Archiwa tagu: Polska

65. spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na sześćdziesiąte piąte spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 15 czerwca 2018 r. o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

Na ostatnim przed przerwą wakacyjną spotkaniu porozmawiamy o klasykach polskiego komiksu. Niektórzy z nas się na nich wychowali. Inni dopiero poznają twórczość. Czy klasyka polskiego komiksu nadal jest strawna dla starszych i młodszych? Czy daje frajdę przy czytaniu? Spróbujemy odpowiedzieć na te i inne pytania już wkrótce! Zapraszamy 🙂

Powstanie. Film narodowy

Z autorem jakoś do tej pory nie miałem okazji żeby się zetknąć. Ale już nadrabiam zaległości 🙂 „Powstanie. Film narodowy” nie jest komiksem łatwym. Nie jest także komiksem trudnym ale wymaga pewnego przygotowania. Gdzieś w internetach czytałem, że jest komiksem erudycyjnym. Bez przesady. Oczywiście, że nie jest to pulpa, zapychacz na parę mrugnięć oka ale też nie odstraszajmy od „Powstania” potencjalnych chętnych. Jest to komiks inny. Socjologiczny i doskonale satyryczny. A co dokładnie autor obśmiewa? I tutaj można się już zastanawiać…

Czytaj dalej

Relax

Pięć lat, które zmieniło polski komiks. Niby niewiele a jednak dzięki magazynowi „Relax” nic już nie było takie same. Tam wykuwała się przyszłość a jednocześnie testowano rozmaite stylistyki. Od twardych scifi po lekkie a nawet frywolne okrągłe rysunki. W „Relaksie” były już uznane i przyszłe sławy: Baranowski, Christa, Polch, Rosiński, Szyszko i Wróblewski.

r1

Czytaj dalej

Żarptaki, humanoidalne owady, powstania, historia czyli narodziny współczesnej nauki – wywiad z Krzysztofem Piskorskim

Bycie kreatorem nowych światów. Tak…Zawsze się zastanawiałem, jak tworzy się steampunkowe powieści i space opery. Trochę się dowiedziałem właśnie teraz, pytając Krzysztofa Piskorskiego, autora niebanalnego (Zadra!), który niedługo uraczy nas swoim najnowszym dziełem Czterdzieści i cztery. Autora po troszę pozytywistycznego, a ja ogólnie lubię tych, co grzebią w naszych dziejach! 

Reklama nowej książki w dwóch zdaniach, ewentualnie antyreklama.

Będzie antyreklama. Zdecydowanie unikać! Ta książka robi straszne rzeczy z polską historią, miesza narodowych wieszczów i powstania z dziwacznymi wynalazkami, humanoidalnymi owadami z równoległych światów, leszymi, żarptakami… Na dodatek zawiera niepokojące wątki pogańskie. A pierwsi czytelnicy donoszą, że jak się już zacznie, trudno przestać.

Krótko mówiąc: powinna trafić na listę substancji zakazanych.

kp_nowe_1s

Miasto, masa, maszyna, para, eter…dlaczego steampunk?

Od zawsze lubiłem przekształcać historię oraz podkradzione z niej motywy i wątki na fantastykę. Umieszczać bohaterów i akcję w bardzo mocnych „wizualnie”, charakterystycznych dekoracjach. Chyba dlatego zahaczyłem o steampunk i w powieściach mam sporo wycieczek do dziewiętnastego wieku. Ale przecież „dziewiętnasty wiek” to jakby trzy albo cztery osobne epoki. Porównajmy sobie tylko, jak wyglądała ulica typowego miasta, stan nauki czy stosunki społeczne w roku 1805 i 1895…

„Obskoczenie” tego okresu zajęło mi trzy książki: „Zadrę” (początek, wojny napoleońskie), „Krawędź czasu” (koniec, dojrzała rewolucja przemysłowa) oraz „Czterdzieści i cztery” (środek, czas turbulencji i przemian).

Nie czułem się jednak nigdy autorem steampunkowym. Cenię sobie estetykę steampunku, ale bardziej niż gorsety i silniki parowe interesowały mnie zawsze inne elementy tego okresu. Narodziny współczesnej nauki. Moment, kiedy wielkich odkryć można było dokonać we własnej szopie. Kiedy wypełniano ostatnie białe plamy na mapach. Przemiany społeczne, dzięki którym dzisiaj żyjemy tak, jak żyjemy. Bardzo ciekawy okres w historii wojskowości. Literatura, poezja. Długo by wymieniać.

Czytaj dalej

Jest fatalnie, więc sytuację oceniam bardzo optymistycznie – z perspektywy wydawcy

Tym razem nieco inaczej – z drugiej strony barykady ale…nie do końca 🙂 Zadałem kilka pytań Maciejowi Ślużyńskiemu z Oficyny Wydawniczej RW2010: http://www.rw2010.pl/

Fantastyka jest pojemną szufladką, da się wrzucić do niej wiele pozycji. Jeśli miałbyś wybierać – które książki (obecnie) uznałbyś za warte ponownej lektury? Czy masz swoje top ten, klasykę, do której wracasz nie patrząc na drobiazgi w stylu: znajomość akcji i bohaterów?

Zawsze chwalę się faktem, że pracę magisterską pisałem z powieści Janusza A. Zajdla, pod czujnym okiem prof. Antoniego Smuszkiewicza. Dlatego na pierwszym miejscu stawiam Zajdla, Wnuka-Lipińskiego dodając prawie jednym tchem. Z bardziej „komercyjnej” (w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu) półki – Eugeniusz Dębski i cykl przygód detektywa przyszłości Owena Yeatesa. Dosłownie pękałem z dumy, gdy okazało się, że zostaniemy oficjalnym e-wydawcą Dębskiego i tegoż właśnie cyklu. Praktycznie bez końca i w kółko czytam ABC, czyli trzech wielkich amerykańskiej fantastyki (Asimov, Bradbury, Clarke). Także słynne dystopie – „Nowy wspaniały świat” Huxley’a czy „1984” Orwella, pamiętając również o wspomnianym już wcześniej Bradburym i „Fahrenheit 451º” – czytam raz na dwa, trzy lata. No i oczywiście Tolkien – całość. Jako dziesiąte nazwisko – może małe zaskoczenie, ale w końcu to też jest fantastyka, i to najcudowniejsza na świecie – Tove Jansson i wszystkie Muminki. Dziesięć nazwisk, książek trochę więcej, więc jest co czytać i jest co wspominać. Czytaj dalej

Nie tylko Wiedźmin

nw

Dawno, dawno temu, gdy królowały smoki… Stop. Może nie smoki ale dawno temu faktycznie z punktu widzenia gier komputerowych jest prehistorią. Ale prehistorią smaczną i podaną nad wyraz gustownie 🙂 Już okładka przyciąga wzrok a im dalej w treść, tym lepiej.

Sentymentalna podróż do krainy dzieciństwa (wbrew pozorom książka nie jest tylko dla osób 30+) przeradza się w podróż po świecie zapomnianym ale nadal istniejącym, co autor biegle udowadnia.

Z zapałem rasowego historyka Kosman dopytuje, analizuje, opisuje i przedstawia bardzo szerokie tło. Od giełdy po biurowce, od radosnych początków kapitalizmu po kapitalizm drapieżny, w końcu, mamy nazwy i tytuły. Nie braknie również chwili zadumy – nad niewykorzystanym potencjałem wielu gier i straconymi szansami.

Książka spokojnie może stanowić prezent dla młodszych i starszych a jednocześnie tworzy całość z…Kung Fury. Automaty, kluby komputerowe, commodore, atarynka, spektrumna, Secret Service, Top Secret i LK Avalon a nawet i Pong, jeśli znasz nazwy, to dobrze. Jeśli nie, masz szansę poznać!

Niewątpliwe zalety: okładka, styl narracji, szerokie tło historyczne, kwestie sentymentalne, podróż w czasie, przypomnienie zapomnianych twórców, ukazanie potencjału i ciągłości rynku oraz…zachęta dla twórców do tworzenia kolejnych hitów; w końcu, Polak potrafi!

Łyżka dziegciu w beczce miodu: brak kolorowej wkładki i mało obrazków, płytka z grafikami i wypowiedziami polskich giercowników z pewnością również nie zaszkodziłaby temu dziełu.

http://openbeta.pl/napisalem-ksiazke-nie-tylko-wiedzmin-historia-polskich-gier-komputerowych-to-opowiesc-o-tym-jak-zaczelismy-robic-swietne-gry/