Archiwa tagu: fandom

Felieton 2

Ty stary ignorancie!

Ignorancja wskazuje na brak wiedzy lub doświadczenia (Źródło: wikipedia)

Źródło obrazka: https://www.pexels.com/

34 lat na tym ziemskim padole, od 23 – 25 lat posiadający jako taką świadomość i wiedzę, i przez ten cały czas ignorowałem takie rzeczy jak fandom fantastyczny. Wiedziałem oczywiście, że istnieje takie czasopismo jak Fantastyka, Magia i Miecz czy Kawaii. Jednak przez 20 lat wcale mnie to nie ruszało, by wejść głębiej i dowiedzieć się czegoś na temat kultury fantastycznej. Czytałem, a jakże, Sapkowskiego, Dukaja czy Franka Herberta. Wiedziałem, kto to Conan czy Gandalf, znałem świat Forgotten Realms, wiedziałem czym są gry fabularne, crpg itp. Mało tego, nie wiedząc co robię, stworzyłem fandom w Sieradzu. Inicjując Klub Miłośników Fantastyki „Sagitta”. Jednak przez cały ten czas nie interesowałem się ruchem fantastycznym, nie znam za bardzo slangu i fetyszy tej grupy społecznej.

Czytaj dalej

O twórczości Tolkiena w rozmowie ze Sławkiem „Bombadilem” Miklasem z Drużyny Pyrlandii

Tolkien mimo dużej popularności na świecie i u nas nadal jest uważany za autora dla wymagających. Czy Twoim zdaniem jest to uzasadniona opinia?

Trochę tak, ponieważ świat wykreowany przez Profesora jest niezwykle bogaty – począwszy od języków, które zostały przez Tolkiena opracowane od podstaw. Ponadto Tolkien opracował geografię, kartografię, mitologię i historię poszczególnych ras Śródziemia i w ogóle całej Ardy. Do tego należy dodać, że Profesor pisząc swoje legendarium, zawarł w nim sporą dawkę przemyśleń, wartości takich jak: odwaga, honor, przyjaźń, braterstwo, miłość, czy lojalność. Opierając się zarówno na chrześcijaństwie, jak i mitologii skandynawskiej, celtyckiej, greckiej jak również legendach arturiańskich stworzył jak mawiał: „Mitologię dla Anglii”. To jest bardzo bogate uniwersum – ale czy jest przeznaczone dla „wymagającego czytelnika”? To zależy. Jeżeli ktoś jest wymagającym czytelnikiem i lubi rozbudowane uniwersa, to świat wykreowany przez Tolkiena się takiej osobie jak najbardziej spodoba. Z drugiej strony, ten świat jest na tyle uniwersalny i fajnie napisany, że może też dotrzeć do niewymagającego czytelnika. Jak ja zaczynałem swoją przygodę ze światem Tolkiena, to nie byłem jakoś szczególnie wymagający, ale bardzo lubiłem mitologię i tematykę rycerską, a wymagającym czytelnikiem (zwłaszcza wobec fantasy) stałem się po przeczytaniu książek Tolkiena 😀

Czytaj dalej

104. spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na sto czwarte spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 18 września o godz. 19.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu, a dokładniej poprzez Zooma. Spotkanie ONLINE.

https://us04web.zoom.us/j/71652296572?pwd=bWNGcHpDcDdQd0pmdkhqSzJjcm1pZz09

Luźna dyskusja oraz omówienie opowiadania „Odpoczniesz po śmierci” Agnieszki Sudomir.

Phantom Books – książki okrutnie straszne

Dzisiaj coś dla miłośników mocnego uderzenia i swego rodzaju jazda na sentymencie. Przed wami Wydawnictwo Phantom Books!
Czytaj dalej

100. spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na setne spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 24 lipca 2020 r. o godz. 19.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu, a dokładniej poprzez Zooma. Spotkanie ONLINE.

https://us04web.zoom.us/j/71652296572?pwd=bWNGcHpDcDdQd0pmdkhqSzJjcm1pZz09

Okrągła rocznica 🙂 Na setnym spotkaniu powspominamy początki Klubu i pooglądamy jak to dawniej bywało oraz porozmawiamy o twórczości artysty wszechstronnego i niecodziennego – życie i dzieła Bartosza Walaszka przedstawią nam klubowicze. Zapraszamy!

94. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Majowe spotkanie upłynęło pod hasłem czynu! Czynu klubowego oczywiście 🙂 Spotkaliśmy się online, za pośrednictwem Jitsi, aby porozmawiać o socfantastyce, fantastyce z czasów minionych, jak i fantastyce socjologicznej (prozie socjologicznej jak mawiają znawcy tematu). Klubową ekipę wsparła inna, z Poznania (członkowie Drużyny Pyrlandii, miłośnicy Tolkiena) -pozdrawiamy!

Czytaj dalej

Zona, mutanty, anomalie, wojsko, seks, laboratoria…czyli Na skraju strefy i pytań parę do Krzysztofa Haladyna

I znowu na pokładzie czai się…nie, nie zło ale Fabryczna Zona 🙂 Wiadomo, trzeba popierać młode talenty, szczególnie jeśli są polskie! Zadałem kilka pytań Krzysztofowi Haladynowi.

13010224_1061001150628177_624085985_o

Źródło: http://fabrykaslow.com.pl/krzysztof-haladyn-nowy-autor-w-fabrycznej-zonie

Strefa rządzi, Strefa radzi, Strefa nigdy cię nie zdradzi. Jak to się stało, że wyszło jak wyszło?

Oczywiście przypadkiem 😉 Miałem pomysł na książkę w tym uniwersum, byłem w trakcie pisania wstępu. Fabryka Słów ogłosiła konkurs, wysłałem tekst z zaznaczeniem, że to część (znacznie) większej całości. Potem było trochę czekania, wielka radość i dużo pracy i długo oczekiwana premiera.

Czytaj dalej

Husaria kontra obcy czyli wywiad z Andrzejem W. Sawickim

Dzisiaj witamy w Klubie Andrzeja W. Sawickiego, autora niebanalnych powieści, głęboko zanurzonych w naszej historii.  Jeśli jeszcze nic nie czytaliście, polecam nadrobić zaległości, szczególnie, że dobrego steampunku nigdy nie jest za dużo 😉

sm

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/116186/nadzieja-czerwona-jak-snieg

Para buch, koła w ruch czyli…co lepsze, steampunk czy historie alternatywne?

Nie ma co dzielić gatunków fantastyki na lepsze i gorsze, najlepiej w ogóle nie przejmować się kategoriami i dowolnie mieszać je ze sobą. Fantastyka daje autorowi nieograniczone możliwości, właściwie ograniczone jedynie jego wyobraźnią, po co zatem zamykać się w jednej konkretnej kategorii? Jako autor lubię wrzucać elementy charakterystyczne dla jednego gatunku do czegoś wydawałoby się nie pasującego. Tak powstała „Nadzieja czerwona jak śnieg” – komiksowi mutanci w XIX-wiecznej Polsce (mix stylistyki Marvela z retro-bitewniakiem z czasów Orzeszkowej), czy „Smocze koncerze” – obcy z kosmosu walczący z XVII-wiecznymi szlachciurami (hard sf w klimatach sienkiewiczowskich). „Aposiopesis” to z kolei humoreska łącząca steampunk z fantastyką historyczną. Można tak mieszać i eksperymentować w nieskończoność, ważne by czytelnicy się dobrze potem bawili.

Książki, które ukształtowały mnie przewrotnie albo zmusiły do zastanowienia: co jest w tym chłamie, że ludzie czytają a w sumie ja mógłbym napisać lepiej ?

Chłam? Lem, Tolkien, Sapkowski, Asimov, Herbert, Zelazny, Le Guin – co się nie zabrałem za czytanie któregoś z autorów, to ziewałem z nudów albo irytowałem się ich mądraliństwem. Trzeba to napisać lepiej!
Żartuję, nigdy nie było we mnie pychy na tyle wielkiej, by poprawiać jakiegokolwiek autora, nawet twórcę niezbyt udanych dzieł. Nie inspirowałem się negatywnie, zawsze szukam pozytywów i staram się inspirować w oparciu o podziw nad stylem, czy pomysłami w czytanej książce.

Jakie ma Pan plany wydawnicze na najbliższe miesiące?

Skończyłem kolejną powieść steampunkową, tym razem pisaną na poważnie. Będzie to historia w dużym stopniu batalistyczna, dziejąca się podczas wielkiej wojny. Być może zostanie wydana w przyszłym roku, zobaczymy co na to wydawca.

W dobie dość wąskich specjalizacji nie korci Pana napisanie kryminału albo powieści z małym, sentymentalnym polskim dworkiem w tle? Ewentualnie coś na pograniczu B. Cartland z N. Roberts?

Nie tylko korciło, ale ja takie powieści napisałem, a nawet wydałem tyle, że pod kobiecym pseudonimem. W dodatku piszę kolejne. Nic więcej powiedzieć nie mogę 😉

Pamiętam, że z wypiekami czytałem Nadzieję czerwoną jak śnieg i dość przypadkowo, chyba dzięki Sławkowi Nieściurowi, zauważyłem, że wyszła kontynuacja…Jak zareklamowałby Pan swoje książki, aby zachęcić czytelników lub zniechęcić?

Nigdy nie byłem dobry w akcjach promocyjnych, uważam, że działką autora jest napisanie powieści, resztą powinien zajmować się wydawca. Ze swojej strony staram się utrzymywać kontakt z czytelnikami, jeśli trzeba spotykam się z nimi na konwentach, czy targach, ale i tam raczej opowiadam o książkach, a nie je reklamuję. Wiem, że to niedzisiejsza postawa i współczesny autor powinien się zachowywać jak handlarz tandetą na jarmarku, nawet wydawcy zaczynają tego oczekiwać, co szczerze mówiąc mam w nosie (a nos mam imponujących rozmiarów, wiele się w nim jeszcze zmieści).

Aposiopesis (http://pbp.sieradz.pl/kmf/2015/10/13/aposiopesis/) jest zręcznie napisanym steampunkowym czytadłem a Smocze koncerze?

„Smocze koncerze” to mieszanka fantastyki historycznej, czyli osadzonej w autentycznych realiach i używającej prawdziwych wydarzeń i postaci, z bitewnym hard sf o inwazji obcej cywilizacji. Starałem się ją pisać na poważnie, ale tematyka siłą rzeczy wymagała przymknięcia oka. Zastanawiam się w niej jak poradziliby sobie kolesie typu pana Wołodyjowskiego z wrogo nastawionymi kosmitami. Jednym słowem: husaria kontra obcy.

Siódme pytanie musi dotyczyć „mistrzów”, czy istnieją pisarze, ich dzieła, które uważa Pan za klasykę klasyki, creme de la creme i w ogóle, cud, miód i orzeszki (nie muszą być fantastyczne)?

Cała masa i ten panteon wielkich twórców ciągle się u mnie zmienia. Wymienianie nie ma sensu. Czym więcej czytam, tym więcej mistrzów odkrywam, tego samego każdemu życzę.

Co w fachu pisarza jest najmocniejszym atutem przetargowym, pytam z ciekawości, ponieważ sporo osób zastanawia się jak zaistnieć literacko?

Wszyscy wiemy, że zaistnieć jest naprawdę trudno i debiutant musi mieć naprawdę mocnego asa w rękawie, by opublikować dzieło u przyzwoitego wydawcy. Ja postawiłem na oryginalność i dynamikę. Podsumowując, moim zdaniem należy napisać powieść, jakiej jeszcze nie było na rynku i którą się dobrze czyta. Proste? Wiem, że łatwo powiedzieć, ale trudno mi poradzić coś więcej. Jestem chyba trochę grafomanem, lubię pisać i to, że ktoś to czyta i mu się podoba, to dla mnie największy atut.

Kogo z postaci polskiej historii uważa Pan za niedocenianego i zapomnianego? – poruszamy się oczywiście w epoce pracy u podstaw po powstaniu styczniowym, do, powiedzmy Wielkiej Wojny.

Ciągle się natykam na zapomnianych bohaterów, mamy takich na pęczki i nie tylko chodzi mi o żołnierzy. We wskazanym okresie natrafiłem na kilka fajnych dziewczyn – dr Annę Tomaszewicz (pierwszą Polkę z tytułem doktora medycyny), Cecylię Śniegocką (nauczycielkę, organizatorkę tajnego nauczania), czy Bibiannę Moraczewską (pisarkę, działaczkę niepodległościową). Każda z tych postaci jest ciekawa i każda zapomniana. Może kiedyś to zmienię.

Polska fantastyka. Stan, perspektywy, nadzieje, młode wilczki, fandom. Słów kilka.

Nie jestem aktywnym działaczem fandomowym, ale z tego, co widzę z boku, to środowisko ma się chyba coraz lepiej. Rośnie w siłę, coraz więcej konwentów i rośnie liczba uczestników, tylko literatura powolnie i nieuchronnie schodzi na margines, ale to proces nieunikniony i postępujący od dawna. Fantastyka ma teraz wiele oblicz, a książki są tylko jedną z nich.
Co do młodych wilczków, to przygarnęło je wydawnictwo Genius Creations i wydaje mi się, że z tej stajni wywodzić się będzie przyszła pisarska ekstraklasa. Trzymam za nich kciuki.

Dziękujemy za poświęcony czas i mamy nadzieję, że po tym wywiadzie wzrośnie liczba czytelników, którzy docenią kunszt pisarski Andrzeja W. Sawickiego a samemu autorowi życzymy kolejnych udanych książek!

Złe książki dobrze podane – kilka pytań do Michała Gołkowskiego

Przy okazji premiery nowej książki Michała Gołkowskiego „Moskal”, w KMF-ie dojrzała myśl, aby zapytać autora o parę kwestii. Autor przystał na propozycję i mamy efekt, jak poniżej. Zapraszamy do lektury (także i „Moskala”!)

MG
Źródło: http://fabrykaslow.com.pl/autorzy/michal-golkowski/

Golkowski_TV01

Gdyby miał Pan zachęcić do lektury Moskala, ewentualnie, zniechęcić żeby i tak czytelnicy sięgnęli z przekory 😉

Zła książka, zła do szpiku kości. Autentycznie odetchnąłem z ulgą, gdy postawiłem ostatnią kropkę – tak bardzo zryło mi beret jej pisanie. Artur Wiktorowicz wgryzł mi się w duszę i chyba na zawsze w niej już zostanie.

Kierunek Wschód, tam musi być jakaś cywilizacja? Blaski i cienie rosyjskiej duszy.

Mój stosunek ze Wschodem to czyste wahadło miłość-nienawiść, czyli w zasadzie patologia. Nie potrafię bez tej wschodniej części mojej duszy żyć, a z nią żyć się po prostu nie da. Połowa mego serca jest rosyjskojęzyczna, i przyjmuję ruskość z pełnym dobrodziejstwem inwentarza.

Znajomy czytając Szczura stwierdził, że brakuje w Pana twórczości dobrej powieści szpiegowskiej, co Pan na to? Czy w planach jest eksplorowanie innych podgatunków?

Jedno słowo: „Konigsberg”, czyli trzeci tom Stalowych Szczurów. Nie mam zamiaru się ograniczać, lubię eksperymenty – z narracją i nie tylko.

Gdybym nie pisał książek to…Proszę wymienić 5 zajęć, którymi można się zająć, bez szkody dla inteligencji (i zdrowia).

Tłumacz ustny, co i tak już robię; tłumacz pisemny, co i tak już robię; pracownik fizyczny ogrodowy, co bardzo lubię; ruski bandyta, o czym marzę od małego; Cesarz Świata, do czego dążę.

Czytałem ostatnio Lichwiarza Noczkina i przyznam, że świat przedstawiony był plastyczny, jak i kreacja bohatera. Nie wiem na ile to zasługa tłumacza ale wciągnęło.

„Lichwiarz” to bardzo ciekawy przypadek, gdzie w zasadzie trywialna historia staje się majstersztykiem przez narrację autora i postaci bohaterów. Ja wyłącznie starałem się nie zgubić oryginalnego, lekko nostalgicznego i lirycznego klimatu tej przeuroczej opowieści.

Jak ocenia Pan fantastyczny światek w Polsce? Silny autorami, czytelnikami czy jednak tak sobie?

Nie jest prawdą, że mało czytamy. Czyta może i niewielu, ale namiętnie i z pasją, wręcz nałogowo. Nie chcę pisać dla wszystkich, nie chcę robić literatury jak kiełbasy w sklepie i modlić się, żeby ktoś ją kupił – to towar luksusowy 😉 Moim zdaniem literatura w Polsce ma się świetnie i zrobię wszystko, żeby nie zaniżać jej poziomu.

Dziękujemy za czas poświęcony i pozdrawiamy życząc kolejnych udanych książek!

Dla chętnych: