Meekhan Wegnera

Dawno, dawno temu w krainie fantastyki buszowały stwory mnogości z karłami przesytu. Obok nich krążyły czarodziejki-czytadła i wróże (nie, nie Macieje) kopiści. Rozumiecie zatem, że ciężko w takich warunkach znaleźć coś, co rzuca na kolana, miażdży, wstrząsa, miesza i w ogóle powoduje szokujące doznania na pograniczu szczęścia, jedzenia słodyczy, orgazmu itd.

Sceptycznie będąc nastawiony do wszelkich polecanek, nie spodziewałem się specjalnych delicji ale…parę lat temu sięgnąłem (z polecenia i 90% takich polecanek źle się kończy, książki okazują się być dość denne). Sięgnąłem, zaskoczony krainą i językiem i…zaczekałem. Długo bo jakoś w międzyczasie nie mogłem dorwać kolejnych tomów. Aż stał się cud i nastała światłość. Przeczytałem w jednym rzucie wszystkie cztery.

Zostałem oczarowany, zbudowany i dumny, że mamy takiego autora w Polsce. Zbierałem się do napisania paru słów ale tak wyszło, że nie wyszło a jednak po drobnych przeszkodach, udało się! A informacją, która zmotywowała mnie do ukończenia wpisu była przyjemna dla autora wieść, że…

http://moviesroom.pl/popkultura/ksiazki/10915-polskie-fantasy-wegnera-ksiazka-roku-w-rosji

http://www.powergraph.pl/polskie-fantasy-ksiazka-roku-w-rosji

Cóż mogę zatem napisać o Meekhanie Wegnera? Na początek linkersy:

http://www.fantastyka.pl/ksiazki/recenzja/46

http://www.dzikabanda.pl/wieksze-kawalki/teksty/robert-m-wegner-czyli-fantasy-na-swiatowym-poziomie

„Tym razem autor ociera się nie tylko o Meekhan, a właściwie skupia na południu i zachodzie, co powoduje, że uniwersum się rozrasta oraz staje się coraz ciekawsze. Czytelnicy mają okazję poznać bogactwo wykreowanego świata, lepiej zrozumieć relacje polityczne, gospodarcze, ale przede wszystkim historię i mitologię tego świata. Nareszcie mamy okazję dowiedzieć się więcej o zamierzchłych czasach, poznać bliżej rządzące ludźmi bóstwa. A mają one swoje plany i własne rozgrywki, w których ludzie są tylko pionkami. Chociaż z drugiej strony te same pionki potrafią czasami nieźle nabruździć w boskich planach!”

Następnie warto zauważyć, że język jest barokowy a opisy ozdobne. Niestety dla autora, albo stety nie potrafiło mnie to odrzucić i czytałem dalej. A strasznie nie lubię barokowych opisów i popisywania się językiem. 1:0 dla Wegnera. Wszystko tutaj ma swój sens. Naprawdę. Złożoność opisu, kreacja uniwersum powinna męczyć ale…nie męczy.

Spotykam się ze stwierdzeniami dość dziwacznymi jak dla mnie, że np. Wegner to Sapkowski bis albo w wersji skrajnej, popłuczyny po nim. Nie wiem czy autorzy takich tekstów w ogóle czytali coś z Wegnera a jeśli czytali, w co powątpiewam to podejrzewam, że jedynie literki z okładki 🙂

weg

Owszem, na siłę można doszukiwać się podobieństw ale szczerze mówiąc Wegner jednak lepiej składa słowa w zdanka a klimat, który buduje ma się tak (zestawiając z Sapkowskim) jak przaśna podróż peerelowskim maluchem do auta z wiadomym znaczkiem, symbolem niemieckiej techniki – żeby nie było niedomówień maluchem jest twórczość Sapkowskiego!

O wiele więcej podobieństw jest do klasyków i czytelnik wyedukowany na podstawowych dziełach fantastycznych ze skrętem na fantasy bez problemu odnajdzie swojskie tropy i motywy w różnych konfiguracjach w zależności od bohatera czy narratora (wiadomo, złodziej, wojak itp.)

A jeśli jest miłośnikiem sag, wędrówek, łotrzyków, Conanów i dzikich krain ze swoją geopolityką z pewnością nie będzie się nudził, czytając Wegnera.

Zróbcie w wolnej chwili po lekturze mały eksperyment zestawiając życiorysy wszystkich ważniejszych bohaterów z czterech tomów. Składak wygląda znajomo, nie?

Jeśli czytelnik nie lubi opisów, akcji, kreacji wyrazistych bohaterów, intrygi, przemian, akcji bogów (deus ex machina!), czyli tego wszystkiego, za co kochamy fantasy, cóż, niech szuka innej lektury. W zasadzie napisałem wszystko, co powinienem. Nie ma bytów idealnych więc mnie osobiście najbardziej podpasowały nr 1, 2, 4, 3 – w tej kolejności, z naciskiem na 1, 4, nieco dalej 2, i mocno dalej 😉 3.

Dlaczego tak a nie inaczej? Północ, biorę w całości, bez popijania. Nie ma efektów ubocznych. Południe, nieco gorsze. Wschód, dwa pierwsze słabsze, Koło…i Oto…przyjemne, piękne a może i wspaniałe? Zachód. Światło na klindze miecza, Sakiewka pełna węży – lubię to! Dwa następne nieco słabsze. Duży plus za przechodzenie postaci i rozkodowanie terminów-Niebo ze stali. Co by nie napisać, pozostanę miłośnikiem zimniejszych klimatów.

Ale…sami sprawdźcie, o co chodzi z Meekhanem, tym bardziej, że niedługo będzie nr 5.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *