Chew, niezwykle smaczny komiks

bb6c9c5cef44fc2fec20eb5b3b4bbb17

Lubisz kurczaki? Ja też lubię. To teraz wyobraź sobie, że są nielegalne. Czarnorynkowy drób cieszy się wielką popularnością, ludzie snują teorie, że prohibicja to rządowy spisek, a w środku tego wszystkiego jest Tony Chu, gliniarz z pewną interesującą zdolnością.


Tony Chu jest cybopatą, co oznacza że odbiera mentalne wrażenia ze wszystkiego co zjada. Np. jeśli zje jakiś owoc, widzi drzewo z którego był zerwany, człowieka który go zerwał i jakimi pestycydami go opryskano. Może też zjeść mięso i zobaczyć inne rzeczy. Dzięki swej niezwykłej umiejętności Tony zostaje przeniesiony ze zwykłej policji do Agencji Żywności i Leków, najważniejszej na świecie organizacji stojącej na straży prawa. Awansował z byle policjanta na agenta, co wiąże się z nowymi obowiązkami. Oznacza to że na służbie musi zjadać… cóż, dość powiedzieć że Wikipedia pod hasłem „Chew (komiks)” pokazuje „Zobacz także: kanibalizm”.

Fabuła Chew pędzi na złamanie karku, oprócz drobiowej prohibicji są w niej wampiry, kosmici, ogromna dawka humoru, i galeria świetnych postaci których nie da się nie lubić. John Layman, scenarzysta serii, moim zdaniem idealnie balansuje między wielowątkową historią, a luźną komedią, ani na chwilę nie robiąc ze swojego komiksu kolejnej poważnej, pompatycznej serii, jednocześnie przykuwając uwagę czytelnika kolejnymi plot twistami i cliffhangerami.

Głupio tak pisać o czymś i nie podać żadnych minusów, bo wychodzi na to że jestem fanboyem, ale z której strony bym nie szukał nie potrafię znaleźć w Chew elementu który by mi się nie podobał.

Może chociaż na kreskę da się narzekać? Też niespecjalnie. To właśnie rysunki przykuły moją uwagę i nakłoniły mnie do kupienia Chew, i po lekturze trzech tomów (polska premiera czwartego zapowiedziana jest na luty) podtrzymuję swoją pozytywną opinię. Rob Guillory tworzy śliczne, kreskówkowe, mocno karykaturalne ilustracje które: a) świetnie pasują do fabuły Laymana, b) idealnie wpasowują się w mój komiksowy gust (nie lubię realizmu). Niestety (jednak!) rysując w takim stylu Guillory sam stworzył sobie problem, bo nie potrafi narysować ładnej kobiety. Jednym ten fakt przeszkadza, bo wszystkie „laski” w Chew są po prostu brzydkie, innym nie, bo w końcu taka stylistyka. Okej, jestem fanboyem i zaliczam się do tych drugich.

Dzieło Laymana i Guillory’ego zdobyło dwie nagrody Eisnera, dwie nagrody Harveya, i było nominowane do dwóch nagród Eagle.

Jak wcześniej wspomniałem, w Polsce wydane są 3 tomy. W USA jest ich 10, a seria planowana jest na 12. Oczywiście ciąg dalszy tej historii może mi ją zepsuć, ale wierzę że Layman i Guillory mnie nie zawiodą i od początku do końca stworzą coś idealnie wpasowującego się w mój komiksowy gust. Ja jestem Chew oczarowany, was gorąco zachęcam do lektury.

Galeria!

skan1-640

skan2-640

skan3-640
Scenariusz: John Layman
Rysunki: Rob Guillory
Wydawca polski: Mucha Comics
Wydawca oryginalny: Image Comics
Ocena: ZAJEBISTE/10

2 myśli nt. „Chew, niezwykle smaczny komiks

  1. JPawello

    Jestem po lekturze I tomu i przyznam, że jest dobrze! Niezła kreska, ciekawa fabuła i…za szybko się skończyło 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *