51. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Stało się. Nastały gry retro i inne starocie komputerowe. Goście dopisali. Także ci ze sprzętem (dzięki!) i mogliśmy na chwil parę przenieść się w czasy gazet w stylu Secret Service i Top Secret; domowych komputerków Spectrum czy Commodore’a a także podziwiać nieco młodszy sprzęt konsolowy. Magnetofon z nieodłącznym śrubokrętem do ustawiania głowicy i pocrackowane gierki na kasetach oraz kartridże – nostalgia 200x! Cisza i skupienie bo… się nie wgra.

Czy starocie mogą dawać radość – pomijając nostalgię za minioną młodością? Pewnie! Może grafika nie powala a muzyka tym bardziej ale… wiele retrogierek ma coś, czego często brakuje nowym grom – grywalność. Kto zarwał noce nad kolejną platformówką (mnie męczył Rick Dangerous), „symulatorem” czy piłką (niezapomniane Microprose Soccer) – ten wie ile frajdy daje powrót „do korzeni” 🙂 Oczywiście w beczce miodu jest łyżka albo antałek trocin – na 2 czy 3 fajne gry na kasetce przypadało sporo chłamu albo gier średnio działających. Taki urok tych maszyn… Niektórzy ambitniejsi próbowali tworzyć własne cuda czy pisać programki.

Opinia Pawła:

„Nie sądziłem, że uda mi się jeszcze zobaczyć działające ZX Spectrum – a tu jednak! Wielkie dzięki dla Rusia, Łukasza i Kamila za przyniesienie klasycznych komputerów i konsol, oprócz „trumienki” mieliśmy jeszcze C64 i Nintendo 64. Nie jestem zbyt sentymentalny, ale też swoje „przegrałem” na Komodorku i Amisi, więc widok odpalanych maszynek i ustawiania głowicy nieco mnie rozmiękczył. Cieszy też, że dzięki retromanii powstają nowe gry w dawnej stylistyce, taki np. „FEZ”, „Crypt of the Necrodancer” czy „Papers please” to przemyślane cudeńka. Jako sceptyk i maruda nie mogę się jednak powstrzymać by nie dodać, że retro to nie tylko złoto, sentyment przesłania nam jak wiele szajsu growego wtedy produkowano, wiadomo – pamiętamy to co najlepsze. A te wszystkie gierki, które z takim trudem wtedy zdobywaliśmy, wgrywaliśmy i samodzielnie rozgryzaliśmy (tutorial albo instrukcja? Pff gdzie tam) często okazywały się nieciekawym badziewiem. Niemniej, raz na jakiś czas warto sobie zafundować podróż w czasie, bo są też tytuły totalnie ponadczasowe i grywalne do dziś!”

O grach w nieco innym kontekście porozmawiamy również na kolejnym spotkaniu, 17 listopada.

spotkanie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *