Archiwa tagu: Monika Błądek

Szary Moniki Błądek

Wychowany na dość klasycznej literaturze młodzieżowej (Bahdaj, Ożogowska, Szklarski, Nienacki, Niziurski, Kryska, Boglar) od czasu do czasu chwytałem za nowinki i szczerze mówiąc niespecjalnie pamiętam o czym były. Ostatnio postanowiłem nieco odświeżyć ten zakurzony segment literatury (Weeks, Hobb i parę innych, które naprawdę są klasyfikowane jako młodzieżowe – osobiście mam pewne wątpliwości…) i dorwałem Dibbena, cykl Strażnicy historii oraz Scarrowa, Time Riders.

Czytaj dalej

Wyniki konkursu Fantastyczne Wakacje/ Spotkanie z komiksiarzami – relacja

nagrody

1ad

Stało się, konkurs rozstrzygnięty! Z nadesłanych 10 prac szacowne jury wybrało najlepsze, a Biblioteka do spółki z sponsorami i Sagittą nagrodziła laureatów oraz wszystkich uczestników. A w zasadzie uczestniczki, gdyż udział wzięły same dziewczyny! Trochę to zaskakuje, ale też cieszy – mamy żywe zaprzeczenie stereotypu, że fantastyka interesuje tylko facetów! Pierwsze miejsce w kategorii literackiej zajęła Weronika Legacz z opowiadaniem „Inwazja”, a w kategorii plastycznej Martyna Ulas. Gratulujemy!

Dziewczyny są na etapie umawiania „dnia w bibliotece”, który to również stanowi nagrodę w naszym konkursie (zapoznanie z pracą biblioteki prawdopodobnie nastąpi w pierwszy dzień ferii zimowych).

Czytaj dalej

Nowa droga: od space opery do współczesnej powieści dla młodzieży – miniwywiad z Moniką Błądek

Jak już zdążyliście zapewne zauważyć, staram się eksplorować różne rodzaje fantastycznej twórczości. Dzisiaj powitamy na pokładzie damę, Monikę Błądek, zadając jej kilka pytań:

Jak to się stało, że się…zaczęło, czyli słów kilka o inspiracjach, przypadkach w życiu (lub nie) i pierwszych próbach?

Coś tam kiedyś stukałam na maszynie, trochę skrobałam na kartkach, ale starczyło cierpliwości na zapełnienie ledwie jednego zeszytu. A potem zdecydował przypadek. Siostra pisała fanfik Tolkiena na konkurs. Machnęłam coś w podobnym klimacie, co jej się spodobało. No to pociągnęłam to dalej i napisałam trzy tomy, które za szybko chciałam wydać. A że jestem osobą zdecydowaną, która jest przyzwyczajona do działania, z pierwszym nawet to zrobiłam. Więcej, założyłam własne wydawnictwo. To doświadczenie sporo mnie nauczyło, przede wszystkim, że zanim wsadzisz palec do wody, sprawdź, czy aby nie jest to wrzątek. Potem miałam ośmioletnią przerwę, zbyt mnie pochłonęło nowe hobby: fechtunek prawie każdą repliką białej broni, jaka wpadła mi w ręce.

Monika Błądek-zdjęcie prostokąt

Fot.: Elżbieta Oracz

Jak oceniasz stan polskiej fantastyki, zarówno jakościowo, jak i ilościowo. Czego jest w nadmiarze, o czym moglibyśmy jeszcze pomarzyć?

Nie podejmę się oceny jakości polskiej fantastyki, choćby dlatego że całej jej nie znam. Sięgam tylko po interesujące mnie pozycje i szukam perełek wśród debiutantów. Na przykład przypadła mi do gustu „Dżungla” Dariusza Sypienia. Czytając ją, w ogóle nie czułam, że to debiut. Podobał mi się też „Holocaust F” Cezarego Zbierzchowskiego i „Polaroidy z zagłady” Pawła Palińskiego.

Nadmiar? Ilość reguluje czytelnik, a właściwie jego portfel. Czego brakuje? Space opery cegły napisanej przez kobietę 😉

Czytaj dalej