Archiwa tagu: pisarze

XLIV spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na czterdzieste czwarte spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 19 maja 2017 o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

sw

Tym razem skupimy się na futurologii, czyli zastanowimy się, czy pisząc swoje dzieła fantastyczne autorzy przewidzieli przyszłość i rozmaite wynalazki, znane nam obecnie. A jeśli nie przewidzieli, to może ktoś był blisko 😉 „Fikcja, która wyprzedziła rzeczywistość” – jeśli znasz, zajrzyj do nas i podyskutuj!

Sobota z fantastyką

Wraz z Dyskusyjnym Klubem Książki i Powiatową Biblioteką Publiczną w Sieradzu zapraszamy na Sobotę z fantastyką 22 kwietnia 2017 r.

plakat-page-001

http://pbp.sieradz.pl/news-804.html

Smoku_KMF

Program „Soboty z fantastyką”

  • 14.00-15.00 – gry planszowe
  • 15.00-16.00 – prezentacja multimedialna na temat fenomenu „Gwiezdnych wojen” w wykonaniu członków Łódzkiego Fanklubu Star Wars
  • 16.00-17.30 – spotkanie autorskie z Robertem J. Szmidtem
  • 17.30-18.00 – konkurs wiedzy o literaturze fantastycznej. Pytania konkursowe przygotują członkowie sieradzkiego Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”.

Możliwość nabycia książek autora i uzyskania autografu.

Podczas spotkania będzie można zakupić specjalną edycję limitowaną książki „Apokalipsa według Pana Jana” w twardej oprawie.

„Sobota z fantastyką” jest jednym z elementów projektu „Drogowskazy literackie”, który biblioteka realizuje w ramach programu „Promocja czytelnictwa 2017”.

Dofinansowane ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

2017-loga-programy

Warto zajrzeć! Powiedzcie znajomym 🙂

Nowa droga: od space opery do współczesnej powieści dla młodzieży – miniwywiad z Moniką Błądek

Jak już zdążyliście zapewne zauważyć, staram się eksplorować różne rodzaje fantastycznej twórczości. Dzisiaj powitamy na pokładzie damę, Monikę Błądek, zadając jej kilka pytań:

Jak to się stało, że się…zaczęło, czyli słów kilka o inspiracjach, przypadkach w życiu (lub nie) i pierwszych próbach?

Coś tam kiedyś stukałam na maszynie, trochę skrobałam na kartkach, ale starczyło cierpliwości na zapełnienie ledwie jednego zeszytu. A potem zdecydował przypadek. Siostra pisała fanfik Tolkiena na konkurs. Machnęłam coś w podobnym klimacie, co jej się spodobało. No to pociągnęłam to dalej i napisałam trzy tomy, które za szybko chciałam wydać. A że jestem osobą zdecydowaną, która jest przyzwyczajona do działania, z pierwszym nawet to zrobiłam. Więcej, założyłam własne wydawnictwo. To doświadczenie sporo mnie nauczyło, przede wszystkim, że zanim wsadzisz palec do wody, sprawdź, czy aby nie jest to wrzątek. Potem miałam ośmioletnią przerwę, zbyt mnie pochłonęło nowe hobby: fechtunek prawie każdą repliką białej broni, jaka wpadła mi w ręce.

Monika Błądek-zdjęcie prostokąt

Fot.: Elżbieta Oracz

Jak oceniasz stan polskiej fantastyki, zarówno jakościowo, jak i ilościowo. Czego jest w nadmiarze, o czym moglibyśmy jeszcze pomarzyć?

Nie podejmę się oceny jakości polskiej fantastyki, choćby dlatego że całej jej nie znam. Sięgam tylko po interesujące mnie pozycje i szukam perełek wśród debiutantów. Na przykład przypadła mi do gustu „Dżungla” Dariusza Sypienia. Czytając ją, w ogóle nie czułam, że to debiut. Podobał mi się też „Holocaust F” Cezarego Zbierzchowskiego i „Polaroidy z zagłady” Pawła Palińskiego.

Nadmiar? Ilość reguluje czytelnik, a właściwie jego portfel. Czego brakuje? Space opery cegły napisanej przez kobietę 😉

Czytaj dalej

Wedle zasług – nowa postać w Zonie

Na rubieżach pojawił się nowy człowiek…I nowa książka rodem z Fabrycznej Zony, została już oficjalnie zapowiedziana:

http://fabrykaslow.com.pl/ksiazki/wedle-zaslug-slawomir-niesciur/

http://fabrycznazona.pl/

Korzystając z chwili czasu „złapałem” autora żeby powiedział parę słów o debiucie (i nie tylko). Oto efekt. Podziwiajcie i czekajcie (na książkę!):

Skąd się wziął pomysł na książkę?

Jak zapewne pamiętasz, swego czasu Fabryka Słów ogłosiła konkurs na opowiadanie w uniwersum S.T.A.L.K.E.R.–a. Ja natomiast byłem świeżo po lekturze „Ołowianego świtu” i w trakcie kolejnego zaliczania gry. „Nabuzowany” Zoną postanowiłem wówczas napisać swój pierwszy w życiu tekst.

A zainspirowało mnie zdjęcie. Jedna, konkretna fotka zamieszczona w jakimś artykule dotyczącym białoruskiej części Zony, przedstawiająca tych, którzy zdecydowali się tam pozostać i dożyć swoich dni.

I zacząłem pisać opowiadanie. Kończąc je, zdałem sobie sprawę, że wcale nie mam ochoty rozstawać się ze swoimi bohaterami…więc napisałem kolejne, po czym wysłałem obydwa. Mijały tygodnie, niecierpliwie czekałem na wyniki, a w międzyczasie, już tak bardziej dla zabawy dopisywałem sobie kolejne rozdzialiki, łączyłem wątki, dokładałem nowe, powoływałem do życia kolejne postacie. A gdy FS wyniki ogłosiła, uświadomiłem sobie, że mam napisaną połowę…książki. A opowiadania? No cóż, wyróżniono trzy teksty – w tym dwa moje. A potem Fabryka zaproponowała współpracę, której końcowym efektem jest, a raczej będzie (całkiem niedługo) rzeczona książka.

zon

Jak zareklamowałbyś książkę nie spoilerując za mocno?

A czy to w ogóle konieczne? Przecież to S.T.A.L.K.E.R. – klasa sama w sobie 😀 Powiem tak, każdy z nas inaczej postrzega Zonę. Inna jest u Michała Gołkowskiego, inna u Wiktora Noczkina, jeszcze inna u Krzyśka Haladyna. To ja zdradzę, że u mnie jest jeszcze inna. Czemu inna? Bo postanowiłem poprowadzić te najrzadziej eksploatowane wątki oraz podjąć ostrożną próbę odpowiedzi na pytanie, które z pewnością zadaje sobie niejeden fan uniwersum: „Co tam się, u licha, wydarzyło?”

Czy planujesz kontynuację w cyklu, czy może zastanawiasz się nad innym podgatunkiem?

Ja jej nie planuję, ja ją piszę! I na chwilę obecną skupiam się tylko i wyłącznie na tematyce stalkerskiej, aczkolwiek cały czas siedzi mi z tyłu głowy i drenuje podświadomość pewien projekt. I to na tyle mocno, że zaczyna się z tego robić trzeci arkusz tekstu. Ma nawet roboczy tytuł: „Unicestwienie”. Prawdopodobnie tekstu byłoby jeszcze więcej, ale niestety, niedawno padł mi dysk i cześć znikła bezpowrotnie.

Tymczasem jednak planuję pracować tylko i wyłącznie nad kontynuacją „Wedle zasług”.

Co poradziłbyś piszącym i debiutantom – czego nie robić, co robić przede wszystkim?

Żeby nauczyli się być cierpliwymi. W moim odczuciu cały ten akt twórczy, od napisania do wydania, składa się przede wszystkim z czekania. Na akcept, na umowę, na redakcję, na premierę. Trzeba nauczyć się czekać. Po prostu. I nie zniechęcać się. Nigdy, pod żadnym pozorem

Pięć książek fantastycznych, które wywarły na ciebie największy wpływ…

I to jest chyba najtrudniejsze pytanie…No bo jak mam wybrać z tych dziesiątek, setek, a może i tysięcy tytułów, które pochłonąłem w ciągu ostatnich 35 lat, te najważniejsze? Nie potrafię. Chociaż…może „Eden” Lema? „Drzwi do lata” Heinleina? „Piknik na skraju drogi” Strugackich? „Droga” McCormacka? „Kontakt” Sagana?

Dzięki za poświęcony czas i…z niecierpliwością odliczam czas do premiery, żeby się popastwić (lub nie) 😉

Spotkanie z Łukaszem Orbitowskim

zdj

Na spotkania autorskie zawsze idę trochę z duszą na ramieniu. Czy autor nie okaże się megagburem, albo czy nie będzie pogrywał z pytającymi? Albo czy nie okaże się nieśmiałym milczkiem, nudziarzem, czy też nie będzie po prostu wyczerpany kolejnymi spotkaniami i nie oleje swojego audytorium? Rozum mówi swoje, że przecież po to przyjeżdża żeby się wypromować, pogłębić więź z czytelnikami oraz, że to przecież osoba kulturalna, na poziomie. A jednak niepokój się utrzymuje. Na szczęście w przypadku wczorajszego spotkania moje obawy okazały się irracjonalne i niepotrzebne, a sam Łukasz Orbitowski okazał się bezpośrednim i szczerym facetem, ze sporą wiedzą i…kilkoma lukami w pamięci (hehehe). Czytaj dalej

Wizjonerzy, fantaści, opętani. Pisarze fantastyki XX lecia międzywojennego. Cz. 1

Stanisław_Ignacy_Witkiewicz_-_Walka_-_Google_Art_Project

Stanisław Ignacy Witkiewicz [Public domain or Public domain], via Wikimedia Commons

W XX – leciu międzywojennym prócz Stefana Grabińskiego niewielu pisarzy uczyniło z fantastyki podstawowy element twórczości. Oczywiście nie oznacza to, że fantastyka nie pojawiała się w literaturze popularnej czy innych dziełach uznawanych za wybitne. Podstawowymi nurtami fantastyki były badania legend oraz przetwarzanie ich na język ówczesny, rozwijanie nurtu zapoczątkowanego w dziełach romantycznych, nieziemskich zjawisk, podziw nad możliwościami rozwoju umysłu ludzkiego, które rozwijał Stefan Grabiński.

Innym nurtem ówczesnej fantastyki była utopia oraz technologia np. twórczość Wojciecha Smolarskiego. Witkacy pisał dzieła katastroficzne a pisarze tacy jak Gombrowicz, Leśmian, Schulz poruszali temat baśni czy surrealizmu. Motywy fantastyczne pojawiały się w twórczości Reymonta, Przybyszewskiego. Tym i innym pisarzom poświęcony jest ten cykl.

Stefan Grabiński – nasz H.P. Lovecraft.

Stefan_Grabiński,_portrait_2

Stefan Grabiński By Zakład fotograficzny Oberhard L., Lwów [Public domain], via Wikimedia Commons

Przyszedł na świat w 1887 roku, do szkoły uczęszczał w  Samborze, potem w Lwowie, studiował na Uniwersytecie Lwowskim (filologię polską i klasyczną). Pracował jako nauczyciel łaciny i języka polskiego. Od małego cierpiał na gruźlicę – balansowanie między życiem a śmiercią odbiło się w sposób znaczący na jego twórczości. Ostatnie lata spędził w biedzie. Zmarł w 1936 roku.
Twórczość Stefana Grabińskiego dotyczyła tematów parapsychologii, okultyzmu, demonologii, przerabiał na język i czas współczesny legendy, pisał także o technice. Ulubionym tematem twórczości były demony, wampiry, upiory. Jego zainteresowanie potworami nie odstępowało od zainteresowań innych ludzi tamtego czasu, świadczyć o tym mogą filmy tamtego okresu jak osnuty legendą „Nosferatu – symfonia grozy” czy utopijny „Metropolis”.

Stanisław Grabiński w części swojej twórczości skupiał się na łączeniu życia rzeczywistego ze światem duchów i upiorów np. opowiadanie „Szary Pokój” (które zostało zekranizowane w filmie Romana Polańskiego „Lokator”), powieść „Wyspa Itongo”, opowiadanie „Osada dymów”.

niesamowite-opowiesci-2_26070

Wyspa Itongo porusza temat reinkarnacji. Motyw demonów poruszany był w utworach „Zez”, „Zemsta żywiołaków”. Tematem nawiązującym do mitologii a także Biblii jest utwór „W domu Sary”, gdzie za tajemniczą Sarą Bragą ugania się i pragnie jej Kazimierz Stosławski. Młody chłopak nie wie, że owa Pani nie jest w rzeczywistości taka młoda i pragnie jedynie żywić się substancją witalną swych kochanków. Utwór jest demonruchu_grabinskiprzykładem uwspółcześnienia mitów i legend, w tym wypadku mitu o Lamii – Empuzie. Granice między Bogiem i diabłem poruszane są w „Salamandrze” czy „Cieniu Bafometa”.
Grabiński przenika świat fantastyki z rzeczywistością, mało tego, w jego utworach można spotkać pseudo-naukowe wyjaśnienia tych zdarzeń.

Uważa się że Stefan Grabiński jest jednym z najwybitniejszych polskich fantastów. Jego twórczość została przełożona na angielski, niemiecki. włoski, francuski, słowacki, ukraiński.

Strony z opowiadaniami i powieściami S. Grabińskiego:

http://literat.ug.edu.pl/grabin/
http://wolnelektury.pl/katalog/autor/stefan-grabinski/