Archiwa tagu: katastrofa

7EW Neal Stephenson

Księżyc rozpada się na 7 części. Szybko okazuje się, że skutki tego zdarzenia będą dla mieszkańców Ziemi katastrofalne. Ludzkość przygotowuje garstkę swych przedstawicieli do wysłania w kosmos, by tam mogła przetrwać, odrodzić liczebnie, rozwinąć i wrócić na swoją planetę w odległej przyszłości. „7EW” Neala Stephensona to powieść o końcu świata i tym, co po następuje po nim. Czytaj dalej

Jedenaste spotkanie KMF „Sagitta”- relacja

Jedenaste spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki upłynęło pod hasłem przedwojennej polskiej fantastyki. Twórców i tytułów często niesłusznie zapomnianych, z wielu względów. Przedwojenna polska fantastyka miała swoich klasyków i mniej artystycznie wyrobionych rzemieślników pióra.

Wielu autorów „zaginęło w akcji” ponieważ: zmieniły się realia społeczno-polityczne i dzieła się po prostu zestarzały, zramolały, trącą dzisiaj myszką; nie były wznawiane lub bardzo rzadko – tu akurat jest światełko w tunelu bo powoli odkrywa się ich potencjał artystyczny (i fantastyczny) poprzez nowe wydania i nie zawsze prezentują to niszowe wydawnictwa; dosłownie zostały skazane na zapomnienie przez…cenzurę:

– B. Adamowicz, Triumf żółtych;
– S. Barszczewski, Czandu;
– A. Lange, Elfryda;
– E. Ligocki, Gdyby pod Radzyminem;
– A. Marczyński „wszystkie utwory”;
– W. Niezabitowski, Huragan od Wschodu;
– M. Romański (R. Dąbrowski) „wszystkie utwory.”

c

Warto zapoznać się chociaż z jedną pozycją z dwóch zacnych serii; Dawne fantazje naukowe i Polska nowela fantastyczna. Wyrobicie sobie własny pogląd na twórczość, koncepty i oryginalność myśli naszych polskich fantastów i fantastozofów 🙂

Głównym bohaterem naszego spotkania był Stefan Grabiński, również dość zapomniany, nazywany polskim Poe i Lovecraftem. Oryginalny klasyk „horroru kolejowego” – nie szukajcie tutaj podobieństw z morderstwem w Orient Expressie…Opowiadanie Grabińskiego Ślepy tor

https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/grabinski-slepy-tor/

można różnie odczytywać, a późnym, szarym, deszczowym, jesiennym wieczorem nabiera iście melancholijnego smaku. Zatrzymuje nasze życie i każe zastanowić się nad jego sensem, przypadkami i znakami. Czy jesteśmy samodzielnymi bytami czy tylko zabawką w rękach innych istot?

Na okrasę obejrzeliśmy adaptację opowiadania, film R. Bera (krótkometrażowy dreszczowiec) z 1967 roku pod tym samym tytułem (cykl Opowieści niezwykłe). Omówiliśmy różnice między oryginałem a adaptacją, oceniliśmy efekty specjalne i sam film – raczej krytycznie ale…niektórych film zachęcił do przeczytania opowiadania Grabińskiego!

f

Osobiście uważam film za dość udany, mimo spłycenia wątków a za klimat daję wysoką notę.

Poniżej relacja jednego z klubowiczów, Tomka:

„Czy fantastyka XX-lecia może być aktualna dziś? Czy potrafi doprowadzić do dyskursu? No właśnie, na podstawie opowiadania Stanisława Grabińskiego „Ślepy tor” staraliśmy się musnąć złożoność fantastyki XX lecia, dzięki krótkometrażowemu filmowi „Ślepy tor” dyskusja rozwinęła się o wątek filmowy. Film jednym się podobał innym nie i gdzieś trochę zgubiliśmy temat opowiadania. Dzieła opowiadającego historię ślepego toru, który jest tajemnicą dostępną nielicznym. Podróżni pociągu są świadkami opowiadania konduktora o dziwach wagonów, które wcześniej znalazły się w ślepym torze. Większości podróżników historia ta jest obojętna, jednak znajduje się paru ciekawych, zafascynowanych opowieścią. Po rozmowie z konduktorem postanawiają wraz z nim odwiedzić ślepy tor. Większość pasażerów ucieka na zaściankowym dworcu z pociągu i zostaje tylko 13 pasażerów pociągu, który wkracza na ślepy tor. Tam zaczyna się tajemnica, której na tym spotkaniu nie zgłębiliśmy – może pewnego dnia wrócimy do opowiadania, chcąc dowiedzieć się czym tor był.”

Uważajcie! Każdy może wjechać na ślepy tor…

Zatonięcie Japonii

Nadszedł wrzesień, Niemiły czas naszych dziejów. A poza tym…wakacje się skończyły a zatem na dobry początek, powitam Was katastrofą! 🙂 Zatopimy Japonię, a co! Jak szaleć to szaleć. Co prawda, w modzie są ostatnio kaldery albo kosmiczne kupy gruzu i niektórzy szykują się na koniec cywilizacji (być dobrym prepersem nie jest źle) albo chociaż koniec USA ale przecież Japonia także jest dobra. I Godzillę obudzą i będzie dziwnie. Chciałem dać parę słów o panu Komatsu ale wszędzie jest podany opis książki i niestety zdradzają, co będzie dalej – nie dam zatem. Będzie lepszy link:

https://nejimakidori89.wordpress.com/2014/09/03/sakyo-komatsu-zatoniecie-japonii/

Od razu mówię, to nie jest książka dla każdego. Jest mroczna, agresywna, zła. Ok, żartowałem. Książka przypomina bardziej notatki badacza (research zrobiony nieźle a nawet więcej niż nieźle), zapis z podróży lub obserwacje socjologiczne, dlatego czytelnik przyzwyczajony do ekszyn, mor ekszyn, jeszcze więcej ekszynu – będzie się nudził…Akcja toczy się leniwie, idzie, idzie aż do połowy książki.

Namiętni oglądacze National Geographic będą zachwyceni! Po połowie książki akcja przyśpiesza, rozkręca się, opisy stają się jednocześnie i suche i pełne życia. Zapachniało filmami katastroficznymi, megahiperprodukcjami? Słusznie. Widać na kim się wzorowali twórcy późniejszych hitów.

Ale sama katastrofa to tylko jeden problem – tragiczny bo wiele ofiar ale jednak…to nie wszystko! Jak się wali to się wali. Więcej nie napiszę i zachęcam do lektury. Dla mnie mimo różnych dłużyzn, jest jedną z lepszych w gatunku. A ostatnie sceny przypominają filmy o podboju kosmosu. Jest nadzieja!