w związku z umasowieniem i upraszczaniem światów a mam wrażenie, że chciałbyś pozbyć się tła i iść na łatwiznę. Hm 🙂

    Odpowiedz
    1. Rebeliant Autor wpisu

      może i masz rację że poszedłem na łatwiznę upraszczając wypowiedź mamy xix wiek powstają książki dla szerszej publiczności od książkę o smutnych i biednych dzieciach przez książki o zuchwałych kradzieżach czy muszkieterach albo wielorybach powstaje kryminał w tym samym czasie rodzi się dzisiejsza fantastyka opowiada o o podróżach rakietach których jeszcze nie ma przez napady marsjan powstaje radio które zaczyna przejmować masę powstają słuchowiska w tym samym czasie rodzi się film jest niemy powstają filmy ciekawe nowatorskie pierwsze, potem powstaje świat krasnali może w tym samym czasie przechodzimy przez ii wojnę światową i wkraczamy po 2 dziesięcioleciach w epokę która jest złota epoką fantastki bo powstaje dużo nowych rzeczy po te marzenia fantastów się spełniają są rakiety lecimy w kosmos powstaje internet a dzisiaj to epoka bardziej subtelna komu się przyda z nas komputer kwantowy albo co nas obchodzi bozn higinsa czy komuś to z nas potrzebne do szczęścia więc ze świata makro wkraczamy w świat mikro gdzie nie jest potrzebny szybki skok cywilizacyjny jaki miał miejsce w xix czy xx wieku i nie potrzebne jest nowatorstwo tylko to co się lepiej sprzeda bo co komu rewolucjonizować świat polecimy w kosmos czy nie możemy wejść na mount everest jest bliższy od kosmosu… albo nie wejdę na stronę i zobaczę panoramę z mout everest w monitorze albo pójdę do kina i poczuję temperaturę na własnej skórze…. no a te pomysły co tworzone były w latach 70 czy 80 się sprawdzają teraz za parę lat wejdą samochody bez kierowcy ale czy ktoś powie mi co będzie za technologia w 2050 roku mnie to interesuje bo nie mogę sobie tego wyobrazić… ale lepiej napiszę książkę o zakonie św. kunegundy który podbił świat przed kolumbem mając do pomocy biusciasta panią archeolog z kraju majów i koniecznie blondynka bo ma finlandzkich przodków….

      Odpowiedz
      1. JPawello

        Wiesz, tak naprawdę nie wiadomo co się stanie za rok, dwa czy trzy. Być może znowu zostanie odkryte coś, co postawi nasz świat na głowie, jak postawiło pod koniec XIX czy na początku XX wieku. Sceptycy uważają, że nauka już będzie szła w kierunku daleko idącej specjalizacji i nie ma co liczyć na bum, trach, bęc- owe odkrycia. Zamiast skokowych – modernizacja i rozwijanie obecnych. Ja jednak upierałbym się, że istnieją potencjalne tereny głębokiej penetracji 😉

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *