Archiwa tagu: Lem

84. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Nie ma chyba kwestii bardziej fantastycznej niż sam Kosmos! Nicość, galaktyki, dziwne materie, a może i obcy? Wszechświat od zawsze fascynował ludzi. Prowokował pytania, sugerował odpowiedzi. Dzisiaj banałem trąci stwierdzenie, że sam podbój kosmosu został niejako zaprogramowany, zainspirowany przez klasyków literatury (ale nie tylko literatury!) science fiction.

Czytaj dalej

Z fantastyką do młodzieży

W ramach współpracy, jaką Miejska Biblioteka Publiczna w Sieradzu nawiązała ze Specjalnym Ośrodkiem Szkolno-Wychowawczym w Sieradzu, przeprowadziłam spotkanie z wychowankami internatu przy SOSW, dotyczące fantastyki i literatury fantastycznej. Miało ono miejsce 3.12.2015 r.

fantastyka 001Dlaczego akurat fantastyka? Naszym celem, jako bibliotekarzy, ale także miłośników literatury i osób, którym nie jest obojętny rozwój naszego społeczeństwa i kultury, jest zainteresowanie, „zarażenie”, książką czytelników już od najmłodszych lat. A niestety, okazuje się, że w niektórych środowiskach czytanie książek jest nadal czynnością nieznaną, a co za tym idzie – nudną, trudną, wstydliwą, obciachową i ogólnie szkoda na te wszystkie książki czasu. Dlatego też zdecydowaliśmy się na fantastykę jako jeden z tematów, uznając, że może ona być dobrym rozpoczęciem przygody z literaturą. Bo co te książki tak naprawdę nam dają? Przede wszystkim dobrą rozrywkę, pobudzenie wyobraźni i rozbudzenie emocji, a sam kontakt ze słowem drukowanym zwiększa zasób naszego słownictwa i w jakimś stopniu polepsza nasz sposób wysławiania się. Rozwijamy również nasze zainteresowania, co skutkuje sięganiem po różne rodzaje literatury.

fantastyka 005

fantastyka 006

Oczywiście wszystko brzmi bardzo ładnie i idealnie, ale jak jest w rzeczywistości? Tak jak wspominałam, w wielu miejscach potrzeba naszej pracy i musimy wychodzić do ludzi. Miałam sporo obaw i wątpliwości dotyczących tego spotkania, i co tu dużo mówić, nie znając tej grupy rzuciłam się na głęboką wodę.

Dzieciaki, mimo początkowej niechęci do samego tematu („o czym to będzie?”, „nie wiem, chyba o bibliotekach…”, „aha eh” (!!!) z czasem skupiły na mnie swoją uwagę i nawet widziałam przebłyski współpracy 😀 Nie czytają książek, ale potrafiły powiedzieć mi jakie filmy oglądają, w jakie gry grają i jak spędzają wolny czas. Nasza początkowa rozmowa skupiła się wokół tematu, czy w ogóle warto czytać książki i czym jest fantastyka, bo jak zauważyli, jesteśmy nią otoczeni na co dzień w formie różnych rozrywek.

fantastyka 008

fantastyka 014

Następnie opowiedziałam im o cechach trzech podstawowych odmian fantastyki, mianowicie naukowej, grozy i baśniowej, i zaprezentowałam najbardziej poczytne i godne uwagi powieści literatury młodzieżowej, które są dostępne w MBP w Sieradzu.

Wybrałam:

Flanagan J.: Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu.

Grant M.: Gone Zniknęli. Faza Pierwsza. Niepokój.

Lem S.: Bajki robotów.

Lem S.: Opowieści o pilocie Pirxie.

Mull, B.: Baśniobór.

Nix G.: Sabriel.

O’Hearn K.: Pegaz. Ogień życia.

Riordan R.: Percy Jackson i złodziej Pioruna.

Roth V.: Niezgodna.

Rowling J. K.: Harry Potter I kamień filozoficzny.

Tolkien J. R. R.: Hobbit.

fantastyka 012

Cieszę się, iż mimo niechęci do czytania, uczestnicy spotkania przeglądali prezentowane przeze mnie tytuły, a kilka osób po spotkaniu czytało opisy tych książek. Przed nami sporo pracy, ale mam nadzieję, że po takich spotkaniach chociaż kilka osób zajrzy do książki z czystej ciekawości, czy nudów, i przekona się, jaką to daje radość, przyjemność i satysfakcję.

fantastyka 015

fantastyka 021

Zapraszam również do oglądania relacji z MBP w Sieradzu:

http://www.mbpsieradz.pl/

Miniwywiad z Jackiem Piekarą

Nie trzeba wyjaśniać kim jest Jacek Piekara 🙂 Gdyby jednak ktoś miał wątpliwości kto ów zacz napiszę krótko, że jest to pisarz, człowiek renesansu i już klasyk polskiej fantastyki:

http://fabrykaslow.com.pl/autor/jacek-piekara

Odwiedził także Sieradz spotykając się z czytelnikami i fanami:

http://pbp.sieradz.pl/rel-563.html

pk

Czas na kilka pytań – wierzę, że Arivald wróci!

– Zacznę od czegoś banalnego a jednocześnie trudnego…Czym jest dla Pana fantastyka, z czym się kojarzy i dlaczego akurat fantastyka a nie kryminały retro czy romanse z małym dworkiem w tle?

JP: Sądzę, że to wpływ lektur z dzieciństwa, czyli najpierw Stanisława Lema i zapomnianego dzisiaj Konrada Fiałkowskiego (dopiero potem przyszedł czas na znakomite amerykańskie zbiory „Rakietowe szlaki” i „Kroki w nieznane”, powieści Strugackich oraz Bułyczowa), jak również wielu książek klasyki grozy czy wreszcie południowoamerykańskiego realizmu magicznego. W dodatku dobraliśmy się w szkole w grupę osób bardzo zainteresowanych fantastyką i jeszcze w latach stanu wojennego chodziliśmy na spotkania klubu miłośników fantastyki, które odbywały się raz w tygodniu w centrum Warszawy i spotykaliśmy się z gronem podobnych pasjonatów w tym ludzi wiele, wiele starszych od nas.
Z drugiej strony fantastyka była ucieczką od przaśnego, topornego świata upadającej komuny. Była podróżą do lepszych, ciekawszych miejsc budowanych w wyobraźni, której to wyobraźni można było zupełnie swobodnie puścić wodze. Mieliśmy ochotę pisać i czytać o „cudownościach”, a nie babrać się w siermiężnej rzeczywistości. Na rynku kryminałów panował wtedy tzw. „kryminał milicyjny”, w którym zazwyczaj dzielny oficer milicji zwalczał amerykańskich szpiegów lub spekulantów handlujących dżinsami, a romansów chyba w ogóle nie było. Moda na romans zarówno sentymentalny jak i erotyczny czy wręcz pornograficzny, zaczęła się jakoś po 1989 roku. Ale z tego co pamiętam kompletnie nie interesowało mnie to zarówno z punktu widzenia twórcy jak i czytelnika.

– Przyznam, że dawno, ale nie tak bardzo dawno temu zaczytywałem się w Fantasy (Click). Jak Pan wspomina tworzenie tego zacnego czasopisma i…dlaczego wyszło jak wyszło, że już nie wychodzi? 🙂

JP: Mogę z dumą powiedzieć, że jako pierwszy w Polsce stworzyłem w pełni profesjonalne pismo poświęcone fantastyce. Kolorowe, ładnie wydawane, bogate w treści publicystyczne. To nie była taka chała jak „Fantastyka”, czy potem „Nowa Fantastyka”, w której cały zamysł polegał na tym, aby zapchać numer polskimi lub zagranicznymi opowiadaniami. „Fantasy” było w pełni przemyślanym konceptem i ta solidność nam się opłaciła. Wydawaliśmy około stu tysięcy egzemplarzy z czego sprzedaż przekraczała sześćdziesiąt procent przy bilansowaniu się tytułu na poziomie poniżej czterdziestu procent. Niestety mieliśmy potężnego, niemieckiego wydawcę. Mówię „niestety”, gdyż potężny wydawca jest nastawiony na potężne interesy i wielkie pieniądze. Zarobek na czysto rzędu dwudziestu, trzydziestu tysięcy złotych miesięcznie nikogo tam nie interesował i postawiono nam karkołomny warunek zarabiania grubo ponad pół miliona złotych rocznie (mówię tu już o sumach netto, czyli zysk po odliczeniu wszelkich kosztów), czego nie byliśmy w stanie osiągnąć na tym dość jednak wąskim rynku. Z rozbawieniem natomiast obserwuję jak od kilku lat obecna „Nowa Fantastyka” pełnymi garściami czerpie z moich koncepcji i doświadczeń, nawet jeden do jednego powielając tematy, którymi zajmowaliśmy się w „Fantasy,”

– Będąc przy starociach nie mogę NIE zapytać o Smoki Haldoru i opowiadania z…Młodego Technika: http://pbp.sieradz.pl/kmf/2015/06/26/mlody-technik-i-fantastyka/ 

Jak Pan ocenia po latach swoje pierwsze produkcje? 

JP: Jak to po latach: oczywiście krytycznie. Na ogół panuje zgoda co do tego, że pisarz jest jak wino i jego twórczość nabiera smaku z wiekiem. No więc w czasach, o które Pan pyta ja byłem bardzo młodym winem 🙂

– Jak powstawał Arivald – czy to był z góry założony zbiór przygód tego bohatera, czy rozwinął się przypadkowo? 

JP: Przygoda z czarodziejem Arivaldem zaczęła się bardzo dawno temu, ale kiedyś ten bohater rzeczywiście był dla mnie pierwszoplanową postacią. Opowiadania o czarodzieju – samouku zostały bardzo, bardzo ciepło przyjęte przez czytelników i to na pewno mnie zainspirowało do dalszej pracy. Która to praca, jak przypomnę, zakończyła się potężnym ponad 600 stronicowym zbiorem obecnym na rynku już w bodajże czwartym wydaniu.

– Czy w związku z nabraniem pod koniec książki tonu nieco bardziej poważniejszego i uporządkowanego nie przewiduje Pan kontynuacji powieści fantasy w świecie Arivalda?

JP: Mam tyle pracy nad innymi projektami, zresztą nie tylko związanymi z szeroko rozumianą fantastyką, że do tych historii raczej nie wrócę. Chociaż mam kilka rozpoczętych tekstów z Arivaldem w roli głównej.

– Z pewnością czekał Pan na pytanie dotyczące Inkwizytora 🙂 I takie padnie ale…Znalazł się pan w ekskluzywnym gronie:
http://rebelya.pl/post/8643/14-ksiazek-theological-fiction-ktore-warto-prze
Co Pan na to? Wiadomo, religia i polityka to śliskie tematy. Popatrzmy w kontekście fantastyki: po apokalipsie będzie renesans religii w stylu przedstawionym w Kantyczce dla Leibowitza czy nastąpi chaos?

JP: Mam duży dystans do internetowych recenzji, klasyfikacji, wyborów jakiegoś top 10 czy top 100. I to zarówno jako czytelnik jak i jako autor, którego książki są czasami tematem podobnych podsumowań. Bo jeżeli czytam artykuł o kinematografii, po którym widzę, że autor nie obejrzał nawet połowy tego repertuaru co ja, a tę połowę, którą obejrzał to nie zrozumiał, to jakim jest on dla mnie partnerem do dyskusji? Jeżeli czytam w jakiejś recenzji, że Tolkien jest niezły, ale strasznie dużo zapożyczył od Paoliniego (przypomnę, że Paolini urodził się kilkadziesiąt lat po śmierci Tolkiena), to o czym mam dyskutować z takim niedoukiem?
A co będzie po Apokalipsie z tymi ludźmi którzy przeżyją? Cóż, jak trwoga to do Boga, więc wyobrażam sobie, że wszelkie ruchy mistyczno- religijne tylko się wzmocnią. Co oczywiście nie wyklucza totalnego chaosu, bo to sprawy kompletnie niezależne.

– Jak wygląda odbiór Pana książek za granicą (przekłady, nakłady, spotkania)? Czy ma Pan wiedzę na ten temat?

JP: Moje książki zostały ciepło przyjęte w Rosji i na Ukrainie, a na przykład opowiadanie „Planeta Masek” bardzo spodobało się we Włoszech. Były wstępne plany i rozmowy na temat niemieckiego wydania przygód inkwizytora, ale sprawa rozbiła się o to, że Niemcy chcieli powieści, a nie zbiorów opowiadań, a przecież książki o inkwizytorze to głównie opowiadania. Generalnie wydania zagraniczne to jest taki aspekt mojej działalności, który wymagałby po prostu dobrego, aktywnego agenta, bo bez tego niewiele da się zrobić. I na razie jestem  zupełnie nieusatysfakcjonowany tym, co się dzieje.

– W swoich książkach sporo Pan pisze o ułomnościach ludzkiej natury. W związku z tym musi paść pytanie – co sądzi Pan o Polakach jako społeczeństwie – największe wady i zalety?

JP: Jestem przeciwny generalizowaniu i myśleniu o narodzie jako o jednolitej całości rządzonej zbiorem konkretnych cech. Przecież są Polacy mądrzy i głupi, Polacy dobrzy i podli, Polacy uczciwi i oszuści. Jednak z uwagi na życie w systemie komunistycznym, a więc w cywilizacji wiecznego niedoboru towarów i usług, musieliśmy wykształcić w sobie pewne cechy ułatwiające przetrwanie. Więc na pewno jesteśmy zaradni i przedsiębiorczy. To zresztą widać kiedy się obserwuje wskaźniki gospodarcze, pokazujące, że główny dochód państwa płynie z podatków z małych i średnich przedsiębiorstw. Nie jesteśmy również podatni na różne ideologiczne szaleństwa płynące z Zachodu, które określiłbym zbiorczą sygnaturą „porąbane lewactwo” :).   Teraz dużo się mówi o tzw. Polakach – cebulakach (ich królem Jarosław Kuźniar!), ale to przecież zjawisko charakterystyczne dla każdego kraju. Kto oglądał amerykańskie programy Jerry’ego Springera ten wie, że najgorszy nawet Polak – cebulak mógłby przy gościach odwiedzających Springera uchodzić za pełnego ogłady dżentelmena! 🙂

– Najtrudniejsze pytanie jakie Panu zadano to….a najgłupsze….

JP: Podobno nie ma głupich pytań tylko są głupie odpowiedzi. A jakiegoś szczególnie trudnego pytania nie przypominam sobie z wywiadów czy ze spotkań. W życiu prywatnym może było to pytanie które brzmiało: „dlaczego mnie nie kochasz, skoro ja Cię kocham tak bardzo?”. I jak tu poprawnie odpowiedzieć?

*****

I tym optymistycznym akcentem zakończono odpytywanie pana Jacka. Dziękujemy za poświęcony czas i życzymy kolejnych udanych pozycji a także pana z walizką wypchaną odpowiednimi środkami płatniczymi, które przełożą się na dobry film z uniwersum Jacka Piekary 🙂 Zapraszamy do lektury:

lubimyczytac.pl/ksiazka/217380/ja-inkwizytor-kosciany-galeon

Na dobry początek

Rozpoczynając swoją przygodę z fantastyką warto przeczytać książki uznawane za klasykę lub…zapomniane, mniej znane a często bardzo wciągające i z pewnością wartościowe.

Na dobry początek poleciłbym między innymi:

•Clifford D. Simak, Stacja tranzytowa; Mastodonia,
•Orson Scott Card, Gra Endera; Planeta Spisek,
•Robert A. Heinlein, Szlak chwały; Władcy marionetek; Drzwi do lata,
•Philip K. Dick, Wbrew wskazówkom zegara; Człowiek z Wysokiego Zamku,
•Poul Anderson, Strażnicy czasu,
•Stanisław Lem, Dzienniki gwiazdowe; Kongres futurologiczny.

Dla ambitnych:
•James Gunn, Droga do science fiction (antologia), cz. 1-4.

Z książek mniej znanych (czy wręcz zapomnianych) wymienię następujące:

•Bohdan Korewicki, Przez ocean czasu,
•Edmund Niziurski, Gwiazda Barnarda,
•Stefan Grabiński, Demon ruchu,
•Leonard Życki, Zdobywcy przestworzy,
•Antoni Słonimski, Dwa końce świata,
•Jerzy Żuławski, Na srebrnym globie. Rękopis z Księżyca; Zwycięzca, Stara Ziemia – trylogia księżycowa,
•Władysław Zambrzycki, Nasza pani radosna.