Archiwa tagu: Sieradz

XLIV spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na czterdzieste czwarte spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 19 maja 2017 o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

sw

Tym razem skupimy się na futurologii, czyli zastanowimy się, czy pisząc swoje dzieła fantastyczne autorzy przewidzieli przyszłość i rozmaite wynalazki, znane nam obecnie. A jeśli nie przewidzieli, to może ktoś był blisko 😉 „Fikcja, która wyprzedziła rzeczywistość” – jeśli znasz, zajrzyj do nas i podyskutuj!

Ferie Bez Prądu – zajrzyj, zagraj, posłuchaj :)

Zapraszamy na dwudniową imprezę dla wszystkich miłośników gier wszelakich i fanów fantastyki! Gry bitewne, gamesroom z planszówkami, gry karciane, prelekcje, warsztaty rysunku – to tylko część atrakcji jakie na Was czekają!

f

PLAN IMPREZY

28 stycznia SOBOTA:

Gamesroom – gry planszowe (10.00 – 20.00)
Otwarty przez całą imprezę punkt, gdzie można zagrać w kilkanaście fantastycznych gier planszowych. Aby wypożyczyć dany tytuł potrzebny jest dokument potwierdzający tożsamość, np. dowód osobisty lub legitymacja. Zapraszamy serdecznie od od 10 do 20!

Czytaj dalej

31. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Stało się. Po raz kolejny, już 31, spotkaliśmy się aby porozmawiać, pochrupać i rozgrzać się ciepłymi napojami w jesienny wieczór. A o czym rozmawialiśmy? O niejakim Harrym, który zamieszał w świecie i zachęcił wielu do czytania fantastyki. Poruszaliśmy wiele wątków, np. zastanawialiśmy się jakie części były najciekawsze i dlaczego była to Komnata (podobnie jak i filmy), kto i kiedy czytał dany tom (niektóre są już dość wiekowe) czy pożeglowaliśmy do krainy wszechnauk z poważnymi analizami (system edukacyjny w UK) i chwilę poświęciliśmy nośnej swego czasu sprawie – magia a religie, czyli zagrożenia dla młodych związane z lekturą Pottera. Można było pochwalić się „swoim” bohaterem a jednocześnie zadumać nad ważną kwestią „dlaczego złe charaktery często są ciekawsze?”

Opinia Pawła:

„Nie przeczytałem ani jednej książki z Harrym Potterem, ze znajomością filmów też u mnie kiepsko. No tak wyszło, co zrobię, gdy wybuchł boom książki Rowling wydawało mi się, że są dla młodszego odbiorcy, a później nie było kiedy nadrobić. Wspomnę tylko, że cenię ten cykl (mimo iż go nie znam, sic!) za chociażby jedną rzecz. Otóż – świetnie że te książki zachęciły mnóstwo dzieciaków do sięgnięcia po literaturę fantastyczną (i nie tylko), to jest nie do przecenienia. Na pewno nie każdy czytelnik złapał bakcyla, ale bez wątpliwości dla młodszej generacji była to pozycja zachęcająca do lektury kolejnych powieści pełnych niezwykłych światów. Sam na pewno sięgnę po przygody młodego czarodzieja, choć zapewne nie prędzej niż przy okazji wspólnej lektury z potomstwem. No chyba, że wcześniej będę chciał się przekonać, co z tej książki tak mocno rozsierdziło co bardziej radykalnych przedstawicieli duchowieństwa kilku religii. Podejrzewam, że wynika to z zazdrości i popularności, ale…”

_mg_1849

Słitfocia niezbędnych akcesoriów

Czytaj dalej

XXX spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na trzydzieste spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 7 października o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

sptk

Na trzydziestym spotkaniu porozmawiamy o ostatnio przeczytanych książkach, komiksach, obejrzanych filmach czyli…luźna dyskusja! Z paleoastronautyką w tle, jeśli będzie zapotrzebowanie 🙂

Koncepcja Klubu Miłośników Fantastyki Sagitta

Logo KMFCzym jest fantastyka? Skąd się wzięła? Czemu jest popularna?
Szczerze powiedziawszy, nie wiem. Nie jestem geekiem, nerdem. Do momentu założenia Klubu Miłośników Fantastyki te pojęcia były mi obce. Może i dobrze bo podobno te nazwy dzisiaj znaczą zupełnie co innego niż w latach 90 i pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku.
Po co powstał Klub Miłośników Fantastyki? Właśnie po to, by odpowiadać na pytania zadawane przez autorów najpopularniejszej gałęzi dzisiejszej popkultury. Odpowiadać na pytania podstawowe i zadawać nowe. Promować w dzisiejszym znieczulonym świecie ciekawość, chęć zadawania pytań oraz dzielenia się i promowania fantastyki.
Po co? By móc nawiązywać nowe znajomości, by móc natchnąć przyszłych artystów, których nasza ziemia wyda, dla zabawy, by móc się czegoś dowiedzieć, z nudy albo i ciekawości.
Wiele czynników złożyło się na to, że wczesną wiosną roku 2015 zawitałem do gmachu biblioteki z propozycją założenia Klubu. Wiele przeszkód klub napotkał ze strony członków i sympatyków, szczerze mówiąc nie spodziewałem się ściany, jaką ten klub napotkał. Na szczęście Klub przetrwał i działa. Nie trzeba dzisiaj nakłaniać do pisania postów na bloga, wymieniania się wiedzą czy wspólnej zabawy.

14012543_1769268356679658_581490379_o Dokąd zmierza? No cóż, wiosną mieliśmy rocznicę bez tortu! Może na dwa latka upieczemy tort. Chciałbym by Klub zmierzał do promocji w regionie sieradzkim fantastyki, był miejscem, gdzie młodzi ludzie mogą się czegoś nauczyć ale nie tylko oni, ci starsi też. Bo fantastyka to nie tylko masy ludzi oglądający cosplay’owe przebieranki, to ludzie którzy w dobie przemian rozkochiwali się w młodej Yennefer, dowiadywali się że Darth Vader jest ojcem Luke’a albo towarzyszyli Indianie w poszukiwaniach Graala. Te książki i filmy uważane dzisiaj za legendy nie wzięły się znikąd, wiele pokoleń i wiele wizji skłoniło ich twórców do stworzenia kanonu dzisiejszej fantastyki.
Nie wiem jak wiele a chciałbym się dowiedzieć…dla mnie KMF to zabawa poprzez wiedzę, albo wiedza poprzez zabawę, możliwość wspólnego odkrywania kart literatury, mitologii, nauki, które w swoich pustelniach nas by nie zainteresowały, albo byśmy o nich nie wiedzieli. Dla kogoś innego Klub jest miejscem, gdzie może przyjść i spotkać rówieśników o tych samych zainteresowaniach, jest nas wielu i dzięki temu każdy klub, gdzie przychodzą ludzie z różnych środowisk jest niepowtarzalny i oryginalny.

13918771_1769268363346324_556354561_o
Każdy z nas do Klubu przynosi swoje doświadczenie, którym się dzieli. Zapraszam Ciebie, drogi czytelniku do odkrycia nieodkrytych kart razem z nami, w pradawnych smoczych jaskiniach, w ładowniach wielkich statków wojennych, w cybernetycznych miastach, gdzie każdy krok jest obserwowany, albo w nierealnej rzeczywistości niby snu i niby jawy.

Spotkanie z Łukaszem Orbitowskim

zdj

Na spotkania autorskie zawsze idę trochę z duszą na ramieniu. Czy autor nie okaże się megagburem, albo czy nie będzie pogrywał z pytającymi? Albo czy nie okaże się nieśmiałym milczkiem, nudziarzem, czy też nie będzie po prostu wyczerpany kolejnymi spotkaniami i nie oleje swojego audytorium? Rozum mówi swoje, że przecież po to przyjeżdża żeby się wypromować, pogłębić więź z czytelnikami oraz, że to przecież osoba kulturalna, na poziomie. A jednak niepokój się utrzymuje. Na szczęście w przypadku wczorajszego spotkania moje obawy okazały się irracjonalne i niepotrzebne, a sam Łukasz Orbitowski okazał się bezpośrednim i szczerym facetem, ze sporą wiedzą i…kilkoma lukami w pamięci (hehehe). Czytaj dalej

XXIV spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

mi

Tematem spotkania miały być mity, do których nawiązywano w utworach fantastycznych, w dyskusji jednak poszliśmy nieco dalej i wskazywaliśmy też legendy, wierzenia oraz części systemów religijnych. Czytaj dalej

XVII spotkanie KMF Sagitta – relacja oraz podsumowanie 2015 r.

Nasze pierwsze tegoroczne spotkanie poświęciliśmy na podsumowania – chcieliśmy ocenić, jaki był miniony rok w fantastyce oraz dla naszego Klubu. W trakcie dyskusji okazało się, że sprawy „naszego podwórka” wyraźnie dominowały i to właśnie działaniom „Sagitty”  poświęciliśmy najwięcej czasu.

k1

k2

k3

Zastanawialiśmy się, jakie tematy podjąć w tym roku, co chcemy osiągnąć oraz jak przyciągnąć kolejne osoby do naszego grona. Poruszona była też kwestia prowadzenia niniejszego bloga – i tu dość zgodnie uznaliśmy, że potrzebna jest  aktywność i zaangażowanie większej ilości osób (tak autorów, jak i czytelników) – postaramy się nad tym popracować w tym roku!

Krótko podsumowując naszą tegoroczną działalność:

– odbyło się 16 spotkań, a oprócz tego zorganizowaliśmy pokaz filmów studia Platige Image (ukłony dla Tomka!) oraz 3 spotkania z planszówkami – łącznie w bibliotece gościliśmy 20 razy.
– tematyka spotkań była bardzo różnorodna i jak na razie decydowaliśmy o niej spontanicznie. Zaczęliśmy od recenzowania i rozbierania na czynniki pierwsze krótkich opowiadań rodzimych i zagranicznych pisarzy, by później zmienić formułę i dyskutować o wybranych motywach w znanej nam twórczości. Rozmawialiśmy o podróżach w czasie i światach postapokaliptycznych. W ramach Dyskusyjnego Klubu Książki zrecenzowaliśmy wspólnie „Przenajświętszą Rzeczpospolitą” Jacka Piekary (o TU), a końcówka roku to już pełna dowolność tematyczna – zajęliśmy się komiksem, zwyczajami dziadowo-halloweenowymi, twórczością Andrzeja Pilipiuka, przedwojennymi pisarzami polskimi, Gwiezdnymi Wojnami oraz fenomenalną kreskówką „Rick and Morty” (yeah!). Jak widać rozpiętość tematyczna spora!
– niestrudzona Karolina wraz z Miejską Biblioteką Publiczną podjęła się zorganizowania prelekcji o fantastyce dla dzieciaków ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Sieradzu. Było niełatwo, bowiem z czytaniem ta grupa nie miała zbyt wiele doświadczeń. Niemniej udało się część z nich zaciekawić! Relacja TUTAJ.
– mieliśmy też oczywiście kilka wydarzeń „wyjazdowych”: graliśmy w planszówki na sieradzkim Rynku, w Pubie Improwizacja oraz u Tomka w AWA PERUN, byliśmy też oczywiście na I Sieradzkiej Nerdostradzie, a część naszej ekipy dotarła też na Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi (wtajemniczeni wiedzą, że podróż nie była łatwa, hehe!).
– większość Sagittarian uczesniczyła też w spotkaniu z Jackiem Piekarą, które odbyło się w bibliotece. Najwięcej pytań do pisarza miał Paweł J., ale chyba było mu mało bo odpytał też później autora drogą mejlową – dla przypomnienia wywiad TUTAJ.

wspoln

wspoln2

k4

k5

kal

Jakie plany na ten rok? Ha! Nasza spontaniczna natura nie pozwoliła nam na dokładne ich sprecyzowanie, niemniej kilkanaście pomysłów jest. Na pewno regularne spotkania, prowadzenie bloga i dalsze zachęcanie do fantastyki. Chcielibyśmy też zorganizować spotkanie z rodzimym autorem – i tu padało już kilka konkretnych nazwisk, zobaczymy co da się zrobić!  Będziemy też kontynuować współpracę z Dyskusyjnym Klubem Książki, na pierwszy ogień – „Widma” Łukasza Orbitowskiego, już w lutym! Pojawił się też pomysł zorganizowania spotkania dla młodzieży pogimnazjalnej z którejś ze szkół w Sieradzu, na którym opowiemy co nieco o fantastyce oraz oczywiście o naszej działalności.

Korzystając z okazji – to chyba dobre miejsce i czas, aby podziękować Powiatowej Bibliotece Publicznej (i pracownikom, oczywiście panu informatykowi też – trzeba dobrze żyć z Adminem!) za gościnę i opiekę! Szczególne wyrazy wdzięczności należą się Eli Tumielewicz za wytrzymywanie z nami na każdym spotkaniu (hehe :P) oraz p. Zofii Olechnowicz za ciągłą opiekę merytoryczną i wsparcie organizacyjne. Mamy nadzieję, że współpraca w tym roku będzie się układać co najmniej tak samo dobrze!

Dziękujemy również Pawłowi za narysowanie naszego logo! Serrrrdeczne „merci” dla Ciebie, dobry człowieku!

A jaki był ten rok dla fantastyki? To juz temat-rzeka, a na spotkaniu padały naprawdę różnorodne opinie. Był to rok wielkich hollywoodzkich produkcji, triumfu Wiedźmina, ale też wielu ciekawych komiksów i planszówek. Czy było nowatorsko czy odtwórczo? Czemu science fiction jest ciągle popularniejsze od fantasy? Co się dzieje z horrorem? Jaka tematyka będzie „rządzić” w przyszłym roku?

Nieśmiało zachęcam do wyrażania swojego zdania na temat mijającego roku w komentarzach poniżej oraz na naszym fanpage‚u!

Regionalne planszówki – Odkryj Źródło Dwóch Herbów!

2

Na ostatnim spotkaniu Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta” mieliśmy okazję zagrać w dwie gry planszowe z naszym regionem w tle. Było to „Odkryj Łódzkie”, promujące nasze województwo oraz „Miasto Dwóch Herbów”, związane tematycznie ze Zduńską Wolą. Planszówki stworzone dla różnorakich organizacji samorządowych, zwykle podporządkowane są dość mocno spełnieniu dwóch funkcji – mają przy rozgrywce przekazać graczowi nieco wiedzy o regionie oraz zachęcić tegoż do odwiedzenia go – czyli niejako edukacja i promocja przez rozrywkę. Właśnie aspekt rozrywkowy niestety jest tu najczęściej traktowany po macoszemu i nierzadko otrzymujemy coś, co jest udziwnionym przewodnikiem turystycznym, a nie grą. Czy tak też jest tym razem? W moim odczuciu trochę tak. Przyjrzyjmy się tym grom bliżej, zestawimy je też z wydaną ponad rok temu grą „Źródło”, której wykonanie zlecił Urząd Miasta Sieradza.

„Odkryj Łódzkie” czyli Monopoly po łódzku

łódzkie

Źródło: http://wykreujprezent.pl/pl/p/Gra-Planszowa-%E2%80%9EOdkryj-Lodzkie-/200

No tak, podtytuł trochę krzywdzący, ale nie da się ukryć że bazą i punktem wyjścia był ten właśnie klasyk. Gracze poruszają się po planszy podzielonej na dwa tory (wewnętrzny i zewnętrzny) i dokonują po drodze zakupów, bądź też wykonują polecenia z odpowiednich pól. Przesuwamy się o tyle pól, ile wyrzucimy na dwóch sześciościennych kościach, jednak zanim wykonamy ruch, musimy odpowiedzieć na pytanie testowe z wiedzy o województwie łódzkim. Niepoprawna odpowiedź sprawia, że możemy przemieścić pionek tylko o połowę wyrzuconego rezultatu. Pytania umieszczone są w instrukcji i jest to moim zdaniem kiepskie rozwiązanie. O wiele wygodniej byłoby, gdyby zawarte były na osobnych kartach, które łatwo można by przetasować i później losowo wyciągać. Byłoby to też rozwiązanie szybsze, bo na kartkowanie książeczki i wybieranie pytania tracimy dosyć dużo czasu. Samych pytań nie ma też zbyt wiele, przydałaby się ich większa ilość, może ich nie starczyć przy dłuższej grze.

Choć sam nie wiem, czy taka jest możliwa, bowiem w samej instrukcji napisano, że to gracze ustalają, kiedy gra ma się zakończyć, brakuje tak naprawdę celu o który można rywalizować. Wielu osobom może się podobać taka luźna rozgrywka, pozbawiona w zasadzie napięć. Dla mnie jednak była zwyczajnie nudna. Od razu jednak zaznaczę, że nie przepadam za Monopoly, więc nie ma się co dziwić, że i „Odkryj Łódzkie” nie wzbudziło we mnie większych emocji. Moi współgracze narzekali jeszcze na niewielką ilość domków, którymi oznaczamy swoje nabyte nieruchomości – według mnie nie jest to jednak wielki problem, po prostu wątpię by zbyt często dochodziło do sytuacji, w której duża ilość tych znaczników będzie wykorzystana. Nie spodziewam się po prostu by komuś chciało się grać w tę grę aż tak długo.

Oprawa graficzna gry jest całkiem przyjemna, mamy sporo zdjęć i wizualizacji komputerowych z miast województwa łódzkiego, są oczywiście Sieradz oraz Zduńska Wola! Spora ilość informacji zawartych na kartach atrakcji oraz ciekawie przygotowane pytania to też niewątpliwe atuty tej produkcji, widać że położono duży nacisk na edukację. Gra jest w całości dwujęzyczna, także można w nią z powodzeniem zagrać z obcokrajowcami (o ile oczywiście znają język angielski). Tym bardziej szkoda, że sama rozgrywka jest wtórna i dosyć monotonna, można by się pokusić o wiele ciekawszych rozwiązań. Rozumiem, że wiele osób odstraszają bardziej zawiłe zasady i format „Monopoly” jest bardzo popularny i lubiany – jednak mam obawy, że mając do wyboru „Monopoly” i „Odkryj Łódzkie” – większość wybierze właśnie oryginał. Wielka szkoda, bo chętnie zobaczyłbym grę, promującą atrakcje województwa łódzkiego w ciekawszy sposób.

„Miasto Dwóch Herbów” – i do tego czterech czasów!

Pudełko

Źródło: http://muzeumzdunskawola.blogspot.com/2015/09/zapisz-sie-na-rozgrywki-gry-planszowej.html

Według relacji kolegi, który grę nam udostępnił, mieliśmy do czynienia z prototypem. Moim zdaniem, całkiem dobrze wyglądającym, bowiem całość prezentowała się zupełnie przyzwoicie – odstawała tylko plansza, podzielona na gołe pola, które opisane były w instrukcji. Układ pól jest znowu identyczny z „Monopoly”, podstawowe reguły też brzmią znajomo, co oczywiście mnie nie ucieszyło. Pewną innowacją jest to, że gra toczy się podczas 4 epok, po przekroczeniu pola START gracz wskakuje na kolejny tor z nowymi polami, musi również dokonać rozliczenia tego co nabył przez całą poprzednią epokę. Przyznam szczerze, że czytaliśmy instrukcję dość szybko i nie byliśmy pewni, czy dotychczasowe budynki ulegają automatycznemu ulepszeniu do tych z kolejnej ery, tak jednak graliśmy. Zaowocowało to nieco większą zaciętością w kolejnych epokach i częstszym krążeniem pieniędzy (Zdunów!) pomiędzy graczami, z racji konieczności uiszczenia opłat za wkroczenie na pole należące do innego gracza.

Dzięki bilansowaniu pod koniec epoki, gracz powinien rozważyć czy warto dane pole zakupić, jest więc w tej grze jakaś decyzyjność, cel rozgrywki jest też określony, dzięki czemu gra się nie nuży tak jak „Odkryj Łódzkie”. Niemniej jednak (jak możecie się spodziewać po kimś, kto nie cierpi „Monopoly”), gra nie przypadła mi do gustu. Doceniam próby twórców na dodanie czegoś nowego, dodanie epok zgrabnie służy pokazaniu historii miasta – dla mnie to jednak dalej rozgrywka oparta w dużej mierze na losowości. Żeby być konstruktywnym – zachęcam twórców do stworzenia jakiegoś trybu gry dla zaawansowanych, gdzie o ruchu decydował zamiast rzutu kością jakiś inny czynnik. Nie wiem, może należało by dodać możliwość zakupu środka transportu z epoki i podjęcia tym samym decyzji o ile pól się mamy poruszać? Też nie jest to nic nowatorskiego, ale zwiększyło by wpływ gracza na przebieg rozgrywki.

Przydałoby się też dodanie jakiegoś innego sposobu uzyskiwania Punktów Rozwoju – bo w tej chwili to tylko z bilansu po epoce bądź z losowych kart. Dla pechowego gracza nie ma możliwości podgonienia! Trzeba by się zastanowić jak to rozwiązać. Zakup za pieniądze to jeden sposób. Może ciekawiej też by było, gdyby na początku gry, każdy z graczy miał jakąś pulę budynków na starcie? Wydaje mi się, że gra ma potencjał, jest przemyślana – problem w tym że jest nie dla mnie. Dla wielu osób będzie to całkiem ciekawa pozycja, sytuacja ciekawie potrafi się rozwinąć w późniejszych epokach. Także jak ktoś lubi gry tego typu, chyba się nie zawiedzie. Zadbałbym też o większą klarowność zasad, warto też niektóre sytuacje zobrazować przykładami – tego nigdy tak naprawdę za wiele!

„Źródło” niejasności

board_game_cover

Okładka. Źródło: http://www.sieradz.eu/pl/galeria/galeria-%C5%BAr%C3%B3d%C5%82o-gra-planszowa

Gra, której powstanie zlecił Urząd Miasta Sieradza jest najbardziej złożona i najbliższa współczesnemu obliczu gier planszowych. Jest też największa objętościowo – otrzymujemy spore pudło, wypełnione dużą ilością kart i żetonów, które już na starcie mogą wiele osób przytłoczyć. Graficznie są one bardzo ładnie wykonane, choć niektóre karty (przede wszystkim te z obiektami miasta) powinny być wykonane z grubszej tektury. Całość jest utrzymana w dosyć mrocznej tonacji i kojarzy się z opowieścią z dreszczykiem, ale przeznaczoną dla dzieci – czyli dosyć dziwne połączenie.

Co jest celem gry? Gracze dzielą się na dwa obozy – poszukiwaczy i duchy. Ci pierwsi muszą odnaleźć tytułowe Źródło, dające swemu znalazcy wielką moc i zdolności, dzięki czemu może on przejść do historii jako postać wielkiego formatu. Duchy z kolei zazdrośnie strzegą tego sekretu i mają nie pozwolić pozostałym na jego odkrycie. Co ciekawe – tymi „złymi” postaciami są wielcy sieradzanie – Antoine Cierplikowski, Ary Sternfeld i Cyprian Bazylik. Przyznam, że fabularnie wygląda to dosyć dziwacznie, bowiem osoby z których miasto jest dumne i miały wkład w jego historię, tutaj są siłami nieczystymi! Do tego służy im również np. Straż Miejska! Nie mogę pozbyć się wrażenia, że otoczka fabularna stworzona była już wcześniej i do istniejącej już gry, „wpasowano” Sieradz oraz jego historię i atrakcje.

Gra jest całkiem ciekawie pomyślana. Planszę składają sami gracze, a o dostępnych akcjach decydują karty, jakie uda się graczom zdobyć w trakcie rozgrywki. Losowość oczywiście występuje, ale gracz ma nad nią pewną kontrolę, decyzji do podjęcia jest całkiem sporo. Ruchy przeciwnika trzeba cały czas kontrować, z tym że nie mogę oprzeć się wrażeniu że gra duchami nadaje ton całości – to od tego ile pułapek zostawią będzie zależeć kto wygra, poszukiwacze w zasadzie tylko reagują na ich układ na planszy. Ciekawy jest mechanizm zdobywania wskazówek dotyczących położenia Źródła, do którego zręcznie wklejono informacje o atrakcjach Sieradza. Wrażenie tylko psuje końcowe ustalenie jego położenia, mechanizm jego ustalenia jest napisany w skrajnie nieprzejrzysty sposób, a grafiki na odpowiednich kartach zamiast pomagać – dodatkowo gmatwają sytuację.

Zagmatwane sytuacje, właśnie. Jest to największy problem tej gry, wynikający z kiepsko napisanej instrukcji. Jej pierwotna wersja, która jest w pudełku – jest tragiczna. Dużo niejasnych sytuacji, chaotycznie porozrzucane informacje – naprawdę ciężko było się w tym połapać. Dosyć zabawnie wygląda też grafika przedstawiająca byłego już prezydenta – naprawdę uważam, że to rzecz zupełnie niepotrzebna i co najmniej kuriozalna (nie pamiętam by w jakiejkolwiek grze twórcy zamieszczali swoje podobizny, a co dopiero twarz zleceniodawcy!). Na szczęście dosyć szybko wypuszczono poprawioną instrukcję (jest ona dostępna na stronie UM Sieradz), która jest o niebo lepsza i wyjaśnia wiele wątpliwości. Czy jednak sama gra nie jest zbyt złożona? Według mnie nie, jednak od znajomych wiem, że zastosowane w „Źródle” mechaniki odstraszyły wiele osób. Chyba jednak większość oczekiwała czegoś prostszego i mniej wymagającego. Moim zdaniem jest to spowodowane ową nieszczęsną „instrukcją”, a sama gra po zaznajomieniu się z regułami, nie jest już taka „straszna”.

20151209_190156 20151209_190203 20151209_190057 20151209_190005 20151209_185926 20151209_185912 20151209_185807 20151209_190218

Grać? Mimo wszystko – grać!

Powyżej spisane wrażenia są oczywiście mocno subiektywne i wiele osób może mieć zupełnie odmienne wrażenia. Jednak z punktu widzenia osoby, która grała już w niejedną nowoczesną planszówkę, dwie pierwsze gry rażą trochę przestarzałymi i wtórnymi rozwiązaniami. Osobiście bardziej odpowiadał mi sposób, w jaki zaprojektowana było „Źródło” – modularna plansza, tworzenie decku kart, niesymetryczne cele graczy – nie były to mechaniki zupełnie nowatorskie, jednak o wiele mniej wyeksploatowane niż nieszczęsne „Monopoly”. Z drugiej strony, sieradzka gra, mimo złożoności, nie oferuje tak wielu wariantów rozgrywki jakby się początkowo wydawało i w dużej mierze o jej wyniku decyduje jedna strona.

Cieszę się, że powstaje coraz więcej gier związanych z naszą okolicą i promujących jej walory. I choć są to produkcje nie pozbawione wad, to warto się z nimi przy nadarzającej okazji zapoznać! Zagrajcie i oceńcie sami!

Gadżety

Klub Miłośników Fantastyki „Sagitta” powoli dorabia się swoich gadżetów:

g

Zajrzyj na nasze spotkanie – najbliższe 23 października o 17.30, zaproś znajomych, zaproponuj temat lub…napisz coś na naszym klubowym blogu (ewentualnie podeślij tekst – zamieścimy!). Niech moc będzie ze wszystkimi 🙂