Archiwa autora: Karolina

Z fantastyką do młodzieży

W ramach współpracy, jaką Miejska Biblioteka Publiczna w Sieradzu nawiązała ze Specjalnym Ośrodkiem Szkolno-Wychowawczym w Sieradzu, przeprowadziłam spotkanie z wychowankami internatu przy SOSW, dotyczące fantastyki i literatury fantastycznej. Miało ono miejsce 3.12.2015 r.

fantastyka 001Dlaczego akurat fantastyka? Naszym celem, jako bibliotekarzy, ale także miłośników literatury i osób, którym nie jest obojętny rozwój naszego społeczeństwa i kultury, jest zainteresowanie, „zarażenie”, książką czytelników już od najmłodszych lat. A niestety, okazuje się, że w niektórych środowiskach czytanie książek jest nadal czynnością nieznaną, a co za tym idzie – nudną, trudną, wstydliwą, obciachową i ogólnie szkoda na te wszystkie książki czasu. Dlatego też zdecydowaliśmy się na fantastykę jako jeden z tematów, uznając, że może ona być dobrym rozpoczęciem przygody z literaturą. Bo co te książki tak naprawdę nam dają? Przede wszystkim dobrą rozrywkę, pobudzenie wyobraźni i rozbudzenie emocji, a sam kontakt ze słowem drukowanym zwiększa zasób naszego słownictwa i w jakimś stopniu polepsza nasz sposób wysławiania się. Rozwijamy również nasze zainteresowania, co skutkuje sięganiem po różne rodzaje literatury.

fantastyka 005

fantastyka 006

Oczywiście wszystko brzmi bardzo ładnie i idealnie, ale jak jest w rzeczywistości? Tak jak wspominałam, w wielu miejscach potrzeba naszej pracy i musimy wychodzić do ludzi. Miałam sporo obaw i wątpliwości dotyczących tego spotkania, i co tu dużo mówić, nie znając tej grupy rzuciłam się na głęboką wodę.

Dzieciaki, mimo początkowej niechęci do samego tematu („o czym to będzie?”, „nie wiem, chyba o bibliotekach…”, „aha eh” (!!!) z czasem skupiły na mnie swoją uwagę i nawet widziałam przebłyski współpracy 😀 Nie czytają książek, ale potrafiły powiedzieć mi jakie filmy oglądają, w jakie gry grają i jak spędzają wolny czas. Nasza początkowa rozmowa skupiła się wokół tematu, czy w ogóle warto czytać książki i czym jest fantastyka, bo jak zauważyli, jesteśmy nią otoczeni na co dzień w formie różnych rozrywek.

fantastyka 008

fantastyka 014

Następnie opowiedziałam im o cechach trzech podstawowych odmian fantastyki, mianowicie naukowej, grozy i baśniowej, i zaprezentowałam najbardziej poczytne i godne uwagi powieści literatury młodzieżowej, które są dostępne w MBP w Sieradzu.

Wybrałam:

Flanagan J.: Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu.

Grant M.: Gone Zniknęli. Faza Pierwsza. Niepokój.

Lem S.: Bajki robotów.

Lem S.: Opowieści o pilocie Pirxie.

Mull, B.: Baśniobór.

Nix G.: Sabriel.

O’Hearn K.: Pegaz. Ogień życia.

Riordan R.: Percy Jackson i złodziej Pioruna.

Roth V.: Niezgodna.

Rowling J. K.: Harry Potter I kamień filozoficzny.

Tolkien J. R. R.: Hobbit.

fantastyka 012

Cieszę się, iż mimo niechęci do czytania, uczestnicy spotkania przeglądali prezentowane przeze mnie tytuły, a kilka osób po spotkaniu czytało opisy tych książek. Przed nami sporo pracy, ale mam nadzieję, że po takich spotkaniach chociaż kilka osób zajrzy do książki z czystej ciekawości, czy nudów, i przekona się, jaką to daje radość, przyjemność i satysfakcję.

fantastyka 015

fantastyka 021

Zapraszam również do oglądania relacji z MBP w Sieradzu:

http://www.mbpsieradz.pl/

Nekromancja i dzwonki

Sabriel

W związku z ukazaniem się czwartej części cyklu Stare Królestwo, postanowiłam sięgnąć po pierwszą część, zatytułowaną Sabriel, mając nadzieję zagłębić się na wiele godzin w nową, nieznaną i fascynującą historię w magicznym świecie fantasy. Moja przygoda nie okazała się jednak tak długa.

Poniżej link do krótkiego streszczenia:

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/237523/sabriel

Nie chcę klasyfikować literatury na tą dla młodzieży i dla dorosłych. Gdy stwierdzamy, że książka jest dla młodszego czytelnika, bywa że patrzymy na nią mniej krytycznym okiem i zezwalamy na więcej, niż w przypadku dzieł dla odbiorców poważnych. Taki właśnie problem miałam, gdy czytałam Sabriel. Nic o niej nie wiedziałam, nie znałam autora, fabuły. Liczyłam na kawał dobrej fantasy. W trakcie lektury jednak targały mną mieszane uczucia i w pewnej chwili pojawiła się myśl „a tam, ale czego spodziewałam się po literaturze dla młodzieży?” Oj nie. Nic z tego. Koniec z szufladkowaniem.

Autor zdobył moje uznanie za pomysłową kreację świata. Duży plus za próbę wymyślenia czegoś całkiem nowego. A to, że po pierwszym tomie nadal nie wiem, co to jest Magia Kodeksu, Wolna Magia, Nekromancja w jego wydaniu, Carlyowie, kamienie kodeksu i znaki kodeksu, nekromanckie dzwonki, i że nie całkiem te koncepcje mi się podobają, to już inna sprawa. Czytając fantasy powinniśmy poddać się (jeżeli chcemy czerpać przyjemność z lektury) „czasowemu zawieszeniu niewiary”, czyli przyjmować wszystko co nam autor przedstawia za pewnik. Nie musi on nam tłumaczyć, z czego ta magia czerpie swoje źródło, w jakich okolicznościach się uwalnia, jakie kryteria musimy spełnić, aby wyzwolić moc, bo po prostu tak jest i nie możemy tego kwestionować. Dla mnie to jednak za mało. Wszystko, co się działo, było opisane bardzo płytko. Świat jest, magia jest, ale odnosiłam wrażenie, że autor sam nie poukładał sobie w głowie swojej wizji.

Związany z tym jest kolejny minus. Książka w ogóle nie trzymała w napięciu. Po dwóch przygodach, jakie spotkały nastoletnią nekromantkę, w ogóle nie obawiałam się o jej losy. Nie było wcale dreszczyku emocji czy obaw, jak sytuacje się rozwiążą. Schemat jest prosty: mniejszych nieumarłych przecinasz mieczem; przed większymi w ostatniej chwili umykasz do kryjówki; w sytuacjach krytycznych pojawiają się pomocne zjawy, które przenikają przez obiekty, zaklęte znakami kodeksu; jak jesteś w niebezpieczeństwie – zawsze pojawia się jakiś przedmiot, zaklęty znakami kodeksu…który akurat szczęśliwym trafem wpada Ci do dłoni…; jak czegoś nie umiesz, przed oczami pojawią się znaki kodeksu…najczęściej zaklęte w jakimś przedmiocie.. itd. itd. To wszystko sprawiło, że książkę czytało się bardzo lekko i bez napięcia. Trafiła w dobry czas bo miałam ochotę się zrelaksować 🙂

Podobała mi się kreacja bohaterów. Nie było ich wielu, a na uwagę zasługuje tylko kilkoro z nich. Opisy postaci były zrównoważone. Poznajemy ich z czasem, nie mają co prawda bogatych historii, ale budzą sympatię i zaciekawienie.

Co do samej fabuły niewiele się działo. Sabriel spełniła swoją misję bez zaskakujących zwrotów akcji. Więcej czasu poświęcałam na wyobrażanie sobie atmosfery otoczenia i nastrojów bohaterów (brzmi jak nuda, ale obrazy kreowane przez Nixa były całkiem przyjemne).

Podsumowując: To nie jest to, czego ja osobiście szukam w literaturze, jednak spędziłam przy niej miło czas, odprężyłam się.

+ za pomysł (który nie do końca mi się podoba);
+ ładny język, chociaż momentami pojawiały się bardzo „przekombinowane” sformułowania;
+ zainteresowanie mnie na tyle, że nie chciałam odpuścić, i dotrwałam do końca historii.

– nie do końca zrealizowany pomysł, płytkie potraktowanie tematu;
– schematyczne rozwiązania;
– brak napięcia (każdy ma oczywiście inne odczucia);
– brak interesujących dialogów, które dla mnie są bardzo ważne.

Po krótkiej przerwie na pewno sięgnę po kolejne tomy.