Archiwa tagu: socjologia

Powstanie. Film narodowy

Z autorem jakoś do tej pory nie miałem okazji żeby się zetknąć. Ale już nadrabiam zaległości 🙂 „Powstanie. Film narodowy” nie jest komiksem łatwym. Nie jest także komiksem trudnym ale wymaga pewnego przygotowania. Gdzieś w internetach czytałem, że jest komiksem erudycyjnym. Bez przesady. Oczywiście, że nie jest to pulpa, zapychacz na parę mrugnięć oka ale też nie odstraszajmy od „Powstania” potencjalnych chętnych. Jest to komiks inny. Socjologiczny i doskonale satyryczny. A co dokładnie autor obśmiewa? I tutaj można się już zastanawiać…

Czytaj dalej

Miejskie legendy – relacja z 41. spotkania KMF „Sagitta”

Legenda miejska to nie bajka, to seks, makabra, pasożyty, lęki, zemsta, humor. Kto nie słyszał o wycinaniu nerek, misji na Marsa, przecież to właśnie znajomy znajomego opowiedział, że przeżył kuzyn od strony itd. Starsi pamiętają cięcie żyletkami, satanistów, zatrute gumy Turbo, czarną wołgę czy pytania o godzinę (ale i „nie zapalaj światła”). Legendy miejskie jako spontaniczny folklor współczesny ciągle się zmieniają i dopasowują do czasów, w których przyszło się im rozprzestrzeniać. Od czarnej dorożki do czarnego BMW. Ale oprócz klasyków są inne, mniej znane. I temu tematowi poświęciliśmy spotkanie KMF-u z obowiązkową prezentacją Ani (to już druga!) ładnie podzieloną na legendy polskie i obce, z innych zakątków świata.

Czytaj dalej

XLI spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na czterdzieste pierwsze spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 7 kwietnia 2017 o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

s1

Kto nie słyszał o czarnej wołdze, znikających pasażerach, nawiedzonych domach i innych przerażających wydarzeniach, które odbyły się naprawdę bo znajomy znajomego słyszał, widział i przekazał dalej…Spróbujemy dotrzeć do jądra prawdy 😉

Precz z Marsjanami!

Seria Fantastyka Beta Books jest odjazdowa (szczególnie polecam pozycje nr 1, 3 i 4) chociaż miejscami nierówna.

http://encyklopediafantastyki.pl/index.php?title=Fantastyka_Beta

Wiem, że teraz mało kto czyta starocie a jeśli już, to same klasyki w stylu napompowanych medialnie adaptacji filmowych, pozwólcie jednak, że popiszę sobie jeszcze chwilę przypominając „stare ale jare.”

m

Źródło obrazka: http://booklikes.com/precz-z-marsjanami-fredric-brown/book,12252511

W dawnych czasach, gdy królowało hard scifi, dla niepoznaki czasami zwane socjologicznym scifi pytano o ważne kwestie, przyszłość ludzkości itp. głupoty, co wybitnie współgrało z ówczesną rzeczywistością między- lub powojenną, atomem, podbojem kosmosu i budową prywatnych schronów. Obecnie, z rzadka pisarze parają się tym jakże wdzięcznym gatunkiem idąc na łatwiznę i produkując kolejne mdłe fantasy.

http://pbp.sieradz.pl/kmf/2015/07/11/trzeci-najazd-marsjan/

Oczywiście, wiele książek wydanych ładnych kilkadziesiąt lat temu w „złotej erze” scifi zestarzało się niemiłosiernie i z trudem można przez nie przebrnąć. Do takich nie odsyłam nawet fanów bo i po co? Jeśli czytać klasykę i się męczyć to tylko klasykę przez duże K. A najlepiej znaleźć coś w typie Jankesa w Rzymie de Campa, gdzie gęba śmieje się do księżyca w zasadzie na każdej stronie. I właśnie taką pozycją jest…Precz z marsjanami! F. Browna. Lekka, doskonałe czytadło na zimniejsze dni, parodystyczna wręcz a jednak skłania do zastanowienia nad rodzajem ludzkim. Ale i np. prywatnością. O co chodzi? W skrócie – o klasyczny motyw fantastyki: inwazję kosmitów. Pytanie dlaczego ONI są tacy dziwni i tak bez sensu się zachowują. A może…I tutaj zaczynają się pytania. Jak stwierdza autor, powinniśmy być przygotowani bo przecież:

„Science fiction przedstawiła ich w tysiącach postaci – wysokich, błękitnych cieni, mikroskopijnych gadów, wielkich owadów, ognistych kul, wędrownych kwiatów, co tylko ślina… Literatura sf przezornie unikała banałów, prawdą zaś okazał się banał. Oni naprawdę byli małymi, zielonymi ludzikami” [F. Brown, Precz z Marsjanami!, Warszawa 1991, s. 8].

Nie byliśmy jednak przygotowani na TAKĄ inwazję, gdzie bezceremonialnie wleźli w nasze życie, co wybitnie nie sprzyjało nerwom i spowodowało olbrzymie zmiany. Paskudni, złośliwi, czy źli? Raczej życzliwie zainteresowani badacze, podobni do nas, z zapałem podglądacza poznający nowe światy…

Jeśli chcecie sprawdzić co Marsjanie nam zaoferowali w ramach dekonstrukcji, zapraszam do lektury 🙂

Zatonięcie Japonii

Nadszedł wrzesień, Niemiły czas naszych dziejów. A poza tym…wakacje się skończyły a zatem na dobry początek, powitam Was katastrofą! 🙂 Zatopimy Japonię, a co! Jak szaleć to szaleć. Co prawda, w modzie są ostatnio kaldery albo kosmiczne kupy gruzu i niektórzy szykują się na koniec cywilizacji (być dobrym prepersem nie jest źle) albo chociaż koniec USA ale przecież Japonia także jest dobra. I Godzillę obudzą i będzie dziwnie. Chciałem dać parę słów o panu Komatsu ale wszędzie jest podany opis książki i niestety zdradzają, co będzie dalej – nie dam zatem. Będzie lepszy link:

https://nejimakidori89.wordpress.com/2014/09/03/sakyo-komatsu-zatoniecie-japonii/

Od razu mówię, to nie jest książka dla każdego. Jest mroczna, agresywna, zła. Ok, żartowałem. Książka przypomina bardziej notatki badacza (research zrobiony nieźle a nawet więcej niż nieźle), zapis z podróży lub obserwacje socjologiczne, dlatego czytelnik przyzwyczajony do ekszyn, mor ekszyn, jeszcze więcej ekszynu – będzie się nudził…Akcja toczy się leniwie, idzie, idzie aż do połowy książki.

Namiętni oglądacze National Geographic będą zachwyceni! Po połowie książki akcja przyśpiesza, rozkręca się, opisy stają się jednocześnie i suche i pełne życia. Zapachniało filmami katastroficznymi, megahiperprodukcjami? Słusznie. Widać na kim się wzorowali twórcy późniejszych hitów.

Ale sama katastrofa to tylko jeden problem – tragiczny bo wiele ofiar ale jednak…to nie wszystko! Jak się wali to się wali. Więcej nie napiszę i zachęcam do lektury. Dla mnie mimo różnych dłużyzn, jest jedną z lepszych w gatunku. A ostatnie sceny przypominają filmy o podboju kosmosu. Jest nadzieja!