Archiwa tagu: gry planszowe

Potwory na żywo w piwnicy

p3

Spotkania KMF-u kończą się czasami nieco inaczej niż zwykle, czyli małym…graniem w rozmaitych przybytkach podkasanej muzy. Ciastka, chipsy i napoje przenoszą się w stronę stołów, ławek, krzeseł i piwnic. Jeszcze nie wymyśliliśmy nowych prądów czy idei filozoficznych ale…kto wie, co się wykluje? 🙂

p4

p2

p

Zapraszamy na kolejne spotkanie poświęcone fantastycznym (i nie tylko) bajkom, kreskówkom i innym wytworom artystycznym. Młodsze, starsze, każdy znajdzie coś dla siebie. Pozna nowe i przeżyje sentymentalną podróż do źródeł.

Zastanawiałeś się kiedyś czy nie zajrzeć ale boisz się, jak zostaniesz przyjęty? Nowe dusze mile widziane.

p5

KMF czeka właśnie na Ciebie!

XVII spotkanie KMF Sagitta – relacja oraz podsumowanie 2015 r.

Nasze pierwsze tegoroczne spotkanie poświęciliśmy na podsumowania – chcieliśmy ocenić, jaki był miniony rok w fantastyce oraz dla naszego Klubu. W trakcie dyskusji okazało się, że sprawy „naszego podwórka” wyraźnie dominowały i to właśnie działaniom „Sagitty”  poświęciliśmy najwięcej czasu.

k1

k2

k3

Zastanawialiśmy się, jakie tematy podjąć w tym roku, co chcemy osiągnąć oraz jak przyciągnąć kolejne osoby do naszego grona. Poruszona była też kwestia prowadzenia niniejszego bloga – i tu dość zgodnie uznaliśmy, że potrzebna jest  aktywność i zaangażowanie większej ilości osób (tak autorów, jak i czytelników) – postaramy się nad tym popracować w tym roku!

Krótko podsumowując naszą tegoroczną działalność:

– odbyło się 16 spotkań, a oprócz tego zorganizowaliśmy pokaz filmów studia Platige Image (ukłony dla Tomka!) oraz 3 spotkania z planszówkami – łącznie w bibliotece gościliśmy 20 razy.
– tematyka spotkań była bardzo różnorodna i jak na razie decydowaliśmy o niej spontanicznie. Zaczęliśmy od recenzowania i rozbierania na czynniki pierwsze krótkich opowiadań rodzimych i zagranicznych pisarzy, by później zmienić formułę i dyskutować o wybranych motywach w znanej nam twórczości. Rozmawialiśmy o podróżach w czasie i światach postapokaliptycznych. W ramach Dyskusyjnego Klubu Książki zrecenzowaliśmy wspólnie „Przenajświętszą Rzeczpospolitą” Jacka Piekary (o TU), a końcówka roku to już pełna dowolność tematyczna – zajęliśmy się komiksem, zwyczajami dziadowo-halloweenowymi, twórczością Andrzeja Pilipiuka, przedwojennymi pisarzami polskimi, Gwiezdnymi Wojnami oraz fenomenalną kreskówką „Rick and Morty” (yeah!). Jak widać rozpiętość tematyczna spora!
– niestrudzona Karolina wraz z Miejską Biblioteką Publiczną podjęła się zorganizowania prelekcji o fantastyce dla dzieciaków ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Sieradzu. Było niełatwo, bowiem z czytaniem ta grupa nie miała zbyt wiele doświadczeń. Niemniej udało się część z nich zaciekawić! Relacja TUTAJ.
– mieliśmy też oczywiście kilka wydarzeń „wyjazdowych”: graliśmy w planszówki na sieradzkim Rynku, w Pubie Improwizacja oraz u Tomka w AWA PERUN, byliśmy też oczywiście na I Sieradzkiej Nerdostradzie, a część naszej ekipy dotarła też na Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi (wtajemniczeni wiedzą, że podróż nie była łatwa, hehe!).
– większość Sagittarian uczesniczyła też w spotkaniu z Jackiem Piekarą, które odbyło się w bibliotece. Najwięcej pytań do pisarza miał Paweł J., ale chyba było mu mało bo odpytał też później autora drogą mejlową – dla przypomnienia wywiad TUTAJ.

wspoln

wspoln2

k4

k5

kal

Jakie plany na ten rok? Ha! Nasza spontaniczna natura nie pozwoliła nam na dokładne ich sprecyzowanie, niemniej kilkanaście pomysłów jest. Na pewno regularne spotkania, prowadzenie bloga i dalsze zachęcanie do fantastyki. Chcielibyśmy też zorganizować spotkanie z rodzimym autorem – i tu padało już kilka konkretnych nazwisk, zobaczymy co da się zrobić!  Będziemy też kontynuować współpracę z Dyskusyjnym Klubem Książki, na pierwszy ogień – „Widma” Łukasza Orbitowskiego, już w lutym! Pojawił się też pomysł zorganizowania spotkania dla młodzieży pogimnazjalnej z którejś ze szkół w Sieradzu, na którym opowiemy co nieco o fantastyce oraz oczywiście o naszej działalności.

Korzystając z okazji – to chyba dobre miejsce i czas, aby podziękować Powiatowej Bibliotece Publicznej (i pracownikom, oczywiście panu informatykowi też – trzeba dobrze żyć z Adminem!) za gościnę i opiekę! Szczególne wyrazy wdzięczności należą się Eli Tumielewicz za wytrzymywanie z nami na każdym spotkaniu (hehe :P) oraz p. Zofii Olechnowicz za ciągłą opiekę merytoryczną i wsparcie organizacyjne. Mamy nadzieję, że współpraca w tym roku będzie się układać co najmniej tak samo dobrze!

Dziękujemy również Pawłowi za narysowanie naszego logo! Serrrrdeczne „merci” dla Ciebie, dobry człowieku!

A jaki był ten rok dla fantastyki? To juz temat-rzeka, a na spotkaniu padały naprawdę różnorodne opinie. Był to rok wielkich hollywoodzkich produkcji, triumfu Wiedźmina, ale też wielu ciekawych komiksów i planszówek. Czy było nowatorsko czy odtwórczo? Czemu science fiction jest ciągle popularniejsze od fantasy? Co się dzieje z horrorem? Jaka tematyka będzie „rządzić” w przyszłym roku?

Nieśmiało zachęcam do wyrażania swojego zdania na temat mijającego roku w komentarzach poniżej oraz na naszym fanpage‚u!

XV spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

mk

km1

Sobotnie spotkanie KMF-u upłynęło pod hasłem gier, głównie planszówek chociaż nie do końca. Rozpoczęliśmy od Kłamcianki towarzyskiej, następnie rozkładaliśmy na czynniki pierwsze dwie gry edukacyjno-promocyjne z regionu: Odkryj Łódzkie i Miasto Dwóch Herbów a skończyliśmy Battlestar Galacticą. Regionalne gry pięknie opisano w innym wpisie:

http://pbp.sieradz.pl/kmf/2015/12/09/regionalne-planszowki-odkryj-zrodlo-dwoch-herbow/ Nie ma zatem sensu powielać pewnych stwierdzeń czy uwag ale z pewnością trzeba przytoczyć opinie (spisane!) pojawiające się podczas gry. Nietrudno zauważyć, że Odkryj Łódzkie wydaje się być bardziej atrakcyjna wizualnie niż Miasto Dwóch Herbów chociaż obie „dają radę.” Odkryj Łódzkie spełnia rolę edukacyjno-promocyjną z naciskiem na promocję. Owszem, quizowanie daje sporą frajdę – dowiadujemy się wielu ciekawostek z regionu jednak zabrakło…konkretnego zakończenia i w sumie się gra, gra i nie wiadomo dokąd zmierzamy 😉 Bardzo ciekawie wyglądają nie tylko wizualizacje czy pudełko ale i banknoty. Oczywiście, przydałaby się jakaś plastikowa wytłoczka na „bank” ale nie narzekajmy.

km2

km3

W Mieście Dwóch Herbów przyjęto nieco inne założenie. Owszem, bawiąc-uczyć ale nacisk położony na samą mechanikę gry spowodował, że gra jest ciekawsza, krew szybciej krąży w arteriach a i chipsy z napojami szybciej znikają…Niestety tutaj także trudno mówić o konkretnym zakończeniu, co trochę psuje zabawę w „zdobywanie” epok. Dużym plusem jest oddanie realiów epoki w grze, np. okupacji czy nacjonalizacji.

Gra ma duży potencjał, co stwierdzam z satysfakcją jako rodowity zduńskowolak chociaż jeszcze parę rzeczy z pewnością można (i trzeba) ulepszyć. Piszę z trochę innej perspektywy niż kolega bo zawsze byłem fanem Eurobusinessu i nie przeszkadzają mi specjalnie staromodne silniki gier ani tryby rozgrywki chociaż zagrałbym i w Źródło.

km4

km6

km7

Co do uwag krytycznych, spisanych, odnoszących się do gier, na początek Odkryj Łódzkie:

  • Mało precyzyjny tryb wygranej – w zasadzie brak wygranej (nie ma ostrych reguł zakończenia – gra bez końca);
  • Brak plastikowej wytłoczki na bank;
  • Stosunkowo mała liczba domków i banknotów;
  • Jeżeli stawiamy na walor edukacyjny, książeczka z pytaniami powinna być bardziej obszerna;
  • Plansza jest nieco za duża, co redukuje szansę na „wdepnięcie” komuś w posiadłość a co za tym idzie zanikają emocje;
  • Forma quizowa niedopracowana – odpowiemy – dobrze, nie odpowiemy…w zasadzie również fajnie.

m

o

Miasto Dwóch Herbów:

  • Dość uboga szata graficzna;
  • Brak domków (żetonów) do oznaczania własności;
  • System podliczania po przejściu dość skomplikowany;
  • Mała przejrzystość planszy – chodziło o miejsca specjalne i liczenie pól podczas wędrówki;
  • Wybór konkretnej wygranej: teoretycznie liczą się punkty rozwoju i przejście epok a co jeśli ktoś utknie i ma dużo punktów rozwoju a inni go wyprzedzą?
  • Instrukcja w formie książeczki bardziej czytelna – pola, epoki;

Padały także sugestie dodania epoki „utrwalania władzy ludowej” i rozszerzenia akcji w czasie okupacji, np. o partyzantów, konfidentów, spekulantów itd. a także dodania kart postaci i kart wynalazków po przejściu epok czy kosztów unowocześniania obiektów. Od siebie dodam, że chętnie widziałbym lepsze pudełko i album ze starymi zdjęciami.

md


Opinie o spotkaniu i grach:

Paweł: Odkryj Łódzkie i Miasto Dwóch Herbów to tak trochę dwie strony jednej monety, bitej z matrycy Monopoly. Ta pierwsza ładniej wygląda, a ta druga ma więcej głębi i charakteru. Obie polecałbym początkującym graczom lub też osobom, które lubią „zarażać” swoich bliskich informacjami o swoim regionie w sposób mało inwazyjny, ba, nawet przyjemny! Sam jednak czekam na grę nieco nowocześniejszą i mniej losową.

Tomek: Gry, gry, gry… Na spotkaniu poświęciliśmy czas by pograć w gry planszowe. Zaczęliśmy od karcianki Kłamcy, po czym pograliśmy w dwie gry promujące regon łódzki. Obie gry były oparte na Monopoly – „Odkryj Łódzkie”  promuje miasta i zabytki województwa łódzkiego. Jest to gra mało dynamiczna, potrzebuje pewnych usprawnień ale zawiera masę ciekawostek o naszym województwie i podpowiada, gdzie pojechać i co zwiedzić z rodziną. Druga gra to gra poświęcona historii Zduńskiej Woli. Była moim zdaniem dużo ciekawsza, dynamiczniejsza i mająca w sobie większy potencjał – ciekawe jest to, że gracz nie porusza się tylko po jednej linii ale po przejściu pola stale zmienia epokę i tak od początku Zduńskiej Woli, przez jej rozkwit na przełomie XIX i XX wieku, przez degradację spowodowaną wybuchem drugiej wojny światowej doszliśmy do nowoczesnego i prężnie rozwijającego się miasta XXI wieku.  Na koniec przenieśliśmy się w dalekie przestrzenie kosmosu i jako załoga Battlestar Galactica staraliśmy się uciec przed Cylonami, wysoko rozwiniętymi maszynami, które chcą zniszczyć rodzaj ludzki raz na zawsze. Gra oparta na popularnym serialu jest dynamiczna, ciekawa a zwroty akcji powodują, że gracz nie ma prawa się nudzić.

Regionalne planszówki – Odkryj Źródło Dwóch Herbów!

2

Na ostatnim spotkaniu Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta” mieliśmy okazję zagrać w dwie gry planszowe z naszym regionem w tle. Było to „Odkryj Łódzkie”, promujące nasze województwo oraz „Miasto Dwóch Herbów”, związane tematycznie ze Zduńską Wolą. Planszówki stworzone dla różnorakich organizacji samorządowych, zwykle podporządkowane są dość mocno spełnieniu dwóch funkcji – mają przy rozgrywce przekazać graczowi nieco wiedzy o regionie oraz zachęcić tegoż do odwiedzenia go – czyli niejako edukacja i promocja przez rozrywkę. Właśnie aspekt rozrywkowy niestety jest tu najczęściej traktowany po macoszemu i nierzadko otrzymujemy coś, co jest udziwnionym przewodnikiem turystycznym, a nie grą. Czy tak też jest tym razem? W moim odczuciu trochę tak. Przyjrzyjmy się tym grom bliżej, zestawimy je też z wydaną ponad rok temu grą „Źródło”, której wykonanie zlecił Urząd Miasta Sieradza.

„Odkryj Łódzkie” czyli Monopoly po łódzku

łódzkie

Źródło: http://wykreujprezent.pl/pl/p/Gra-Planszowa-%E2%80%9EOdkryj-Lodzkie-/200

No tak, podtytuł trochę krzywdzący, ale nie da się ukryć że bazą i punktem wyjścia był ten właśnie klasyk. Gracze poruszają się po planszy podzielonej na dwa tory (wewnętrzny i zewnętrzny) i dokonują po drodze zakupów, bądź też wykonują polecenia z odpowiednich pól. Przesuwamy się o tyle pól, ile wyrzucimy na dwóch sześciościennych kościach, jednak zanim wykonamy ruch, musimy odpowiedzieć na pytanie testowe z wiedzy o województwie łódzkim. Niepoprawna odpowiedź sprawia, że możemy przemieścić pionek tylko o połowę wyrzuconego rezultatu. Pytania umieszczone są w instrukcji i jest to moim zdaniem kiepskie rozwiązanie. O wiele wygodniej byłoby, gdyby zawarte były na osobnych kartach, które łatwo można by przetasować i później losowo wyciągać. Byłoby to też rozwiązanie szybsze, bo na kartkowanie książeczki i wybieranie pytania tracimy dosyć dużo czasu. Samych pytań nie ma też zbyt wiele, przydałaby się ich większa ilość, może ich nie starczyć przy dłuższej grze.

Choć sam nie wiem, czy taka jest możliwa, bowiem w samej instrukcji napisano, że to gracze ustalają, kiedy gra ma się zakończyć, brakuje tak naprawdę celu o który można rywalizować. Wielu osobom może się podobać taka luźna rozgrywka, pozbawiona w zasadzie napięć. Dla mnie jednak była zwyczajnie nudna. Od razu jednak zaznaczę, że nie przepadam za Monopoly, więc nie ma się co dziwić, że i „Odkryj Łódzkie” nie wzbudziło we mnie większych emocji. Moi współgracze narzekali jeszcze na niewielką ilość domków, którymi oznaczamy swoje nabyte nieruchomości – według mnie nie jest to jednak wielki problem, po prostu wątpię by zbyt często dochodziło do sytuacji, w której duża ilość tych znaczników będzie wykorzystana. Nie spodziewam się po prostu by komuś chciało się grać w tę grę aż tak długo.

Oprawa graficzna gry jest całkiem przyjemna, mamy sporo zdjęć i wizualizacji komputerowych z miast województwa łódzkiego, są oczywiście Sieradz oraz Zduńska Wola! Spora ilość informacji zawartych na kartach atrakcji oraz ciekawie przygotowane pytania to też niewątpliwe atuty tej produkcji, widać że położono duży nacisk na edukację. Gra jest w całości dwujęzyczna, także można w nią z powodzeniem zagrać z obcokrajowcami (o ile oczywiście znają język angielski). Tym bardziej szkoda, że sama rozgrywka jest wtórna i dosyć monotonna, można by się pokusić o wiele ciekawszych rozwiązań. Rozumiem, że wiele osób odstraszają bardziej zawiłe zasady i format „Monopoly” jest bardzo popularny i lubiany – jednak mam obawy, że mając do wyboru „Monopoly” i „Odkryj Łódzkie” – większość wybierze właśnie oryginał. Wielka szkoda, bo chętnie zobaczyłbym grę, promującą atrakcje województwa łódzkiego w ciekawszy sposób.

„Miasto Dwóch Herbów” – i do tego czterech czasów!

Pudełko

Źródło: http://muzeumzdunskawola.blogspot.com/2015/09/zapisz-sie-na-rozgrywki-gry-planszowej.html

Według relacji kolegi, który grę nam udostępnił, mieliśmy do czynienia z prototypem. Moim zdaniem, całkiem dobrze wyglądającym, bowiem całość prezentowała się zupełnie przyzwoicie – odstawała tylko plansza, podzielona na gołe pola, które opisane były w instrukcji. Układ pól jest znowu identyczny z „Monopoly”, podstawowe reguły też brzmią znajomo, co oczywiście mnie nie ucieszyło. Pewną innowacją jest to, że gra toczy się podczas 4 epok, po przekroczeniu pola START gracz wskakuje na kolejny tor z nowymi polami, musi również dokonać rozliczenia tego co nabył przez całą poprzednią epokę. Przyznam szczerze, że czytaliśmy instrukcję dość szybko i nie byliśmy pewni, czy dotychczasowe budynki ulegają automatycznemu ulepszeniu do tych z kolejnej ery, tak jednak graliśmy. Zaowocowało to nieco większą zaciętością w kolejnych epokach i częstszym krążeniem pieniędzy (Zdunów!) pomiędzy graczami, z racji konieczności uiszczenia opłat za wkroczenie na pole należące do innego gracza.

Dzięki bilansowaniu pod koniec epoki, gracz powinien rozważyć czy warto dane pole zakupić, jest więc w tej grze jakaś decyzyjność, cel rozgrywki jest też określony, dzięki czemu gra się nie nuży tak jak „Odkryj Łódzkie”. Niemniej jednak (jak możecie się spodziewać po kimś, kto nie cierpi „Monopoly”), gra nie przypadła mi do gustu. Doceniam próby twórców na dodanie czegoś nowego, dodanie epok zgrabnie służy pokazaniu historii miasta – dla mnie to jednak dalej rozgrywka oparta w dużej mierze na losowości. Żeby być konstruktywnym – zachęcam twórców do stworzenia jakiegoś trybu gry dla zaawansowanych, gdzie o ruchu decydował zamiast rzutu kością jakiś inny czynnik. Nie wiem, może należało by dodać możliwość zakupu środka transportu z epoki i podjęcia tym samym decyzji o ile pól się mamy poruszać? Też nie jest to nic nowatorskiego, ale zwiększyło by wpływ gracza na przebieg rozgrywki.

Przydałoby się też dodanie jakiegoś innego sposobu uzyskiwania Punktów Rozwoju – bo w tej chwili to tylko z bilansu po epoce bądź z losowych kart. Dla pechowego gracza nie ma możliwości podgonienia! Trzeba by się zastanowić jak to rozwiązać. Zakup za pieniądze to jeden sposób. Może ciekawiej też by było, gdyby na początku gry, każdy z graczy miał jakąś pulę budynków na starcie? Wydaje mi się, że gra ma potencjał, jest przemyślana – problem w tym że jest nie dla mnie. Dla wielu osób będzie to całkiem ciekawa pozycja, sytuacja ciekawie potrafi się rozwinąć w późniejszych epokach. Także jak ktoś lubi gry tego typu, chyba się nie zawiedzie. Zadbałbym też o większą klarowność zasad, warto też niektóre sytuacje zobrazować przykładami – tego nigdy tak naprawdę za wiele!

„Źródło” niejasności

board_game_cover

Okładka. Źródło: http://www.sieradz.eu/pl/galeria/galeria-%C5%BAr%C3%B3d%C5%82o-gra-planszowa

Gra, której powstanie zlecił Urząd Miasta Sieradza jest najbardziej złożona i najbliższa współczesnemu obliczu gier planszowych. Jest też największa objętościowo – otrzymujemy spore pudło, wypełnione dużą ilością kart i żetonów, które już na starcie mogą wiele osób przytłoczyć. Graficznie są one bardzo ładnie wykonane, choć niektóre karty (przede wszystkim te z obiektami miasta) powinny być wykonane z grubszej tektury. Całość jest utrzymana w dosyć mrocznej tonacji i kojarzy się z opowieścią z dreszczykiem, ale przeznaczoną dla dzieci – czyli dosyć dziwne połączenie.

Co jest celem gry? Gracze dzielą się na dwa obozy – poszukiwaczy i duchy. Ci pierwsi muszą odnaleźć tytułowe Źródło, dające swemu znalazcy wielką moc i zdolności, dzięki czemu może on przejść do historii jako postać wielkiego formatu. Duchy z kolei zazdrośnie strzegą tego sekretu i mają nie pozwolić pozostałym na jego odkrycie. Co ciekawe – tymi „złymi” postaciami są wielcy sieradzanie – Antoine Cierplikowski, Ary Sternfeld i Cyprian Bazylik. Przyznam, że fabularnie wygląda to dosyć dziwacznie, bowiem osoby z których miasto jest dumne i miały wkład w jego historię, tutaj są siłami nieczystymi! Do tego służy im również np. Straż Miejska! Nie mogę pozbyć się wrażenia, że otoczka fabularna stworzona była już wcześniej i do istniejącej już gry, „wpasowano” Sieradz oraz jego historię i atrakcje.

Gra jest całkiem ciekawie pomyślana. Planszę składają sami gracze, a o dostępnych akcjach decydują karty, jakie uda się graczom zdobyć w trakcie rozgrywki. Losowość oczywiście występuje, ale gracz ma nad nią pewną kontrolę, decyzji do podjęcia jest całkiem sporo. Ruchy przeciwnika trzeba cały czas kontrować, z tym że nie mogę oprzeć się wrażeniu że gra duchami nadaje ton całości – to od tego ile pułapek zostawią będzie zależeć kto wygra, poszukiwacze w zasadzie tylko reagują na ich układ na planszy. Ciekawy jest mechanizm zdobywania wskazówek dotyczących położenia Źródła, do którego zręcznie wklejono informacje o atrakcjach Sieradza. Wrażenie tylko psuje końcowe ustalenie jego położenia, mechanizm jego ustalenia jest napisany w skrajnie nieprzejrzysty sposób, a grafiki na odpowiednich kartach zamiast pomagać – dodatkowo gmatwają sytuację.

Zagmatwane sytuacje, właśnie. Jest to największy problem tej gry, wynikający z kiepsko napisanej instrukcji. Jej pierwotna wersja, która jest w pudełku – jest tragiczna. Dużo niejasnych sytuacji, chaotycznie porozrzucane informacje – naprawdę ciężko było się w tym połapać. Dosyć zabawnie wygląda też grafika przedstawiająca byłego już prezydenta – naprawdę uważam, że to rzecz zupełnie niepotrzebna i co najmniej kuriozalna (nie pamiętam by w jakiejkolwiek grze twórcy zamieszczali swoje podobizny, a co dopiero twarz zleceniodawcy!). Na szczęście dosyć szybko wypuszczono poprawioną instrukcję (jest ona dostępna na stronie UM Sieradz), która jest o niebo lepsza i wyjaśnia wiele wątpliwości. Czy jednak sama gra nie jest zbyt złożona? Według mnie nie, jednak od znajomych wiem, że zastosowane w „Źródle” mechaniki odstraszyły wiele osób. Chyba jednak większość oczekiwała czegoś prostszego i mniej wymagającego. Moim zdaniem jest to spowodowane ową nieszczęsną „instrukcją”, a sama gra po zaznajomieniu się z regułami, nie jest już taka „straszna”.

20151209_190156 20151209_190203 20151209_190057 20151209_190005 20151209_185926 20151209_185912 20151209_185807 20151209_190218

Grać? Mimo wszystko – grać!

Powyżej spisane wrażenia są oczywiście mocno subiektywne i wiele osób może mieć zupełnie odmienne wrażenia. Jednak z punktu widzenia osoby, która grała już w niejedną nowoczesną planszówkę, dwie pierwsze gry rażą trochę przestarzałymi i wtórnymi rozwiązaniami. Osobiście bardziej odpowiadał mi sposób, w jaki zaprojektowana było „Źródło” – modularna plansza, tworzenie decku kart, niesymetryczne cele graczy – nie były to mechaniki zupełnie nowatorskie, jednak o wiele mniej wyeksploatowane niż nieszczęsne „Monopoly”. Z drugiej strony, sieradzka gra, mimo złożoności, nie oferuje tak wielu wariantów rozgrywki jakby się początkowo wydawało i w dużej mierze o jej wyniku decyduje jedna strona.

Cieszę się, że powstaje coraz więcej gier związanych z naszą okolicą i promujących jej walory. I choć są to produkcje nie pozbawione wad, to warto się z nimi przy nadarzającej okazji zapoznać! Zagrajcie i oceńcie sami!

XV spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na piętnaste spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w sobotę, 5 grudnia o godz. 10.00 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

Na spotkaniu królować będzie wielkie „być może.” A poza tym zagramy w planszówki: Odkryj Łódzkie, Miasto Dwóch Herbów, Tikal, 7 Cudów Świata, być może Magnatów i być może obejrzymy film Święty Mikołaj wyrusza na podbój Marsa 🙂

z z2

sm

Zajrzyj do nas!

XIV spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na czternaste spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 20 listopada o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.g

g2

Zagramy w Odkryj Łódzkie i Miasto Dwóch Herbów a także obejrzymy drugi odcinek kreskówki Rick and Morty. Mniej czytania, więcej oglądania 😉

https://www.facebook.com/RickandMorty

rm

Źródło: http://wallpapersboom.net/rick-and-morty/

I Sieradzka Nerdostrada

Na imię mi Fandom bo jest nas wielu – tą delikatną parafrazą moglibyśmy podsumować rosnące zainteresowanie szeroko pojętą fantastyką a także towarzyszącymi jej zjawiskami jak gry, cosplaye i masa innych, pokrewnych temu zagadnieniu tematów. Skąd taki wniosek?

ns

Cóż, można by powołać się na statystykę ukazującą rosnący odsetek fantastyki wśród bestsellerów wielkich sieci księgarskich, na stałe miejsce w popkulturze zajmowane dziś przez takie dzieła jak Gwiezdne Wojny czy twórczość Tolkiena lub nawet zwrócić uwagę na tematykę produkcji filmowych ostatnich lat lub udział wątków fantastycznych w rynku rozrywki elektronicznej, która już od dawna wyszła ze strefy garażowej i stała się jedną z najdynamiczniej rozwijających się branż ostatnich lat.

ns2

Żyjemy zatem w ciekawych czasach, w których mały nerd znajduje się w prawie każdym z nas – nie zawsze jednak jesteśmy jego istnienia świadomi. Właśnie takiemu uświadomieniu miała służyć Pierwsza Sieradzka Nerdostrada, która 29 Sierpnia, przywróciła Sieradz na konwentową mapę Polski. Uświadomieniu? Ale jak to?! – mógłby ktoś zapytać.

ns3

Faktycznie bowiem, większość konwentów (jeśli nie wszystkie) mają może i wpisane gdzieś tam pomiędzy BHP i statut członkowski organizatora mały fragment dotyczący misji propagowania fantastyki. Konwenty te, są jednak nastawione na fandom – ludzi tkwiących już w fantastyce po same uszy. Owszem, zdarzają się na tego typu imprezach „nowicjusze”, jednak znakomita ich większość przyjeżdża razem z paczką znajomych w fantastycznych bojach już zaprawioną.

ns4

Zjawisko to, ma jeszcze swoje korzenie w latach 80~w których to fanów fantastyki kojarzono, nie tak całkiem bezpodstawnie zresztą, z zamkniętą, quasi-sekciarską społecznością, przesiadującą w ciemnych piwnicach. Toteż i trudno się dziwić, że droga wejścia do fandomu pozostała w pewien sposób „wampiryczna” – takie przecież są początki naszej społeczności.

Odstawiając jednak na bok powyższą dygresję – Sieradzka Nerdostrada miała z konieczności nieco inny wymiar. Miała być imprezą otwartą, skierowaną do wszystkich i nastawioną na przysłowiowego Jana
Kowalskiego który wejdzie do środka prosto z ulicy. Jako organizatorzy mieliśmy nadzieję owego Jana oszołomić bogactwem gier bitewnych przywiezionych przez Twierdzę Wrocław i ZDWgaming, skusić planszówkami w gamesroomach, zachęcić cosplayem, zaintrygować grupą ASGInvaders i zaprosić na jedną z odbywających się prelekcji.

Czy nam się to udało? To już wiecie Wy sami 🙂

Autor relacji: Piotr Poskart.

——

Członkowie Klubu także byli na Sieradzkiej Nerdostradzie (Pokój 25!). Poniżej parę fotek dodatkowych. Oby więcej imprez promujących fantastykę, nie tylko w mieście ale i w regionie! Sieradz, Zduńska Wola, być może już niedługo coraz dalej i dalej. A wszystko ku chwale gwiezdnych szlaków i smoczysk 😉

sn

sn2

snn

m

Planszówki odsłona kolejna

Kolejna odsłona planszówek za nami. Tym razem Klubowicze opuścili wnętrza biblioteki i udali się nieco dalej: do pubu Improwizacja oraz odwiedzili Tomka Tworka z Sieradzkiej Nerdostrady, który udostępnił zacną miejscówkę. Grano m.in. w 7 Cudów Świata, Neuroshimę Hex, Magnatów i The Resistance.

Sobota z grami planszowymi – relacja

Pierwsza wakacyjna sobota (27 czerwca) – aż się prosi by zasiąść w szerszym gronie przy planszy! W naszym KMF-ie nie mogło być inaczej i dość wczesną porą zebraliśmy się w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu aby zagrać w kilka pozycji. Jako że atmosfera wakacyjna, zdecydowaliśmy,  że zaczniemy od lżejszych i mniej wymagających gier. Na pierwszy ogień poszły więc „Potwory w Tokio” oraz „Dixit”.

Ta pierwsza znana już była klubowiczom i po jej opis odsyłam do relacji z naszego poprzedniego spotkania (TUTAJ). „Dixit” natomiast jest grą, w której każdy z graczy musi zaskoczyć innych graczy swoją wyobraźnią. Chodzi w niej o wymyślanie skojarzeń do posiadanych kart, cała trudność polega jednak na tym by nasze pomysły były możliwe do zgadnięcia dla pozostałych, a zarazem nie były oczywiste. Punktuje się bowiem tylko wtedy gdy przynajmniej jeden nasz rywal odgadnie nasze skojarzenie, ale gdy zrobią to wszyscy – to oni dostaną punkty a nie my! Gra posiada pięknie ilustracje, mocno inspirowane marzeniami sennymi i baśniami, a sama rozgrywka obfituje zazwyczaj w mocno humorystyczne wymiany zdań.

Oprócz tego zagraliśmy też we wspominany w poprzedniej relacji „Tikal”. Poza tym piątka śmiałków zdecydowała się rozegrać emocjonującą partię w „Cyklady”. Celem gry jest zdominowanie tytułowego regionu i udowodnienie pozostałym stronom konfliktu że nasza kultura stoi na najwyższym poziomie. A czy dokonamy  tego za sprawą naszych myślicieli czy wojowników – to już nasza decyzja! Aby wygrać trzeba posiadać dwie metropolie, a możemy je zdobyć albo poprzez stawianie odpowiednich budynków, albo przyciągając do naszych wysp filozofów, którzy rozwijają naszą naukę i kulturę. Możemy też oczywiście pójść na skróty i zająć gotową metropolię przeciwnika, choć wcale nie jest to łatwe zadanie! Gra posiada świetnie opracowany element licytacji, poprzez którą gracze ustalają, który antyczny bóg sprzyja ich stronie, dzięki czemu będą mogli wykonywać przypisane mu akcje. Nasza rozgrywka była dość brutalna, wyspy często zmieniały właścicieli, wojownicy stoczyli wiele bitew, a mitologiczne potwory często zmieniały sytuację na planszy. Niemniej zwycięska strona wygrała dzięki mędrcom, niejako na uboczu zgiełku wojennego stawiając drugą metropolię.

Następne spotkanie z planszówkami w bibliotece już po wakacjach! Zagramy zarówno w poznane już tytuły, jak i zupełnie nowe! Już teraz – zapraszamy serdecznie wszystkich zainteresowanych!