Archiwa tagu: wynalazki

103. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Na pierwszym wrześniowym spotkaniu rozmawialiśmy o szalonych wynalazcach i ich gadżetach. Temat jest bardzo nośny i mocno osadzony w popkulturze. Prawie w każdym filmie, serialu, grze czy komiksie, nie mówiąc o pewnej liczbie książek, mamy do czynienia ze Złym. Złole czasem są ciekawsze charakterologicznie niż dobrzy, ale to wynika z filmowej kampanii czy konceptu oswajania zła i szczerze mówiąc jest to według mnie specyficzną formą prania mózgu…

Czytaj dalej

103. spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na sto trzecie spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 4 września o godz. 19.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu, a dokładniej poprzez Zooma. Spotkanie ONLINE.

https://us04web.zoom.us/j/71652296572?pwd=bWNGcHpDcDdQd0pmdkhqSzJjcm1pZz09

Na wrześniowym spotkaniu porozmawiamy o wizjach i wynalazkach szalonych naukowców, zarówno ze świata filmowego, jak i realnego. Dziwne eksperymenty, plany przejęcia władzy nad światem i postacie z mroku. Tego właśnie możecie się spodziewać!

97. spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na dziewięćdziesiąte siódme spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 12 czerwca 2020 r. o godz. 19.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu, a dokładniej poprzez Zooma. Spotkanie ONLINE.

https://us04web.zoom.us/j/71652296572?pwd=bWNGcHpDcDdQd0pmdkhqSzJjcm1pZz09

Na czerwcowym spotkaniu porozmawiamy o sztucznej inteligencji, robotyce i cyberkontekstach naszego życia. Jak widać, będzie nieco futurologicznie 🙂

81. spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na osiemdziesiąte pierwsze spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 14 czerwca 2019 r. o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

Na ostatnim spotkaniu przed wakacjami zajmiemy się starą fotografią. Obejrzymy parę ciekawych fotek i przyjrzymy się polskim wynalazcom. Zapraszamy!

Star Trek i wizjonerzy

Jakby wyglądał rozwój dzisiejszej technologii bez serialu Star Trek… Czy pokolenia młodych ludzi, którzy na studia poszli w latach 70-tych i 80-tych, bez inspiracji postawiłyby pytania i szukały odpowiedzi? Początków wielu pomysłów można szukać w serialu Star Trek, który oglądali młodzi, późniejsi innowatorzy i wizjonerzy, nie bojący się zaryzykować w poprzek zastanym schematom myślowym.

Fenomen science fiction polegał na tym, że potrafiono wybiegać daleko w przyszłość nazywając i stwarzając wynalazki w świadomości, po czym naukowcy inżynierowie szukali dróg, by te pomysły wprowadzić w życie. Mrocznym, a zarazem epokowym naukowcem był Robert Oppenheimer. On po udanym teście broni jądrowej użył cytatu zaczerpniętego z dawnych ksiąg indyjskich.

Czytaj dalej

Eureka

Tytułowa Eureka to mieścina-przykrywka dla gromady naukowców w pocie czoła wykuwających naszą przyszłość. Mieszkańcy przyzwyczajeni są do dziwnych zjawisk związanych z testowaniem technologii i… wypadków. Czy zgrupowanie nerdów i mózgowców w jednym miejscu ma sens? Wg twórców serialu – tak. Dzięki superinteligentnym panom i paniom mamy wszystko, co ułatwia nam życie.

Czytaj dalej

Magazyn 13

Obejrzawszy serial Bibliotekarze zapragnąłem czegoś nieskomplikowanego z pewną dawką przygody, historii i magii. Na pograniczu paranormaliów i dziwnych zjawisk. Nieoceniona grupa facebookowa PL Fantastyka podsunęła sporo propozycji. Niektóre już zaliczone, inne dodane do kolejki. Wśród nich, na początku pojawił się Magazyn 13 (Warehouse 13) niskobudżetowy serial klimatem mocno nawiązujący do Bibliotekarzy.

Wikia-Visualization-Main,warehouse13

Źródło: http://warehouse13.wikia.com/wiki/File:Wikia-Visualization-Main,warehouse13.png

Mamy agentów, spiski, artefakty i sporo historii z dużą dawką magii i zjawisk mówiąc oględnie dziwnych. A w tle miejskie legendy. Same artefakty są specyficzne. Ratując nam świat bohaterowie przeżywają jeszcze dziwniejsze przygody. I to właśnie jest mocną stroną serialu. Są odcinki dziwne, straszne, komediowe, pokręcone i klasycznie przygodowe. Dla każdego coś dobrego 😉 Efekty średnie ale przecież nie o to tutaj chodzi. Przyznaję że parę razy scenarzyści mnie zaskoczyli (głównie na plus; błędów kilka też było ale sza!)

Czytaj dalej

44. spotkanie KMF „Sagitta” – relacja

Kolejne spotkanie Klubu poświęciliśmy wizjom i wynalazkom. Sporo rzeczy znanych z życia codziennego pochodzi wprost lub po bokach z fantastyki. Z książek, gier, seriali. Ale czy istnieją takie wynalazki, opisane w literaturze, że czytając zatrzymujemy się na chwilę i myślimy – chwila! ale to jest przecież….Otóż, są chociaż podczas małego researchu nie znalazłem ich aż tak dużo jak sądziłem, co widać na załączonym obrazku.

IMG_6495

Czytaj dalej

XLIV spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”

Zapraszamy na czterdzieste czwarte spotkanie Klubu Miłośników Fantastyki „Sagitta”, które odbędzie się w piątek, 19 maja 2017 o godz. 17.30 w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

sw

Tym razem skupimy się na futurologii, czyli zastanowimy się, czy pisząc swoje dzieła fantastyczne autorzy przewidzieli przyszłość i rozmaite wynalazki, znane nam obecnie. A jeśli nie przewidzieli, to może ktoś był blisko 😉 „Fikcja, która wyprzedziła rzeczywistość” – jeśli znasz, zajrzyj do nas i podyskutuj!

Husaria kontra obcy czyli wywiad z Andrzejem W. Sawickim

Dzisiaj witamy w Klubie Andrzeja W. Sawickiego, autora niebanalnych powieści, głęboko zanurzonych w naszej historii.  Jeśli jeszcze nic nie czytaliście, polecam nadrobić zaległości, szczególnie, że dobrego steampunku nigdy nie jest za dużo 😉

sm

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/116186/nadzieja-czerwona-jak-snieg

Para buch, koła w ruch czyli…co lepsze, steampunk czy historie alternatywne?

Nie ma co dzielić gatunków fantastyki na lepsze i gorsze, najlepiej w ogóle nie przejmować się kategoriami i dowolnie mieszać je ze sobą. Fantastyka daje autorowi nieograniczone możliwości, właściwie ograniczone jedynie jego wyobraźnią, po co zatem zamykać się w jednej konkretnej kategorii? Jako autor lubię wrzucać elementy charakterystyczne dla jednego gatunku do czegoś wydawałoby się nie pasującego. Tak powstała „Nadzieja czerwona jak śnieg” – komiksowi mutanci w XIX-wiecznej Polsce (mix stylistyki Marvela z retro-bitewniakiem z czasów Orzeszkowej), czy „Smocze koncerze” – obcy z kosmosu walczący z XVII-wiecznymi szlachciurami (hard sf w klimatach sienkiewiczowskich). „Aposiopesis” to z kolei humoreska łącząca steampunk z fantastyką historyczną. Można tak mieszać i eksperymentować w nieskończoność, ważne by czytelnicy się dobrze potem bawili.

Książki, które ukształtowały mnie przewrotnie albo zmusiły do zastanowienia: co jest w tym chłamie, że ludzie czytają a w sumie ja mógłbym napisać lepiej ?

Chłam? Lem, Tolkien, Sapkowski, Asimov, Herbert, Zelazny, Le Guin – co się nie zabrałem za czytanie któregoś z autorów, to ziewałem z nudów albo irytowałem się ich mądraliństwem. Trzeba to napisać lepiej!
Żartuję, nigdy nie było we mnie pychy na tyle wielkiej, by poprawiać jakiegokolwiek autora, nawet twórcę niezbyt udanych dzieł. Nie inspirowałem się negatywnie, zawsze szukam pozytywów i staram się inspirować w oparciu o podziw nad stylem, czy pomysłami w czytanej książce.

Jakie ma Pan plany wydawnicze na najbliższe miesiące?

Skończyłem kolejną powieść steampunkową, tym razem pisaną na poważnie. Będzie to historia w dużym stopniu batalistyczna, dziejąca się podczas wielkiej wojny. Być może zostanie wydana w przyszłym roku, zobaczymy co na to wydawca.

W dobie dość wąskich specjalizacji nie korci Pana napisanie kryminału albo powieści z małym, sentymentalnym polskim dworkiem w tle? Ewentualnie coś na pograniczu B. Cartland z N. Roberts?

Nie tylko korciło, ale ja takie powieści napisałem, a nawet wydałem tyle, że pod kobiecym pseudonimem. W dodatku piszę kolejne. Nic więcej powiedzieć nie mogę 😉

Pamiętam, że z wypiekami czytałem Nadzieję czerwoną jak śnieg i dość przypadkowo, chyba dzięki Sławkowi Nieściurowi, zauważyłem, że wyszła kontynuacja…Jak zareklamowałby Pan swoje książki, aby zachęcić czytelników lub zniechęcić?

Nigdy nie byłem dobry w akcjach promocyjnych, uważam, że działką autora jest napisanie powieści, resztą powinien zajmować się wydawca. Ze swojej strony staram się utrzymywać kontakt z czytelnikami, jeśli trzeba spotykam się z nimi na konwentach, czy targach, ale i tam raczej opowiadam o książkach, a nie je reklamuję. Wiem, że to niedzisiejsza postawa i współczesny autor powinien się zachowywać jak handlarz tandetą na jarmarku, nawet wydawcy zaczynają tego oczekiwać, co szczerze mówiąc mam w nosie (a nos mam imponujących rozmiarów, wiele się w nim jeszcze zmieści).

Aposiopesis (http://pbp.sieradz.pl/kmf/2015/10/13/aposiopesis/) jest zręcznie napisanym steampunkowym czytadłem a Smocze koncerze?

„Smocze koncerze” to mieszanka fantastyki historycznej, czyli osadzonej w autentycznych realiach i używającej prawdziwych wydarzeń i postaci, z bitewnym hard sf o inwazji obcej cywilizacji. Starałem się ją pisać na poważnie, ale tematyka siłą rzeczy wymagała przymknięcia oka. Zastanawiam się w niej jak poradziliby sobie kolesie typu pana Wołodyjowskiego z wrogo nastawionymi kosmitami. Jednym słowem: husaria kontra obcy.

Siódme pytanie musi dotyczyć „mistrzów”, czy istnieją pisarze, ich dzieła, które uważa Pan za klasykę klasyki, creme de la creme i w ogóle, cud, miód i orzeszki (nie muszą być fantastyczne)?

Cała masa i ten panteon wielkich twórców ciągle się u mnie zmienia. Wymienianie nie ma sensu. Czym więcej czytam, tym więcej mistrzów odkrywam, tego samego każdemu życzę.

Co w fachu pisarza jest najmocniejszym atutem przetargowym, pytam z ciekawości, ponieważ sporo osób zastanawia się jak zaistnieć literacko?

Wszyscy wiemy, że zaistnieć jest naprawdę trudno i debiutant musi mieć naprawdę mocnego asa w rękawie, by opublikować dzieło u przyzwoitego wydawcy. Ja postawiłem na oryginalność i dynamikę. Podsumowując, moim zdaniem należy napisać powieść, jakiej jeszcze nie było na rynku i którą się dobrze czyta. Proste? Wiem, że łatwo powiedzieć, ale trudno mi poradzić coś więcej. Jestem chyba trochę grafomanem, lubię pisać i to, że ktoś to czyta i mu się podoba, to dla mnie największy atut.

Kogo z postaci polskiej historii uważa Pan za niedocenianego i zapomnianego? – poruszamy się oczywiście w epoce pracy u podstaw po powstaniu styczniowym, do, powiedzmy Wielkiej Wojny.

Ciągle się natykam na zapomnianych bohaterów, mamy takich na pęczki i nie tylko chodzi mi o żołnierzy. We wskazanym okresie natrafiłem na kilka fajnych dziewczyn – dr Annę Tomaszewicz (pierwszą Polkę z tytułem doktora medycyny), Cecylię Śniegocką (nauczycielkę, organizatorkę tajnego nauczania), czy Bibiannę Moraczewską (pisarkę, działaczkę niepodległościową). Każda z tych postaci jest ciekawa i każda zapomniana. Może kiedyś to zmienię.

Polska fantastyka. Stan, perspektywy, nadzieje, młode wilczki, fandom. Słów kilka.

Nie jestem aktywnym działaczem fandomowym, ale z tego, co widzę z boku, to środowisko ma się chyba coraz lepiej. Rośnie w siłę, coraz więcej konwentów i rośnie liczba uczestników, tylko literatura powolnie i nieuchronnie schodzi na margines, ale to proces nieunikniony i postępujący od dawna. Fantastyka ma teraz wiele oblicz, a książki są tylko jedną z nich.
Co do młodych wilczków, to przygarnęło je wydawnictwo Genius Creations i wydaje mi się, że z tej stajni wywodzić się będzie przyszła pisarska ekstraklasa. Trzymam za nich kciuki.

Dziękujemy za poświęcony czas i mamy nadzieję, że po tym wywiadzie wzrośnie liczba czytelników, którzy docenią kunszt pisarski Andrzeja W. Sawickiego a samemu autorowi życzymy kolejnych udanych książek!