Archiwa tagu: obcy

Binio Bill kręci western i… w kosmos!

W kolejnym recenzowanym przeze mnie albumie Binio Bill zmienia się w aktora jednocześnie musi uważać na konkurencję wysadzonego z siodła amanta 😉 Nietrudno się domyślić, że wychodzi mu to sprawnie a przy okazji romansuje z aktorką Dolly Donsey. Wróblewski w swoim humorystycznym stylu pokazał „światek” Hollywood i sparodiował zachowania aktualne do dzisiaj.

Czytaj dalej

XLIII spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na czterdzieste trzecie spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 5 maja 2017 o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

wqq

Po teoriach spisku, miejskich legendach i Sobocie z fantastyką przenosimy się do świata zjawisk paranormalnych, także w kontekście seriali „Czynnik PSI” i „Z archiwum X.” Są w końcu rzeczy, które nie śniły się… nie tylko filozofom 🙂

XXXIX spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na trzydzieste dziewiąte spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 10 marca 2017 o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

te0

Na 39 spotkaniu królować będą spiski i rozmaite teorie z nimi związane. Od dziwnych, zupełnie fantastycznych po prawdopodobne a nawet i takie, które okazały się prawdziwe 🙂

Husaria kontra obcy czyli wywiad z Andrzejem W. Sawickim

Dzisiaj witamy w Klubie Andrzeja W. Sawickiego, autora niebanalnych powieści, głęboko zanurzonych w naszej historii.  Jeśli jeszcze nic nie czytaliście, polecam nadrobić zaległości, szczególnie, że dobrego steampunku nigdy nie jest za dużo 😉

sm

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/116186/nadzieja-czerwona-jak-snieg

Para buch, koła w ruch czyli…co lepsze, steampunk czy historie alternatywne?

Nie ma co dzielić gatunków fantastyki na lepsze i gorsze, najlepiej w ogóle nie przejmować się kategoriami i dowolnie mieszać je ze sobą. Fantastyka daje autorowi nieograniczone możliwości, właściwie ograniczone jedynie jego wyobraźnią, po co zatem zamykać się w jednej konkretnej kategorii? Jako autor lubię wrzucać elementy charakterystyczne dla jednego gatunku do czegoś wydawałoby się nie pasującego. Tak powstała „Nadzieja czerwona jak śnieg” – komiksowi mutanci w XIX-wiecznej Polsce (mix stylistyki Marvela z retro-bitewniakiem z czasów Orzeszkowej), czy „Smocze koncerze” – obcy z kosmosu walczący z XVII-wiecznymi szlachciurami (hard sf w klimatach sienkiewiczowskich). „Aposiopesis” to z kolei humoreska łącząca steampunk z fantastyką historyczną. Można tak mieszać i eksperymentować w nieskończoność, ważne by czytelnicy się dobrze potem bawili.

Książki, które ukształtowały mnie przewrotnie albo zmusiły do zastanowienia: co jest w tym chłamie, że ludzie czytają a w sumie ja mógłbym napisać lepiej ?

Chłam? Lem, Tolkien, Sapkowski, Asimov, Herbert, Zelazny, Le Guin – co się nie zabrałem za czytanie któregoś z autorów, to ziewałem z nudów albo irytowałem się ich mądraliństwem. Trzeba to napisać lepiej!
Żartuję, nigdy nie było we mnie pychy na tyle wielkiej, by poprawiać jakiegokolwiek autora, nawet twórcę niezbyt udanych dzieł. Nie inspirowałem się negatywnie, zawsze szukam pozytywów i staram się inspirować w oparciu o podziw nad stylem, czy pomysłami w czytanej książce.

Jakie ma Pan plany wydawnicze na najbliższe miesiące?

Skończyłem kolejną powieść steampunkową, tym razem pisaną na poważnie. Będzie to historia w dużym stopniu batalistyczna, dziejąca się podczas wielkiej wojny. Być może zostanie wydana w przyszłym roku, zobaczymy co na to wydawca.

W dobie dość wąskich specjalizacji nie korci Pana napisanie kryminału albo powieści z małym, sentymentalnym polskim dworkiem w tle? Ewentualnie coś na pograniczu B. Cartland z N. Roberts?

Nie tylko korciło, ale ja takie powieści napisałem, a nawet wydałem tyle, że pod kobiecym pseudonimem. W dodatku piszę kolejne. Nic więcej powiedzieć nie mogę 😉

Pamiętam, że z wypiekami czytałem Nadzieję czerwoną jak śnieg i dość przypadkowo, chyba dzięki Sławkowi Nieściurowi, zauważyłem, że wyszła kontynuacja…Jak zareklamowałby Pan swoje książki, aby zachęcić czytelników lub zniechęcić?

Nigdy nie byłem dobry w akcjach promocyjnych, uważam, że działką autora jest napisanie powieści, resztą powinien zajmować się wydawca. Ze swojej strony staram się utrzymywać kontakt z czytelnikami, jeśli trzeba spotykam się z nimi na konwentach, czy targach, ale i tam raczej opowiadam o książkach, a nie je reklamuję. Wiem, że to niedzisiejsza postawa i współczesny autor powinien się zachowywać jak handlarz tandetą na jarmarku, nawet wydawcy zaczynają tego oczekiwać, co szczerze mówiąc mam w nosie (a nos mam imponujących rozmiarów, wiele się w nim jeszcze zmieści).

Aposiopesis (http://pbp.sieradz.pl/kmf/2015/10/13/aposiopesis/) jest zręcznie napisanym steampunkowym czytadłem a Smocze koncerze?

„Smocze koncerze” to mieszanka fantastyki historycznej, czyli osadzonej w autentycznych realiach i używającej prawdziwych wydarzeń i postaci, z bitewnym hard sf o inwazji obcej cywilizacji. Starałem się ją pisać na poważnie, ale tematyka siłą rzeczy wymagała przymknięcia oka. Zastanawiam się w niej jak poradziliby sobie kolesie typu pana Wołodyjowskiego z wrogo nastawionymi kosmitami. Jednym słowem: husaria kontra obcy.

Siódme pytanie musi dotyczyć „mistrzów”, czy istnieją pisarze, ich dzieła, które uważa Pan za klasykę klasyki, creme de la creme i w ogóle, cud, miód i orzeszki (nie muszą być fantastyczne)?

Cała masa i ten panteon wielkich twórców ciągle się u mnie zmienia. Wymienianie nie ma sensu. Czym więcej czytam, tym więcej mistrzów odkrywam, tego samego każdemu życzę.

Co w fachu pisarza jest najmocniejszym atutem przetargowym, pytam z ciekawości, ponieważ sporo osób zastanawia się jak zaistnieć literacko?

Wszyscy wiemy, że zaistnieć jest naprawdę trudno i debiutant musi mieć naprawdę mocnego asa w rękawie, by opublikować dzieło u przyzwoitego wydawcy. Ja postawiłem na oryginalność i dynamikę. Podsumowując, moim zdaniem należy napisać powieść, jakiej jeszcze nie było na rynku i którą się dobrze czyta. Proste? Wiem, że łatwo powiedzieć, ale trudno mi poradzić coś więcej. Jestem chyba trochę grafomanem, lubię pisać i to, że ktoś to czyta i mu się podoba, to dla mnie największy atut.

Kogo z postaci polskiej historii uważa Pan za niedocenianego i zapomnianego? – poruszamy się oczywiście w epoce pracy u podstaw po powstaniu styczniowym, do, powiedzmy Wielkiej Wojny.

Ciągle się natykam na zapomnianych bohaterów, mamy takich na pęczki i nie tylko chodzi mi o żołnierzy. We wskazanym okresie natrafiłem na kilka fajnych dziewczyn – dr Annę Tomaszewicz (pierwszą Polkę z tytułem doktora medycyny), Cecylię Śniegocką (nauczycielkę, organizatorkę tajnego nauczania), czy Bibiannę Moraczewską (pisarkę, działaczkę niepodległościową). Każda z tych postaci jest ciekawa i każda zapomniana. Może kiedyś to zmienię.

Polska fantastyka. Stan, perspektywy, nadzieje, młode wilczki, fandom. Słów kilka.

Nie jestem aktywnym działaczem fandomowym, ale z tego, co widzę z boku, to środowisko ma się chyba coraz lepiej. Rośnie w siłę, coraz więcej konwentów i rośnie liczba uczestników, tylko literatura powolnie i nieuchronnie schodzi na margines, ale to proces nieunikniony i postępujący od dawna. Fantastyka ma teraz wiele oblicz, a książki są tylko jedną z nich.
Co do młodych wilczków, to przygarnęło je wydawnictwo Genius Creations i wydaje mi się, że z tej stajni wywodzić się będzie przyszła pisarska ekstraklasa. Trzymam za nich kciuki.

Dziękujemy za poświęcony czas i mamy nadzieję, że po tym wywiadzie wzrośnie liczba czytelników, którzy docenią kunszt pisarski Andrzeja W. Sawickiego a samemu autorowi życzymy kolejnych udanych książek!

Alf

Obcy mogą przyjmować różne postacie. Nikt przecież nie obiecywał, że muszą być śmiertelnie poważni lub całkowicie różniący się od nas w sposób uniemożliwiający komunikację.

a

Futrzasty stworek z Melmaka, przymusowo uwięziony na Ziemi, bawił (i nadal bawi) młodszych i starszych. Serial był zabawny, chociaż po latach sąsiedzi bawią bardziej niż rodzina Tannerów. A sam Alf stanowi klasę samą w sobie! Ze swoimi odjazdami jest bardziej ludzki niż…ludzie spotykani na ulicach.

http://marzenia-i-koszmary.blogspot.com/2013/08/wczoraj-i-dzis-alf.html

Nieodwzajemniona „miłość” do kotów powodowała, że przyjmowaliśmy zakłady, kim tak naprawdę jest ALF – Gordon Shumway (w oryginalnej wersji Alien Life Form czy przekładając na wersję komiksową: Obca Ludzka Forma Życia). Pamiętam, że ktoś zasugerował, iż Alf jest przerośniętym szczurem – w pewnym sensie miałoby to sens z „miłością” do kotów. Inny upierał się, że Alf jest „kocim mrówkojadem” albo jakąś hybrydą niedźwiedzia z czymś tam (żołądki!) I nawet przekonuje mnie wariant „aardvarkowy” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Mrównik 🙂

al

Pomimo lekkiej formy w serialu pojawiały się i poważniejsze tematy oraz nawiązania, sprawiające, że człowiek popadał w zadumę (niekoniecznie zastanawiał się nad przyszłością gatunku ludzkiego) – los rodzimej planety Alfa nie napawał optymizmem…

Na polskim rynku pojawił się także komiks, średni ale kilka odcinków było zabawnych, np. gdy Alf pomagał Brianowi w odrabianiu lekcji z mitologią grecką w tle (Af zaprezentował mitologię Melmaku, będącą zlepkiem i pastiszem naszej mitologii wespół z popkulturalnymi gadżetami).

af2 af

af

Jak polecić Alfa komuś, kto nie oglądał nigdy serialu (niemożliwe chyba…)? Wystarczy pokazać mu bohatera.

Trzeci najazd Marsjan

or

Fantastyka socjologiczna była kiedyś bardzo popularna. Ktoś powie – tak, była popularna bo nic innego nie było lub nie byliśmy w temacie zagranicznej fantastyki. Ktoś inny doda – była odbiciem czasów minionych i parawanem do politycznych aluzji i wycieczek. Złośliwcy stwierdzą, że wypaliła się po 1989 roku a obecnie nikt już tak nie pisze, czy wręcz czytelnicy nie mają ochoty „męczyć” się trudniejszymi kwestiami, skoro mogą łykać przyjemne czytadła a nie jakieś tam klasyczne, hard scifi 😉 Wszystkie stwierdzenia będą prawdziwe, stąd z pewną nieśmiałością sięgnąłem po książkę Marka Oramusa (jeden z wielkich zapomnianych!) pod tytułem Trzeci najazd Marsjan.

Początek jest dobry. Przyszłość. Rok 2032, coś blokuje nam fale radiowe i telewizyjne – kablówka i internet śmigają. Niebywała tragedia! Pojawiają się dziwne obiekty, nawiązany został KONTAKT (pan Tangel Ulosque, reprezentujący Ligę Pięciu występuje w TV zakłócając inne przekazy). Obcy są tak mili, że chcą spełniać nasze…zachcianki; ludzie wysyłają życzenia swoistą pocztą i otrzymują różne cuda (praktyczne). Ale, ale…po co naszym przemiłym gościom hm…materiał genetyczny. No i dlaczego Obcy nie rozwiązują innych, ważnych dla ludzkości problemów? Podobne pytania zadają sobie bohaterowie (przynajmniej niektórzy) Trzeciego najazdu Marsjan. I tu pojawiają się pierwsze wady książki – zbyt naiwne podejście, dłużyzny w środku i w zasadzie brak akcji. Zakończenie jest słabe (jeśli w ogóle tak można nazwać to COŚ).

http://katedra.nast.pl/artykul/5428/Oramus-Marek-Trzeci-najazd-Marsjan/

Co zatem przemawia za książką? Początek i rozwinięcie za środkiem, gdzie robi się duszno, mroczno i w ogóle straszno. Z pewnością wtręty socjologiczne czy nawet BWP (bardzo ważne pytania) o stan ludzkości i takie tam drobiażdżki. Temat dość oklepany, wykonanie całkiem zacne, chociaż moim zdaniem przegadane. W innej wersji, skróconej do publicystyki albo…rozszerzonej o wątki poboczne byłaby to bardzo dobra pozycja. A tak jest co najwyżej dobra. Pomysł był, styl jest, czego zabrakło? Konsekwencji i jednak szczegółów. Czuć w wielu miejscach „łebkowość” narracji. Czytać? Czytać! W zasadzie da się podciągnąć Trzeci najazd Marsjan pod postapokalipsę. A głupio nie przeczytać chociaż jednej książki z trącącej dziś myszką fantastyki socjologicznej…

http://slavosky.blogspot.com/2011/01/marek-oramus-trzeci-najazd-marsjan.html

„Nikt nie przewidział, że przylecą do nas na balonach.”

http://paradoks.net.pl/read/25196

„Pech w tym, że w przypływie wolnościowej euforii czytelnicy jakby zapomnieli o swoich dotychczasowych dostawcach futurystycznych marzeń i koszmarów. Miast tego zagłosowali portfelem na przedruki anglosaskiej fantastyki (nie zawsze zresztą wartych polskiej edycji), dostępnych dotąd w niewielkim wyborze, bądź też w postaci klubowych przekładów. Zalew tego typu produkcji do spółki z przekonaniem nowych rynkowych graczy, że czas polskiej fantastyki przeminął, sprawiły iż środowisko dotąd aktywnych twórców uległo przetrzebieniu w niemal tym samym stopniu co bataliony nieszczęsnych Kościuszkowców pod Lenino. Świadectwem chwały dawnych mistrzów zdawały się co najwyżej piętrzące się w antykwarycznych kątach sterty ich niegdyś rozchwytywanych publikacji.”

Najlepszy z najgorszych (Plan 9 z kosmosu)

Dziwne rzeczy zaczęły się dziać, gdy niżej i wyżej podpisany rozpoczął pisanie…Tak można rozpocząć tekst o najgorszym filmie wszechczasów albo najlepszym z najgorszych filmów. Trudno pisać o klasach filmu ale z pewnością Plan 9 z kosmosu Eda Wooda Jr. jest już kultowym produktem i pewnie długo będzie jeszcze na prowadzeniu 🙂

pl

Źródło obrazka: http://www.imdb.com/title/tt0052077/

Film doskonale oddaje klimaty końca lat pięćdziesiątych XX wieku z atomowymi lękami, latającymi spodkami i tradycyjnymi amerykańskimi małomiasteczkowymi wierzeniami. Mówiąc inaczej: spodki, zombie, lasery i bajery.

http://skazanynafilm.pl/zly-az-dobry-plan-9-kosmosu/

Niewątpliwą atrakcją filmu są postacie Vampiry i Beli Lugosiego (tak, to pan od Draculi). Co do bajerów, mnie spodki przekonują – jako efekty specjalne. Postacie także. Co do mielizn i błędów – są niebywale zabawne. Dialogi i gra aktorska są przejmująco drętwe. Ogólnie, podczas seansu człowiek ma dziwne wrażenie obcości. Tak! Nie wiadomo o co chodzi a jeśli chwytamy nitkę logiki, za moment zostaje zerwana… Innymi słowy, jest klimat i ostra jazda. Mógłbym napisać – nie oglądać samemu w domu ale przecież sam film nie jest AŻ tak zły. A w porównaniu z polskimi komediami romantycznymi i innymi drewnianymi szkaradzieństwami osławionej „polskiej szkoły telenoweli”, Plan 9 z kosmosu jest wręcz arcydziełem.

pl9

Źródło obrazka: http://www.sodahead.com/entertainment/is-there-a-movie-that-scares-other-people-but-made-you-laugh/question-4665270/

Gdyby ktoś się wahał – mała rekomendacja:

„Także „Plan 9 z kosmosu” wspina się na wyżyny intelektualnej rozrywki. Wyszedł on spod ręki legendarnego reżysera filmowego, Eda Wooda. Uznawany za najgorszego reżysera wszechczasów, doczekał się filmu o sobie (zrobionego przez Tima Burtona). Grupa kosmitów, aby opanować Ziemię, zaczyna wskrzeszać zmarłych, którzy mają im w tym pomóc. Zaczynają dziać się rzeczy pozbawione sensu, ale za to nieodparcie śmieszne – nagrobki na cmentarzu wyglądają jak kartonowe pudła, policja wyjeżdża z posterunku białym samochodem, by za chwilę dojechać na miejsce zbrodni czarnym, wszystkie pomieszczenia umeblowane są tym samym kompletem mebli, a całość przyozdabia koszmarne aktorstwo (o ile to w ogóle można nazwać aktorstwem). Należy zwrócić uwagę, że w filmie po raz ostatni pojawia się na ekranie Bela Lugosi, legendarny odtwórca Draculi.” Źródło: Fantasy, sierpień 2002, strona 12.

Na Eda Wooda i jego kultowy film wpadłem dość przypadkowo oglądając inny, swoisty hołd dla reżysera Planu 9…- Marsjanie atakują! Tima Burtona. Burton zresztą przyczynił się znacznie do renesansu twórczości Wooda, m.in. za sprawą filmu dokumentalnego Ed Wood (na podstawie biografii Wooda – Nightmare of Ecstasy). Jednocześnie pojawił się inny dokument, Teda Newsoma, Ed Wood: Look Back in Angora (do wyguglowania).

O co chodzi ze słynnym sweterkiem z angory? Nie sądźcie po pozorach:

„A styl miał Wood niepowtarzalny. Media uczepiły się jego słynnego różowego sweterka z angory, który lubił nosić i wcale się z tym nie krył. Być może dużą zasługę miała w tym jego matka, która Eda od dziecka ubierała jak dziewczynkę. Już jako dorosły facet, kiedy służył w marynarce (zaciągnął się do wojska w pół roku po Pearl Harbor), pod mundurem lubił nosić różową bieliznę. Ale to wcale nie znaczyło, że był zniewieściały. Dostał, jak sam mówił, „szufladę odznaczeń”, stracił w walce przednie zęby i zarobił parę kulek. A kobiety za nim szalały.” Źródło: Machina, sierpień 2000, strona 53.

No i który z reżyserów może się pochwalić własnym…kościołem?

http://www.edwood.org/

Plan 9 jest już w domenie publicznej i dostępny np. z PL napisami tutaj:

Lepsze PL napisy tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=OBny7AupNb0&feature=youtu.be