Archiwa tagu: gry komputerowe

52. spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na pięćdziesiąte drugie spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 17 listopada 2017 r. o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

w2

Gry po raz kolejny ale nieco poważniej! Narracja a rozgrywka w grach lub dysonans ludonarracyjny 😉 Na osłodę tradycyjny zestaw konsumpcyjny.

The Swapper, czyli mroczna zagadka w kosmosie

maxresdefault

Ha! Pozazdrościłem co poniektórym tu piszącym i postanowiłem napisać o grach komputerowych! No, na razie o jednej pozycji, ale może niedługo się rozkręcę! Mieliśmy tu już wielkie, klasyczne tytuły, jak również gry niszowe – moja propozycja będzie raczej z gatunku tych drugich, choć na pewno nie jest to gra nieznana. The Swapper stworzony został przez niezależne studio z Finlandii, nie jest to jednak jakaś indie – lichota z dużymi pikselami, grająca na sentymentach do starych gierek i komputerów, tylko solidnie wykonana i (co ważne!) przemyślana produkcja, od której trudno się oderwać!

Witamy na Station 7

2015-10-01_00005 2015-10-01_00008

Historia zaczyna się w momencie, gdy nasz bohater wbrew swojej woli jest wystrzelony w niewielkiej rakiecie ze stacji kosmicznej, której odkrywczą nazwę macie powyżej. Czy to wypadek, czy celowa próba pozbycia się naszego protagonisty – póki co nie wiadomo. Lądujemy na planecie Chori V, wokół której orbitowała stacja i znajdujemy tam dziwaczne, niewielkie urządzenie. Pozwala ono na tworzenie do 4 klonów/projekcji własnej osoby oraz na przesyłanie własnego umysłu i osobowości do nich. Taka błyskawiczna przesiadka z jednego ciała do drugiego. Wytworzone przez nas byty wykonują dokładnie to samo co my, czyli poruszają się w tym samym kierunku, obracają się tak samo czy podskakują w tym samym momencie.

I to właśnie całe „mięso” rozgrywki, na sucho jest to bowiem gra logiczna, w której wchodzimy do pokoju i musimy rozgryźć jak za pomocą naszych świeżo utworzonych „pomocników” rozwikłać zagadkę i zdobyć „Orby” potrzebne do odblokowania kolejnych lokacji. Czyli wciskamy jakiś przełącznik, który otworzy nam jedne drzwi i odsłoni kolejny mechanizm, gdzie posyłamy kolejnego klona – iii… zaczynamy kombinować, bo nasze bezwolne twory poruszając się jak my zaczynają spadać w przepaść lub leźć nie tam gdzie tego sobie życzymy! Trzeba zatem sprytnie wymyślić gdzie kogo poustawiać i kiedy „zamieniać się” ze swoimi ciałami umysłem.

Łamigłówki są z początku banalnie proste, z czasem stopień trudności rośnie, nie jest to jednak poziom przyprawiający o ból głowy, choć ich rozwiązywanie daje sporą frajdę. Są może ze 2-3 zagadki będące prawdziwym wyzwaniem, przy których można trochę utknąć, ale są one jak najbardziej do rozgryzienia, nie musimy zresztą rozwiązywać wszystkich zadań by ukończyć grę.

Logika zamiany

2015-09-30_00002 2015-09-30_00003 2015-09-30_000042015-09-30_00010

Brzmi niezbyt zachęcająco, nie? Kolejna nudna gra logiczna, na co to komu? Aaa widzicie, nie dość że nie nudna (bo rozwiązywanie zagadek autentycznie wciąga) to jeszcze opatrzona ciekawą formą oraz doprawiona niebanalną fabułą. Stopniowo poznajemy historię stacji oraz losy jej załogi, a także poznajemy tajemnicę dziwnych skał, które zbierano z powierzchni Chori V. Opowiedziana historia jest całkiem ciekawa i nawiązuje do paru klasyków science ficton. Możemy się nawet dopatrzeć kilku filozoficznych przemyśleń (to tak jakby komuś było mało myślenia podczas rozwiązywania zagadek), głównie na temat istnienia duszy, a także odnośnie etyki badań naukowych oraz… No to już musicie się sami przekonać!

Ciemność! Widzę ciemność!

2015-10-01_00002 2015-10-01_00007 2015-10-01_00009 2015-10-01_00010

Wielkim atutem gry jest jej oprawa dźwiękowa, której autorem jest Carlo Castellano. Muzyka to krótkie elektroniczno-fortepianowe formy, leciutko (naprawdę bardzo leciutko!) ambientowe, doskonale podkreślające samotność i zagubienie naszego bohatera. Brzmienia są zimne i ciemne, nie dziwota – gra w końcu powstała w Finlandii (no i dzieje się gdzieś w kosmosie!). Oprawa graficzna jest nie mniej ciekawa, zwłaszcza na uznanie zasługują tła – wykonano je ręcznie z gliny i przekształcono na postać cyfrową. Atmosfera jak na grę logiczną jest rewelacyjna, polecam koniecznie grać po zmroku! Jedynie animacja postaci moim zdaniem trochę kuleje, ale to drobny mankament. Niektórym nie odpowiadać też będzie rozmywający się obraz, choć niewątpliwie jest to celowy zabieg twórców. Na screenach wygląda to mało zachęcająco, w trakcie gry prezentuje się znacznie lepiej!

The Swapper polecam absolutnie każdemu, zwłaszcza że można go często dostać za dosłownie grosze. Powinna pójść na niemal każdym komputerze PC, wymagania sprzętowe nie są wysokie. Dostępna też na PS3, PS4 oraz Xbox One, ale tutaj nie wiem jak cenowo to wygląda. Gra może nie jest za długa, ukończenie jej to około 6-8 godzin, ale zdecydowanie warto! Polecam, zwłaszcza jak ktoś lubi kosmiczne, dołujące klimaty!

Sobota na Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi

Mimo, że to już 26-ta edycja festiwalu, ja byłem na nim po raz pierwszy. Tak tak, sam nie wiem jak to możliwe, ale dotychczas lenistwo ostatecznie brało górę i omijałem tę (świetną jak się okazało) imprezę, przekonując się, że za rok to już na pewno się wybiorę! Także zebrane są tu wrażenia „świeżaka”, do tego osoby która o tym co się w komiksie dzieje nie ma zbyt wielkiego pojęcia – więc wszyscy bardziej wtajemniczeni są proszeni o wyrozumiałość!

http://komiksfestiwal.com/

f

Na miejsce dotarliśmy około 11, z niewielkim opóźnieniem (nie pytajcie dlaczego, nie powiem!). Wejście na teren imprezy poszło sprawnie, ominęliśmy wejście zaraz przy bramie, słusznie przypuszczając, że przy tylnym będą luzy. I w ten sposób po paru minutach cieszyliśmy się z wkroczenia do świata pełnego kolorowych obrazków. Noo, nie tylko – może nawet przede wszystkim świata, w którym trzeba wystrzegać się pokus i pilnować swojego portfela. Wystawcy czyhali na nas z wspaniałymi wydaniami komiksów, archiwaliami, gadżetami, grami planszowymi, figurkami, maskami i co tam sobie jesteście w stanie wymyślić, a co wiąże się z komiksem i fantastyką. Na grzebanie w pudłach pełnych zagranicznych komiksów, czy tez naszych staroci można by poświęcić wiele godzin, nie mieliśmy jednak aż tyle czasu.

k6

k9

k10

Po obejściu wszystkich stanowisk skierowaliśmy się na płytę Areny, gdzie tłumnie oglądano rozgrywki w CS-a, nas jednak przyciągały bardziej zakłócenia Mocy. Taaak, wyczuliśmy je z daleka, a strefa Gwiezdnych Wojen zapewniała masę atrakcji. O opad szczęki przyprawiły nas papierowe modele wykonane przez jednego z fanów, kapitalna robota! Oprócz tego można było zagrać w planszówki związane z uniwersum SW oraz skorzystać z wypożyczalni komiksu. Oczy cieszyła też ekipa cosplayerowców, ochoczo pozujących do zdjęć.

kk4

kk5

kk7

Popędziliśmy też na spotkanie z Grzegorzem Rosińskim oraz Piotrem Rosińskim i Patrickiem Gaumerem. Opowiadali oni głównie o właśnie ukazującej się polskiej edycji biografii twórcy Thorgala, choć on sam nieco żartobliwie wyraził nadzieję, że to jej pierwsza część i kolejne jeszcze powstaną, gdyż zamierza jeszcze trochę w swoim fachu podziałać. Mogliśmy dowiedzieć się m. in. jakie były początki pracy artysty, co go skierowało ku komiksowi, które ze swoich prac ceni najbardziej oraz jakie są jego upodobania muzyczne. Odpowiedzi na pytania były często wymijające i dość ogólne, ale z drugiej strony subtelne poczucie humoru autora i pozostałych gości sprawiły, że chyba nikt na sali się nie nudził.

kk9

kk12

kk6

Mieliśmy też okazję brać udział w prelekcji poświęconej Osamu Tezuce. Co tu dużo mówić, manga i anime to dla mnie terra prawie incognita, trudno mi więc ocenić na ile kompletny był to wykład. Sama postać twórcy pobudziła moją ciekawość i z pewnością kiedyś sięgnę po komiks jego autorstwa, chociażby po to by przekonać się, czy jego dzieła były faktycznie aż tak odkrywcze i nowatorskie. Sądząc po doborze tematyki można się tego spodziewać.

kk

kk3kk8

Cała impreza wydała mi się większa i bardziej żywiołowa niż ją sobie wyobrażałem. Na pewno spora w tym zasługa części poświęconej grom komputerowym, która zgromadziła spora grupę fanów. Przy stoiskach komiksowych było tłocznie, ale panowała atmosfera wzajemnego zrozumienia – można było spokojnie przeglądać upragnione zeszyty, czasami tylko trzeba było chwilę poczekać na swoją kolej, zwłaszcza przy stoiskach największych graczy na tym rynku. Organizacyjnie można się przyczepić co najwyżej do ilości punktów z gastronomią, choć tragedii nie było – choć czas oczekiwania był dość długi. No ale nie to jest w tej imprezie najważniejsze – liczy się komiks!

k2

k5

k7

Podsumowując – przy następnej edycji nie znajdę już wymówki i stawię się obowiązkowo! Oby w tak zacnym gronie jak w tym roku!

Inna relacja:

http://zdunskawola.naszemiasto.pl/artykul/26-mfkig-festiwal-komiksu-i-gier-2015-w-lodzi-zdjecia,3528752,artgal,t,id,tm.html

Total Annihilation – mistrzowski RTS

W dobie gier superhiperextra miodnych graficznie chciałem przedstawić grę z cyklu „stare ale jare.” Grę strategiczną: „zbuduj i zniszcz”, ewentualnie „zbuduj, zniszcz i zapomnij.” Mądrzy ludzie mówią, że to RTS czyli strategia w czasie rzeczywistym, w odróżnieniu od gier turowych (TBS), gdzie w trakcie rozgrywki mogliśmy skoczyć zrobić herbatę lub frytki. Tutaj też możemy ale ryzykujemy, że trochę nas podniszczą 😉

total

total2

„Scenariusz przedstawia trwający od tysiącleci galaktyczny konflikt między dwiema frakcjami – Core i Arm, który doprowadził do upadku obu stron i spustoszenia wielu planet. Do wojny doprowadziły działania Galaktycznego rządu znanego jako Core, mające pierwotnie przynieść skok ewolucyjny. Wprowadzony w życie proces zwany „wzorowaniem” obejmował cyfrową duplikację mózgu i pozwalał na transfer świadomości do maszyny. Sen o nieśmiertelności spełnił się i Core zarządził poddanie temu procesowi wszystkich obywateli w celu zapewnienia bezpieczeństwa gatunkowi. Natychmiastowo pojawiła się opozycja przeciwna wzorowaniu, nie mająca zamiaru zamieniać ciała na olej i tranzystorki. Opozycjoniści udali się do zewnętrznych granic galaktyki, gdzie zebrali się tworząc formę ruchu oporu znaną później jako Arm. Tak rozpoczął się galaktyczny konflikt na wielką skalę. By sprostać potrzebom machiny wojennej Core duplikowała dowódców i żołnierzy, a Arm polegając na życiu organicznym uciekła się do metody klonowania.”

Źródło: http://whatnext.pl/zmysl-stratega-total-annihilation/

total3

total4

total5

http://www.sztab.com/recenzje,Total-Annihilation,287.html

Tyle opisu. Jak to wygląda w praktyce? Mamy „commandera” (szefa wszystkich szefów), za pomocą którego budujemy różne wynalazki: wydobywamy surowce, budujemy kolektory, wiatraki, silosy itp. cuda a wszystko po to, żeby mieć energię i metal. Następnie (rzecz jasna w zależności od typu rozgrywki czy mapy) budujemy fabryki wehikułów, robotów-mechów, lotniska, porty itd. Prosta sprawa, czyż nie? Jedni stawiają na rozbudowę bazy surowcowej – jeśli jest czas, inni – pół na pół, zabezpieczając się wieżami i hordami wojska. Budując fabryczkę najlepiej od razu stworzyć…kolejnego budowniczego, który to zafunduje nam wyższy poziom rozwoju mechanicznego i coraz lepsze zabawki (czytaj: coraz bardziej śmiercionośne). To samo tyczy bazy surowcowej – WINCYJ, WINCYJ, WINCYJ, coraz lepsze, większe i odjechane.

total6

Co sprawia, że gra Total Annihilation dorobiła się statusu klasyka i zainspirowała następnych twórców? Przede wszystkim duża liczba jednostek, mapy – ukształtowanie terenu wpływa na rozwój „cywilizacji mechowej” oraz wszelkiego rodzaju dodatki, mody, patche, packi, multum dostępnych map, Grając w skirmisha na coraz nowych mapach z najnowszymi patchami i packami jednostek można grać praktycznie w nieskończoność i gra (poważnie!) nigdy się nie znudzi, czego jestem najlepszym przykładem, grając w TA i jej wariacje już paręnaście lat…

total7

Mapy wymuszają niejako określoną strategię, wiadomo mapy płaskie proszą się (i świnią) o masy mechów i czołgi, „wodne” światy wymagają rozbudowy portów i pływających hen na morzach strzelających tratw; światy górskie czy pofałdowane – lotniczego wsparcia.

total8

Krótko i węzłowato – dlaczego TA? Wciąga jak diabli. Za miodność i pomysł ocena może być jedna jedyna: 500%.

http://www.tauniverse.com/

Co sądzę o kontynuacjach w stylu Planetary Annihilation czy Supreme Commander? Sądzę 🙂 Z naciskiem na drugi tytuł. Niby są fajne, klimatyczne, graficzne i w ogóle (SC!) ale…wracam do starego, dobrego TA.

http://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=19472

sc

„Główną zaletą gry jest jej nowatorska mechanika opierająca się na dwóch surowcach: masie, i energii. Za nią budujemy budynki, szkolimy armię etc.
Tym co odróżnia TA, od innych RTS`ów jest to, że proces produkcyjny KAŻDEGO budynku, lub jednostki można kontrolować przydzielając dodatkowych robotników, a sam proces nie wymaga wpłacenia całej kwoty od razu.
W oryginalnej grze występuje ok 100 jednostek podzielonych na trzy segmenty technologiczne, jednakże gdy dołączymy do niej dodatki stworzone przez graczy ilość ta może wzrosnąć nawet do ok. 1000 różnych jednostek w pięciu segmentach technologicznych.”

Źródło: http://board.pl.ikariam.gameforge.com/board41-mi-dzy-nami/board55-komputery-gry-internet/board57-gry-i-rozrywka/167645-total-annihilation-najbardziej-niedoceniony-rts-w-historii/

tt

tt2

tt3

NiszGierki#2 – Demon’s Souls

Gry actionRPG od studia FromSoftware to już fenomen. Bloodborne było reklamowane jako exclusive na PS4 mogący sprzedać tę konsolę, i faktycznie nim było. Powstają kolejne części Dark Souls, a i inne studia inspirując się dziełami Hidetaki Miyazakiego tworzą własne gry, jak Lords of the Fallen będące owocem współpracy polskiego CI Games i niemieckiego Deck13. A wszystko to zaczęło się od gry o której wszyscy myśleli że się nie sprzeda, i nikt nawet nie myślał aby wydać ją poza Japonią. Na szczęście gracze z całego świata importowali ją tak często, że po ośmiu miesiącach od japońskiej premiery odbyła się premiera amerykańska, a po kolejnych ośmiu miesiącach grę kupić mogli Europejczycy. I tak oto Demon’s Souls podbiło świat.

Czytaj dalej

Nie tylko Wiedźmin

nw

Dawno, dawno temu, gdy królowały smoki… Stop. Może nie smoki ale dawno temu faktycznie z punktu widzenia gier komputerowych jest prehistorią. Ale prehistorią smaczną i podaną nad wyraz gustownie 🙂 Już okładka przyciąga wzrok a im dalej w treść, tym lepiej.

Sentymentalna podróż do krainy dzieciństwa (wbrew pozorom książka nie jest tylko dla osób 30+) przeradza się w podróż po świecie zapomnianym ale nadal istniejącym, co autor biegle udowadnia.

Z zapałem rasowego historyka Kosman dopytuje, analizuje, opisuje i przedstawia bardzo szerokie tło. Od giełdy po biurowce, od radosnych początków kapitalizmu po kapitalizm drapieżny, w końcu, mamy nazwy i tytuły. Nie braknie również chwili zadumy – nad niewykorzystanym potencjałem wielu gier i straconymi szansami.

Książka spokojnie może stanowić prezent dla młodszych i starszych a jednocześnie tworzy całość z…Kung Fury. Automaty, kluby komputerowe, commodore, atarynka, spektrumna, Secret Service, Top Secret i LK Avalon a nawet i Pong, jeśli znasz nazwy, to dobrze. Jeśli nie, masz szansę poznać!

Niewątpliwe zalety: okładka, styl narracji, szerokie tło historyczne, kwestie sentymentalne, podróż w czasie, przypomnienie zapomnianych twórców, ukazanie potencjału i ciągłości rynku oraz…zachęta dla twórców do tworzenia kolejnych hitów; w końcu, Polak potrafi!

Łyżka dziegciu w beczce miodu: brak kolorowej wkładki i mało obrazków, płytka z grafikami i wypowiedziami polskich giercowników z pewnością również nie zaszkodziłaby temu dziełu.

http://openbeta.pl/napisalem-ksiazke-nie-tylko-wiedzmin-historia-polskich-gier-komputerowych-to-opowiesc-o-tym-jak-zaczelismy-robic-swietne-gry/