Archiwa tagu: Downar

Aposiopesis

Zacznę od okładki, która przyciąga uwagę i pomarudzę jak autor recenzji niżej – przydałyby się ilustracje, tak jak w książce K. T. Lewandowskiego „Orzeł bielszy niż gołębica.” Książka Sawickiego, znanego z innych zacnych pozycji w stylu „Inkluzji” czy „Nadziei czerwonej jak śnieg” ociera się o steampunk jednocześnie będąc lekką i żywą lekturą napisaną bardzo przyjemnym stylem. Akcja, akcja, akcja i reakcja.

ap

Zabawy konwencjami, masa dobrego humoru i aluzje, a to do literatury pozytywistycznej, gdzieś także pojawiają się szklane domy, wynalazcy, dziwne odkrycia i pomieszanie z poplątaniem czyli mechaborgi, trupochody a także mrugnięcia okiem do świadomego czytelnika – gdy pada tekst, że Warszawa nie będzie fanem tureckiego jedzenia 😉 Dotykamy i początków fantastyki i wątków horrorowatych. Ogólnie rzecz ujmując, Aposiopesis jest bardzo zręcznie podanym miszmaszem stylów, gdzie w sumie otoczka steampunkowa jest delikatna niczym polewa na czekoladkach ale…smakowita.

http://paradoks.net.pl/read/25485

„Fabuła jest poprowadzona w bardzo lekki sposób. Mamy tu mnóstwo zwrotów akcji, które z czasem łączą się w wielki finał. Każdy ruch znajduje swoje odbicie w dalszych losach postaci. Jest to klasyczny kryminał z wątkami fantastycznymi oraz, co moim zdaniem najważniejsze, domieszką humoru. Nie jest to wulgarny komizm sytuacyjny czy dialogowy, do jakiego przyzwyczaili nas chociażby Andrzej Ziemiański czy Jakub Ćwiek. Tutaj naprawdę mamy kawał dobrej komedii. Same rozmowy dwóch automatów w stylu „lordowskim”, o tym jak przydałby się olej najlepszej marki, potrafią wywołać uśmiech na twarzy czytelnika”

http://moje-czytadla.blogspot.com/2014/07/aposiopesis-andrzej-w-sawicki.html

„Ja tu gadu-gadu, a gdzie tu steampunk? Cóż, Henrietta to wspomagana „robotycznie” wojowniczka, a Danił ma w sobie więcej żelastwa, niż przeciętny Polak w szufladzie ze sztućcami. W przedstawionym świecie przerobienie na mechaborga to narzędzie kary lub sposób na wyleczenie z ciężkiej choroby i uniknięcie śmierci. Po steampunkowej Warszawie pomykają mechaniczne konie, w urzędach zamiast urzędników siedzą automaty, nawet więźniów w celach pilnują roboty. Sawicki obmyślił nawet nową religię, której symbolem jest Chrystus na kole zębatym. Niby detal, a jak wzbogaca świat przedstawiony :)”

Wspomniałem o ilustracjach – ich brak obniża wartość książki ale minusem jest także dość pobieżnie nakreślone tło historyczne, co w sumie dziwi patrząc na autora. Widać, że autor miał niezły ubaw pisząc lekką, polską fantastykę steampunkową i bez wątpienia można polecić Aposiopesis (nie bójcie się tytułu!) jako lekturę dla każdego, a może nawet jako…lekturę szkolną. Wątek pozytywistyczny, sensacyjny, patriotyczny, ponadnaturalny, trochę historii i uczniowie będą się zaczytywać zastanawiając jak wygląda Henia topless…

Jednym słowem, dobrze naoliwiona powieść ze śrubkami w tle! Brać, nie gadać, czytać, dobrze się bawić, tym bardziej, że problem z PL steampunkiem da się streścić krótko: albo bardzo dobre albo bardzo słabe. Aposiopesis Sawickiego jest czytadłem co najmniej dobrym a na pewno zabawnym, co nie zawsze jest tożsame ze steampunkiem – często króluje mroczny, industrialny nastrój dociskający nas do ziemi. A ciekawszą postacią z książki z pewnością jest dżinn Alojzy i jego wstawki „ogólnohistoryczne.”

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/223499/aposiopesis

PS – Nie wiem dlaczego ale mam wrażenie, że Aposiopesis jest kontynuacją Orła bielszego niż gołębica…a przynajmniej może być.