Archiwa tagu: literatura

O twórczości Tolkiena w rozmowie ze Sławkiem „Bombadilem” Miklasem z Drużyny Pyrlandii

Tolkien mimo dużej popularności na świecie i u nas nadal jest uważany za autora dla wymagających. Czy Twoim zdaniem jest to uzasadniona opinia?

Trochę tak, ponieważ świat wykreowany przez Profesora jest niezwykle bogaty – począwszy od języków, które zostały przez Tolkiena opracowane od podstaw. Ponadto Tolkien opracował geografię, kartografię, mitologię i historię poszczególnych ras Śródziemia i w ogóle całej Ardy. Do tego należy dodać, że Profesor pisząc swoje legendarium, zawarł w nim sporą dawkę przemyśleń, wartości takich jak: odwaga, honor, przyjaźń, braterstwo, miłość, czy lojalność. Opierając się zarówno na chrześcijaństwie, jak i mitologii skandynawskiej, celtyckiej, greckiej jak również legendach arturiańskich stworzył jak mawiał: „Mitologię dla Anglii”. To jest bardzo bogate uniwersum – ale czy jest przeznaczone dla „wymagającego czytelnika”? To zależy. Jeżeli ktoś jest wymagającym czytelnikiem i lubi rozbudowane uniwersa, to świat wykreowany przez Tolkiena się takiej osobie jak najbardziej spodoba. Z drugiej strony, ten świat jest na tyle uniwersalny i fajnie napisany, że może też dotrzeć do niewymagającego czytelnika. Jak ja zaczynałem swoją przygodę ze światem Tolkiena, to nie byłem jakoś szczególnie wymagający, ale bardzo lubiłem mitologię i tematykę rycerską, a wymagającym czytelnikiem (zwłaszcza wobec fantasy) stałem się po przeczytaniu książek Tolkiena 😀

Czytaj dalej

Phantom Books – książki okrutnie straszne

Dzisiaj coś dla miłośników mocnego uderzenia i swego rodzaju jazda na sentymencie. Przed wami Wydawnictwo Phantom Books!
Czytaj dalej

94. spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na dziewięćdziesiąte czwarte spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 1 maja o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu, a dokładniej na fejsbukowej grupie dyskusyjnej. Spotkanie ONLINE.

Kosmiczny wyścig, nowe technologie, atom, a w tle wizje przyszłości. Na majowym spotkaniu zajmiemy się nie tylko socfantastyką. Znacznie ponad normę!

85. spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na osiemdziesiąte piąte spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 15 listopada 2019 r. o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

Na listopadowym spotkaniu Klubu zajmiemy się steampunkiem i twórczością Marka Hoddera.

Relacja ze spotkań KMF „Sagitta” (79, 80 i 81)

Dwa majowe spotkania i jedno czerwcowe poświęciliśmy różnej tematyce. Dziwnym bajkom, zagranicznym filmom krótkometrażowym i starej fotografii. Spotkanie o starej fotografii rozpoczęło się od pewnej dawki teorii (ale bez przesady), jak i historii gatunku (Niepce!). Przejechaliśmy przez ważne daty w historii zdjęć czy epokowe momenty. Obejrzeliśmy również twórczość kilku artystów (R. Fenton, A. Stieglitz, E. S. Curtis, J. M. Cameron) oraz stare zdjęcia Sieradza i okolic. W tym kontekście warto zapamiętać nazwiska Fajansa i Strasza czy Karola Beyera.

Czytaj dalej

70. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Na siedemdziesiątym spotkaniu Klubu rozmawialiśmy o kotach w fantastyce. Wbrew pozorom, nie ma ich aż tak wiele. Wiadomo, że się pojawiają w literaturze, ale niezbyt często są głównymi postaciami, raczej (jak to wynika z ich natury) przemykają bokiem obserwując ludzi. Są zwierzętami magicznymi i jak ulał pasują do dziwnych światów kreowanych w wyobraźni. Futrzaste są zwierzakami niezależnymi i dumnymi ale… często są ozdobą rozmaitych kanalii (Ernst Stavro Blofeld, Inspektor Gadżet, Klakier Gargamela czy futrzak Don Vito), co trochę psuje im opinię albo ociepla wizerunek złowrogich postaci 🙂 Czytaj dalej

Szary Moniki Błądek

Wychowany na dość klasycznej literaturze młodzieżowej (Bahdaj, Ożogowska, Szklarski, Nienacki, Niziurski, Kryska, Boglar) od czasu do czasu chwytałem za nowinki i szczerze mówiąc niespecjalnie pamiętam o czym były. Ostatnio postanowiłem nieco odświeżyć ten zakurzony segment literatury (Weeks, Hobb i parę innych, które naprawdę są klasyfikowane jako młodzieżowe – osobiście mam pewne wątpliwości…) i dorwałem Dibbena, cykl Strażnicy historii oraz Scarrowa, Time Riders.

Czytaj dalej

34. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Mikołaj, święta, gwiazdki, muzyczka. Kto nie lubi magii świąt? No właśnie. A jak to wygląda w fantastyce? Różniasto. Niektórzy bardzo się starają żeby obrzydzić postać grubego, brodatego faceta roznoszącego upominki po ludziach ale…mimo, że starają się mocno, nie udaje się zniszczyć mikołajowej charyzmy, co najwyżej robi się śmiesznie lub (czasami) niesmacznie. Ogólnie, Mikołaj wydaje się być teflonowy i opiera się wysiłkom fantastów. Owszem, zmienia się w Dziadka Mroza, daje „dziwne” prezenty lub ma co najmniej zastanawiająco seksowne pomocnice, niemniej, wszystko nadal jest w normie i człek trzyma sympatyczny fason.

klub2

Czytaj dalej

Życie po apokalipsie – wywiad z Dominiką Węcławek

Fabryczna Zona powraca 😉 Dosłownie i w przenośni. W dodatku, ciągle wychodzą nowe pozycje (już po debiucie S. Nieściura). Jednym słowem – warto śledzić sytuację na bieżąco i zapoznać się czytając, szczególnie polskich autorów. A wśród polskich autorów jest Dominika Węcławek. I właśnie jej zadałem kilka pytań. A Dominika jest człekiem renesansu. Nie ma sensu wymieniać, gdzie pisała i czym się zajmowała (możecie wyguglać) – pewne jest to, że jej działalność jest godna szacunku, zarówno z punktu widzenia fana fantastyki, komiksów jak i muzyki…Ale, ale, co będę się rozpisywał 🙂 sprawdzicie sami.

Zazwyczaj pisarze wspominają, że ich akt twórczy jest niczym deszcz. Od kropelki do ulewy albo na odwrót a u ciebie?

Jak mówią słowa piosenki, deszcze są niespokojne, ponieważ na co dzień pracuję ze słowem i jako dziennikarz piszę dużo, muszę być zdyscyplinowana. Deszcz nie deszcz, mżawka, czy posucha, należy umieć zebrać myśli i ubrać je w słowa. Jeśli jest z tym kłopot, mam swoje sposoby. Problem z pisaniem książki jest inny – póki co tworzenie literatury jest moim hobby, które muszę odkładać na czas “przed” lub “po” pracy. Ponieważ ten czas dzielę jeszcze przez trzy, bo przecież jestem na tyle szalona, by wychowywać dzieci i prowadzić dom, wreszcie też sypiam nieco więcej, niż dwa lata temu, niekiedy muszę trzymać w ryzach swój literacki deszcz. Wychodzi więc na to, że mam niekiedy w głowie prawdziwe cumulusy gotowe tylko do wypuszczenia, ale muszę je ugłaskiwać czekając na właściwy moment. Kiedy jednak już siadam do pisania, po prostu płynę. Zanim jednak dopisuję kolejne strony, mam zwyczaj wracać do tego, co już jest napisane. I tu się zaczyna zabawa…

Czytaj dalej

Pisać sobą niezależnie od klimatów – wywiad z Marcinem Przybyłkiem

Kontynuując „wywiadowanie” gościmy Marcina Przybyłka, o którym ostatnio jest szczególnie głośno, z uwagi na „Orła Białego.” Ale zaraz sami zobaczycie, ile ciekawych kwestii autor porusza!

Która z Twoich książek osiągnie megasukces, a z której jesteś szczególnie dumny?

O, a dlaczego to oddzielać? Czy jeśli jeden z czytelników pisze, że powieść „Sprzedawcy lokomotyw” pomogła mu przetrwać bolesną chorobę, a inna czytelniczka opowiada, że „Obrazki z Imperium” pozwoliły jej poradzić sobie z depresją, mam być dumny czy uznać to za sukces? Jak definiujesz sukces i dumę?

No dobrze, domyślam się. „Sukcesem” jest dobra sprzedaż, a „dumą” napawa dobry tekst, czy tak? Jeśli przyjmiemy taką optykę, dumny jestem z „Obrazków z Imperium”. To naprawdę dobra powieść. I znowu zacytuję jednego z czytelników: „Po lekturze „Obrazków z Imperium” uważam Cię za coś w rodzaju geniusza”. Zabawne i znamienne, czyż nie? Chyba już nigdy nie pokuszę się o napisanie tak rozległej i rozbudowanej powieści s-f.

Zaś sukces finansowy przyniesie, mam nadzieję, „Orzeł Biały”, rzecz niezwykle dynamiczna, epicka, wzruszająca, a przy tym pełna humoru.

13709467_10205975435296003_1818300415_o

Jesteśmy tuż po premierze Orła Białego. Czy tylko ja widzę na okładce coś podobnego do Orła Zwycięskiego z Wielkiej Rzeczpospolitej? http://wielkapedia.wikia.com/wiki/Orzeł_Zwycięski

Rzeczywiście jest podobieństwo. Oba obrazy są dumne, agresywne, z obydwoma można się identyfikować (w przeciwieństwie do obecnego orła heraldycznego – estetycznego, ale przedstawionego ze zbyt małym rozmachem. Zresztą w heraldyce nie ma „zamaszystych” symboli). Jestem jednak pewien, że Łukasz Matuszek nie wzorował się na Orle Zwycięskim. Pracował (konsultując się ze mną) nad wizerunkiem Stalowego Orła wiele, wiele miesięcy i zaczynał od zupełnie innej koncepcji, niemającej z tą powyżej nic wspólnego. Wszystkie etapy pośrednie są w archiwach jego i moich.

Czytaj dalej