Archiwa tagu: agent Korpusu Specjalnego

Stalowy Szczur czeka na Ciebie

Wśród rozmaitych czytadeł, zalegających na półkach i w głowach, przypomnę cykl o Stalowym Szczurze Harry’ego Harrisona.

s

http://www.sedenko.pl/2011/01/28/harry-harrison-1997/

„Drugą serią, którą wszedł do panteonu gwiazd polskiego sfana, była seria o Stalowym Szczurze, Jamesie Bolivarze di Grizie, galaktycznym złodzieju i włamywaczu, złapanym i przeciągniętym na stronę prawa. Od tej chwili di Griz łapie podobnych mu prze­stępców i zbawia galaktykę mniej więcej raz na rok, ale skłonności do przywłaszczania sobie pewnych sum pieniędzy, gadżetów czy działań niekoniecznie zgodnych z prawem, pozostały mu nadal. Stąd Bolivar jest agentem specjalnym wciąż przyprawiającym swoich szefów o ból zębów. A przygód przeżywa di Griz co niemiara. Podróżuje w czasie, rozwiązuje kon­flikty międzyplanetarne, robi karierę jako prezydent, jest muzykiem rockowym, szpieguje w najbardziej trudnych dla szpiega miejscach, itd. Wszystko to podane zostało w dość wybuchowej mieszance absurdu, satyry i – niekiedy – refleksji ciut poważ­niejszej. Z chwilą, gdy postać di Griza nieco się ogra­ła, HH wprowadził Angelikę, piękną choć niezwykle niebezpieczną kobietę. W jednym z tomów jest prze­ciwniczką di Griza, zostaje schwytana i przekabacona na rzecz pracodawców Bolivara. Instynkty mordercze (Angelika jest jednym z najlepszych płatnych zabój­ców galaktyki), mają być w wyniku zabiegu chirurgicznego stępione, ale jak przyszłość pokaże – nie do końca. Di Griz i Angelika, a następnie ich dzieci, dwóch chłopców bliźniaków, stają się najbardziej nie­bezpiecznym combem w dziejach poznanego wszechświata.”

Przygody „nieprzystosowanego społecznie” tudzież wyznającego alternatywny styl życia Jima DiGriza są bardzo przyjemne w odbiorze ponieważ nie aspirują do miana wysokiej literatury, co nie znaczy, że napisane są byle jak i na odwal się.

To kawał dobrego czytadła, napisanego prostym językiem, z wieloma aluzjami do historii, filozofii czy religii (którą zresztą autor cyklu niespecjalnie lubi, co daje się odczuć) a także do…klasyki fantastyki światowej. Na szczęście aluzje te nie wymagają specjalnych przygotowań encyklopedycznych więc Stalowy Szczur jest nie tylko dla erudytów fantastyki 😉 Widać, że autor miał dużą frajdę z pisania książek o Jimie.

http://www.superfikcja.pl/?p=157

Wartka akcja, humor i postacie głównych bohaterów, wszystko to sprawia, że wracam po raz n-ty do Stalowego Szczura i nigdy nie mam dosyć! Można także dowiedzieć się, że istnieje sztuczny język – esperanto i nawet jest w przyszłości używany.

Jak na cykl pisany w szerokim przedziale czasu, Stalowy Szczur nie zestarzał się specjalnie. Może dlatego, że autor poza paroma gadżetami i nazwami w sumie zrezygnował z atrybutów zaawansowanej technicznie przyszłości, co wyszło na dobre. Wiadomo, ciężko jest być futurologiem a gdybanie nikomu (poza drobnymi wyjątkami) nie wyszło na dobre – statki na płozach, nity i tym podobne miszmasze po latach setnie bawią ale często i nudzą. Nawet więcej, wyciągając przyszłościowe smaczki otrzymujemy dobrze nam znany świat amerykańskiej popkultury.

Oczywiście, są pewne minusy, które nie zasłaniają wielorakich plusów…I tak, wypady w stronę religii czasami są na dość niskim poziomie (jak na autora) i stanowią słabą stronę cyklu, podobnie jak nierówny poziom kolejnych części, w sumie związanych ze sobą ale nie aż tak ściśle (wychodzi, że powinniśmy czytać wg oryginalnych dat wydania).

Minusem są także pewne powtórzenia i jednak zbyt proste rozwiązania (szanuję brzytwę Ockhama ale po latach pomysły Jima są trochę mniej przekonujące). Moje ulubione pozycje z cyklu to z pewnością Narodziny Stalowego Szczura, Stalowy Szczur, Stalowy Szczur idzie do wojska, Stalowy Szczur śpiewa bluesa i Stalowy Szczur prezydentem. Niemniej, czytając w całości łyka się wszystko 🙂

Idealna lektura, nie tylko na wakacje. Aha, wikipedyczna ciekawostka występuje w Zemście Stalowego Szczura w scenie z celnikami.